Kategoria artykułu: Biznes

Najpierw blokada, potem wyjaśnienia. Tak przedsiębiorcy walczą o pieniądze z fiskusem

Urzędy skarbowe blokują konta tysiącom firm, bywa, że niesłusznie. Przedsiębiorcy mają niewielkie szanse w nierównej grze, a część firm bankrutuje.

Działalność gospodarcza, księgowość, podatki, firma
Problemem staje się nie tylko spór z fiskusem, lecz także czas potrzebny na jego wyjaśnienie. Pracownicy czekają na pensje, kontrahenci na przelewy, a przedsiębiorca uzależnia swój los od kolejnych decyzji urzędników. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jakich sytuacjach skarbówka może zająć lub zablokować rachunek bankowy.
  2. Jak blokada rachunku wpływa na sytuację firmy.
  3. Co w takiej sytuacji może zrobić podatnik, by ratować płynność finansową przedsiębiorstwa.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Firma Magdaleny Jankowskiej działa od 1992 r. To wielopokoleniowy biznes z branży produkcyjnej, oparty na wiedzy i doświadczeniu oraz na milionach złotych zainwestowanych w sprzęt, technologie i specjalistów. Dziś Wigal mierzy się z długiem, utratą kontraktów i nadszarpniętą reputacją. Zdaniem właścicielki punktem zwrotnym była decyzja organu podatkowego o zablokowaniu rachunku bankowego.

Podobne historie opowiadają inni przedsiębiorcy. W ich relacjach powtarza się ten sam schemat: rachunek zostaje zajęty lub zablokowany, a firma traci możliwość swobodnego regulowania bieżących zobowiązań. Problemem staje się nie tylko sam spór z fiskusem, lecz także czas potrzebny na jego wyjaśnienie. Pracownicy czekają na pensje, kontrahenci na przelewy, a dalsze funkcjonowanie firmy zależy od kolejnych decyzji urzędników.

Zaczęło się od decyzji urzędnika…

Przedsiębiorstwo prowadzone przez Magdalenę Jankowską w okresie pandemii otrzymało wsparcie finansowe za pośrednictwem Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Celem finansowania było utrzymanie płynności przedsiębiorstwa w wyjątkowo trudnym okresie gospodarczym.

– Państwo najpierw dało nam pieniądze, żebyśmy zachowali płynność w czasie pandemii. Następnie działanie innego organu państwa ograniczyło nam dostęp do środków. Urząd skarbowy bez uzasadnienia zajął nasze konto bankowe, choć nie mieliśmy jeszcze zaległości podatkowych. Ta decyzja wywołała lawinę innych zdarzeń. Kiedy pojawiły się konsekwencje utraty płynności, instytucja, która wcześniej miała tę płynność wspierać, wypowiedziała finansowanie. Potem pojawiały się kolejne zabezpieczenia, egzekucje i koszty. Z mojej perspektywy był to efekt domina, który z każdym kolejnym działaniem stawał się coraz bardziej destrukcyjny – wyjaśnia Magdalena Jankowska.

W tym miejscu warto wyjaśnić, w jakich sytuacjach prawo pozwala fiskusowi zająć rachunek przedsiębiorcy lub go zablokować. Piotr Kubala, radca prawny z Kancelarii Kopeć Zaborowski, wskazuje w rozmowie z XYZ na trzy podstawowe przypadki.

  • Egzekucja środków z tytułu zaległego podatku – gdy przedsiębiorca ma już wymagalną zaległość podatkową.
  • Zajęcie środków w ramach zabezpieczenia – jeśli urząd ma uzasadnione obawy, że firma nie zapłaci podatku. Może do niego dojść w toku kontroli lub postępowania, jeszcze przed wydaniem decyzji określającej lub ustalającej wysokość zobowiązania. Przykładem może być podejrzenie udziału przedsiębiorcy w karuzeli VAT. W takim przypadku zajęcie ma charakter prewencyjny.
  • Blokada rachunku w ramach STIR, czyli Systemu Teleinformatycznego Izby Rozliczeniowej. Jeśli analiza ryzyka wskaże, że rachunek może być wykorzystywany do wyłudzeń skarbowych, może zostać zablokowany na 72 godziny, a następnie – po spełnieniu określonych warunków – blokada może zostać przedłużona.

Zdaniem eksperta

Kryzys prawno-finansowy, a nie zwykła korespondencja z urzędem

Dla firmy, która działa na podstawie bieżących przepływów, blokada np. w ramach STIR bywa natychmiastową sankcją gospodarczą. Jest ona stosowana, zanim organ wykaże jakiekolwiek naruszenie, a często, zanim podatnik w ogóle pozna konkretną podstawę podejrzeń. Jeżeli przedsiębiorca otrzymuje informację o blokadzie, powinien natychmiast traktować sprawę jako kryzys prawno-finansowy, a nie zwykłą korespondencję z urzędem. Konieczne jest szybkie ustalenie podstawy blokady, zabezpieczenie całej dokumentacji transakcyjnej oraz przygotowanie spójnych wyjaśnień dotyczących każdego zakwestionowanego przepływu.

Należy także równolegle analizować ryzyko procesowe: czy organ dysponuje konkretnymi przesłankami, czy związek między przepływami a potencjalnym uszczupleniem podatkowym został należycie wykazany oraz czy środek jest proporcjonalny do sytuacji przedsiębiorcy. Przy przedłużeniu blokady konieczne jest szybkie uruchomienie dostępnych środków zaskarżenia. Z naszych obserwacji wynika, że blokady STIR najczęściej trafiają nie w firmy, które faktycznie próbują coś ukryć, a w podmioty, które padły ofiarą własnych kontrahentów, np. gdy dostawca lub odbiorca w łańcuchu transakcji okazuje się później zamieszany w wyłudzenia VAT, o czym rzetelny przedsiębiorca nie miał i nie mógł mieć wiedzy. Algorytm nie rozróżnia świadomego udziału w oszustwie od bycia przypadkowym ogniwem łańcucha dostaw, reaguje na wzorzec transakcji, nie na winę. To systemowa wada, nie wyjątek.

Jak wyjaśnia Piotr Kubala, najczęściej jednak przedsiębiorcy tracą dostęp do środków w ramach egzekucji zaległości podatkowych. Czy wtedy również mogą wystąpić pomyłki?

„Nieuzasadnione decyzje się zdarzają”

Przyczyn pomyłek prowadzących do zajęcia rachunku bankowego przedsiębiorcy może być wiele. Jedną z nich jest rozbieżność między kwotą podatku wpłaconą przez firmę a kwotą wynikającą z deklaracji podatkowej. W takiej sytuacji organ może uznać, że powstała zaległość, i rozpocząć egzekucję z rachunku przedsiębiorcy.

– Problemem – z perspektywy przedsiębiorcy – jest to, że organ podatkowy najpierw działa, a dopiero później wyjaśnia sytuację. Takie przypadki należą do najczęstszych i najbardziej uciążliwych, ponieważ wyjaśnianie sprawy może trwać od kilku dni do kilku tygodni – wyjaśnia Piotr Kubala.

Problemem – z perspektywy przedsiębiorcy – jest to, że organ podatkowy najpierw działa, a dopiero później wyjaśnia sytuację.

W przypadku firmy Magdaleny Jankowskiej istnieją wątpliwości, czy zajęcie rachunku było uzasadnione. Jak relacjonuje przedsiębiorczyni, kierowniczka działu egzekucji miała przesłać jej za pośrednictwem Messengera wiadomość z przeprosinami w związku z zajęciem rachunku. Magdalena Jankowska deklaruje, że dysponuje tą korespondencją.

Skutków blokady nie udało się jednak odwrócić równie szybko. Firma straciła część płynności finansowej, podczas gdy kontrahenci, klienci i pracownicy czekali na należne im pieniądze. Właścicielka – jak relacjonuje – musiała sięgnąć po prywatne środki. Z czasem problemy finansowe zaczęły się nawarstwiać, a firmie zabrakło również pieniędzy na uregulowanie kolejnych zobowiązań podatkowych.

Zdarzają się przypadki niezasadnych decyzji. Problem w tym, że ich skutki rzadko są w jakikolwiek sposób rekompensowane podatnikowi.

– Zdarzają się przypadki niezasadnych decyzji. Problem w tym, że ich skutki rzadko są w jakikolwiek sposób rekompensowane podatnikowi. Nikt nie odpowiada za konsekwencje opóźnionych płatności na rzecz kontrahentów ani za straty biznesowe czy wizerunkowe. Aby dochodzić rekompensaty, należałoby wystąpić na drogę cywilną. Podatnicy zwykle się na to nie decydują, choć istnieją podstawy prawne, by domagać się odszkodowania za skutki działań organu podatkowego – podsumowuje radca prawny.

Firma odpowie za długi wspólnika?

Podobne historie z fiskusem w roli głównej można mnożyć. Z naszych rozmów z przedsiębiorcami wynika, że zajęcie lub blokada rachunku bankowego należy do najbardziej dotkliwych działań fiskusa i może zachwiać funkcjonowaniem całej firmy.

Pani Elżbieta, której imię zmieniamy na jej prośbę, opowiedziała nam swoją historię anonimowo. Prowadzi sklep wraz ze wspólniczką. Problem zaczął się od długu jednej z nich, niezwiązanego z działalnością firmy.

– Tymczasem urząd skarbowy, zamiast zająć prywatne konto, dokonał zajęcia rachunku firmowego. Prowadzimy sklep, a raczej utrzymujemy go przy życiu. Płatności kartą są księgowane na zablokowanym koncie, więc nie mamy dostępu do tych pieniędzy. Nie mamy środków, by kupić towar, zapłacić pracownikom czy opłacić rachunki. Jeśli nie będziemy mieli czym handlować, nie kupimy towaru i stracimy klientów, to równie dobrze możemy zamknąć biznes – wyjaśnia przedsiębiorczyni.

Jak wyjaśnia Piotr Kubala, skarbówka co do zasady nie powinna zajmować wspólnego rachunku firmowego wyłącznie po to, by wyegzekwować zaległość podatkową jednego ze wspólników.

– Jeśli mamy do czynienia np. ze wspólnikami spółki cywilnej, to mamy wspólny rachunek firmowy osób prowadzących sklep. Jednocześnie każdy przedsiębiorca ma swój rachunek prywatny. Nawet jeśli dług jest prywatny, zdarzają się przypadki, że organ podatkowy i tak zajmuje rachunek wspólny. Czy słusznie? Moim zdaniem niekoniecznie, bo nie ma do tego podstaw prawnych. To kolejna praktyka pokazująca, że organ podatkowy próbuje na wszelkie sposoby odzyskać środki finansowe, a urzędnicy są z tego rozliczani. Podobna sytuacja dotyczy rachunków małżonków. Często za zobowiązania jednej osoby – w konsekwencji działań organów podatkowych – odpowiada małżonek lub wspólnik. Takie sytuacje nie powinny się zdarzać, ale niestety się zdarzają. Środki można odzyskać, wymaga to jednak czasu i często pomocy profesjonalnego pełnomocnika – wyjaśnia ekspert.

Gotówka ostatnią deską ratunku?

Nasza rozmówczyni, która prowadzi sklep, próbuje doprowadzić do zwolnienia części środków, aby móc dalej finansować działalność. Jak twierdzi, między instytucjami jednak działa klasyczna „spychologia”.

– Bank odsyła mnie do urzędu skarbowego, a urząd do banku. Na prośbę o odblokowanie środków usłyszałam także od urzędnika, że „armia się sama nie utrzyma”. To państwo polskie mają utrzymywać sklepikarze? Za każdą decyzją urzędnika stoją losy konkretnych ludzi. Zatrudniamy pracowników, w tym także osobę z niepełnosprawnością. Wszyscy martwią się o los firmy, także nasi pracownicy, którzy mają rodziny na utrzymaniu – dodaje pani Elżbieta.

Jak dodaje, nie pamięta, by podczas którejkolwiek wizyty w urzędzie zaproponowano jej rozmowę zmierzającą do rozwiązania problemu lub próbę znalezienia polubownego wyjścia z sytuacji. Jak mówi, wskutek zajęcia rachunku została zmuszona do proszenia klientów, aby – jeśli mogą – płacili gotówką.

„Banki nadgorliwie kierują się decyzją urzędów skarbowych"

– Organy nie są skłonne do zwalniania środków stanowiących zabezpieczenie. Najpierw chcą wyjaśnić sprawę czy upewnić się co do poprawności działania, a to wszystko trwa. Na to nakłada się podejście banków. Jeśli zabezpieczenie dotyczy kwoty 10 tys. zł, a na rachunku jest 20 tys. zł, to w teorii podatnik powinien mieć swobodę dysponowania nadwyżką. Wynika to wprost z przepisów, jednak w praktyce często wygląda inaczej. Banki nie wypłacają m.in. wynagrodzeń pracownikom nawet wówczas, gdy na rachunku znajduje się nadwyżka ponad kwotę zabezpieczenia. Oczekują zgody lub stanowiska urzędu skarbowego, choć przepisy takiej zgody nie wymagają – wyjaśnia Piotr Kubala.

W efekcie nawet dostęp do środków, którymi przedsiębiorca zgodnie z przepisami powinien móc dysponować, może wymagać dodatkowej wymiany dokumentów między firmą, bankiem i urzędem skarbowym. Jak wskazuje prawnik, procedura potrafi powtarzać się przy każdej kolejnej wypłacie.

– Podatnik przesyła do banku listę płac i wskazuje rachunki bankowe, co powinno być wystarczające. Mimo to bank występuje o informację do urzędu, a ten nie odpowiada albo robi to dopiero po kilku dniach. W efekcie obieg dokumentów się przeciąga. W mojej praktyce zdarzyło się, że klientka w każdym miesiącu przesyłała odrębne pisma zarówno do urzędu, jak i do banku z informacją, komu i ile pieniędzy należy wypłacić tytułem wynagrodzenia za pracę. Za każdym razem wskazywała, że w świetle prawa może dysponować nadwyżką na rachunku. Pomimo tego bank dokonywał przelewów ze sporym opóźnieniem, dopiero po „konsultacji” z organem podatkowym. Banki działają asekuracyjnie, a decyzje urzędów skarbowych interpretują nadgorliwie – podsumowuje Piotr Kubala.

W czasie, gdy przedsiębiorca czeka najpierw na stanowisko urzędu skarbowego, a później na reakcję banku, pracownicy i kontrahenci pozostają bez należnych im pieniędzy. Zdarza się również, że dostawcy wstrzymują kolejne dostawy do czasu uregulowania zaległości.

Warto wiedzieć

Tysiące zablokowanych kont, miliardy do ściągnięcia

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że od 2018 r. do końca czerwca 2026 r. w ramach STIR zablokowano 8279 rachunków bankowych. Chodzi o blokady na okres nie dłuższy niż trzy miesiące, związane z szacowanymi zobowiązaniami podatkowymi o łącznej wartości ponad 3,176 mld zł.

Resort finansów, odpowiadając na pytania XYZ, wskazał, że przepisy Ordynacji podatkowej pozwalają na zwolnienie części środków, zmianę zakresu blokady lub jej uchylenie. Co do zasady, rachunki podmiotu kwalifikowanego, wobec którego istnieje ryzyko wykorzystywania sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych, powinny być blokowane jedynie do wysokości istniejącego lub potencjalnego zobowiązania podatkowego.

XYZ

„Układ zamknięty”

– Skarbówka przyjęła mój wniosek o odroczenie podatku, a mimo to dokonała jego egzekucji z rachunku bankowego. Usłyszałam jedynie przeprosiny ze strony naczelniczki urzędu. To był błąd za błędem, wspierany dodatkowo działaniami komornika, biernością władz miasta i propozycjami poznania „wpływowych ludzi”. Z mojej perspektywy zaczęło to przypominać układ zamknięty. Te same środowiska, nazwiska i zależności zaczęły pojawiać się w kolejnych miejscach. Ja, jako przedsiębiorca, miałam poczucie, że niezależnie od przedstawianych dokumentów system przede wszystkim broni sam siebie – wyjaśnia Magdalena Jankowska.

Sprawa właścicielki firmy Wigal ma mieć ciąg dalszy w prokuraturze. Magdalena Jankowska liczy, że postępowanie pozwoli wyjaśnić okoliczności działań podejmowanych wobec jej przedsiębiorstwa.

– W mojej ocenie konsekwencją blokady rachunku oraz uruchomionego przez nią efektu domina są wielomilionowe straty poniesione przez nasze przedsiębiorstwa. Dysponujemy dokumentacją pozwalającą prześledzić kolejne zdarzenia i ich konsekwencje finansowe. Najbardziej absurdalne jest to, że państwo najpierw odebrało przedsiębiorstwu płynność, a później zaczęło wyciągać konsekwencje z tego, że przedsiębiorstwo tej płynności już nie miało. Gdzie zatem przebiega granica między zabezpieczeniem interesów państwa a działaniem, którego łącznym skutkiem jest faktyczne pozbawienie przedsiębiorcy możliwości dalszego prowadzenia działalności oraz wyjścia z kryzysu? Kto poniesie za to odpowiedzialność? Nie wyobrażam sobie mieć pracownika, który podejmuje niekompetentne decyzje, a jednocześnie zwalniać go z wszelkiej odpowiedzialności za ich skutki – podsumowuje nasza rozmówczyni.

Przedstawiciel kancelarii Kopeć Zaborowski wyjaśnia, że w świetle prawa urzędnicy mogą ponosić odpowiedzialność finansową i dyscyplinarną za błędne decyzje. W praktyce przepisy te są jednak bardzo rzadko stosowane. Przesłanki pozwalające pociągnąć urzędnika do odpowiedzialności są trudne do wykazania, a ewentualne sankcje są stosunkowo niewielkie.

– W praktyce zajęcie rachunku działa w trybie natychmiastowym. Wyjaśnianie decyzji o zablokowaniu konta trwa tygodniami, a dla przedsiębiorcy czas to pieniądz. W przypadku blokady rachunku w ramach STIR decyzja jest podejmowana m.in. na podstawie automatycznej analizy ryzyka. System wylicza ryzyko i może w ten sposób wpływać na uruchomienie blokady. W dużej części takie działania są nadmierne i nieproporcjonalne. Ich skutkiem są dodatkowe problemy po stronie podatnika – dodaje radca prawny.

„Kumulacja blokad pozbawiła spółkę pieniędzy”

Sprawy dotyczące blokowania rachunków bankowych trafiają także do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Dagmara Rybicka, p.o. dyrektora gabinetu Rzecznika MŚP, opisuje jeden z takich przypadków.

– W tej sprawie przedsiębiorca podnosi, że kumulacja blokad, zajęć i zabezpieczeń okresowo pozbawiła spółkę kapitału obrotowego. Stworzyła także zagrożenie dla płynności oraz możliwości obsługi finansowania bankowego. Z dokumentacji wynika, że właściciel firmy złożył korekty do deklaracji VAT i przekazał organom dokumenty oraz wyjaśnienia. Z zablokowanych środków zwolniono pewne kwoty na poczet VAT i odsetek. Następnie organ zastosował zabezpieczenie na znacznie wyższą kwotę, od którego przedsiębiorca się odwołał. Sprawa pokazuje również problem z koordynacją działań urzędu skarbowego, urzędu celno-skarbowego i banku – wyjaśnia przedstawicielka biura Rzecznika MŚP.

Jak dodaje Dagmara Rybicka, przedsiębiorcy często wskazują, że to na nich spadają konsekwencje braku uzgodnień oraz sprawnego przepływu informacji między poszczególnymi instytucjami.

Zabezpieczenie interesów Skarbu Państwa nie powinno prowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorca traci możliwość regulowania bieżących zobowiązań, co może spowodować uniemożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej

– Problematyka dostępu przedsiębiorców do rachunków bankowych była już wcześniej przedmiotem analiz Rzecznika MŚP. Rzecznik występowała w tej sprawie m.in. do Związku Banków Polskich oraz Komisji Nadzoru Finansowego. Zwróciła uwagę, że ograniczenia w dostępie do usług bankowych powinny uwzględniać okoliczności konkretnego przypadku i poziom ryzyka. Rachunek bankowy jest przedsiębiorcy niezbędny do regulowania podatków, składek, wynagrodzeń oraz rozliczeń z kontrahentami. Z perspektywy Rzecznika najważniejsze jest zachowanie zasady proporcjonalności. Zabezpieczenie interesów Skarbu Państwa nie powinno prowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorca traci możliwość regulowania bieżących zobowiązań, a w konsekwencji – prowadzenia działalności gospodarczej – dodaje Dagmara Rybicka.

Warto wiedzieć

Od sporu z fiskusem po zamknięcie firmy

  • MGM to firma z branży technologicznej, która – jak czytamy na jej stronie internetowej – po roku 2017 „ze względu na działania aparatu skarbowego wobec spółki została zawieszona”. W toku tego sporu skarbówka zabezpieczyła majątek spółki na kwotę ponad 30 mln zł, co uniemożliwiło dalsze działanie. Zwolniono niemal wszystkich pracowników, a spółkę czekało postępowanie sanacyjne (wdrożenie planu naprawczego). Batalia sądowa trwała do 2022 roku.
  • Optimus działał na rynku informatycznym od lat 90-tych. Roman Kluska na początku XXI wieku stał się symbolem walki z fiskusem, który niesłusznie zarzucił przedsiębiorcy wyłudzenia VAT. Zajęto wówczas prywatny majątek biznesmena, który ostatecznie po latach zaczął działać w innej branży.
  • Medialnym echem odbiła się także sprawa firmy Business Process Outsourcing International, której spółki miały wygrać przed sądem ponad 200 spraw dotyczących działań fiskusa. Sprawa dotyczy zajęcia w 2021 roku ponad 19 mln zł na rachunkach firmy. Zwycięstwo przed sądem nie oznaczało jednak zwycięstwa w biznesie. Spór z fiskusem i zajęcia na rachunkach doprowadziły firmę do zakończenia działalności.  
XYZ

Przedsiębiorcy boją się sporów?

Z doświadczeń naszych rozmówców wynika, że podatnicy nie zawsze kwestionują decyzje skarbówki, nawet jeśli uważają je za niesłuszne. Jednym z powodów jest obawa o przyszłe relacje z urzędem skarbowym.

– Często przedsiębiorca wie, że być może będzie wnioskował o rozłożenie podatku na raty albo o wydanie przez organ podatkowy innej, korzystnej dla niego decyzji. Wówczas może mu zależeć na przychylności urzędników. Z uwagi na dalsze relacje podatnicy często wolą nie wchodzić w spór. Zdarza się, że podatnik machnie ręką, odpuści. Szkoda mu czasu i pieniędzy i godzi się ze stratą 10, 15 czy 20 tys. zł. Wie, że sprawy toczą się latami – wyjaśnia Piotr Kubala.

Nie wszyscy przedsiębiorcy jednak rezygnują z dochodzenia swoich praw. Ci, którzy decydują się na spór z fiskusem, mogą mieć mocne argumenty. Muszą jednak liczyć się z tym, że postępowanie potrwa wiele lat.

– Mamy klientów, którzy walczą o swoje. Często mają mocne argumenty, bo nie brakuje dowodów na błędy w doręczeniach, niezasadność decyzji, uchybienia proceduralne czy błędy w wyliczeniu podatku. Jedną taką sprawę prowadziłem z klientem przez 10 lat. Podatnik uzyskał zwrot podatku po pięciu latach, ale z błędnie naliczonymi odsetkami. Chodziło o kilkaset tysięcy złotych, o które walczyliśmy przez kolejne pięć lat. Choć wygraliśmy spór, przedsiębiorca poświęcił na niego dekadę. Mogę tylko przypuszczać, że na sposób działania organów podatkowych wpływa również postawa części podatników. Mam na myśli swoiste przyzwolenie wynikające z tego, że nie walczą o swoje prawa i odpuszczają – podsumowuje Piotr Kubala.

Główne wnioski

  1. Dla MŚP blokada rachunku może okazać się znacznie bardziej dotkliwa niż sam spór podatkowy. Uruchamia bowiem efekt domina: firma pozbawiona dostępu do kapitału nie ma środków na wynagrodzenia, płatności dla kontrahentów ani zakup towarów. Problem podatkowy przeradza się w problem z płynnością, a ten może prowadzić do powstania kolejnych zaległości. Szczególnie narażone są małe firmy, które często nie dysponują dużą poduszką finansową pozwalającą przetrwać długotrwały spór z fiskusem.
  2. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że problemem nie jest samo istnienie możliwości zablokowania rachunku, lecz sposób stosowania tego instrumentu i jego proporcjonalność do skali ryzyka. Państwo musi mieć narzędzia pozwalające zabezpieczać należności podatkowe i przeciwdziałać wyłudzeniom, jednak ich użycie powinno uwzględniać także skutki dla dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa.
  3. Zdaniem naszych rozmówców przedsiębiorcy często nie walczą z decyzjami fiskusa, nawet jeśli uważają je za błędne. Perspektywa wieloletniego i kosztownego sporu sprawia, że część z nich woli pogodzić się ze stratą kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych. W efekcie pogłębia się nierównowaga między przedsiębiorcą, który ponosi natychmiastowe skutki decyzji, a organem, którego rozstrzygnięcia można skutecznie podważyć dopiero po latach.