Szef dyplomacji USA nie przewiduje nowych ataków na Iran. Stany Zjednoczone wolą nacisk przez sankcje

Stany Zjednoczone nie szykują nowych uderzeń na Iran – mówił ministrom dyplomacji sojuszników USA sekretarz stanu Marco Rubio. Ameryka chce bowiem teraz wywrzeć nacisk przez blokadę morską oraz sankcje.

Nowa polityka wobec Teheranu zakłada także transport ropy przez Ormuz, by pozbawić Iran ekonomicznego nacisku na światową gospodarkę – pisze portal Axios. Jak wyjaśnił jeden z amerykańskich urzędników, takie podejście ma trwać do listopadowych wyników wyborów uzupełniających do Kongresu. Zdaniem portalu to sygnał, że Donald Trump ma już dość wojny.

Rubio, jak twierdzą urzędnicy, jasno też powiedział, że choć nie będzie powrotu do pełnoskalowych ataków, to USA odpowiedzą na każde irańskie uderzenie.

Do tego informatorzy Axios dodają, że przełomowym momentem konfliktu było rozminowanie cieśniny Ormuz, bo to pozbawia Iran jakiegokolwiek nacisku na świat. O rozminowaniu jedynego szlaku morskiego z Zatoki Perskiej mówił we wtorek prezydent Donald Trump.

Na razie nie ma też mowy o wznowieniu negocjacji z Teheranem. – W tej chwili nie prowadzimy negocjacji z Iranem. Wywieramy na niego presję. Ta presja może skłonić Irańczyków do powrotu do stołu negocjacyjnego – powiedział portalowi urzędnik.

W poniedziałek sekretarz skarbu USA Scott Bessent ogłosił nowe sankcje na Teheran. Zapowiedział też operację „Gospodarczy Wyrzutek”, która ma „gospodarczo zdusić” Iran. Wezwał też wszystkie państwa świata do zerwania kontaktów gospodarczych z tym krajem.

Wojna trwa od 28 lutego, gdy USA i Izrael zaatakowały Iran. W kwietniu obie strony zawiesiły ataki, a w czerwcu podpisały 60-dniowe memorandum, które miało doprowadzić do rozmów pokojowych. W lipcu Iran zaatakował jednak tankowce w cieśninie Ormuz, co wywołało kolejne ataki USA. Na razie jednak Amerykanie wstrzymali uderzenia. Jednocześnie wojna, przez blokadę głównego szlaku transportu ropy i LNG z Zatoki Perskiej, wywołała kryzys paliwowy, windując ceny paliw i ropy naftowej.

Źródło: PAP