Kategorie artykułu: Biznes Newsy

„Historyczne” wakacje lotniska w Radomiu. PPL odsuwa decyzję o sprzedaży portu

Tak udanych wakacji w Porcie Lotniczym Warszawa-Radom nie było od lat. Tylko w ubiegłym miesiącu obiekt obsłużył niemal o połowę pasażerów więcej niż w lipcu 2025 r. Obietnica kolejnych dobrych miesięcy nieco odsuwa perspektywę ew. sprzedaży lotniska. Ekspert ma jednak wątpliwości, czy można mówić o sukcesie.

Na zdjęciu terminal Portu Lotniczego Warszawa-Radom
PPL spodziewa się, że jeszcze we wrześniu lotnisko w Radomiu przebije pułap 100 tys. obsłużonych pasażerów. Fot. materiały prasowe

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie wyniki osiągnęło lotnisko w Radomiu podczas tegorocznych wakacji i czy rzeczywiście można mówić o przełomie.
  2. Jakie plany wobec lotniska na najbliższe lata ma PPL.
  3. Dlaczego mimo lepszych wyników port wciąż mierzy się z poważnymi problemami.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

„Historyczny sukces” – tymi słowami lipcowe wyniki Portu Lotniczego Warszawa-Radom opisywała spółka Polskie Porty Lotnicze (PPL), właściciel obiektu.

Istotnie, ubiegły miesiąc był najlepszym w historii lotniska w Radomiu. Obsłużono wówczas 25 931 podróżnych, co oznacza 43-procentowy wzrost względem lipca poprzedniego roku. Poprzedni miesięczny rekord, ustanowiony w lipcu 2023 r., był niższy o blisko trzy tysiące pasażerów.

Rekordowy lipiec

Od początku 2026 r. lotnisko w Radomiu obsłużyło w sumie 56,5 tys. osób. Wyniki za sierpień zapowiadają się równie obiecująco, bowiem sezon wakacyjny jeszcze się nie skończył.

– Według naszych ostrożnych szacunków, jeszcze we wrześniu możemy spodziewać się przekroczenia progu 100 tys. pasażerów – komentuje dla portalu XYZ Marcin Danił, członek zarządu PPL ds. finansowo-handlowych.

Lepsze wiadomości płynące z Radomia są nowością, bowiem lotnisko do tej pory z roku na rok obsługiwało coraz mniej pasażerów. Oddany z pompą w 2023 r. terminal, którego budowa kosztowała ponad 800 mln zł, został zaprojektowany z myślą o obsłudze nawet 1,5 mln podróżnych rocznie. Zgodnie z założeniami poprzedniego rządu Prawa i Sprawiedliwości taki poziom ruchu miał zostać osiągnięty już w 2025 r.

Dane za ubiegły rok pokazały jednak, jak bardzo te prognozy minęły się z rzeczywistością. W całym 2025 r. przez radomski port przewinęło się zaledwie 95,6 tys. pasażerów, czyli niespełna 8 tys. podróżnych miesięcznie. To wyraźny spadek względem 2024 r., kiedy lotnisko obsłużyło ich zaledwie 112 tys.

Na razie bez sprzedaży?

Lepsze wyniki mogą mieć znaczenie nie tylko dla samego lotniska. W PPL od dłuższego czasu mówi się bowiem o możliwości sprzedaży radomskiego portu. Wśród potencjalnych nabywców wymieniano m.in. Agencję Mienia Wojskowego, będącą jednym ze współudziałowców lotniska.

Jak mówił w ubiegłym roku Adam Sanocki, członek zarządu spółki, 2026 r. będzie dla lotniska w Radomiu „papierkiem lakmusowym”. Z wypowiedzi władz PPL wynika jednak, że spółka na razie nie zamierza podejmować decyzji o przyszłości radomskiego portu i pozbywaniu się obiektu ze swoich struktur.

Zakładamy, że przez ten okres do 2029 port w Radomiu będzie wspierać, uzupełniać modernizowane Lotnisko Chopina, a ewentualne decyzje odnośnie do dalszej przyszłości będą podejmowane za dwa-trzy lata.

– Tak, jak zapowiadaliśmy – rok 2026 będzie papierkiem lakmusowym, który pokaże, czy nasze działania przynoszą właściwe skutki. Zakładamy, że przez ten okres do 2029 port w Radomiu będzie wspierać, uzupełniać modernizowane Lotnisko Chopina, a ewentualne decyzje odnośnie do dalszej przyszłości będą podejmowane za dwa-trzy lata – komentuje Marcin Danił.

„Sukcesu lotniska w Radomiu nie ma”

Entuzjazmu spółki nie podziela natomiast Michał Kaczmarzyk, szef Ryanair na Polskę. Irlandzki przewoźnik nie lata i nigdy nie latał z Radomia, a jego władze konsekwentnie trzymają się tezy, że to się nie zmieni.

– Byłoby dobrze, gdyby PPL mógł się też podzielić informacją, ile dopłacił do każdego z pasażerów wylatujących z Radomia. To jest kluczowa informacja, która pokazałaby prawdziwy obraz tego projektu – mówi w rozmowie z portalem XYZ.

Jak dodaje, w branży nie jest żadną tajemnicą, że PPL stosuje bardzo duże dopłaty dla turoperatorów i przewoźników, aby zaoferowali połączenia z Radomia.

– Jest to okupione gigantycznym kosztem, co PPL w swoich komunikatach przemilcza – komentuje Michał Kaczmarzyk.

Zdaniem eksperta na lotnisku w Radomiu nie nastąpiła żadna poprawa sytuacji finansowej. O sukcesie można by bowiem mówić w przypadku urentownienia projektu lub chociaż minimalizacji obecnie generowanych strat.

– PPL przygotowuje się już do kampanii wyborczej w przyszłym roku, więc wydaje coraz więcej na sponsoring. Ale to nie jest długoterminowa strategia, która miałaby uratować lotnisko. Prawda jest taka, że żadnego sukcesu lotniska w Radomiu po prostu nie ma – mówi szef Ryanaira na Polskę.

Jest odbicie od dna?

Z powodu stale pogarszających się statystyk i niskiego zainteresowania przewoźników lotniczych lotami z Radomia, spółka wdrożyła na początku tego roku nową strategię. Zakłada ona rozwój nie tylko ruchu pasażerskiego, ale również działalności pozapasażerskiej. PPL chce rozwijać w Radomiu m.in. czartery i ofertę turystyczną, ale też cargo lotnicze oraz działalność MRO.

Marcin Danił potwierdza, że nowa strategia zaczyna przynosić pierwsze efekty.

– Na lotnisku w Radomiu rozwija się ruch General Aviation, który z uwagi na brak dostępnych przydziałów czasowych, czyli slotów nie ma takich możliwości na Lotnisku Chopina – opowiada Marcin Danił.

Jak dodaje, władze spółki prowadzą również rozmowy z touroperatorami, przewoźnikami i podmiotami z sektora MRO. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ do rozwijania tej działalności konieczna jest odpowiednia infrastruktura, taka jak m.in. hangary. A tej, przy tworzeniu portu, nie zaplanowano, tłumaczy członek zarządu PPL.

Odchudzone etaty

Radom jest ponadto w trakcie zmian organizacyjnych, które mają dostosować zatrudnienie do jego rzeczywistych potrzeb. W ostatnim czasie radomski port zredukował zatrudnienie o 20 proc. Z pracy odeszło w sumie kilkadziesiąt osób. Jak przyznaje Marcin Danił, dalsze redukcje są możliwe.

– Nie chcemy rozstawać się z pracownikami portu, a raczej przesunąć ich do innych obszarów, gdzie ich umiejętności będą efektywniej wykorzystane. Struktura zatrudnienia w Radomiu była dokładną kalką tej z Warszawy, bez uwzględnienia faktu, że port funkcjonuje w ramach PPL i część stanowisk czy obszarów była niepotrzebnie dublowana – tłumaczy.

Główne wnioski

  1. Lipiec był najlepszym miesiącem w historii lotniska w Radomiu – port obsłużył 25,9 tys. pasażerów, czyli o 43 proc. więcej niż rok wcześniej. Jeśli dobre wyniki utrzymają się także w kolejnych miesiącach, we wrześniu lotnisko może przekroczyć 100 tys. pasażerów od początku roku.
  2. Lepsze wyniki dają PPL argument, by jeszcze nie przesądzać o przyszłości lotniska. Spółka zakłada, że Radom będzie do 2029 r. wspierał i uzupełniał modernizowane Lotnisko Chopina, a decyzje dotyczące dalszych losów portu zapadną za dwa-trzy lata. Oznacza to, że na razie sprzedaż lotniska nie jest przesądzona, a PPL chce najpierw sprawdzić efekty nowej strategii.
  3. Rekordowe statystyki nie oznaczają jeszcze, że problemy Radomia zniknęły. PPL chce rozwijać w porcie m.in. czartery, cargo, General Aviation i MRO, ale część tych planów wymaga infrastruktury, której lotnisko nie ma. Jednocześnie Ryanair podważa znaczenie obecnego wzrostu, wskazując na wysokie dopłaty dla przewoźników i touroperatorów oraz koszty funkcjonowania portu.