Trudna sytuacja w polskiej energetyce. Operator sięga po awaryjne rozwiązanie

W obliczu trudnej sytuacji w energetyce, Polskie Sieci Elektroenergetyczne po raz trzeci w historii sięgają po awaryjne rozwiązanie. Wszystkie elektrownie działające w ramach rynku mocy mają dostarczyć moc do systemu.

We wtorek 30 czerwca operator sieci przesyłowej zdecydował się na przywołanie do pracy wszystkich elektrowni, które mają podpisane kontrakty na rynku mocy. Siłownie muszą dostarczyć moc do systemu w godz. 18–21. Oznacza to, że rezerwy mocy w tym czasie są tak niskie, że potrzebne były nadzwyczajne działania.

Problemy z dostępnością mocy w systemie wynikają z kilku czynników. Przede wszystkim z powodu upałów zapotrzebowanie na energię elektryczną jest wyższe. Jest to związane ze wzmożoną pracą klimatyzacji i innych urządzeń chłodzących. W szczycie wieczornego zapotrzebowania na prąd nie działa już fotowoltaika, która istotnie wspiera system w ciągu dnia. Jak wskazuje operator, wieczorem spodziewana jest jednocześnie niska produkcja energii z wiatru.

Do tego doszły problemy kilku konwencjonalnych bloków. Z powodu awarii nie działa m.in. blok gazowy w elektrociepłowni na warszawskim Żeraniu i najnowszy blok węglowy w Elektrowni Turów. Z systemu wypadło też kilka bloków w Elektrowni Kozienice, która pobiera wodę do chłodzenia z Wisły.

Jak dotąd Polskie Sieci Elektroenergetyczne tylko dwa razy skorzystały z przywołania do pracy wszystkich elektrowni systemu. Ostatni raz – 6 listopada 2024 r.

Przeczytaj więcej: Fala upałów to test dla energetyki. Im dłużej potrwa, tym będzie trudniej.

Artykuł będzie rozbudowywany.