Toyota podała wyniki za czwarty kwartał roku fiskalnego. Zysk operacyjny spadł aż o 49 proc.
Toyota podała wyniki finansowe za swój czwarty kwartał, który kończy się w marcu. Są dużo gorsze niż spodziewali się analitycy. To już czwarty rok spadku zysku operacyjnego. W dół idzie też sprzedaż samochodów.
Japoński koncern ogłosił, jak podaje CNBC, że przychody sięgnęły 12,6 bln jenów (327,6 mld zł) – tyle samo, ile spodziewali się analitycy. Za to zysk operacyjny zaliczył spadek aż o 49 proc. Eksperci spodziewali się bowiem 813 mld jenów (21,1 mld zł), tymczasem wyniósł on zaledwie 569,4 mld jenów (14,8 mld zł).
Największy na świecie producent samochodów pod względem sprzedaży osiągnął też w czwartym kwartale wzrost przychodów o 1,89 proc. Jednocześnie jednak to już czwarty z rzędu rok spadku zysku operacyjnego Toyoty, a zysk firmy w związku z amerykańskimi cłami obniżył się o 2 proc.
W dół poszła też skonsolidowana sprzedaż samochodów. W czwartym kwartale finansowym spadła r/r z 2,36 mln sztuk do 2,29 mln. Firma obniżyła także prognozę zysku operacyjnego na cały rok fiskalny, który zakończy się w marcu 2027 r., o 20 proc. do 78 mld zł, podnosząc jednocześnie prognozę przychodów ze sprzedaży o 0,6 proc.
Toyota zapowiada program naprawczy
„W ostatnim czasie zaobserwowaliśmy znaczący wzrost naszego progu rentowności pod względem wolumenu sprzedaży. To efekt zarówno wzrostu naszych inwestycji w zasoby ludzkie, inwestycji związanych z przyszłością firmy, jak i wpływu amerykańskich taryf" – tłumaczy w oświadczeniu koncern. Toyota zapowiedziała też zwiększenie zysków przez „przebudowę struktury stałych kosztów oraz wprowadzenie nowych działań sprzedażowych we wszystkich grupach i regionach".
Problemy Toyoty to nie tylko wina taryf wprowadzonych przez Donalda Trumpa. Koncernowi spada też sprzedaż w Chinach, na największym motoryzacyjnym rynku świata. Do tego konkurencja wyprzedza go na rynku pojazdów elektrycznych.
Dlatego, by ominąć rosnące koszty celne, firma zamierza zainwestować na razie miliard dolarów w dwie fabryki w USA, a potem włożyć w nie jeszcze do 10 mld dolarów w ciągu najbliższych pięciu lat.