Kategoria artykułu: Biznes

Fala upałów to test dla energetyki. Im dłużej potrwa, tym będzie trudniej

Przez Polskę przechodzi fala ekstremalnych upałów. Zapotrzebowanie na prąd w takich dniach mocno rośnie, ale istotnie zwiększa się też ryzyko awarii systemu energetycznego. Operator sieci przesyłowej zapewnia, że na razie system działa bezpiecznie.

Stacja energetyczna PSE
W upalne dni krajowe zapotrzebowanie na energię elektryczną mocno rośnie z powodu działania klimatyzacji. Fot.: PSE

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak polski system energetyczny radzi sobie z wysokimi temperaturami.
  2. Jakie są ryzyka dla systemu w najbliższych dniach.
  3. Jak spółki energetyczne oceniają obecną sytuację.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Europa zmaga się z ekstremalnymi upałami, które mają ogromny wpływ na funkcjonowanie systemu energetycznego. We Francji w ostatnich dniach doszło do eksplozji transformatorów wysokiego napięcia, przez co dziesiątki tysięcy gospodarstw domowych zostały pozbawione prądu. Z problemem zmaga się też francuski sektor jądrowy. Musiał ograniczyć moce elektrowni z powodu wzrostu temperatury wody w rzekach służącej do chłodzenia reaktorów.

Dla polskiej infrastruktury energetycznej temperatury istotnie przekraczające 30 st. C to także duży problem. Operator sieci przesyłowej przekonuje jednak, że jest przygotowany na falę upałów.

– Sytuacja w Polsce jest dużo lepsza niż we Francji. Tam temperatury są jeszcze wyższe, większe są też ubytki wody w rzekach związane z suszą. Dzisiaj sytuacja w krajowym systemie energetycznym wygląda dobrze – uspokaja Maciej Wapiński, rzecznik Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Rezerwy mocy

PSE, które dbają o bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej, przygotowują się na mocny wzrost zapotrzebowania na prąd w całym kraju.

– Jest to związane głównie z działaniem klimatyzacji. Mamy jednak zapewnione wystarczające rezerwy mocy. W ciągu dnia pomaga nam fotowoltaika, która dokłada nawet ponad 12 GW mocy. Natomiast wieczorami energię zapewniają nam głównie elektrownie konwencjonalne, czyli węglowe i gazowe. Zachęcamy prosumentów, którzy mają własne instalacje fotowoltaiczne, aby w tym okresie chłodzili swoje mieszkania w ciągu dnia, a nie w godzinach wieczornych. To bardzo pomoże systemowi – podkreśla Maciej Wapiński.

W czwartek 25 czerwca zapotrzebowanie na energię w wieczornym szczycie zbliżyło się do 23 GW. Dla porównania, tydzień wcześniej wynosiło około 20 GW. Statystyki są jednak dalekie od rekordu z tej zimy, gdy zużycie przekroczyło 27 GW.

Wybuchające transformatory

Zwiększona konsumpcja prądu to tylko jeden z problemów. Podczas upałów może dochodzić do przegrzania infrastruktury. Z wybuchami transformatorów mierzy się nie tylko Francja. W Polsce mieliśmy już podobne sytuacje. W ubiegłym roku do eksplozji i pożaru transformatora doszło m.in. w Garwolinie i na warszawskim Grochowie.

– Takie sytuacje się zdarzają. Praca sieci najwyższych napięć jest tak planowana, aby w sytuacji awarii kluczowego urządzenia, takiego jak transformator, jego rolę od razu przejęło inne urządzenie. W sieciach niższych napięć podobna awaria może natomiast skutkować lokalnymi problemami z dostawami energii elektrycznej – tłumaczy Maciej Wapiński.

Krytyczne chłodzenie elektrowni

Kolejny problem to stan wód w rzekach. W Polsce kilka elektrowni nadal chłodzonych jest wodą z rzek. Problemem dla nich są zbyt niski stan wód albo za wysoka temperatura wody. W takich sytuacjach konieczne jest ograniczenie pracy lub wręcz wyłączenie bloków energetycznych. Obserwowaliśmy to w sierpniu 2015 r. PSE musiały wtedy ograniczyć dostawy energii do przemysłu, aby uniknąć awarii całego systemu, czyli blackoutu. Obecnie ryzyko wprowadzenia takich restrykcji jest znacznie mniejsze, bo operator ma więcej narzędzi do reagowania w kryzysowych sytuacjach. Problem z chłodzeniem niektórych elektrowni pozostaje jednak realny.

Otwarty system chłodzenia, wykorzystujący wodę z rzek, stosują bloki energetyczne w Kozienicach, Połańcu, Ostrołęce i Dolnej Odrze. Koncerny energetyczne uważnie obserwują więc prognozy pogody.

– W grupie Enea stale monitorujemy sytuację hydrologiczną i  meteorologiczną w związku z prognozowanymi wysokimi temperaturami. Elektrownia Kozienice jest przygotowana do pracy w warunkach letnich, a ewentualne ograniczenia wynikające z temperatury lub poziomu wody są standardowym elementem zarządzania pracą instalacji. Także Elektrownia Połaniec jest przygotowana do pracy przy niższych stanach Wisły. Obecnie wykorzystuje tymczasowy elastyczny próg stabilizujący poziom rzeki w obrębie ujęcia wody dla elektrowni. Zapewnia to wymagany napływ wody do instalacji chłodzenia – podkreśla Berenika Ratajczak, rzeczniczka Enei.

Im dłużej, tym gorzej

Także Energa zapewnia, że obecnie nie ma problemów z chłodzeniem bloków w Ostrołęce wodą z rzeki Narwi. Sytuacja może się jednak zmienić.

– Poziom wody jest utrzymywany za pomocą jazu piętrzącego, a dozwolona temperatura na zrzucie wód pochłodniczych nie jest przekraczana. W przypadku utrzymywania się wysokich temperatur oraz braku opadów w dłuższej perspektywie może wystąpić potrzeba, aby – w koordynacji z PSE – częściowo dostosować produkcję w Elektrowni Ostrołęka do panujących warunków. Ewentualne działania tego typu mają charakter standardowy i wynikają z konieczności dostosowania pracy jednostek wytwórczych do warunków środowiskowych oraz wymogów systemowych. W praktyce może to oznaczać czasowe częściowe ograniczenie generacji – wyjaśnia biuro prasowe Energi.

Remonty dużych bloków

W najbliższych dniach gotowość do działania deklarują niemal wszystkie duże bloki energetyczne w kraju. W maju z powodu awarii wypadł z systemu blok gazowy o mocy niemal 500 MW w warszawskiej elektrociepłowni Żerań. Właściciel obiektu, Orlen Termika, szacuje, że awaria potrwa do końca września.

Natomiast na początku lipca do zaplanowanych wcześniej remontów pójdą dwa duże bloki: w Jaworznie (910 MW) oraz Kozienicach (1075 MW). Oba powrócą do pracy dopiero we wrześniu.

Duże koszty upałów nie tylko w energetyce

Efektem wysokich temperatur są też wydatki związane np. z usuwaniem awarii i zwiększonymi nakładami operacyjnymi. Fundacja Climate&Strategy w swoim raporcie „Odporna i silna Polska” obliczyła, że w wyniku zmiany klimatu nasz kraj od 1980 r. stracił już 20,1 mld euro. Około 19 proc. tej kwoty to efekt samych upałów. To piąty pod względem wielkości wynik w całej Unii Europejskiej.

– Zgodnie z danymi Polskiego Instytutu Ekonomicznego w trakcie rekordowej fali upałów w sierpniu 2015 r., która trwała 13 dni, sama aglomeracja warszawska traciła 110 mln zł dziennie ze względu na spadek produktywności osób pracujących w tym regionie. Jeszcze większe straty niosą upały na terenach rolniczych. Plony, które przeciętnie co roku traci Polska w wyniku susz, mogą być warte nawet ponad 6 mld zł. A przecież w nadchodzących latach temperatury będą tylko rosły – podkreśla Martyna Kajzerek z fundacji Climate&Strategy.

Z kolei Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi i Instytut Reform szacują, że bez działań ratunkowych Polska może do 2050 r. w wyniku skutków zmiany klimatu tracić nawet 124 mld zł rocznie. Eksperci ostrzegają, że bez szybszej transformacji i działań adaptacyjnych straty będą coraz większe, a system publicznych finansów i ubezpieczeń nie jest przygotowany na nadchodzące zagrożenia.

Główne wnioski

  1. Fala upałów, która przetacza się przez Polskę, to test dla systemu energetycznego. Wysokie temperatury rodzą problemy w kilku obszarach. Przede wszystkim szybko rośnie zapotrzebowanie na prąd w związku z działaniem klimatyzacji. Rośnie też ryzyko przegrzania kluczowej infrastruktury i eksplozji transformatorów. Kolejny problem to zbyt niski stan wód lub zbyt wysoka temperatura wód w rzekach, które są potrzebne do chłodzenia elektrowni.
  2. Operator systemu energetycznego podkreśla, że na razie sytuacja znajduje się pod kontrolą. – Dzisiaj sytuacja w krajowym systemie energetycznym wygląda dobrze. Mamy zapewnione wystarczające rezerwy mocy – uspokaja Maciej Wapiński, rzecznik Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
  3. Z obawą na prognozy pogody patrzą spółki energetyczne, które mają elektrownie chłodzone rzeczną wodą. W Połańcu Enea wykorzystuje tymczasowy elastyczny próg stabilizujący poziom Wisły. Podobnie Energa poziom wody w Narwi utrzymuje za pomocą jazu piętrzącego. – W przypadku utrzymywania się wysokich temperatur oraz braku opadów w dłuższej perspektywie może wystąpić potrzeba ograniczenia mocy elektrowni – zapowiada biuro prasowe Energi.