Kategoria artykułu: Świat

Kryzys energetyczny w Azji. Czy Europejczycy też znajdą się w opałach?

Wojna nad Zatoką Perską wywołała kryzys paliwowy w Azji. Kraje regionu mrożą ceny, ograniczają zużycie energii i poszukują alternatywnych źródeł dostaw. Czy Europa może być następna?

Pracownik stacji w zielonym uniformie przy dystrybutorze benzyny
Pracownik stacji benzynowej w Manili. Filipiny jako pierwszy kraj ogłosiły stan wyjątkowy w związku z kryzysem energetycznym wywołanym wojną w Zatoce Perskiej. Fot. Daniel Ceng/ Anadolu / Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Azja reaguje na kryzys energetyczny wywołany wojną nad Zatoką Perską i zamknięciem cieśniny Ormuz.
  2. Dlaczego kryzys dotyka kraje Azji Południowej i Południowo-Wschodniej zdecydowanie bardziej niż Chiny, Japonię czy Koreę Południową.
  3. Dlaczego Shell i analitycy ostrzegają, że Europa może wkrótce doświadczyć podobnych trudności co Azja oraz które kraje Starego Kontynentu są najbardziej narażone.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Stan wyjątkowy w całym kraju, specjalny rządowy zespół i „awaryjne” dostawy ropy z alternatywnych kierunków – tak we wtorek na pogłębiający się kryzys paliwowy zareagowały Filipiny. Manila planuje wykorzystać maksimum mocy elektrowni węglowych, a prezydent Ferdinand Marcos Jr. nie wyklucza uziemienia samolotów.

Filipiny to jedno z państw najbardziej uzależnionych od dostaw ropy z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu. Ponad stumilionowy kraj sprowadzał przez Zatokę Perską 98 proc. potrzebnego sobie surowca.

Filipińska sekretarz ds. energii Sharon Garin ostrzegła w tym tygodniu, że istniejące zapasy paliw umożliwią funkcjonowanie gospodarki przez około 45 dni. Bez dodatkowych dostaw paliwo lotnicze skończy się za nieco ponad pięć tygodni, a LPG wystarczy tylko na trzy tygodnie. W ponad stumilionowym, tropikalnym archipelagu rozpoczęły się uliczne protesty przeciwko gwałtownym podwyżkom cen paliw.

Kraje Azji wprowadzają subsydia na benzynę i maksymalne ceny paliw. Niektóre zniosły akcyzę, ograniczają zużycie energii i racjonują zakupy.

Od energii znad Zatoki Perskiej uzależniona jest większość najludniejszego kontynentu świata. Przed wojną przez cieśninę Ormuz przepływało około 75–80 proc. ropy oraz 59 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG) transportowanego na cztery kluczowe rynki azjatyckie: do Chin, Indii, Japonii i Korei Południowej.

Azjatyckie rządy stosują szeroki wachlarz środków mających ograniczyć skutki kryzysu. Japonia wprowadziła subsydia na benzynę zarówno dla konsumentów, jak i rafinerii. Chiny, Korea Południowa i Tajlandia wprowadziły maksymalne ceny paliw, natomiast Wietnam zniósł akcyzę, aby ograniczyć wzrost cen. W części państw wprowadzono także ograniczenia zużycia energii oraz racjonowanie paliw.

Ucierpią kraje rozwijające się

Amerykańska agencja S&P Global Ratings ocenia, że przedłużająca się wojna może uderzyć w wiele azjatyckich gospodarek, jednak jej wpływ będzie wyraźnie zróżnicowany. Z raportu wynika, że rosnące koszty transportu i ubezpieczeń w pierwszej kolejności uderzą w rafinerie, sektor petrochemiczny, linie lotnicze, żeglugę oraz przedsiębiorstwa użyteczności publicznej. W dalszej kolejności negatywne skutki odczują górnictwo, logistyka, transport, handel, przemysł półprzewodników oraz rolnictwo. Najbardziej narażone są gospodarki Azji Południowo-Wschodniej, w tym Tajlandia, Wietnam i Filipiny, a także – niezależnie od nich – Indie.

Cieśnina zamknięta, Azjaci szukają alternatyw

We wtorek na Filipiny dotarła pierwsza od pięciu lat dostawa ropy z Rosji. Tankowiec „Sara Sky” przywiózł 100 tys. ton surowca z rosyjskiego portu Kozmino, położonego niedaleko Władywostoku. Było to możliwe dzięki 30-dniowemu zwolnieniu z sankcji, które Stany Zjednoczone przyznały krajom kupującym rosyjską ropę będącą już w tranzycie. Manila zwróciła się do Waszyngtonu o przyznanie kolejnych zwolnień. Poza dostawami z Rosji rozważana jest także ropa z Iranu i Wenezueli.

Na początku marca japoński Instytut Badawczy Nomura (NRI) szacował, że Filipiny, Indie oraz Indonezja należą do krajów o najmniejszych strategicznych rezerwach ropy naftowej.

Najbardziej narażone są gospodarki Azji Południowo-Wschodniej, w tym Tajlandia, Wietnam i Filipiny, a także – niezależnie od nich – Indie.

Jedne z największych rezerw posiada Japonia. Rząd w Tokio w czwartek ma uwolnić 80 mln baryłek ze strategicznych rezerw, co odpowiada około 45 dniom dostaw. Japonia pozyskuje z Bliskiego Wschodu około 70 proc. swojego importu ropy, głównie przez cieśninę Ormuz. Obecnie analizuje łańcuchy dostaw i podejmuje działania na rzecz ich dywersyfikacji.

Tymczasem Korea Południowa przyspiesza ponowne uruchamianie reaktorów jądrowych pozostających w konserwacji. Jak podaje agencja Bloomberg, dwie jednostki mają zostać uruchomione jeszcze w marcu, a cztery kolejne do połowy maja. Seul ogranicza również wykorzystanie samochodów w sektorze publicznym. Rozważa nawet przedłużenie działania trzech elektrowni węglowych, które w tym roku miały zostać zamknięte. Dzięki korekcie miksu energetycznego kraj może zaoszczędzić do 20 proc. średniego dziennego zużycia LNG w energetyce.

Azja Południowa: reglamentacja paliw i wojskowa ochrona

Indie mierzą się z poważnymi brakami gazu do gotowania. Wiele osób czeka godzinami, a nawet dniami, w kolejkach po butle. Restauratorzy i hotelarze obawiają się, że będą zmuszeni zamykać lokale z powodu niedoborów gazu – część już to robi. Władze wprowadziły priorytetowe dostawy dla szkół i szpitali. W poniedziałek, podczas wystąpienia w parlamencie, premier Narendra Modi zapewnił, że rząd zwiększa produkcję LPG dla gospodarstw domowych. Jednocześnie ograniczono dostawy gazu do przemysłu. Skutki zakłóceń szczególnie dotykają branże: ceramiczną, gastronomiczną i nawozową.

Sąsiedni Bangladesz zamknął uczelnie i centra korepetycji, wprowadził racjonowanie paliw oraz pięciogodzinne przerwy w dostawach prądu dla gospodarstw domowych. Przy magazynach ropy rozmieszczono wojsko. Priorytet w dostawach energii otrzymała branża odzieżowa, która odpowiada za kilkanaście proc. PKB kraju oraz 80 proc. jego eksportu.

Pakistan zamknął szkoły, wprowadził czterodniowy tydzień pracy dla administracji, nakazał połowie urzędników pracę zdalną oraz ograniczył przydziały paliwa.

Kobieta w sari z plakatem
Aktywistka opozycji podczas protestu przeciwko podwyżkom cen gazu do gotowania (LPG) w Kalkucie. Rząd zapowiedział zwiększenie produkcji LPG, ale braki odczuwają m.in. hotelarze i restauratorzy. Fot. Piyal Adhikary / EPA / PAP

Uziemione loty, kolejki na stacjach

Wietnam, który większość ropy naftowej sprowadzał dotąd z Kuwejtu, zalecił firmom wprowadzenie pracy zdalnej w celu ograniczenia zapotrzebowania na paliwa. Państwowe linie lotnicze Vietnam Airlines, z powodu niedoborów paliwa lotniczego, zawiesiły 23 połączenia krajowe. Również prywatny przewoźnik VietJet zmniejszył częstotliwość lotów.

W Kambodży i części Tajlandii przy stacjach benzynowych tworzą się długie kolejki samochodów i motocykli. W niektórych prowincjach olej napędowy jest niemal niedostępny. Premier Kambodży Hun Manet wezwał obywateli do ograniczenia podróży.

Chiny kupują surowiec z Iranu

Chiny w poniedziałek ogłosiły podwyżkę cen benzyny i oleju napędowego. Była ona jednak o połowę niższa od tej, która wynikałaby ze standardowego mechanizmu cenowego. Pozwoliło to Pekinowi złagodzić jej wpływ na konsumentów. Jednocześnie wstrzymano eksport oleju napędowego, benzyny oraz paliwa lotniczego.

W odróżnieniu od sąsiednich państw Państwo Środka bez przeszkód sprowadza ropę z Iranu. Podczas gdy inne kraje regionu – w tym Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Irak, Kuwejt i Bahrajn – są sparaliżowane, Iran zwiększył eksport swojej ropy. Surowiec trafia niemal wyłącznie do Chin, które kupują około 90 proc. irańskiego eksportu naftowego.

Azja Centralna i Rosja korzystają

W odróżnieniu od innych części kontynentu Azja Centralna nie jest bezpośrednio uzależniona od ropy z Zatoki Perskiej. Kazachstan i Turkmenistan dysponują własnymi złożami, a ich główne szlaki eksportowe prowadzą przez Rosję i Chiny. Wyższe globalne ceny ropy oznaczają dla tych państw dodatkowe przychody. Środkowoazjatyckie media wskazują, że wzrost ceny baryłki o każde 10 dolarów przekłada się w przypadku Kazachstanu na dodatkowe wpływy rzędu 1,5 mld dolarów rocznie.

Na wysokich cenach ropy Rosja może zyskać blisko 5 mld dolarów w skali miesiąca.

Jednym z głównych beneficjentów kryzysu pozostaje również Rosja. Rekordowe ceny ropy oraz czasowe złagodzenie amerykańskich sankcji wzmacniają dochody budżetowe. Według Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA) w pierwszych 15 dniach marca Rosja uzyskała z eksportu paliw kopalnych około 7,7 mld euro. Odpowiada to średnio 513 mln euro dziennie wobec 472 mln euro w lutym. Dziennik „Kyiv Post” szacuje, że przy utrzymaniu się podwyższonych cen przez cały miesiąc Rosja może zyskać dodatkowo od 3,3 do 4,9 mld dolarów.

Z drugiej strony analitycy wskazują, że infrastruktura energetyczna Rosji, uszkodzona w wyniku ukraińskich ataków, ogranicza zdolność Moskwy do szybkiego zwiększenia produkcji i eksportu.

Europa zagrożona, ale Polska bezpieczna

Wael Sawan, prezes brytyjskiego koncernu petrochemicznego Shell, ostrzegł w poniedziałek, że już w kwietniu niedobory energii mogą uderzyć w Europę. Najbardziej narażone są państwa, które po 2022 r. uzależniły się od katarskiego LNG jako substytutu rosyjskiego gazu. Poziom europejskich magazynów dodatkowo obniżyła ciężka zima. Według firmy analitycznej Kpler w 2024 r. Polska sprowadziła 38 proc. LNG z Kataru. Jednocześnie krajowe zapasy pozostają na relatywnie wysokim poziomie, a struktura dostaw obejmuje także Stany Zjednoczone, państwa afrykańskie oraz Norwegię.

W przypadku ropy naftowej kraje Unii Europejskiej są zobowiązane do utrzymywania rezerw odpowiadających trzymiesięcznemu importowi albo 61 dniom krajowej konsumpcji. Jak wynika z danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej, stosowanie się do tej zasady stawia w dobrej pozycji kraje takie jak Polska, Francja, Niemcy i Włochy.  Najniższe rezerwy w Europie mają kraje spoza UE: Ukraina i Mołdawia oraz Serbia, Albania, Macedonia Północna i Szwajcaria.

Główne wnioski

  1. Azja – kontynent najbardziej uzależniony od ropy i gazu z Bliskiego Wschodu – jest epicentrum trwającego kryzysu energetycznego. Kraje Azji Południowej i Południowo-Wschodniej wprowadzają nadzwyczajne środki oszczędnościowe. Chiny, Japonia i Korea Południowa są relatywnie lepiej zabezpieczone niż państwa takie jak Indie, Bangladesz, Filipiny, Wietnam, Tajlandia i Kambodża. W tych ostatnich niedobory paliw zaczynają odczuwać gospodarstwa domowe – zamykane są szkoły, ograniczana praca administracji, a negatywne skutki dotykają przemysł i sektor lotniczy.
  2. Na kryzysie korzystają kraje Azji Centralnej oraz Rosja. Rosnące ceny ropy i tymczasowe złagodzenie zachodnich sankcji przekładają się na miliardy dolarów dodatkowych przychodów dla Moskwy, co może wydłużyć jej zdolność do finansowania wojny w Ukrainie.
  3. Mimo wysokich rezerw ropy nie wszystkie państwa Europy są bezpieczne. Prezes Shella ostrzegł, że fala zakłóceń w dostawach energii może dotrzeć na kontynent już w kwietniu. Szczególnie narażone są kraje uzależnione od katarskiego LNG i dysponujące relatywnie niskimi zapasami gazu oraz ropy. Polska pozostaje w grupie państw stosunkowo dobrze zabezpieczonych przed szokiem paliwowym.