Kategorie artykułu: Biznes Sport Świat

Lionel Messi wywrócił MLS do góry nogami. Są nowe dane finansowe

Całe drużyny zarabiają mniej od niego. Kluby błagają ligę, by móc przeciwko niemu zagrać. Miasta przyciągają miliony dzięki jego sławie. Taką siłę ma Lionel Messi.

Lionel Messi drybluje podczas meczu z FC Cincinnati
Lionel Messi ma 11 goli i 4 asysty w dwunastu meczach obecnego sezonu MLS. Fot. Michael Miller/ISI Photos/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Lionel Messi zarabia więcej niż całe składy większości klubów MLS.
  2. Jak działa salary cap w MLS i w jaki sposób kluby obchodzą limity wynagrodzeń.
  3. W jaki sposób obecność Messiego wpływa na finanse klubów, frekwencję i rozwój piłki nożnej w USA.

Wyobraźcie sobie, że wprowadzono w Polsce jawność zarobków. Zaglądacie do danych i widzicie, że Wasz kolega na kilka lat przed emeryturą zarabia tyle, ile cała firma razem wzięta.

Opublikowano nowe dane pokazujące, ile zarabiają poszczególni piłkarze MLS oraz jak dużo kluby wydają na swoje składy. Nie będzie zaskoczeniem, że Lionel Messi zarabia najwięcej. Jego roczna pensja wynosi 28 mln dolarów. Trudno powiedzieć, czy na skalę światową, patrząc na inne ligi, to dużo czy mało. Ważny jest jednak kontekst.

Zacznijmy od tego, że 28,33 mln dolarów to tylko podstawowa pensja piłkarza, nieuwzględniająca dodatków. Piłkarz ma w kontrakcie premie za poszczególne osiągnięcia oraz program motywacyjny gwarantujący udziały w Interze Miami. W jednym z wywiadów Jorge Mas, współwłaściciel klubu, przyznał, że płaci argentyńskiemu piłkarzowi w sumie między 70 a 80 mln dolarów rocznie.

Najwyższe kontrakty w MLS i wyjątkowa pozycja Interu Miami

Wróćmy jednak do pensji, bo te 28 mln dolarów to absolutny rekord. Na drugim miejscu pod względem zarobków w MLS jest Son Heung-Min, koreański gwiazdor, który wcześniej występował w Tottenham Hotspur. Jego obecny pracodawca, Los Angeles FC, płaci mu 11,2 mln dolarów. Podium zarobkowe w MLS zamyka Rodrigo De Paul, kolega Messiego z Interu Miami, inkasujący 9,7 mln dolarów rocznie.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Teraz najlepsze. Tylko jeden klub – Los Angeles FC – płaci wszystkim swoim zawodnikom tyle, ile Inter Miami płaci Messiemu. Oznacza to, że aż 28 składów ma łączne pensje niższe niż pensja argentyńskiego piłkarza. Inter Miami płaci swoim zawodnikom w sumie 54,6 mln dolarów, LAFC – 32,7 mln dolarów, a trzecia na liście pod względem płac Atlanta United – dokładnie 27,9 mln dolarów.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Jak działają salary cap w MLS i zasada Designated Player?

Ta dysproporcja wydaje się kolosalna i niezdrowa, szczególnie jeśli zwrócimy uwagę na to, że w MLS oficjalnie obowiązuje ograniczenie wynagrodzeń, czyli salary cap. W obecnym sezonie łączne zarobki 21-osobowego składu drużyny MLS nie mogą przekroczyć 6,4 mln dolarów. Dlaczego więc tak wiele klubów przekracza ten limit?

System przewiduje wyjątki. Każdy klub może mieć trzech desygnowanych zawodników, czyli Designated Players, w skrócie DP, wobec których nie stosuje się standardowych limitów płacowych. Pensja, niezależnie od rzeczywistej wysokości, liczy się do limitu jako stałe 803 tys. dolarów. Istnieje też wyłączenie dla zawodników poniżej 22 lat, ale oni zwykle zarabiają znacznie mniej.

Zasadę wyłączenia wybranych piłkarzy z limitu wynagrodzeń wprowadzono w 2007 r. właśnie po to, by pozwolić klubom MLS przyciągać gwiazdy światowego formatu. Potocznie nazywa się ją „Zasadą Beckhama”. David Beckham, przechodząc do Los Angeles Galaxy, stał się pierwszym piłkarzem korzystającym z tego przywileju.

Warto wspomnieć, że desygnowanym zawodnikiem można uczynić nie tylko nowego, ale także dotychczasowego piłkarza klubu. Gdy Rodrigo De Paul przyszedł do Interu Miami, na początku zarabiał niecałe 2 mln dolarów, ponieważ klub miał już trzech DP wskazanych przed sezonem. Dopiero później zagwarantowano Argentyńczykowi specjalny status i znacząco podniesiono jego wynagrodzenie.

Lionel Messi napędza przychody Interu Miami i rozwój biznesowy klubu

Lionel Messi zarabia tyle, ile zarabia, ponieważ jego klub widzi w tym ekonomiczny sens. Przychody Inter Miami z umów sponsorskich wzrosły kilkukrotnie od momentu, gdy Argentyńczyk pojawił się w składzie. Podobnie wystrzeliła sprzedaż biletów. Klub po trzech latach gry gwiazdora zdołał też zbudować i otworzyć nowy stadion [Nu Stadium – red.].

Inter Miami wzmacnia fundamenty biznesowe, póki Messi jeszcze gra. Klub szuka nowych źródeł przychodów i podpisał długoterminową umowę z Adidasem – sponsorem nie tylko MLS, ale także samego Messiego. Z jednej strony chodzi o uniezależnienie się od sławy Argentyńczyka, z drugiej – o oparcie długoterminowego wzrostu właśnie na sile jego nazwiska.

Warto wiedzieć

Tylko kawałek tortu

Trzeba pamiętać, że limity w MLS dotyczą tylko pensji. Nie mówią na przykład o kwotach przeznaczanych na transfery, wydatkach na infrastrukturę, pracowników biurowych czy sztab trenerski. Dla przykładu, Philadelphia Union zapłaciła za transfer Ezekiela Alladoha aż 4,5 mln dolarów, ale cały skład drużyny zarabia w sumie niecałe 12 mln. Pensje to więc tylko część finansowego obrazu amerykańskiej ligi.

Kluby MLS walczą o mecze przeciwko Messiemu

Najciekawsze jest jednak to, jak magnetyzm argentyńskiego piłkarza wykorzystuje nie tylko Inter Miami. Klub z Florydy, zgodnie z zasadami ligi, gra w ciągu sezonu ze wszystkimi rywalami z Konferencji Wschodniej, ale tylko z trzema wybranymi drużynami z Konferencji Zachodniej. Kluby z zachodnich stanów USA lobbują więc u władz ligi, aby to im przypadła możliwość gry przeciwko Argentyńczykowi. Przyciąga on bowiem ogromne zainteresowanie.

Colorado Rapids, występujący w Denver, od lat plasują się nisko pod względem frekwencji. Trzy lata temu do klubu dołączyła Haley Durmer, nowa dyrektor biznesowa, która uznała potencjalny mecz przeciwko Interowi Miami za impuls mogący otworzyć przed klubem nowe możliwości. Jak podaje „Sports Business Journal”, przez trzy lata przekonywała MLS, pokazując dane wspierające tezę, że Colorado Rapids są gotowi przyjąć Messiego i wykorzystać jego potencjał biznesowy.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Rekordowa frekwencja i drogie bilety na mecze z Interem

Ostatecznie się udało i na początku tego roku Colorado Rapids zmierzyli się z Interem w swoim mieście. Nie na własnym stadionie, bo tylko na ten mecz przenieśli się z Dick’s Sporting Goods Park na futbolowy Empower Field, należący do Denver Broncos i mogący pomieścić ponad 75 tys. osób. Dokładnie tylu widzów przyszło na mecz. Każde krzesełko było zajęte, mimo że nie była to tania zabawa.

Innymi szczęśliwcami, którzy mogli w tym roku zmierzyć się z Messim, byli piłkarze Real Salt Lake City FC. Klub przekonał ligę, by ta zaplanowała na kwiecień domowe spotkanie, które pomoże zespołowi z Utah przyciągnąć na stadion nie tylko własnych kibiców, ale także osoby po prostu zainteresowane piłką nożną.

Bilety były dostępne tylko na rynku wtórnym – sprzedawali je karnetowicze. Najtańszą wejściówkę można było kupić za 400 dolarów. Klub zamontował 800 nowych siedzeń w górnej części trybun, ale rozeszły się w kilka sekund. Średnio za bilet trzeba było zapłacić niemal pół tysiąca dolarów – o ile w ogóle udało się go zdobyć. Mimo to stadion ponownie został wyprzedany.

Messi wpływa na strategię MLS i rozwój piłki nożnej w Miami

MLS każdego roku uważnie wybiera kluby z Konferencji Zachodniej, które zagrają przeciwko Messiemu. Liga ocenia, która organizacja jest gotowa na wydarzenie tej skali i jednocześnie znajduje się w odpowiednim momencie strategicznym, by wykorzystać nagły wzrost zainteresowania kibiców. Jeden piłkarz wpływa więc na planowanie całej ligi i jej klubów.

Wpływa też na miasto. Dzięki Messiemu Miami zaczęło być postrzegane jako amerykańska stolica nie tylko sportu, ale konkretnie piłki nożnej. Dwa lata temu rozegrano tam finał Copa América, rok temu – osiem meczów Klubowych Mistrzostw Świata, a wkrótce odbędzie się tam siedem spotkań Mistrzostw Świata FIFA.

Niedawno FIFA przeniosła z Zurychu do Miami siedzibę swojego działu prawnego. La Liga oraz FC Barcelona otworzyły w Miami swoje nowe amerykańskie centra, które wcześniej działały w Nowym Jorku. Pod koniec tego roku w największym mieście Florydy nowy kompleks treningowy otworzy także argentyński związek piłkarski.

Główne wnioski

  1. Lionel Messi stał się kluczowym elementem ekonomicznego modelu MLS i Inter Miami. Dane pokazują, że jego wynagrodzenie znacząco przewyższa budżety płacowe większości klubów ligi. Jednocześnie Inter Miami uznaje ten wydatek za biznesowo uzasadniony. Wzrosły przychody sponsorskie, sprzedaż biletów oraz zainteresowanie marką klubu. Obecność Argentyńczyka przyczyniła się także do otwarcia nowego stadionu i rozwoju długoterminowych projektów komercyjnych.
  2. MLS funkcjonuje według specyficznych zasad finansowych, które pozwalają sprowadzać największe gwiazdy światowego futbolu mimo obowiązującego salary cap. Kluczową rolę odgrywa mechanizm Designated Player, znany także jako „Zasada Beckhama”. Dzięki niemu kluby mogą zatrudniać zawodników z bardzo wysokimi kontraktami bez pełnego uwzględniania ich pensji w limicie płacowym. Rozwiązanie to miało zwiększyć atrakcyjność ligi i przyciągnąć globalnie rozpoznawalnych piłkarzy.
  3. Wpływ Messiego wykracza poza samą grę i finanse Interu Miami. Kluby MLS rywalizują o możliwość organizacji meczów przeciwko jego drużynie, ponieważ spotkania z udziałem Argentyńczyka gwarantują rekordową frekwencję i ogromne zainteresowanie kibiców. Korzystają na tym również miasta oraz organizacje związane z futbolem. Miami umacnia swoją pozycję jako jeden z najważniejszych ośrodków piłkarskich w Stanach Zjednoczonych, przyciągając międzynarodowe wydarzenia sportowe i instytucje związane z piłką nożną.