Everton wychodzi na prostą. Stadion klubu z Liverpoolu to dzieło sztuki
W minionym sezonie Everton FC miał 11 mln dolarów straty. Klub z Liverpoolu nadal traci pieniądze, ale pod wodzą nowych właścicieli radzi sobie coraz lepiej. Duże nadzieje wiąże z nowym stadionem, który nie tylko zachwyca, ale także na siebie zarabia.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób nowy stadion Evertonu wpływa na finanse klubu i rozwój miasta Liverpool.
- Jakie działania podjęli nowi właściciele, aby poprawić sytuację finansową Evertonu.
- Z czego wynika poprawa wyników finansowych klubu mimo nadal występujących strat.
Jako dziennikarz sportowy i kibic co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości ze świata brytyjskiej piłki nożnej. Polecam pozostałe teksty z serii Wyspa futbolu.
Pierwszą mocną stroną Hill Dickinson Stadium jest jego lokalizacja. W przeciwieństwie do Goodison Park, wieloletniego domu Evertonu, można się na obiekt spokojnie udać spacerkiem z centrum Liverpoolu. Droga nie tylko trwa maksymalnie 30 minut, ale prowadzi przez stopniowo odradzającą się okolicę starych, historycznych doków portowych. W majestatycznych ceglanych budynkach tej klimatycznej części miasta z północnej Anglii powstają biura, sklepy, restauracje i bloki mieszkalne. To efekt nie tylko prywatnych, ale i publicznych inwestycji.
Władze Liverpoolu na rewitalizację okolicy zwanej Vauxhall przeznaczyły już ponad 600 mln funtów. Nie byłoby tych inwestycji, gdyby nie pobliski nowy stadion Evertonu. Zbudowano go właśnie na miejscu dawnego doku portowego, który nie tylko trzeba było zasypać piachem i osuszyć, ale także pozbawić niewypałów z czasów II Wojny Światowej. Decyzja o budowie obiektu właśnie w tym miejscu – przy odrobinie lobbyingu – ukazała politykom, jak duża okazja stoi przed miastem. Stadion przyciąga ludzi z całego świata nie tylko meczami, ale także koncertami i innymi eventami, więc grzech tego nie wykorzystać.

Hill Dickinson Stadium – architektura, pojemność i nowoczesne rozwiązania
Hill Dickinson Stadium z jednej strony ma brzeg, a z drugiej rzekę Mersey prowadzącą do Morza Irlandzkiego. Okoliczny teren jest płaski, co powoduje, że obiekt wydaje się gigantyczny. Faktycznie jest jednak przeciętnych rozmiarów, bo mieści 52 tys. kibiców, mniej niż warszawski Stadion Narodowy. Chociaż zaprojektowany według współczesnych trendów, stawiających użyteczność ponad wygląd, nie jest pozbawiony duszy. Brakuje mu oczywiście klimatu Goodison Parku, ale ma w sobie to „coś” i z wiekiem będzie na pewno nabierał charakteru.
Prawdziwa magia dzieje się po wejściu na stadion. Zwykle nie ruszają mnie nowinki techniczne, bo na stadionach przedstawiane są jako uzasadnienie brzydoty konstrukcji. W przypadku obiektu Evertonu naprawdę jednak mnie zaintrygowały. Trybuna za bramką, na której siadają najwierniejsi kibice gospodarzy, jest niemal pionowa, zbudowana pod maksymalnym kątem, na jaki pozwalają regulacje. Ma w ten sposób górować nad murawą i budzić respekt piłkarzy drużyny gości.

Dach stadionu ma kształt i materiał, który odbija dźwięk w kierunku murawy. Gdy grupka raptem dwudziestu osób krzyknęła, dla mnie na murawie brzmiało to jak okrzyk co najmniej tysiąca kibiców. A to nie koniec magii dachu. Na bieżąco zbiera deszczówkę, która następnie wykorzystywana jest na stadionie do podlewania murawy. Przepuszcza ona wodę, która pod spodem następnie jest zbierana i wraca do obiegu. Murawa jest też podgrzewana, więc nie zamarza zimą, a do tego ma na tyle szeroki układ, że pozwala na organizację meczów międzynarodowych (m.in. spotkań Euro 2028).
Model biznesowy stadionu Evertonu
Jak obiekt generuje przychody? Ten fakt jest dla klubu kluczowy. Inwestycja w stadion, której koszt przekroczył w sumie 800 mln funtów, ma się zwracać latami na wiele sposobów. Oprócz meczów Evertonu na obiekcie mają być rozgrywane mecze innych drużyn piłkarskich, ale też rugby czy futbolu amerykańskiego. Będą również koncerty, walki bokserskie i konferencje. Tego wszystkiego nie mogło być na starym Goodison Parku. Ponadto sama monetyzacja eventów była słabsza – nowy obiekt ma cztery razy więcej miejsc premium, za które VIP-y potrafią zapłacić znacznie więcej niż przeciętni zjadacze chleba za zwykłe krzesełko.

Jak bardzo dochodowy jest nowy obiekt, okaże się po upływie obecnego sezonu i publikacji danych, które pojawią się pewnie na początku przyszłego roku kalendarzowego. Obecnie mamy świeżutkie dane finansowe Evertonu za sezon 2024/25 – ostatni na Goodison Parku i naznaczony zmianą właścicielską. Po wielu burzliwych latach Farhad Moshiri, brytyjsko-irański biznesmen, sprzedał klub amerykańskiemu konsorcjum Friedkin Group. Po inwestycji opiewającej na około 600 mln funtów Amerykanie szybko zabrali się do pracy.
Najważniejsze, co zrobili – doprowadzili do refinansowania długu wynikającego z budowy nowego stadionu. Dotychczasowe pożyczki miały wysoki procent i pochodziły z szemranych źródeł, a nowe zorganizowano od renomowanych instytucji finansowych i co kluczowe, na długi okres, pozwalający na spokojniejsze planowanie finansów.
Finanse Evertonu – strata, księgowość i zmiana właścicieli
W sumie w sezonie 2024/25 Everton FC miał 11,5 mln funtów straty netto. Ten stosunkowo dobry wynik, plasujący klub w środku tabeli pod względem wyników finansowych w Premier League, to w dużej mierze zasługa ciekawego ruchu księgowego. Właściciele klubu, sprzedali sami sobie – w ramach innej spółki – kobiecą drużynę Evertonu oraz stadion Goodison Park, który jest teraz domem żeńskiej sekcji „Niebieskich”. Kwota transakcji opiewała na 65 mln funtów, więc gdyby nie ona, Everton miałby ponad 70 mln straty – tyle samo, ile sezon wcześniej.
Sprzedaż kobiecej drużyny nie miała na celu ograniczenia straty, ale usamodzielnienie żeńskiej sekcji i umożliwienie jej pozyskania własnych sponsorów i finansowania. Rodzina Friedkin, do której należy wiele pozasportowych biznesów, ale też klub piłkarski AS Roma, znana jest z dążenia do efektywności i poprawy wykorzystania aktywów. Przychody Evertonu z pierwszego roku ich rządów wyniosły 260 mln funtów, najwięcej od lat. Zarobek z organizacji meczów w ostatnim roku gry na Goodison Parku przekroczył 26,5 mln funtów, po raz pierwszy od prawie dwóch dekad. Coś więc ruszyło.
Przychody komercyjne klubu podskoczyły o ponad 20 proc. dzięki umowom z Red Bullem, producentem wódki Nemirogg i instytucją finansową Corpay. O sponsorów było łatwiej dzięki ekscytacji wokół nowych właścicieli i przenosin na nowy stadion, ale także nostalgii wokół starego obiektu. Gadżety nawiązujące do Goodison Parku sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, przekonuje klub, chociaż nie podaje konkretnych danych na ten temat.
Prognozy finansowe i przyszłość Evertonu – wzrost przychodów i strategia
Finansiści z Everton FC przewidują, że przychody za trwający sezon 2025/26 wyniosą między 330 a 340 mln funtów. Mowa więc o potencjalnie 80 mln funtów wzrostu względem i tak bardzo dobrego sezonu wcześniej. Z samych praw do nazwy nowego stadionu klub generuje rocznie około 10 mln funtów, bo tyle płaci Hill Dickinson, angielska kancelaria prawna. Nowymi partnerami Evertonu FC stali się niedawno Pepsi i Budweiser. Za to od przyszłego roku na koszulkach klubu zobaczymy logo CMC Markets. Właściciel platformy inwestycyjnej za ten przywilej zapłaci 30 mln funtów.
To dobre wieści, przede wszystkim dla właścicieli klubu. Ciekawie będzie patrzeć, ile z tych pieniędzy zostanie przeznaczone na zakup nowych zawodników. Everton w ostatnich latach miał lekką rękę do transferów, ale zważając na priorytetyzujący efektywność model nowych właścicieli, wcale nie jest pewne, czy dojdzie do wielkich zakupów. Zaskakujące jest to, że kibice Evertonu nie zawracają sobie tym wcale głowy.
Zwykle transfery są tematem numer jeden, jednak obecnie w niebieskiej części Liverpoolu marzeniem jest raczej stabilność. Po licznych karach finansowych nałożonych na klub za rządów poprzedniego właściciela i niepewności wobec rozpadającego się stadionu spokój i przewidywalność są mile widziane. Jak powiedział mi pracownik Evertonu FC: wszyscy właściciele klubów skupiają się na zarabianiu pieniędzy, ale nie wszyscy potrafią je zarabiać. Jest nadzieja, że chociaż część milionów wygenerowanych przez nowych amerykańskich właścicieli wróci do klubu i kibiców.
Główne wnioski
- Nowy stadion Evertonu stanowi centralny element strategii odbudowy finansowej i wizerunkowej klubu. Obiekt nie tylko zwiększa możliwości generowania przychodów dzięki organizacji różnorodnych wydarzeń, ale również wpływa na rozwój otaczającej infrastruktury miejskiej. Inwestycja przyczyniła się do rewitalizacji zdegradowanych terenów portowych Liverpoolu, co pokazuje jej znaczenie wykraczające poza sport. Stadion zaprojektowano w sposób funkcjonalny i nowoczesny, co pozwala maksymalizować jego wykorzystanie komercyjne.
- Poprawa wyników finansowych Evertonu wynika w dużej mierze z działań nowych właścicieli oraz jednorazowych operacji księgowych. Refinansowanie zadłużenia pozwoliło na stabilniejsze zarządzanie finansami i ograniczenie kosztów obsługi długu. Jednocześnie sprzedaż aktywów wewnątrz grupy kapitałowej znacząco wpłynęła na końcowy wynik finansowy. Bez tego zabiegu strata klubu byłaby znacznie wyższa, co pokazuje, że poprawa sytuacji ma częściowo charakter techniczny.
- Perspektywy finansowe klubu są pozytywne, choć nadal obarczone niepewnością. Prognozowany wzrost przychodów wynika z nowych umów sponsorskich, większych wpływów komercyjnych oraz pełnego wykorzystania potencjału stadionu. Jednocześnie strategia właścicieli wskazuje na większą ostrożność w wydatkach, szczególnie transferowych. Priorytetem staje się stabilność finansowa, co odzwierciedla również nastawienie kibiców, którzy oczekują przede wszystkim przewidywalności po latach problemów.



