Zamknięcie ropociągu Wschód–Zachód zwiększa presję na rynki ropy. „Może dojść do utraty 4 proc. dostaw”

Ropociąg Wschód–Zachód pozostaje zamknięty po ataku dronów. „Jeśli w ciągu kilku dni Arabia Saudyjska nie wznowi przesyłu, dojdzie do utraty nawet 4 proc. światowych dostaw ropy” – podaje Reuters.

Po ataku dronów Arabia Saudyjska ogłosiła w piątek zamknięcie ropociągu Wschód–Zachód. Instalacja przecina kraj na pół, co pozwalało Saudyjczykom przesyłać 4 mln baryłek ropy dziennie do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, skąd trafiała na Morze Arabskie lub Morze Śródziemne, omijając cieśninę Ormuz.

Nie wiadomo, jaka jest skala uszkodzeń ani jak długo potrwa naprawa ropociągu. Jedno źródło mówi o 5-6 tygodniach, a inne – że potrwa to „krócej”, a tłoczenie ropy mogłoby zostać częściowo wznowione jeszcze w trakcie prac naprawczych.

Informatorzy Reutersa zgodzili się jednak, że jest jeszcze jeden problem – saudyjskie magazyny nad Morzem Czerwonym nie są pełne i za maksymalnie tydzień się wyczerpią.

Jeśli Arabia Saudyjska w ciągu kilku dni nie uruchomi prowadzącego do Morza Czerwonego ropociągu Wschód–Zachód, wyczerpią się jej zapasy ropy przeznaczone na eksport i dojdzie do utraty nawet 4 proc. światowych dostaw” – wskazuje Reuters.

Zamknięcie ropociągu Wschód–Zachód to kolejny problem dla Arabii Saudyjskiej. W sierpniu wydobycie spadło do najniższego poziomu od 36 lat. Na domiar złego wrodzy Saudom jemeńscy rebelianci Huti przejęli strategiczne punkty nad cieśniną Bab al-Mandab, co oznacza, że kontrolują żeglugę z Morza Czerwonego na Morze Arabskie.

Przed wybuchem wojny 28 lutego z Bliskiego Wschodu wypływało około 22 mln baryłek ropy dziennie. Według źródeł branżowych obecnie jest to zaledwie 6–9 mln baryłek.

Źródło: Reuters, XYZ