Gigantyczny kontrakt na tunel pod Odrą w cieniu nowych przepisów. Gülermak kwestionuje polsko-tureckie konsorcjum
Spór o największy kontrakt drogowy w historii będzie mieć finał w KIO. Wątpliwości dotyczą udziału w projekcie firm spoza UE. Pikanterii dodaje fakt, że stroną skarżącą jest spółka z siedzibą w Polsce należąca jednak do tureckiej grupy budowlanej. Po drugiej stronie jest zwycięzca – konsorcjum polskiej firmy, która ma partnera z Turcji.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Kto i dlaczego walczy o kontrakt na budowę tunelu pod Odrą.
- Jak nowelizacja Prawa zamówień publicznych zmieniła w postępowaniach zasady udziału firm spoza UE.
- Dlaczego konsorcja z udziałem tureckich firm w świetle nowych przepisów mogą budzić sprzeciw.
Pod koniec 2024 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ogłosiła przetargi na budowę trzech odcinków Zachodniej Obwodnicy Szczecina w ciągu drogi ekspresowej S6. To jedna z najważniejszych i najdroższych inwestycji drogowych ostatnich lat o łącznej wartości ok. 8 mld zł.
Spośród trzech odcinków najbardziej spektakularny jest niewątpliwie fragment Police – Goleniów, który zakłada budowę pięciokilometrowego, dwunawowego tunelu pod Odrą. Każda z dwóch jezdni trasy zostanie poprowadzona osobnym tunelem, drążonym maszyną TBM (Tunnel Boring Machine). Obiekt ma zostać oddany do użytku w 2033 r.
GDDKiA na wykonawcę odcinka wybrała w październiku 2025 r. konsorcjum składające się z polskiej firmy NDI i tureckiego przedsiębiorstwa Doğuş. Zwycięzca zaproponował cenę 5,3 mld zł, o niemal 300 mln zł niższą od kolejnej propozycji – przedstawionej przez turecko-austriackie konsorcjum firm PORR i Gülermak.
Kontrakt na budowę odcinka S6 Police-Goleniów jest najdroższym w historii budowy dróg w Polsce. Walka wykonawców o realizację tej gigantycznej inwestycji właśnie się rozpoczęła. Konsorcjum firm Gülermak i PORR złożyło bowiem odwołanie od wyboru GDDKiA do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO).
Komplikacje prawne
Już w trakcie postępowania w Polsce zmieniło się prawo. Weszła w życie nowelizacja prawa zamówień publicznych, która definiuje możliwość dopuszczania do przetargów firm z tzw. państw trzecich – czyli spoza Unii Europejskiej, które nie zawarły z UE odpowiednich umów o wzajemnym dostępie do rynku.
Zmiana prawa w Polsce weszła w życie tuż po wyrokach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie firm Kolin i Qingdao, czyli wykonawców z Turcji i Chin. TSUE zawyrokował, że wykonawcy z państw trzecich nie mają automatycznego prawa do udziału w przetargach UE. Nie mogą też powoływać się na zasady równego traktowania panujące w UE. Chyba że zamawiający wyraźnie dopuści je do przetargu i zaznaczy to w swoich dokumentach przetargowych.
Kto decyduje o udziale
– W Polsce przed nowelizacją, czytając przepisy ustawy literalnie, można było twierdzić, że każdy wykonawca, niezależnie od kraju siedziby, mógł się ubiegać o zamówienie i korzystać ze środków ochrony prawnej. Nie miało zatem znaczenia, czy był z UE, Turcji, czy Chin. Trybunał potwierdził jednak, że prawo unijne tak tego nie postrzega. To zamawiający w danym postępowaniu może zdecydować o dopuszczeniu takiego wykonawcy – komentuje dr Wojciech Hartung, adwokat w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.
Dodaje, że obecnie to zamawiający ma decydować o dopuszczeniu wykonawców z państw trzecich do udziału w danym przetargu. Jeśli jednoznacznie nie wskaże takiej możliwości, wykonawcy ci nie będą mogli ubiegać się o zamówienie.
GDDKiA: Nie było podstaw do wykluczenia oferty
GDDKiA w przetargu na budowę tunelu pod Odrą nie wskazała jednoznacznie, czy wykonawcy z państw trzecich mogą ubiegać się o udział w postępowaniu. Jednak w świetle prawa, co również reguluje nowelizacja, zamawiającego obowiązywały przepisy przejściowe. Dotyczą one postępowań wszczętych przed 9 września 2025 r., czyli przed datą wejścia nowelizacji ustawy w życie.
– Nie było podstaw do wykluczenia tej oferty. Przetarg wyprzedził nowelizację Prawa zamówień publicznych. Specyfika przetargu jest taka, że nie chcieliśmy wykluczać żadnych firm z postępowania – mówi Jędrzej Puzyński z GDDKiA.
Gülermak: Jesteśmy polską firmą
Innego zdania jest przegrane konsorcjum. Gülermak zarzuca Generalnej Dyrekcji naruszenie przepisów ustawy. Wskazuje, że zwycięski wykonawca powinien zostać wykluczony ze względu na udział podmiotu z państwa trzeciego, czyli z Turcji. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że choć Gülermak S.A. to spółka zarejestrowana w Polsce, należy ona do… tureckiej grupy budowlanej Gülermak.
W Polsce marka jest bardzo dobrze znana. Gülermak był m.in. wykonawcą drugiej linii metra w Warszawie, ma również doświadczenie przy drążeniu tuneli metodą TBM. Obecnie z Budimeksem buduje w Limanowej najdłuższy w Polsce tunel kolejowy.
– Gülermak w Polsce jest obecny od 2009 r., od budowy centralnego odcinka drugiej linii metra w Warszawie. Wtedy rzeczywiście startowaliśmy jako oddział tureckiej firmy. Natomiast Gülermak jest od 2015 r. polską spółką. Na długo, zanim miała miejsce dyskusja o pochodzeniu spółek i zanim zapadł wyrok TSUE i nowelizacja ustawy – mówi Bartosz Sawicki, rzecznik prasowy spółki.
Jak dodaje, od roku 2017 przeniesiono wszystkie zasoby – materiały, tarcze TBM, personel – do spółki polskiej. Przez kolejne lata, do 2023 r., spółka startowała w przetargach w konsorcjum z tureckim Gülermakiem. Z czego to wynikało? Jak tłumaczy Bartosz Sawicki, pomimo wiedzy inżynierów i załogi, firma nie miała odpowiednich referencji. Formalnie był to nowy byt.
– Od około dwóch lat startujemy w przetargach wyłącznie jako polski Gülermak, czyli Gülermak S.A. Dość powiedzieć, że 90 proc. naszej załogi to Polacy. (...) Prezes polskiej spółki, Bülent Özdemir, oczywiście z pochodzenia jest Turkiem, natomiast ma obywatelstwo polskie, mieszka w Polsce od 26 lat, więc dłużej niż w Turcji, mówi płynnie po polsku. Czujemy się jak najbardziej Polakami – podkreśla Bartosz Sawicki.
Choć w swoich początkach w Polsce Gülermak sam startował w konsorcjach ze swoim tureckim partnerem, w sprawie odwołania do KIO spółka jest nieugięta.
– Nowelizacja ustawy obejmuje wszystkie podmioty z rynku i jasno precyzuje zasady gry. (...) Jeśli zgodnie z prawem mamy argumenty za odwołaniem do Krajowej Izby Odwoławczej, to sięgamy po tę procedurę. Kraj pochodzenia nie ma dla nas znaczenia – podsumowuje rzecznik prasowy Gülermaka.
NDI: W Europie nie ma podobnego know-how
Ale i polska firma NDI wystartowała w przetargu z tureckim partnerem, firmą Doğuş, z jasno określonych przyczyn.
– Ze względu na specyfikę rynku drążenia tuneli, możliwość pozyskania partnera z Europy była istotnie ograniczona. Dlatego zdecydowaliśmy się na współpracę z firmą Doğuş posiadającą globalne doświadczenie w realizacji tuneli. Jednocześnie to NDI ma w konsorcjum decydujący głos oraz będzie głównym podmiotem odpowiedzialnym za realizację całego kontraktu – komentuje Marta Kosacz-Sobotka, wiceprezeska NDI.
NDI, lider zwycięskiego podmiotu, to firma z siedzibą w Sopocie, która na rynku budowlanym działa od początku lat 90. Jej konsorcjant, przedsiębiorstwo Doğuş z siedzibą w Stambule, realizuje duże projekty infrastrukturalne, m.in. tunele metra, autostrady czy linie kolejowe. Spółka założyła już też siedzibę w Polsce, na potrzeby kolejnych przetargów.
Marta Kosacz-Sobotka tłumaczy, że NDI startowało w konsorcjum z firmą Doğuş z siedzibą w Stambule, ze względu na zasoby referencyjne. Podobny „mariaż” polsko-turecki może więc pozwolić na zdobycie odpowiedniego doświadczenia i know-how. W przyszłości mogłoby też umożliwić realizację podobnych wielkoskalowych projektów tunelowych przez polskie firmy.
Miniwywiad
Jan Styliński: Nowelizacja PZP kończy z asymetrią w przetargach
Dlaczego nowelizacja Prawa zamówień publicznych (PZP) była tak istotna?
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł w dwóch orzeczeniach, że podmiot, który ma siedzibę poza UE, jest podmiotem nieeuropejskim. W związku z tym nie może wymagać zasady równego traktowania, jeśli pochodzi z państw, które zasady równego traktowania podmiotów unijnych nie uznają. Innymi słowy, podmioty pozaeuropejskie to firmy z tych krajów, które nie są stronami umowy GPA (ang. Agreement on Government Procurement) – porozumienia w ramach Światowej Organizacji Handlu. Porozumienie reguluje równy dostęp firm na zasadach wzajemności do rynków, dla tych państw, które są stronami porozumienia GPA. Turcy nie są.
Trudno było zaakceptować przez lata sytuację, w której przedsiębiorcy europejscy nie mogą na danych rynkach startować, a przedsiębiorcy z tamtych rynków mogą na zasadach równych startować w Europie. Co więcej, mogą swoich praw dochodzić w postępowaniach sądowych.
Jakie znaczenie ma to, że firma ma siedzibę w Polsce, skoro kapitał pochodzi z „państwa trzeciego”?
Zawsze opowiadaliśmy się za zawężaniem udziału w polskich przetargach do tych firm, które dysponują realnym potencjałem wykonawczym na polskim rynku. Chodzi o konkretny sprzęt, konkretnych ludzi, przy wsparciu konkretnych podwykonawców. I zupełnie w tym przypadku inaczej wygląda sytuacja podmiotu, który jest przedsiębiorcą zagranicznym, nieposiadającym w Polsce zorganizowanej działalności. A inaczej wygląda sytuacja spółki, która ma kapitał zagraniczny, międzynarodowy, giełdowy. Tych sytuacji mamy sporo.
Gülermak jako spółka akcyjna prawa polskiego ten potencjał wykonawczy, realny, w Polsce posiada. Ma sprzęt, ludzi, know-how, procedury, finansowanie w Polsce. Podlega też polskiej jurysdykcji, w związku z tym zarówno polskie organy skarbowe, jak i polskie organy procesowe – już nie mówiąc o organach w postaci służb specjalnych – mają większą kontrolę nad podmiotem, którego działalność jest zarejestrowana w Polsce.
Ale może dojść do sytuacji, że wyrzuci z kontraktu spółkę polską, NDI z Sopotu.
Co do chęci wykluczenia NDI – jest to rzeczywiście sytuacja specyficzna. Jeśli chodzi o dzisiejsze przepisy prawa, czyli już po wejściu w życie nowelizacji Prawa zamówień publicznych, to konsorcjum polsko-tureckiej firmy byłoby wykluczone z udziału w postępowaniu. Natomiast do tej sytuacji przepisy nie znajdują zastosowania. Jednocześnie zamawiający nie ograniczył postępowania do podmiotów z Polski. W związku z tym argument, że należałoby wykluczyć konsorcjum z udziałem firmy tureckiej, i to jeszcze konsorcjum, w którym liderem jest polska firma – i to doświadczona, duża, renomowana, niewątpliwie z zasobami na polskim rynku – jest mocno dyskusyjny.
Wyrok KIO wkrótce
Adwokat Wojciech Hartung potwierdza, że nowelizacja PZP nie dotyczy firm, które mają siedziby i prowadzą swoją działalność w Polsce. I to niezależnie od pochodzenia ich kapitału. W świetle prawa zarówno unijnego, jak i polskiego, Gülermak jest więc polską spółką, nawet jeżeli kapitał spółki matki pochodzi z jednego z „państw trzecich”.
Odrębną kwestią jest to, czy Izba Odwoławcza uzna, że Generalna Dyrekcja mogła kierować się starymi zasadami w momencie rozstrzygnięcia postępowania. Kolejna rozprawa w KIO odbędzie się w środę 25 lutego, wówczas ma zapaść wyrok w tej sprawie.
Główne wnioski
- Przetarg na odcinek drogowy w ciągu S6 Police-Goleniów wygrało konsorcjum NDI i Doğuş z ofertą 5,3 mld zł. Konkurencyjne konsorcjum PORR i Gülermak złożyło odwołanie do KIO. Spór dotyczy m.in. udziału firmy z państwa trzeciego w postępowaniu. Pikanterii dodaje fakt, że firma Gülermak, choć ma od kilku lat siedzibę w Polsce, należy do tureckiej grupy kapitałowej.
- W trakcie postępowania weszła w życie nowelizacja Prawa zamówień publicznych (PZP) zmieniająca zasady udziału firm spoza UE w przetargach. Zgodnie z ustawą, wykonawcy z państw trzecich nie mają automatycznego prawa do startu w przetargach unijnych. Jednocześnie postępowania wszczęte przed wejściem w życie nowelizacji podlegają przepisom przejściowym.
- Inwestor, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad uznała, że nie było podstaw do wykluczenia zwycięskiej oferty. Konsorcjum Gülermak i PORR twierdzi, że przepisy zostały naruszone i domaga się ponownej oceny. Wyrok KIO w tej sprawie ma zapaść po rozprawie zaplanowanej na 25 lutego.