Wielka Brytania udzieli Arabii Saudyjskiej ograniczonego wsparcia w odpieraniu ataków Huti

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham poinformował w poniedziałek, że jego kraj udzieli Arabii Saudyjskiej ograniczonego wsparcia wojskowego w odpieraniu ataków rebeliantów Huti. Królewskie Siły Powietrzne (RAF) będą pomagać w tankowaniu saudyjskich samolotów w powietrzu.

Według brytyjskich urzędników porozumienie zacznie obowiązywać w najbliższych dniach. Jeden samolot RAF Voyager będzie tankował w powietrzu saudyjskie maszyny wykonujące misje „obronne” – podała agencja Reutera. Porozumienie ma obowiązywać przez kilka tygodni.

Burnham powiedział, że decyzja ma służyć zabezpieczeniu interesów Wielkiej Brytanii i regionu oraz utrzymaniu otwartych szlaków transportu ropy w związku z atakami na Arabię Saudyjską.

Walki między popieranymi przez Iran rebeliantami Huti a rządem Jemenu, który ma wsparcie Rijadu, ponownie nasiliły się we wrześniu. Huti przeprowadzają ataki rakietowe i dronowe na Arabię Saudyjską, a także ogłosili blokadę saudyjskiej żeglugi w cieśninie Bab al-Mandab i na Morzu Czerwonym. Atakowali również statki powiązane z królestwem oraz obiekty naftowe na jego terytorium.

Na początku tego miesiąca Huti zajęli strategiczny port Mokka w Jemenie oraz ważne wyspy na Morzu Czerwonym. Pozwala im to skuteczniej monitorować ruch statków przez cieśninę Bab al-Mandab, przez którą w normalnych warunkach przechodzi około 12 proc. światowego handlu.

Associated Press informowała w ubiegłym tygodniu, że Arabia Saudyjska zwróciła się do sojuszników, w tym Francji, Wielkiej Brytanii, Pakistanu i Egiptu, o wsparcie obrony powietrznej przed atakami Huti i innych ugrupowań wspieranych przez Iran. Według dostępnych informacji żaden z tych krajów nie odpowiedział wówczas pozytywnie na saudyjską prośbę.

Ataki Hutich na infrastrukturę Arabii Saudyjskiej jest równocześnie testem dla podpisanego w sierpniu paktu pomiędzy tym krajem a Turcją oraz Pakistanem. Dokument zakłada,  atak na jedno z tych państw jest atakiem na wszystkie. Jak dotąd Turcja i Pakistan nie włączyły się jednak do walk.

Porozumienie w Mekce podpisali 7 sierpnia saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i premier Pakistanu Shehbaz Sharif. Znalazło się w nim zobowiązanie, zgodnie z którym zbrojny atak na jedno z trzech państw będzie uznawany za atak na nie wszystkie. Sformułowanie przypomina artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, nie oznacza jednak, że pakt działa na takich samych zasadach jak NATO.

Szczegóły porozumienia nie zostały ujawnione, a z dostępnych informacji nie wynika, jaki konkretnie mechanizm miałby zostać uruchomiony po ataku na jednego z sygnatariuszy.

Źródło: PAP, XYZ

Polecamy: Niemcy przywrócą ulgę na paliwa. Ceny na stacjach biją rekordy