Galloway: jak nie zgłupieć od własnych pieniędzy
Profesor z Nowego Jorku, który zarobił miliony na zrozumieniu systemu, dziś tłumaczy, jak przestać być jego ofiarą. Dla jednych cynik, dla innych moralny księgowy świata.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Kim jest Scott Galloway i dlaczego były profesor z Nowego Jorku, inwestor i milioner, stał się jednym z najostrzejszych krytyków współczesnego kapitalizmu.
- Jak Galloway tłumaczy mechanizmy systemu, który nagradza chciwość, pogłębia nierówności i produkuje poczucie bezsensu – zwłaszcza wśród młodych mężczyzn.
- Dlaczego jego diagnoza kryzysu męskości, klasy średniej i demokracji jest przede wszystkim analizą strukturalną, a nie moralnym kazaniem.
Jest wieczór w Richmond. Tamiza za oknem jest czarna i spokojna. Galloway próbuje wyprzedzić własne myśli. Na biurku ołówek, dwa kubki po kawie, laptop w stanie czuwania. Pisze ołówkiem, bo „tak wolniej się kłamie”. W tle cichnie nagranie z podcastu: „Stany Zjednoczone to najlepsze miejsce, żeby zarobić pieniądze. Europa – żeby je wydać”. Mówi to tonem kogoś, kto nie potrzebuje już niczego udowadniać.
Warto wiedzieć
Kim jest Scott Galloway?
Scott Galloway jest profesorem marketingu w Stern School of Business na Uniwersytecie Nowojorskim oraz przedsiębiorcą. Został uznany przez Poets & Quants za jednego z najlepszych profesorów biznesu na świecie. Scott założył dziewięć firm, w tym Prophet, RedEnvelope, L2 i Section School, gdzie również wykłada. Jest autorem kilku bestsellerów przetłumaczonych na 28 języków, które znalazły się na liście bestsellerów „New York Timesa”. Jego najnowsza książka „Notes on Being a Man” ukaże się w listopadzie 2025 r. Dzięki swoim podcastom Prof G Pod, Prof G Markets, Raging Moderates i Pivot, a także biuletynowi No Mercy / No Malice i kanałowi YouTube, Scott dociera do milionów ludzi.
Ma sześćdziesiąt jeden lat i energię człowieka, który chociaż już nie musi się spieszyć, i tak biegnie. Profesor NYU Stern, inwestor, autor bestsellerów, głos radiowy o chropowatej fakturze i moralności wzmocnionej dużą dawką danych. Nie ma w nim gładkości guru. Raczej zmęczenie proroka, który wie, że ma rację, ale dla wielu jest zbyt niewygodny.
Nikt nie przyjdzie cię uratować.
Urodził się w Los Angeles. Matka – sekretarka z Londynu, żydowskiego pochodzenia, samotna i cierpliwa. Ojciec – szkocki imigrant, milczący, nieobecny. W domu nie było pieniędzy ani sentymentu. Była dyscyplina.
„Nikt nie przyjdzie cię uratować” – to zdanie Galloway powtarza studentom częściej niż jakąkolwiek definicję ekonomii. Zrozumiał je wcześnie.
Zbudował Prophet – agencję marketingową, zanim marketing stał się religią. Potem RedEnvelope, jeden z pierwszych sklepów internetowych. Następnie L2 – firmę analizującą „cyfrową inteligencję marek”, sprzedaną później za 155 milionów dolarów.
Dziś mówi o kapitalizmie jak chirurg o własnym błędzie – bez iluzji i z pełną świadomością, że system działa tylko do momentu, w którym zaczyna zabijać.
Pasja to luksus. Strategia to plan ucieczki z biedy.
W jego wykładach nie ma miękkich wstępów. Na NYU Stern zaczyna zajęcia pytaniem: „Kto z was ma oszczędności? Kto myśli, że pasja to strategia?”. W sali zapada cisza. „Pasja to luksus” – mówi. „Strategia to plan ucieczki z biedy”.
Patronat XYZ
Zapraszamy na Impact'26
Zaciekawił Cię bohater tego wywiadu? Wkrótce będziesz mieć okazję posłuchać go na żywo, bo Scott Galloway wystąpi na kongresie Impact’26 – najbardziej prestiżowym wydarzeniu biznesowym w Polsce. XYZ jest strategicznym partnerem medialnym wydarzenia.
Obsada 11. edycji Impactu zapowiada się imponująco. 13 i 14 maja w Poznaniu pojawi się 650 topowych prelegentów, a wśród nich m.in. Jessie Inchauspé znana jako Glucose Goddess, Daron Acemoglu, Philippe Aghion, Olga Tokarczuk , Timothy Garton Ash i Szczepan Twardoch.
To wyjątkowa okazja, aby poznać najnowsze trendy i innowacje, zdobyć wiedzę od najlepszych ekspertów oraz zaczerpnąć inspiracji do codziennego działania w biznesie i poza nim.
Dołącz: Impact'26
W podcaście z Karą Swisher gra rolę pesymisty z sumieniem. Kiedy ona prowokuje, on patrzy w kamerę jak bezlitosny sędzia. „Elon Musk to objaw, nie przyczyna”. Albo: „Technologia nie zepsuła ludzi. To ludzie wykorzystali technologię, żeby psuć innych ludzi”.
Chomikowanie bez końca jest głupie
Nie jest antykapitalistą, nie zamierza obalić systemu. Oblicza prawdziwe koszty: „Być bogatym w Ameryce to znaczy być kochanym. I kropka. To kraj brutalny i chciwy, jeśli nie masz pieniędzy. I kraj hojny, serdeczny, jeśli je masz” – to jedno z jego najbardziej znanych zdań. Niczym wyrok i diagnoza w jednym.
Rozrzucaj pieniądze jak gangster z lat pięćdziesiątych, u którego właśnie wykryto raka. Po prostu żyj na całego.
Galloway ma w sobie coś z moralnego księgowego. Kiedy mówi o bogactwie, nie romantyzuje: „Gdy osiągniesz swój finansowy szczyt – nie ma powodu, by dalej gromadzić”. W jego ustach brzmi to jak prawo fizyki. „Wydaję dużo i to cudowne. A potem oddaję”. Nie dlatego, że jest święty. „Nie rób tego z poczucia szlachetności ani w imię Boga. Rób to, bo to daje niesamowite uczucie”. Wierzy, że hojność to nie cnota, lecz higiena. „Rozrzucaj pieniądze jak gangster z lat pięćdziesiątych, u którego właśnie wykryto raka. Po prostu żyj na całego”. Zero ironii, raczej praktyczna instrukcja życia po sukcesie.
Ewoluuje nowy gatunek: bezpłciowych, aspołecznych mężczyzn, najgroźniejszych ludzi na świecie, głównie dla samych siebie.
A jednak największym tematem Gallowaya nie są pieniądze, ale ich brak, szczególnie brak sensu, który mają zastąpić. Od lat mówi o kryzysie młodych mężczyzn tonem nauczyciela, który widzi, że klasa nie odrabia lekcji: „Jeden na siedmiu mężczyzn nie ma ani jednego przyjaciela. Jeden na czterech nie potrafi wskazać najlepszego przyjaciela”. Powtarza to jak raport z frontu. „Ewoluuje nowy gatunek: bezpłciowych, aspołecznych mężczyzn, najgroźniejszych ludzi na świecie, głównie dla samych siebie”.
Dla niego kryzys męskości ma charakter nie psychologiczny, ale głęboko strukturalny. Ceny mieszkań wzrosły czterokrotnie, edukacja podrożała dwukrotnie, płace realne spadły. Młodzi mężczyźni wchodzą w świat, który mówi im, że są uprzywilejowani, ale w praktyce nie mają nic. Bez partnerstwa, bez wspólnoty, bez celu. „Nadmiernie chronimy ich w prawdziwym życiu, a zostawiamy bez ochrony w sieci”. W internecie uczą się wstydu i odrzucenia, w realnym świecie ćwiczą bezsilność. „Celem jest odmowa. Dowiadujesz się, kim jesteś, kiedy ktoś mówi ci »nie«”. Uczy swoich synów, że odrzucenie to nie koniec, tylko mięsień. „Trenuj mięsień »nie«”.
Dla Gallowaya samotność młodych mężczyzn to nie „problem tożsamości”, tylko efekt rozpadu instytucji. Kiedyś mężczyzn socjalizowała praca, religia, wojsko. Dziś robi to TikTok i algorytmy. „Mamy pokolenie mężczyzn, którzy myślą, że męskość to występ, nie wkład. Zamiast przyjaciół mają obserwujących, a w miejsce relacji tylko statystyki”.
Zawodzimy w wychowaniu chłopców. Zawodzimy, bo nie uczymy ich, co znaczy być mężczyzną w świecie, w którym siła nie jest już fizyczna.
W rozmowie z Trevorem Noahem powiedział: „Zawodzimy w wychowaniu chłopców. Zawodzimy, bo nie uczymy ich, co znaczy być mężczyzną w świecie, w którym siła nie jest już fizyczna”. Jego zdaniem współczesna moc powinna oznaczać zdolność do więzi, odpowiedzialności i rezygnacji z tanich emocjonalnych dopalaczy. Ale świat zamiast tego oferuje hazard w telefonie, pornografię i gry. „Nowa oś zła: uzależnij ludzi od jedzenia, hazardu i seksu, a potem sprzedaj im lekarstwo”.
Diagnoza męskości i kapitalizmu splatają się w jedno i wzajemnie nakręcają. Kiedy system nagradza chciwość, a kultura wieczną młodość, faceci stają się zbędni. „Stworzyliśmy społeczeństwo, w którym młodzi mężczyźni czują się ekonomicznie bezużyteczni i emocjonalnie wymienialni”. Dlatego się radykalizują, chowają lub znikają. „Każdy upadek społeczny zaczyna się od samotnych mężczyzn”.
Bądź hojny we wszystkim, oprócz czasu.
Galloway zamiast moralizowania szuka mechanizmu wyjścia. Uważa, że trzeba odbudować trzy instytucje: przyjaźń, pracę i wspólnotę. W jego prywatnej ekonomii szczęścia pierwsze prawo brzmi: „Bądź hojny we wszystkim, oprócz czasu”. Drugie: „Wielkość rodzi się z tego, co umożliwiasz innym”. Hojność to jego ulubione słowo. Przepłaca ludzi, z którymi pracuje. Daje, bo to się zwraca w zaufaniu i przyjaźni, których mężczyźni uczą się najtrudniej.
Największy wynalazek w historii
Gospodarka, jak mówi, nagradza dziś cięcia, nie inwestycje. „Ogłoś zwolnienia – wartość akcji rośnie. Ogłoś badania i rozwój, a wartość spada”. To logika samobójcza. W książce „Dryf” pisze, że Ameryka stała się systemem transferów: od młodych do starych, od klas wschodzących do zasiedziałych. „Prawie każda polityka gospodarcza to transfer z przyszłości do przeszłości”. Kiedyś inwestowano w pokolenia, a teraz inwestuje się w emerytów.
Największym wynalazkiem w historii nie jest iPhone ani półprzewodnik. To klasa średnia. Walczy w twoich wojnach, płaci twoje podatki, buduje twoje przyszłe innowacje.
W jednym z wykładów powiedział: „Największym wynalazkiem w historii nie jest iPhone ani półprzewodnik. To klasa średnia”. I dodał: „Walczy w twoich wojnach, płaci twoje podatki, buduje twoje przyszłe innowacje”. Bez niej demokracja staje się teatrem dla bogatych, w którym reszta jest publicznością bez biletu.
Harvard zwiększył swój fundusz czterdziestokrotnie, ale liczbę studentów tylko o cztery procent. To nie uniwersytet, ale fundusz inwestycyjny z salami wykładowymi.
Jego program polityczny jest prosty: progresywne podatki dla superbogatych, realne opodatkowanie korporacji, tańsze uczelnie publiczne, dwadzieścia procent miejsc w szkołach wyższych zamienić na programy zawodowe, federalny bat na blokowanie mieszkań, płaca minimalna, z której da się żyć. „Harvard zwiększył swój fundusz czterdziestokrotnie, ale liczbę studentów tylko o cztery procent. To nie uniwersytet, ale fundusz inwestycyjny z salami wykładowymi”.
Na pytanie, dlaczego tak ostro krytykuje system, z którego sam korzysta, odpowiada: „Bo ten system rozpada się od góry”. I dodaje: „Jeśli jesteś bogaty, to przestań udawać, że nie wiesz, co to znaczy”.
Co naprawdę się opłaca
W jego osobistej codzienności moralność jest też rachunkiem. „Osiągnąłem swój cel finansowy dziesięć lat temu. Od tego czasu nie zwiększyłem majątku. Jeśli rośnie, oddaję nadwyżkę. To daje mi poczucie siły”. Dla świata uzależnionego od memów o sukcesie brzmi niczym bluźnierca, ale jego bluźnierstwo to rodzaj troski wyrażanej bardzo dobitnie.
Sześćdziesiąt miliardów dolarów rocznie dla Ukrainy to jedna z najlepszych inwestycji we współczesnym świecie - bez jednego amerykańskiego żołnierza na ziemi.
Galloway mówi, że trzeba „obniżyć temperaturę” w życiu publicznym. Że kluczowe nie są slogany, tylko gesty. Kiedy mówi o Ukrainie, nie używa słów o moralnym obowiązku, tylko o rozsądnym działaniu: „Sześćdziesiąt miliardów dolarów rocznie dla Ukrainy to jedna z najlepszych inwestycji we współczesnym świecie – bez jednego amerykańskiego żołnierza na ziemi”. Zyskujesz sojusznika, osłabiasz wroga, testujesz technologie, uczysz pokolenie odwagi.
Na koniec każdego podcastu, zanim zgaśnie mikrofon, zostawia kilka sekund ciszy. Wtedy słychać, że za cynizmem jest zmęczenie, a za ironią – lojalność wobec świata, który mimo wszystko chce ocalić. Na jego biurku zostaje notatka: Bądź życzliwy. Bądź klarowny. Znikaj, kiedy skończysz.
Galloway wierzy, że przyszłość też zaczyna się od prostych pytań: ile oddajesz, komu i po co. Zwłaszcza gdy mowa o czasie.
Scott Galloway będzie mówcą Impact’26, najważniejszego w tej części Europy wydarzenia gospodarczego, które odbędzie się 13–14 maja w Poznaniu.
Warto wiedzieć
O autorze
Jerzy Wójcik był wieloletnim wicenaczelnym "Gazety Wyborczej", w latach 2016-2021 jej wydawcą. Obecnie związany z think tankiem Media Liberation Found. Inicjator ukraińsko-polskiego magazynu sestry.eu.
Główne wnioski
- Scott Galloway nie odrzuca kapitalizmu, lecz pokazuje jego koszty uboczne: samotność, gniew i poczucie bezużyteczności, które szczególnie dotykają młodych mężczyzn.
- Kryzys męskości i kryzys demokracji są ze sobą splecione – oba wynikają z rozpadu instytucji pracy, wspólnoty i realnych perspektyw awansu społecznego.
- Największym zagrożeniem dla Zachodu nie jest technologia sama w sobie, lecz sposób, w jaki system ekonomiczny wykorzystuje ją do wzmacniania nierówności i uzależnień.
Tekst został opublikowany wcześniej na łamach Impact Magazine.


