Kategoria artykułu: Biznes

Kapitału nie brakuje, ale rynek private equity wciąż nie odbija. „Pieniądze popłyną do najlepszych aktywów”

Oczekiwane odbicie na europejskim rynku private equity nie nadchodzi. Kapitału nie brakuje, ale drogie finansowanie i niepewność hamują inwestorów. Dla Polski szansą może być m.in. boom na inwestycje obronne.

Wieżowce w centrum Warszawy, w tym Varso z siedzibą BGK
Eksperci są zgodni: Polska wciąż jest najbardziej atrakcyjnym rynkiem w regionie. Fot. Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak wyglądała sytuacja rynku private equity w Europie i w Polsce w pierwszej połowie roku i co ją ukształtowało.
  2. Jakie szanse stoją przed rynkiem PE w Polsce.
  3. Co prognozują eksperci.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Liczba transakcji spadła. Było też mniej wyjść. W pierwszej połowie roku oczekiwane odbicie na europejskim rynku private equity po prostu nie nadeszło – wynika z raportu EY „State of Private Equity (PE) Report Europe”.

Powodów jest co najmniej kilka. Jest jednak też nadzieja na ożywienie w bliskiej przyszłości.

Rynek PE ucieka od niepewności

Pierwsza połowa roku przyniosła 692 transakcje i 413 wyjść z inwestycji na europejskim rynku private equity. To wyniki poniżej pięcioletnich średnich. A do tego II kwartał był gorszy od I kwartału.

Warto wiedzieć

PE, VC i GE

  • Private Equity (PE) – inwestycje w dojrzałe spółki pozostające poza rynkiem publicznym, czyli nienotowane na giełdzie. Celem jest zazwyczaj zwiększenie wartości firmy i sprzedaż udziałów z zyskiem po kilku latach. Transakcje obejmują zazwyczaj pakiety akcji większościowe lub kontrolne.
  • Venture Capital (VC) – inwestycje w startupy, czyli młode firmy o dużym potencjale wzrostu. Są bardziej ryzykowne niż inwestycje PE, ale mogą przynieść znacznie wyższe stopy zwrotu.
  • Growth Equity/Growth Capital – forma inwestycji pośredniej między VC a PE. Dotyczy spółek bardziej dojrzałych niż startupy finansowane przez VC, ale nadal charakteryzujących się wyższym potencjałem wzrostu niż PE. Inwestorzy zazwyczaj obejmują pakiety mniejszościowe.

„W II kwartale wartość transakcji spadła o 14 proc. w ujęciu rocznym [...], a wyjścia z inwestycji po mocnym początku roku odwróciły obserwowany w I kwartale trend i spadły o 12 proc.” – czytamy w raporcie.

– Kapitału na rynku nie brakuje, ale koszt finansowania pozostaje wyższy niż przed cyklem podwyżek stóp. Wpływa to na ekonomikę transakcji – mówi Paweł Bukowiński, partner zarządzający EY-Parthenon Polska oraz lider obszaru rynków EY-Parthenon w regionie Europy Środkowej.

Fundusze koncentrują się na wąskiej grupie przewidywalnych spółek, zwłaszcza przemysłowych oraz z sektora technologii i telekomunikacji.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

– Udział przemysłu wzrósł z 8 proc. do 11 proc., a sektora konsumenckiego spadł z 16 proc. do 13 proc. Ten proces napędzają rosnące nakłady na obronność i bezpieczeństwo energetyczne, przebudowa łańcuchów dostaw oraz rozwój infrastruktury związanej z procesami cyfryzacji. Przesunięcie jest widoczne, ale nie oznacza fundamentalnej zmiany struktury sektorowej europejskiego rynku PE – tłumaczy Paweł Bukowiński.

„Pieniądze popłyną najpierw do najlepszych aktywów”

W ocenie ekspertów powodami zmian są wojna na Bliskim Wschodzie, narastający protekcjonizm w światowym handlu oraz niepewność wokół wdrażania sztucznej inteligencji.

To właśnie perspektywy zmiany otoczenia globalnego na korzystniejsze dają nadzieję na zmianę sytuacji rynku private equity.

– Rynek powinien nabierać tempa wraz ze spadkiem niepewności, ale odbicie nie nastąpi wszędzie jednocześnie. W pierwszej kolejności kapitał będzie płynął do najlepszych aktywów i sektorów wspieranych przez strukturalne trendy wzrostowe – mówi Paweł Bukowiński.

Polska wraca do zakupów

Tymczasem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) liczba transakcji w I połowie wyniosła 33, a wyjść – 16. To mniej niż 5 proc. całego europejskiego rynku.

– Rynek private equity w regionie jest mniejszy i młodszy niż w Europie Zachodniej. Mamy mniej dużych przedsiębiorstw i transakcji large-cap – tłumaczy Paweł Bukowiński.

– Brakuje też lokalnego kapitału prywatnego w takiej skali jak na Zachodzie, więc fundusze opierają się głównie na środkach zagranicznych i publicznych. W efekcie, choć gospodarczo zmniejszamy dystans do Zachodu, rynek PE za tym nie nadąża – dodaje Jan Nalbert, dyrektor inwestycyjny w Warsaw Equity Group.

W ocenie ekspertów EY liczby „odzwierciedlają przemyślane podejście inwestorów do jakości aktywów, wycen i wyboru momentu wyjścia z inwestycji w obliczu zmieniających się warunków rynkowych”. Sytuacja zależy jednak od kraju.

„W Polsce fundusze private equity powróciły do zakupów, poszukując szerokiego wachlarza
możliwości inwestycyjnych obejmujących przedsiębiorstwa o stabilnej pozycji rynkowej,
sytuacje związane z sukcesją oraz platformy o potencjale skalowalności” – czytamy.

– W praktyce oznacza to firmy z powtarzalnymi lub kontraktowymi przychodami, dobrą konwersją zysku na gotówkę oraz potencjałem ekspansji zagranicznej lub konsolidacji rozdrobnionego rynku. Fundusze poszukują rentownych średnich i dużych przedsiębiorstw, w tym firm sukcesyjnych – wskazuje Paweł Bukowiński.

Eksperci są zgodni: Polska wciąż jest najbardziej atrakcyjnym rynkiem w regionie. Pozostaje też w europejskiej czołówce pod względem potencjału wzrostu.

Szansą boom na obronność

Szansą na dalszy rozwój może być boom na inwestycje obronne. Jego wpływ wykracza jednak poza spółki z sektora zbrojeniowego.

– Istotnym impulsem są wydatki na bezpieczeństwo i infrastrukturę, w tym 43,7 mld euro dla Polski w ramach programu SAFE. Choć środki te nie są kapitałem kierowanym bezpośrednio do funduszy PE, to mogą tworzyć popyt na produkty i usługi prywatnych dostawców – mówi Paweł Bukowiński

– Największe szanse widzimy nie w głównych wykonawcach dużych programów obronnych, ale w firmach z ich łańcucha dostaw, które dostarczają komponenty, oprogramowanie czy usługi oraz w spółkach dual use – ocenia Jan Nalbert.

Pośrednio zyskać mogą spółki logistyczne, producenci elektroniki czy firmy zajmujące się utrzymaniem infrastruktury.

– Atrakcyjne są też obszary takie jak: technologia, a zwłaszcza software z powtarzalnymi przychodami i silną pozycją u klientów, dla którego rozwój AI jest szansą, a nie zagrożeniem; ochrona zdrowia, gdzie stabilny, rosnący popyt i rozdrobniony rynek dają przestrzeń do konsolidacji; spółki korzystające na transformacji energetycznej, na którą w najbliższych latach planowane są ogromne nakłady – wskazuje Jan Nalbert.

Sukcesja motorem napędowym rynku PE w Polsce?

W ocenie Pawła Bukowińskiego jednym z ważniejszych motorów polskiego rynku PE w perspektywie kolejnych lat może stać się także kwestia sukcesji.

– Właściciele przedsiębiorstw zakładanych po 1989 r. coraz liczniej zbliżają się do momentu, w którym będą musieli zdecydować o zmianie pokoleniowej, sprzedaży firmy lub pozyskaniu partnera kapitałowego – wskazuje Paweł Bukowiński.

Podkreśla, że niemal 1/3 polskich przedsiębiorców nie wyklucza sprzedaży firmy, podczas gdy jedynie 1/4 firm rodzinnych ma strategię sukcesji. A to stwarza szanse na wykupy menedżerskie, fuzje i przejęcia.

– Nie należy jednak oczekiwać jednorazowej fali sprzedaży. Proces sukcesji będzie rozłożony na wiele lat. Do transakcji najlepiej przygotowane będą spółki, które zbudują silny drugi poziom zarządzania i ograniczą zależność od założyciela – uważa Paweł Bukowiński.

– Głównych czynników wzrostu rynku PE w regionie szukałbym jednak gdzie indziej: w rosnącym znaczeniu gospodarki regionu w Europie oraz w dojrzewaniu spółek, w tym tych, które w ostatnich latach pozyskały kapitał na wczesnym etapie – ocenia jednak Jan Nalbert.

Polskę czeka umiarkowany wzrost

– W mojej ocenie scenariuszem bazowym na 2027 r. jest umiarkowany wzrost liczby transakcji, przy utrzymującej się dużej selektywności inwestorów. Fundusze nadal będą koncentrować się na aktywach o wysokiej jakości, przewidywalnych wynikach i możliwościach tworzenia wartości – prognozuje Paweł Bukowiński..

– W ostatnich latach do regionu trafiło dużo kapitału na wczesnym etapie. Te spółki będą dojrzewać, a fundusze będą przesuwać się w kierunku większych inwestycji. Ważną rolę odegra tu growth equity, które łączy cechy venture capital i private equity : finansuje dojrzalsze spółki wyższymi kwotami niż VC, ale zwykle pozostawia kontrolę w rękach właścicieli [...] Rynek private equity w regionie rośnie, ale wolniej niż wskazywałoby tempo wzrostu gospodarki i nie spodziewam się tu nagłej zmiany. W dłuższym okresie trend powinien być jednak wzrostowy – podsumowuje Jan Nalbert, dyrektor inwestycyjny Warsaw Equity Partners.

Główne wnioski

  1. Oczekiwane odbicie na europejskim rynku private equity nie nadeszło. Liczba transakcji i wyjść z inwestycji pozostała poniżej wieloletnich średnich, a drugi kwartał okazał się słabszy od pierwszego. Mimo że kapitału na rynku nie brakuje, aktywność ograniczają wysokie koszty finansowania, napięcia geopolityczne, protekcjonizm oraz niepewność związana z rozwojem AI. W efekcie fundusze koncentrują się na niewielkiej grupie najbardziej przewidywalnych aktywów, szczególnie w przemyśle, technologii i telekomunikacji.
  2. Polska pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych rynków PE w Europie. Fundusze wróciły do zakupów, poszukując rentownych przedsiębiorstw o stabilnych przychodach i potencjale dalszego wzrostu.
  3. W Polsce szansą dla rynku private equity są rosnące nakłady na obronność. Paweł Bukowiński wypatruje jej także w kwestii sukcesji w firmach rodzinnych – brak przygotowanych planów sukcesyjnych w wielu firmach może przełożyć się na większą liczbę transakcji sprzedaży, wykupów menedżerskich oraz fuzji i przejęć. Jan Nalbert uważa jednak, że ważniejszym procesem będzie dojrzewanie spółek, które w ostatnich latach pozyskały kapitał na wczesnym etapie. Eksperci zgadzają się jednak, że w bliskiej przyszłości Polskę czeka umiarkowany wzrost.