Emisja, o której wielu akcjonariuszy nie wie. Orlen na drodze do pełnego przejęcia Energi
Trwa procedura emisji akcji Energi z grupy Orlen. Mniejszościowi akcjonariusze mają żal do spółki, że nie zaplanowała szerokiej akcji informacyjnej. Sami więc próbują dotrzeć m.in. do emerytowanych pracowników, którzy nie śledzą komunikatów giełdowych i mogą stracić prawa poboru nowych akcji.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jaki jest harmonogram emisji akcji Energi.
- Czego domagają się mniejszościowi akcjonariusze od spółki.
- Dlaczego Orlen chce przejąć nowe akcje Energi.
Grupie drobnych akcjonariuszy Energi nie udało się zatrzymać emisji akcji tej gdańskiej spółki. Giełdowa machina ruszyła i spółka krok po kroku realizuje harmonogram emisji. Nowe akcje, o łącznej wartości 5,1 mld zł, mogą objąć tylko dotychczasowi akcjonariusze Energi. Wśród nich głównym graczem jest paliwowy koncern Orlen, który posiada aż 92,28 proc. kapitału energetycznej grupy. To on zawnioskował o emisję akcji Energi, co można odczytywać jako jasny sygnał, że skorzysta z opcji zakupu nowych walorów spółki.
Co z pozostałymi akcjonariuszami? Część z nich może w ogóle nie wiedzieć, jakie ma uprawnienia. A czasu jest coraz mniej. Prawa poboru, które uprawniają do objęcia akcji nowej emisji, są notowane na giełdzie tylko w dniach 18-27 maja. Natomiast koniec zapisów na akcje przypada 1 czerwca. Niewykorzystane prawa poboru przepadają.
– Szacujemy, że poza Orlenem jest 3 tys. akcjonariuszy Energi. To w dużym stopniu dawni pracownicy tej spółki, którzy są już w podeszłym wieku. Nie wszyscy śledzą komunikaty giełdowe i wiedzą, że mają prawa poboru nowych akcji. Apelowaliśmy do Energi, aby uruchomiła wszystkie zgodne z prawem możliwości i dotarła z informacją do osób, których emisja dotyczy. Niestety, bez skutku. To smutne, że spółka – świadoma, kim są jej drobni akcjonariusze – nie informuje ich o tak ważnej sprawie innym kanałem niż komunikat giełdowy – twierdzi Jan Trzciński, prezes Fundacji To Co Najważniejsze (TCN). Fundacja TCN reprezentuje ponad tysiąc akcjonariuszy mniejszościowych Energi.
Dotrzeć z informacją do wszystkich
Fundacja TCN szacuje, że przeciętny emerytowany pracownik Energi posiada około 3,5 tys. akcji tej energetycznej spółki. Każdy z akcjonariuszy otrzymał prawa poboru. Dzięki nim może objąć akcje nowej emisji (po 18,5 zł za każdy walor) albo sprzedać prawa poboru na giełdzie (w poniedziałek notowane były po 35 groszy).
– Chodzi nam przede wszystkim o to, aby osoby skorzystały z przyznanych im praw poboru. Czyli albo sprzedały prawa poboru na giełdzie, albo kupiły akcje nowej emisji. W innym przypadku pozostaną stratni. Akcjonariusze zrzeszeni w naszej fundacji próbują na własną rękę docierać do uprawnionych osób, ale czasu jest bardzo mało – informuje Jan Trzciński.
Energa nie planuje jednak wysyłania indywidualnych pism do swoich akcjonariuszy. Spółka tłumaczy, że informacje dotyczące emisji akcji są ogólnodostępne na jej stronie internetowej i w serwisach domów maklerskich. Można je znaleźć też na stronach giełdowych. Energa wysyłała też komunikaty prasowe do mediów i zapewnia, że temat był poruszany w licznych publikacjach oraz w mediach społecznościowych.
– Inwestorzy mieli zatem różnorodne możliwości zapoznania się z informacją, wieloma kanałami komunikacji i w dogodnej dla siebie formie – przekonuje biuro prasowe Energi.
Nie ma politycznej decyzji
Emisja akcji jest realizowana na wniosek większościowego akcjonariusza Energi, czyli Orlenu. Już wcześniej chciał on zwiększyć zaangażowanie w spółce Energa do 100 proc. Dzięki temu przejąłby pełną kontrolę nad producentem energii i mógłby go zdjąć z giełdy. Ten plan się jednak nie powiódł, bo nie wszyscy akcjonariusze zgodzili się sprzedać akcje Orlenowi. Część z nich przekonuje, że ustalona cena była zdecydowanie za niska i nie odzwierciedlała wartości spółki.
Trwająca obecnie emisja akcji może być kolejną próbą przejęcia pełnej kontroli nad spółką. Jeśli nie wszyscy akcjonariusze skorzystają z praw poboru, to Orlen zwiększy swój udział i przekroczy barierę 95 proc. w kapitale spółki. A to da mu prawo do ogłoszenia przymusowego wykupu akcji od pozostałych akcjonariuszy.
Orlen nie mówi jednak, co zrobi po objęciu nowych akcji Energi. Co więcej, nasze źródła podają, że los Energi nie jest jeszcze politycznie przesądzony. We wrześniu 2025 r. informowaliśmy o naciskach gdańskiej frakcji Koalicji Obywatelskiej na wydzielenie Energi z grupy Orlen. Miałoby to wzmocnić pozycję gdańskiej spółki, która – zdaniem części polityków – w paliwowej grupie jest marginalizowana. Ten scenariusz jednak się nie powiódł, a zamiast tego Orlen zaczął realizować plan większej integracji Energi w grupie.
Od tamtego czasu prezes Energi Sławomir Staszak zmienił stanowisko – został członkiem zarządu Orlenu ds. energetyki. Zapadła też decyzja o przeniesieniu siedziby spółki zależnej Orlenu – Orlen Neptun, która ma budować farmy wiatrowe na morzu – z Warszawy do Gdańska. Zdaniem naszych rozmówców te działania miały zaspokoić apetyt gdańskiej frakcji KO. Mimo to polityczna walka w Koalicji Obywatelskiej o Energę wciąż trwa. Jednocześnie niepewna jest pozycja obecnego zarządu Orlenu, w tym prezesa Ireneusza Fąfary. Konkurs na członków zarządu spółki na nową kadencję wciąż nie został rozstrzygnięty. Kadencja obecnego zarządu kończy się 9 czerwca 2026 r.
Będzie nowa ustawa
Głos w sprawie Energi zabrało Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII).
„Już teraz z dużą dozą pewności można stwierdzić, że w ramach emisji przysługujących im akcji nie obejmą one zapewne wszystkich akcjonariuszów mniejszościowych. Mowa m.in. o emerytowanych pracownikach Energi, którzy weszli w posiadanie akcji spółki w czasie jej częściowej prywatyzacji. Taki scenariusz otworzy Orlenowi drogę do zwiększenia udziału w akcjonariacie spółki powyżej kluczowego progu 95 proc., który zgodnie z wciąż obowiązującą ustawą daje prawo do przeprowadzenia przymusowego wykupu po cenie niekorzystnej dla akcjonariuszy mniejszościowych” – podało SII.
Stowarzyszenie przypomina, że rząd pracuje nad nową ustawą. Ma ona w radykalny sposób zmienić zasady przeprowadzania w Polsce przymusowych wykupów akcji spółek publicznych.
Zdaniem SII, „jeżeli w wyniku emisji akcji Orlen przekroczy w Enerdze kluczowy próg 95 proc., to koncern nie powinien decydować się na przeprowadzanie przymusowego wykupu na bazie obecnych przepisów, które są krzywdzące dla akcjonariuszy mniejszościowych. Ewentualny przymusowy wykup powinna poprzedzić nowelizacja przepisów, które pozwolą na ochronę praw akcjonariuszy mniejszościowych” – przekonuje SII.
Ponad 5 mld zł dla Energi
Kwota 5,1 mld zł, którą Energa może pozyskać z emisji akcji, ma wzmocnić bilans gdańskiej spółki. Dzięki temu gdański koncern poprawi wskaźniki zadłużenia i zwiększy możliwości pozyskiwania nowego długu na swoje inwestycje.
„Kumulacja nakładów inwestycyjnych nastąpi w najbliższych dwóch latach. Chodzi m.in. o budowę czterech bloków gazowo-parowych w technologii CCGT, dla których podpisano umowy z wykonawcami na kwotę 11 mld zł. To także nakłady na sieci energetyczne rzędu 3,6 mld zł do 2035 r. Zobowiązania finansowe na koniec roku przekroczyły natomiast 15,4 mld zł, przy jednocześnie najwyższym spośród dużych polskich grup energetycznych wskaźniku dług netto/EBITDA” [wynik operacyjny powiększony o amortyzację – red.] – tłumaczy biuro prasowe Energi.
Energa zadłuża się przede wszystkim u spółki matki, czyli w Orlenie. To nie podoba się niektórym menedżerom w Enerdze, którzy chcieliby dywersyfikować zadłużenie i część pieniędzy pozyskiwać z innych źródeł, np. w bankach. Ich zdaniem to jedna z form uzależniania gdańskiej spółki od Orlenu. Nasi rozmówcy w Orlenie przekonują natomiast, że ich finansowanie jest po prostu tańsze od bankowego.
Energa należy do czterech największych grup energetycznych w kraju. Zajmuje się produkcją energii elektrycznej, a także jej dystrybucją i sprzedażą klientom.
Główne wnioski
- Trwa procedura emisji akcji Energi o wartości 5,1 mld zł, skierowana do dotychczasowych akcjonariuszy spółki. Prawa poboru nowych akcji są notowane na giełdzie tylko do 27 maja. Natomiast koniec zapisów na akcje przypada 1 czerwca. Niewykorzystane prawa poboru przepadają.
- Mniejszościowi akcjonariusze Energi obawiają się, że ze swoich uprawnień nie skorzystają emerytowani pracownicy spółki. To często akcjonariusze w podeszłym wieku, którzy nie śledzą komunikatów giełdowych. Fundacja To Co Najważniejsze, która reprezentuje ponad tysiąc akcjonariuszy mniejszościowych Energi, na własną rękę próbuje dotrzeć z informacją do uprawnionych osób. Prezes Fundacji ma żal do Energi, że nie próbuje kontaktować się ze swoimi byłymi pracownikami. Energa tłumaczy, że inwestorzy mieli różnorodne możliwości zapoznania się z informacją w dogodnej dla siebie formie.
- Jeśli z prawa poboru nowych akcji nie skorzystają wszyscy uprawnieni akcjonariusze, Orlen może zwiększyć swoje zaangażowanie w spółce. Orlen ma duże szanse przekroczyć próg 95 proc. w kapitale Energi. A to da mu możliwość przeprowadzenia przymusowego wykupu akcji od pozostałych akcjonariuszy i przejęcia pełnej kontroli nad spółką. Orlen nie deklaruje jednak, czy skorzysta z tej opcji. Według naszych źródeł polityczna walka w Koalicji Obywatelskiej o przyszłość gdańskiej Energi wciąż trwa.
