Kategorie artykułu: Lifestyle Społeczeństwo

Media społecznościowe, gry komputerowe, internet i… pornografia. Świat dzieci przesycony jest seksem

Usta w „dzióbek”, kuse stroje, wyzywające pozy – na takie zdjęcia dziewcząt i chłopców łatwo natknąć się w internecie i mediach społecznościowych. Pod nimi pojawiają się setki serduszek i komentarzy. Zdaniem Anny Borkowskiej, autorki raportu NASK, młodzi ludzie, chcąc zwiększyć zasięgi w sieci, coraz częściej decydują się na seksualizowanie własnego wizerunku.

dzieci ze smarfonami
Dostęp do mediów społecznościowych może stanowić poważny problem w prawidłowym rozwoju dzieci. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Na czym polega seksualizacja dzieci.
  2. Jakie są przyczyny i skutki tego zjawiska.
  3. Jak chronić dzieci przed seksualizacją.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Seksualizacja przenika codzienność dzieci – od reklam, przez teledyski i modę, po media społecznościowe, wynika z publikacji NASK „Pod presją. Popkultura, reklama i media a seksualizacja dzieci”.

– To, co jeszcze kilkanaście lat temu było domeną dorosłych, dziś trafia także do najmłodszych – często bez żadnych ograniczeń. Ten przesyt prowadzi do seksualizacji, czyli postrzegania człowieka głównie przez pryzmat wyglądu i atrakcyjności fizycznej. W efekcie osoba przestaje być traktowana jak indywidualna jednostka z własnymi emocjami, potrzebami i prawem do rozwoju, a zaczyna funkcjonować jako obiekt – ktoś, kogo można oceniać, porównywać czy wręcz „używać” w kontekście seksualnym. W przypadku dziewczynek często oznacza to przypisywanie im cech dorosłych kobiet, co prowadzi do przedwczesnego obciążania ich rolami, do których nie są jeszcze gotowe. Coraz częściej problem ten dotyka także chłopców i młodych mężczyzn – mówi Anna Borkowska, autorka poradnika i ekspertka NASK.

Dziecięcy infuencerzy i tiktokerzy

Coraz częściej na Instagramie czy TikToku pojawiają się kilkuletni i nastoletni influencerzy, których zachowanie i styl przypominają dorosłych użytkowników tych platform. Dobrym przykładem jest popularny trend GRWM (z ang. get ready with me), polegający na przygotowaniach do wyjścia z domu. Pod hasztagiem GRWM można znaleźć wiele nagrań, w których nastolatki – na wzór dorosłych kobiet – pokazują krok po kroku makijaż i stylizację przed wyjściem do szkoły lub na spotkanie ze znajomymi.

– Coraz mniej osób dziwią nastolatki w pełnym makijażu, chłopcy z nagimi torsami czy dziewięciolatki tańczące przed kamerą smartfona jak dorosłe kobiety w klubie nocnym. Algorytmy mediów społecznościowych są zaprojektowane tak, by „nagradzać” to, co przyciąga uwagę. W praktyce oznacza to większą widoczność treści eksponujących ciało, prowokacyjne zachowania czy stylizacje inspirowane popkulturą. W świecie algorytmów wartość osoby zostaje zredukowana do mierzalnych wskaźników – lajków, wyświetleń czy komentarzy. Uczy to młodych ludzi definiowania siebie wyłącznie przez pryzmat cudzych ocen – zaznacza Anna Borkowska.

Dzieci i młodzież wciąż mają trudność z odróżnieniem realności od świata online pełnego filtrów i cyfrowych modyfikacji.

Choć coraz częściej pojawia się hasło „Instagram kontra rzeczywistość”, odnoszące się do przerysowanego obrazu życia w mediach społecznościowych, dzieci i młodzież wciąż mają trudność z odróżnieniem realności od świata online pełnego filtrów i cyfrowych modyfikacji.

– Dzieci i nastolatki porównują swoje ciała z tymi, które są cyfrowo przetworzone w mediach społecznościowych. Aplikacje pozwalają natychmiast poprawić wygląd – wyszczuplić twarz, powiększyć usta czy wygładzić skórę. Powstaje nierealistyczny ideał, który młodzi użytkownicy zaczynają traktować jako normę i do którego próbują dążyć – dodaje Anna Borkowska.

Na skalę zjawiska wpływa także czas spędzany przez dzieci w internecie. Według danych NASK młodzi użytkownicy poświęcają średnio niemal cztery godziny dziennie na media społecznościowe, przez co stają się one naturalnym elementem codzienności.

Warto wiedzieć

Czym różni się seksualność od seksualizacji?

Seksualność jest naturalnym i integralnym elementem rozwoju człowieka. W ujęciu rozwojowym seksualność dzieci dotyczy poznawania własnego ciała, relacji, emocji i granic. Seksualizacja oznacza natomiast narzucenie zewnętrznych standardów, uprzedmiotowienie oraz komercjalizację cielesności. Jest przykładem nakładania na dziecko norm, wymagań i wzorców zachowań należących do świata dorosłych.

Bezpośrednia seksualizacja dzieci pojawia się wtedy, gdy są one przedstawiane w reklamach, magazynach lub mediach w sposób wzorowany na dorosłych i umieszczane w wyraźnie seksualnym kontekście. Obejmuje to sytuacje, w których dzieci stylizuje się na dorosłych modeli lub gdy odtwarzają gesty, pozy i sposób ubierania charakterystyczny dla erotyzowanych przekazów.

Mniej oczywista forma seksualizacji występuje wtedy, gdy dzieci – choć same nie są przedstawiane w sposób seksualny – mają stały kontakt z przekazami kultury popularnej i reklamą nasyconą seksualnością, skierowaną do dorosłych odbiorców. Pod wpływem takich treści nieświadomie przyswajają wzorce zachowań i wizerunki, które mogą wpływać na ich postrzeganie ciała, relacji i tożsamości w sposób nieadekwatny do wieku.

NASK

W świecie dziecięcego modelingu

Zdaniem autorki raportu jednym z obszarów, w których pojawia się problem seksualizacji dzieci, jest angażowanie ich w kampaniach reklamowych wielu marek. W takich przekazach dzieci często stylizowane są na wzór dorosłych.

– Branża reklamowa od lat wykorzystuje strategie, które prowadzą do seksualizacji dzieci, zwłaszcza dziewczynek. W kampaniach reklamowych i sesjach modowych dzieci prezentowane są w sposób naśladujący dorosłych. To zaciera granice wieku i sprzyja utrwalaniu nieadekwatnych wzorców kobiecości i męskości. Techniki te, często ukryte pod pozorem artystycznego czy modowego przekazu, normalizują seksualizujące wizerunki w kulturze popularnej – ocenia Anna Borkowska.

Jak dodaje, zjawisko to dotyczy przede wszystkim reklam marek modowych – często tych, które w swojej ofercie mają także kolekcje dziecięce.

W 2010 r. głośnym echem odbiła się kolekcja bielizny dla siedmioletnich dziewczynek marki Primark, reklamowana jako „modna i odważna”. Produkty te zawierały staniki z gąbką i koronkowe detale, co spotkało się z krytyką opinii publicznej oraz ekspertów zajmujących się rozwojem dzieci.

– Najczęściej stosowana przez agencje reklamowe technika polega na stylizowaniu dziewczynek tak, by przypominały dorosłe kobiety. W reklamach odzieży, kosmetyków czy akcesoriów modowych dziecięce modelki występują w miniaturowych wersjach dorosłych stylizacji: w butach na obcasie, w pełnym makijażu, z wymyślnymi fryzurami i w pozach typowych dla dorosłych modelek. W 2010 r. głośnym echem odbiła się kolekcja bielizny dla siedmioletnich dziewczynek marki Primark, reklamowana jako „modna i odważna”. Produkty te zawierały staniki z gąbką i koronkowe detale. To spotkało się z krytyką opinii publicznej oraz ekspertów zajmujących się rozwojem dzieci. Podobne kontrowersje wzbudziły swego czasu buty na obcasie dla czterolatek sprzedawane przez sieć Next. Promowano je w katalogach jako „stylowe i kobiece” – podkreśla ekspertka.

Seksualizacja w grach komputerowych

Autorka raportu zwraca uwagę także na problem seksualizacji w grach komputerowych. Najczęściej dotyczy to kobiecych postaci pokazywanych w skąpych, niefunkcjonalnych strojach, wyzywających pozach i z nierealistycznymi proporcjami ciała.

– W wielu grach kobiece postaci pełnią raczej funkcję wizualnej ozdoby niż pełnoprawnych bohaterek fabuły. I to pomimo, że formalnie mają takie same możliwości jak ich męskie odpowiedniki. Taki wzorzec – kobiety jako obiektu – utrwala przekaz, że jej wartość wynika z atrakcyjności, a nie kompetencji. Uprzedmiotowienie zamiast sprawczości to krzywdzący stereotyp, który przenosi się z gier do świata realnego – tłumaczy Anna Borkowska.

Według Marty Witkowskiej, ekspertki NASK ds. edukacji cyfrowej, w części gier pojawiają się także treści mizoginiczne i seksistowskie. Jednak nie wszyscy użytkownicy zdają sobie sprawę z ich skali.

– Tak zwane pink games, czyli gry kierowane do dziewcząt, wzmacniają ograniczoną wizję kobiecości. Skupioną na wyglądzie, opiece i atrakcyjności, zamiast na różnorodnych kompetencjach i sprawczości. Inaczej konstruowane są postacie męskie – jako agresywne, dominujące i zdystansowane emocjonalnie. Taki wzorzec wzmacnia przekaz, że „prawdziwa męskość” oznacza siłę i kontrolę, co pośrednio utrwala seksistowskie hierarchie płci – podkreśla ekspertka.

Jak dodaje, w części gier pojawiają się sceny przemocy wobec kobiet lub wątki utrwalające ich podrzędną pozycję. To może utrwalać seksistowskie postawy.

Ekstremalne formy seksualizacji

Z badań NASK wynika, że już ośmioletnie dzieci mają styczność z pornografią. Dane pokazują, że witryny dla dorosłych należą do najczęściej odwiedzanych przez polskie dzieci. Zdaniem autorki raportu zbyt wczesny kontakt z pornografią zaburza obraz ciała i relacji międzyludzkich oraz może zakłócać prawidłowy rozwój psychoseksualny.

– Dla wielu chłopców i młodych mężczyzn internetowa pornografia staje się pierwszym i dominującym „edukatorem” seksualnym. Kształtuje wyobrażenia o relacjach, bliskości i rolach płciowych, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Filmy pornograficzne często pokazują dominację mężczyzn wobec kobiet, agresję i przemoc. Zniekształca to rozumienie zgody, intymności i wzajemności oraz utrudnia młodym ludziom budowanie zdrowych relacji. Dodatkowo nienaturalne sylwetki aktorów pornograficznych stają się dla nastolatków wzorem, do którego próbują dążyć – ocenia Anna Borkowska.

Jak dodaje, regularny kontakt z pornografią może oswajać z seksualizacją i zacierać naturalne bariery ochronne. W efekcie nieletni stają się bardziej narażeni na różne formy krzywdy.

Odpowiedzialność dorosłych za dzieci…

Jak zaznacza Anna Borkowska, seksualizacja dzieci to dziś poważny i realny problem. Niestety, wciąż bywa on bagatelizowany i traktowany jako „nieszkodliwy element popkultury”. Tymczasem jego skutki są konkretne i długofalowe.

Badania pokazują, że seksualizacja wpływa na samoocenę, obraz ciała, rozwój psychoseksualny oraz sposób, w jaki najmłodsi postrzegają role płciowe i relacje społeczne. Gdy dziecko przestaje być postrzegane jako osoba, a zaczyna funkcjonować jako obiekt erotyczny, powstaje przestrzeń sprzyjająca nadużyciom, agresywnym zachowaniom seksualnym i przemocy.

– Badania pokazują, że seksualizacja wpływa na samoocenę, obraz ciała, rozwój psychoseksualny oraz sposób, w jaki najmłodsi postrzegają role płciowe i relacje społeczne. Gdy dziecko przestaje być postrzegane jako osoba, a zaczyna funkcjonować jako obiekt erotyczny, powstaje przestrzeń sprzyjająca nadużyciom, agresywnym zachowaniom seksualnym i przemocy. Dlatego nie powinniśmy traktować tego zjawiska jako „nieszkodliwego elementu popkultury”, lecz jako realne wyzwanie wychowawcze i społeczne. Odpowiedzialność spoczywa nie tylko na twórcach treści i platformach cyfrowych, lecz także na dorosłych – rodzicach, nauczycielach i opiekunach. To oni mogą pomóc dzieciom budować poczucie własnej wartości oparte nie na liczbie lajków, ale na relacjach, kompetencjach i szacunku do siebie – ocenia ekspertka.

Jak dodaje, dzieciństwo nie powinno być strategią marketingową ani projektem wizerunkowym. Powinno pozostać czasem rozwoju, bezpieczeństwa i odkrywania świata na własnych zasadach.

… i platform za publikowane treści

Jak podkreśla Marta Witkowska, duża odpowiedzialność za treści publikowane w mediach społecznościowych powinna spoczywać również na twórcach tych platform.

– Przykład Australii pokazuje, że gdy duże platformy społecznościowe zablokowano, a konta dzieci zaczęto usuwać, bardzo szybko pojawił się rynek platform alternatywnych. Świat nie znosi próżni. Wiemy też, że dzieci w wieku sześciu czy siedmiu lat mają konta w mediach społecznościowych i nikt tego realnie nie kontroluje. Wprowadzenie granicy wieku na poziomie 13 lat to pewien krok naprzód. Jednak nawet w tym wieku dzieci często nie są gotowe na presję, jaką niosą media społecznościowe. Zarówno na treści, które tam trafiają, jak i na mechanizmy algorytmiczne decydujące o tym, co widzimy – zwraca uwagę ekspertka.

Jak dodaje, kluczem nie są same zakazy, które mogą być postrzegane jako ograniczanie wolności. Istotą jest odpowiedzialność – zarówno rodziców i opiekunów, jak i platform – za treści trafiające do dzieci.

– Duża odpowiedzialność powinna spoczywać zwłaszcza na dostawcach treści i platformach, które często nie biorą w wystarczającym stopniu pod uwagę tego, co dzieje się z dziećmi w przestrzeni cyfrowej. Ważne jest zaangażowanie twórców platform, algorytmów i dostawców treści w odpowiedzialność za to, by materiały nieodpowiednie dla dzieci nie trafiały do nich przypadkowo. Media społecznościowe powstały z myślą o dorosłych, a z czasem zaczęły z nich korzystać także dzieci. Tymczasem okres dzieciństwa i dojrzewania to czas szczególnej wrażliwości – młodzi ludzie nie mają jeszcze mechanizmów pozwalających im radzić sobie z presją i przekazami, które napotykają w sieci – podsumowuje Marta Witkowska.

Główne wnioski

  1. Seksualizacja dzieci przestała być zjawiskiem incydentalnym i ma dziś charakter systemowy. Przenika media społecznościowe, reklamy, gry komputerowe i pornografię, tworząc środowisko, w którym wygląd i atrakcyjność fizyczna stają się jedną z głównych miar wartości młodego człowieka. Algorytmy platform dodatkowo wzmacniają tego typu treści, normalizując uprzedmiotowienie i zacierając granice między światem dorosłych a dzieciństwem.
  2. Wczesny kontakt z seksualizującymi przekazami realnie wpływa na rozwój psychiczny i społeczny dzieci. Zaburza obraz ciała, obniża samoocenę, utrwala stereotypy płciowe i zniekształca rozumienie relacji, bliskości oraz zgody. Szczególnie niebezpieczny jest łatwy dostęp do pornografii, która dla wielu młodych osób staje się nieformalnym „edukatorem”, przekazując nierealistyczne i często przemocowe wzorce.
  3. Odpowiedzialność za przeciwdziałanie seksualizacji dzieci spoczywa zarówno na dorosłych, jak i na platformach cyfrowych. Same zakazy nie wystarczą – potrzebne są edukacja medialna, wzmacnianie poczucia własnej wartości dzieci oraz realne zaangażowanie twórców algorytmów i dostawców treści w ochronę najmłodszych użytkowników. Dzieciństwo powinno pozostać czasem bezpiecznego rozwoju, a nie elementem strategii marketingowej czy walki o zasięgi.