Szpital w Miastku bez umów z NFZ. Placówce grożą restrukturyzacja, upadłość lub likwidacja

Z mocy prawa wygasły umowy Narodowego Funduszu Zdrowia ze Szpitalem Miejskim w Miastku. Placówka wstrzymała działalność z powodu braku kadry medycznej, a jej zadłużenie przekracza 40 mln zł. Pacjenci są kierowani do szpitali w innych miastach regionu.

Umowy dotyczące świadczeń realizowanych w ramach systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia oraz fizjoterapii ambulatoryjnej wygasły 1 sierpnia. Kontrakt na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną przestał obowiązywać 4 sierpnia.

Jak przekazała rzeczniczka pomorskiego oddziału NFZ Monika Kierat, przyczyną było pisemne zgłoszenie zarządu szpitala, który poinformował o braku możliwości dalszego udzielania świadczeń.

Pacjenci wymagający hospitalizacji są kierowani do placówek w Bytowie, Kościerzynie, Chojnicach, Słupsku i Człuchowie. Najbliższy z tych szpitali znajduje się w Bytowie, około 43 km od Miastka.

Reorganizacja nie wpłynęła na pracę ratownictwa medycznego. W Miastku nadal stacjonują dwa zespoły ratunkowe. Pacjenci mogą również odbierać dokumentację medyczną bezpośrednio w siedzibie szpitala.

Przypomnijmy, o szpitalu zrobiło się głośno, kiedy to Wirtualna Polska opisała funkcjonowania grupy neurochirurgów, pobierających od szpitala ogromne wynagrodzenia. Pojawiły się także wątpliwości co do faktycznie wykonywanych zabiegów.

Szpital stopniowo zamykał kolejne oddziały

Do wygaszania działalności placówki doprowadziły problemy finansowe oraz brak lekarzy. Szpital informował, że 17 lipca zawieszono pracę oddziału chirurgicznego i oddziału intensywnej terapii.

Od 1 sierpnia nie funkcjonują również oddział chorób wewnętrznych, blok operacyjny oraz najważniejsze pracownie diagnostyczne. Wstrzymano między innymi wykonywanie badań RTG i tomografii komputerowej.

NFZ nałożył 13,2 mln zł kary

Pod koniec lipca NFZ nałożył na szpital karę w wysokości 13,2 mln zł. Dotyczyła ona nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych wykonywanych przez zewnętrznego podwykonawcę.

Kontrola wykazała, że w dokumentacji wykazywano wykonanie nawet 77 zabiegów w ciągu jednej doby. Dzienne rachunki wystawiane przez zewnętrzną spółkę miały sięgać 300 tys. zł.

Szpital nie posiadał własnego oddziału neurochirurgicznego. Dlatego trzy lata wcześniej podpisał umowę z firmą zewnętrzną. Jej lekarze wykonywali zabiegi termolezji, polegające na niszczeniu nerwów odpowiedzialnych za ból kręgosłupa.

Według ustaleń kontroli pacjenci przechodzili kilkuminutowe zabiegi w znieczuleniu miejscowym, a następnie opuszczali szpital. NFZ wycenia takie świadczenie na około 1,5 tys. zł.

Tymczasem w dokumentacji medycznej miały być wykazywane bardziej skomplikowane operacje neurochirurgiczne. Takie świadczenia wymagają hospitalizacji, przygotowania sali operacyjnej oraz całonocnej opieki. Fundusz płaci za nie ponad 6,5 tys. zł.
Sprawę podejrzenia wyłudzenia środków oraz fałszowania dokumentacji badają Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura.

Szpital ma 14 dni na odwołanie się od wystąpienia pokontrolnego. Termin jest liczony od 29 lipca.

Zadłużenie szpitala przekracza 40 mln zł

Marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk wykluczył przejęcie zobowiązań szpitala przez samorząd województwa lub szpital w Słupsku.

W rozmowie z Radiem Gdańsk ocenił, że najbardziej prawdopodobnymi scenariuszami są obecnie restrukturyzacja sądowa, upadłość albo likwidacja spółki.

Zadłużenie placówki wynosi około 40 mln zł. Gmina Miastko, która jest właścicielem lecznicy, przekazała ostatnio szpitalowi 5 mln zł. Pieniądze przeznaczono na wypłatę zaległych wynagrodzeń personelu.

Źródło: PAP