ESKK wygasza działalność. Co poszło nie tak z legendą usług edukacyjnych?
ESKK jeszcze kilka lat temu była jedną z najbardziej popularnych w Polsce marek na rynku edukacji, nie tylko językowej. Dane za 2024 r. i spadające przychody od 2019 r. zwiastowały nadchodzące kłopoty. Z kim i dlaczego przegrała znana firma?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy decyzja ESKK o wygaszeniu działalności ma związek z pogarszającą się kondycją finansową spółki i zmianami na rynku edukacji językowej.
- W jaki sposób dynamiczny rozwój platform i aplikacji e-learningowych – w Polsce i globalnie – zmienił warunki konkurencji dla tradycyjnych szkół językowych.
- Czy skala, tempo wzrostu i model biznesowy platform takich jak Duolingo, Preply czy Tutlo redefiniują dziś standardy nauki języków, z którymi tradycyjnym podmiotom trudno konkurować.
ESKK poinformowała o planowanym wygaszaniu działalności i wstrzymaniu zapisów na kursy. Choć spółka nie komentuje przyczyn tej decyzji, jej wyniki finansowe za 2024 r. pokazują wyraźne pogorszenie kondycji ekonomicznej.
Fenomen na ogólnopolską skalę
Europejska Szkoła Kształcenia Korespondencyjnego (ESKK) przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek edukacyjnych w Polsce. Spółka specjalizowała się w nauce na odległość. Początkowo w formie kursów korespondencyjnych, później także online – oferując przede wszystkim kursy językowe, ale również szkolenia zawodowe i hobbystyczne.
Jej oferta była skierowana do osób uczących się „po pracy”, seniorów oraz tych, którzy z różnych powodów nie mieli dostępu do tradycyjnych szkół i kursów stacjonarnych.
W latach 90. ESKK stała się jednak czymś więcej niż tylko firmą szkoleniową – była fenomenem medialnym i kulturowym nowej, transformującej się Polski. Dzięki reklamom telewizyjnym i kursom wysyłanym pocztą ESKK dla wielu rodzin stała się pierwszym domowym kontaktem z nauką języków. W czasach, gdy internet dopiero raczkował, model edukacji „z przesyłki pocztowej” trafiał do setek tysięcy odbiorców. Co więcej, na trwałe wpisał się w krajobraz edukacyjny tamtej dekady.
Z czasem jednak zmieniał się zarówno rynek, jak i sam użytkownik. Oczekiwania wobec nauki języków przesunęły się w stronę rozwiązań mobilnych, elastycznych i opartych na codziennym kontakcie z treścią. Do głosu doszły nowe, globalne marki edukacyjne, budujące swoją pozycję wokół aplikacji, platform online i modelu subskrypcyjnego.
W nowej rzeczywistości nawet rozpoznawalne marki musiały konkurować z rozwiązaniami lepiej dopasowanymi do współczesnego stylu nauki.
Kryzys czyhający na horyzoncie
W 2024 r. ESKK zanotowała spadek przychodów netto do 1,74 mln zł, przy jednoczesnym wysokim poziomie kosztów działalności operacyjnej (3,08 mln zł). Przełożyło się to na stratę na sprzedaży. Dane finansowe pokazują jednak, że pogorszenie sytuacji miało charakter długotrwały. W latach 2019-2024 przychody spółki systematycznie malały. Począwszy od 6,55 mln zł do 1,74 mln zł, a większość analizowanych lat kończyła się stratą netto.
Pomimo dodatnich pozostałych przychodów operacyjnych i przychodów finansowych, wynik z działalności operacyjnej oraz wynik brutto w 2024 r. pozostały wyraźnie ujemne. Spółka zamknęła rok stratą netto na poziomie ok. 1,3 mln zł, znacząco wyższą niż rok wcześniej, kiedy wyniosła 79,4 tys. zł.
Sprawozdanie finansowe za 2025 r. nie zostało jeszcze opublikowane. A to właśnie komplet danych pozwoli na pełną ocenę skali problemów. Jednak już dostępne liczby wskazują, że ESKK wchodziła w 2025 r. w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Co więcej, z wyraźnie ograniczonym marginesem bezpieczeństwa finansowego.
Spółka na razie nie zabiera głosu
Przedstawiciele ESKK odmówili komentarza dotyczącego kondycji finansowej spółki, zasłaniając się cały czas trwającym procesem zamykania operacji.
Jednocześnie na oficjalnej stronie internetowej ESKK opublikowano komunikat, w którym firma informuje o planowanym, stopniowym wygaszaniu działalności i wstrzymaniu zapisów na wszystkie kursy od 23 grudnia 2025 r.
Brak szczegółowego wyjaśnienia motywów tej decyzji sprawia, że pojawiają się pytania o jej tło – zwłaszcza w kontekście rosnącej presji ze strony platform i aplikacji e-learningowych, które w ostatnich latach dynamicznie zmieniają rynek nauki języków. Wyzwanie to jednak nie dotyczy wyłącznie platform podobnych do ESKK, ale również tradycyjnych szkół językowych.

Polski edtech jako realna konkurencja dla tradycyjnych szkół językowych
Jednym z podmiotów, który odgrywa istotną rolę na polskim rynku nauki języków online, jest Tutlo. W przeciwieństwie do aplikacji opartych na samodzielnej nauce, takich jak Duolingo, platforma działa w modelu indywidualnych lekcji z lektorami, realizowanych w pełni zdalnie. Z informacji publikowanych przez spółkę wynika, że oferuje kilkadziesiąt autorskich kursów online, współpracuje z ponad 4 tys. lektorów z całego świata i obsłużyła dotąd ponad 85 tys. uczniów.
Obserwujemy wyraźny trend migracji kursantów w stronę rozwiązań online.
Zdaniem przedstawicieli Tutlo odpływ części użytkowników w kierunku platform online czy aplikacji nie jest zjawiskiem incydentalnym, lecz trwałym trendem rynkowym.
– Obserwujemy wyraźny trend migracji kursantów w stronę rozwiązań online, szczególnie tych opartych na modelu on-demand – podkreśla Damian Strzelczyk, członek zarządu i współzałożyciel Tutlo.
W wielu szkołach językowych nacisk na konwersacje bywa ograniczony, co utrudnia realne przełamanie bariery mówienia.
– Większość naszych klientów wskazuje brak praktyki jako główną przeszkodę w nauce. Tutlo stawia na konwersacje 1:1, co pozwala na szybsze przełamanie bariery językowej – zaznacza Damian Strzelczyk.
Elastyczność zamiast semestrów
Kolejnym czynnikiem, który wpływa na zmianę zachowań użytkowników, jest sposób zarządzania czasem – szczególnie w dużych miastach.
– W dużych aglomeracjach, jak Warszawa, czas poświęcany na dojazd do szkoły stacjonarnej jest postrzegany jako stracony. Tutlo pozwala na naukę w 20-minutowych blokach, które łatwo wpleść w przerwę na kawę czy czas między spotkaniami. Porównując tradycyjne podejście semestralne z nowoczesnym modelem na żądanie, widzimy fundamentalną zmianę w filozofii zarządzania własnym czasem – zwraca uwagę Damian Strzelczyk.
Platformy on-demand odwracają relację znaną z klasycznych szkół, w których to uczeń musi dostosować się do narzuconych terminów i długoterminowych umów.
– Tutaj to system dopasowuje się do użytkownika, a grafik nie istnieje. Można połączyć się z lektorem spontanicznie, np. o godz. 7 rano przy kawie lub o godz. 22, gdy dzieci już śpią – dodaje Damian Strzelczyk.
Koszty, skala i granice tradycyjnego modelu
Tradycyjne szkoły językowe stoją więc dziś przed poważnym wyzwaniem strukturalnym, wynikającym zarówno ze zmiany preferencji użytkowników, jak i z samej ekonomii prowadzenia działalności. Model oparty na fizycznej infrastrukturze ogranicza skalowalność i elastyczność reagowania na popyt.
Tradycyjne szkoły nie znikną całkowicie, ale przestają być masowym standardem.
– Z naszej perspektywy tradycyjne szkoły stają przed ogromnym wyzwaniem. Szkoła płaci za wynajem sal, media i administrację stacjonarną. My inwestujemy te środki w rozwój technologii, autorską metodę TLE 360°, narzędzia AI wspomagające naukę i motywację oraz dostęp do globalnej bazy lektorów – wskazuje Damian Strzelczyk.
Jednocześnie – jak dodaje – tradycyjne szkoły nie znikną całkowicie z rynku, ale ich rola ulega zmianie.
– Tradycyjne szkoły przestają być masowym standardem. Rynek przesuwa się w stronę rozwiązań, które dostosowują się do życia ucznia, a nie odwrotnie – podsumowuje Damian Strzelczyk.
Kierunek, od którego nie ma odwrotu
Dane Mediapanel (Gemius/PBI) z września 2025 r. pokazują, że edukacja internetowa ma już w Polsce charakter masowy. Korzysta z niej już przeszło 21 mln osób. Użytkownicy spędzali na nauce online średnio godzinę i dziewięć minut, co potwierdza, że nie jest to jedynie okazjonalny kontakt z treściami, lecz regularne korzystanie z platform edukacyjnych.
Istotną częścią tego rynku jest oczywiście segment nauki języków. Według Mediapanel z serwisów i aplikacji zaklasyfikowanych do kategorii Nauka języków, w tym słowniki i translatory korzystało 9,49 mln użytkowników. To niemal połowa całej kategorii edukacyjnej, przy średnim czasie spędzanym na tych serwisach wynoszącym 47 minut i 55 sekund.
Na tle całej kategorii edukacyjnej szczególnie wyróżnia się Duolingo. Aplikacja ta ma 2,59 mln użytkowników, co przełożyło się na 8,67 proc. zasięgu w polskim internecie.
Duolingo charakteryzuje się również bardzo wysokim poziomem zaangażowania – średni czas spędzany przez użytkownika na platformie wyniósł 2 godziny 10 minut i 49 sekund, co jest jednym z najwyższych wyników w całej kategorii edukacji.
Wiele wskazuje jednak na to, że w Polsce mamy wciąż do czynienia z wczesną fazą rozwoju platform i aplikacji szczególnie językowych.
Rynek nauki języków online – ogromna skala i tempo wzrostu
Rok 2025 potwierdza, że nauka języków obcych przez internet przestała być niszowym segmentem edukacji cyfrowej. Z raportu Online Language Learning Market – Global Forecast 2025-2032 wynika, że jego wartość w 2025 r. sięgnęła około 16,6 mld dolarów, wobec blisko 13,9 mld dolarów rok wcześniej, przy średnim tempie wzrostu przekraczającym 19 proc. rocznie.
W dłuższym horyzoncie, do początku kolejnej dekady, rynek ten ma zwiększyć swoją wartość o kolejne 40 mld dolarów, co czyni go jednym z najszybciej rosnących obszarów edtechu.
Duolingo: masowość, dane i strategia oparta na AI
Najbardziej rozpoznawalnym graczem w tym segmencie pozostaje Duolingo. Z Duolingo Language Report 2025 wynika, że aplikacja oferuje ponad 280 kursów w więcej niż 40 językach.
Z platformy korzystają dziesiątki milionów użytkowników miesięcznie na całym świecie. Duolingo pozostaje jedną z najczęściej pobieranych aplikacji edukacyjnych, a język angielski dominuje w 79 proc. analizowanych krajów.
Rok 2025 przynosi wyraźne przesunięcie strategiczne w stronę rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Ich celem jest dalsze skalowanie nauki języków bez proporcjonalnego wzrostu kosztów.
– Sztuczna inteligencja ma potencjał do skalowania nauki języków w sposób, który przewyższa tradycyjne nauczanie. Komputery mogą nauczyć niemal wszystkiego, a AI może personalizować naukę w większym stopniu niż jakikolwiek nauczyciel – wskazuje Luis von Ahn, CEO Duolingo.
Z perspektywy Duolingo AI nie jest dodatkiem do produktu, lecz jego fundamentem. To ona umożliwia personalizację nauki, analizę błędów i skalowanie treści poza możliwościami tradycyjnej dydaktyki.
Preply i Busuu: skala innego rodzaju
Równolegle do aplikacji opartych na samodzielnej nauce rozwija się segment platform łączących użytkowników z lektorami online. Z danych Global Language Learning Report Preply wynika, że globalny rynek nauki języków dynamicznie rośnie. Już w 2025 r. jego wartość może przekroczyć 115 mld dolarów (dane za ubiegły rok wciąż są jeszcze zbierane). W tym ujęciu rośnie znaczenie modeli hybrydowych, w których technologia wspiera, ale nie zastępuje kontaktu z lektorem.
W odniesieniu do Preply kluczowym elementem pozostaje relacja między uczniem a nauczycielem, nawet przy coraz większym wykorzystaniu narzędzi AI.
– Nauka języków to znacznie więcej niż zapamiętywanie słówek czy pilnowanie serii dni nauki. To kontakt z kulturą, budowanie pewności siebie i tworzenie realnych relacji. Lektor wnosi empatię, zaufanie i spersonalizowane wsparcie – cechy, których żaden algorytm nie jest w stanie w pełni zastąpić. Rozwijamy narzędzia oparte na AI po to, aby wspierać i wzmacniać proces nauki, a nie zastępować relację między uczniem a nauczycielem – podkreśla Sofia Tavares, dyrektor ds. marki w Preply.
Podobny kierunek widoczny jest w strategii Busuu. Aplikacja rozwija rozwiązania wspierające naukę mówienia z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, ale bez całkowitego odrywania procesu od realnych sytuacji komunikacyjnych.
– Ćwiczenie mówienia jest idealnym etapem przejściowym, który pomaga osobom uczącym się języka nabrać pewności w jego używaniu w realnych sytuacjach. Spersonalizowana, działająca w czasie rzeczywistym informacja zwrotna oparta na AI zapewnia doświadczenie nauki języka zbliżone do rzeczywistej rozmowy – zaznacza Gino Micacchi, wiceprezes ds. rozwoju produktu w Busuu.
Zmierzch ESKK – zderzenie skali i tempa zmian
Zestawienie wyników finansowych ESKK z danymi dotyczącymi globalnego rynku nauki języków online nasuwa kluczowy wniosek. Spółka mogła nie zareagować wystarczająco szybko i zdecydowanie na zmiany zachodzące w przestrzeni cyfrowej.
Choć w ostatnich latach ESKK rozwijała ofertę online, skala i tempo tej transformacji pozostawały ograniczone. W tym samym czasie globalne platformy edukacyjne i aplikacje językowe coraz bardziej zmieniały sposób nauki języków obcych.
Rynek w krótkim czasie przesunął się w stronę modeli opartych na masowej skali, elastyczności i technologii, które redefiniują oczekiwania użytkowników. Firmy przyzwyczajone do stabilnych warunków musiały nagle konkurować z globalnym ekosystemem platform i aplikacji o zupełnie innym tempie rozwoju.
Główne wnioski
- Problemy ESKK zbiegły się z głęboką transformacją rynku. Wyniki finansowe spółki za 2024 r. pokazują wyraźne pogorszenie sytuacji ekonomicznej, ale jednocześnie wpisują się w szerszy kontekst strukturalnych zmian na rynku edukacji językowej, coraz silniej kształtowanym przez platformy i aplikacje online.
- Skala i tempo rozwoju edtechu okazały się trudne do nadrobienia. Globalne platformy językowe rozwijają się w tempie dwucyfrowym, obsługując miliony użytkowników i inwestując intensywnie w technologię oraz AI. Dla tradycyjnych szkół językowych, działających w modelu o ograniczonej skalowalności, reakcja na te zmiany była wyjątkowo trudna.
- Rynek przesuwa się w stronę elastyczności, technologii i personalizacji. Dane z Polski i świata pokazują, że nauka języków online ma już charakter masowy, a użytkownicy coraz częściej wybierają rozwiązania dopasowane do ich czasu, potrzeb i stylu życia. To trwała zmiana, która redefiniuje oczekiwania wobec całego sektora.


