Polka robi furorę w globalnej korporacji. „Hierarchia sprawdza się na polu bitwy, nie w zarządzaniu”
Justyna Ciępka marzyła o pracy w biznesie i dopięła swego. Po Marsie i Lego objęła kluczowe stanowisko w kolejnej firmie o światowym zasięgu: Haleonie. Zasada lidera? – Powiedzieć „tak” jest bardzo łatwo, dlatego oceniam ludzi po tym, ile razy usłyszę od nich „nie”.
Ten artykuł jest rozszerzoną wersją tekstu, który ukazał się w GQ The Business Issue powered by XYZ.
Przeczytaj inne artykułyAudio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Miała w życiu szczęście do przełożonych. Szczególnie dobrze wspomina Richa, Amerykanina. Zawsze, gdy zgłaszała mu problem, pytał, czy wszyscy żyją. Gdy zaskoczona odpowiadała, że tak, słyszała: „No to, jaki jest twój problem?”.
– Nauczył mnie dystansu, umiejętności dostrzegania prawdziwego kryzysu. Gdy w projekcie coś poszło nie tak, próbujemy ponownie. Dopóki wszyscy są zdrowi i zmotywowani, nie ma żadnego problemu.
Z Richem, człowiekiem mocno doświadczonym przez życie, pracowała przez osiem lat w Marsie. Zapamiętała udzieloną przez niego „wielką lekcję”.
Warto wiedzieć
Z Polski w świat
Justyna Ciępka kieruje transformacją biznesu w Haleonie i pracuje w centrali firmy w Londynie. Haleon jest globalnym liderem rynku produktów ochrony zdrowia dostępnych bez recepty, obejmującego m.in. leki, suplementy diety, witaminy i środki do higieny jamy ustnej. Jest znany z takich marek jak Voltaren, Otrivin, Sensodyne czy – w Polsce – Rutinoscorbin.
Przed dołączeniem do Haleonu w 2022 r. Justyna Ciępka pełniła funkcje menedżerskie w Marsie w Wielkiej Brytanii oraz w Polsce. Była też dyrektorką zarządzającą LEGO Group w Polsce, na Ukrainie i w krajach bałtyckich. Jest absolwentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (rocznik 1999).
Z chęcią wróciłabym na dwa lata do studenckiej ławki
– Gdy miałam dwanaście lat, zdecydowałam, że będę pracować w biznesie. Nie do końca wiedziałam, co to właściwie oznacza. Wyobrażenie o tym budowałam wyłącznie na amerykańskich filmach. Nie jestem w stanie wymienić choćby jednego tytułu. Chodzi o pojedyncze sceny wplecione w fabułę. Negocjowanie transakcji. Przeszklone biura. Długi stół z liderem przy jego końcu. Choć dziś jestem przeciwniczką „bismarckowych” struktur [czyli sztywnego, hierarchicznego modelu zarządzania, w którym decyzje zapadają na szczycie – red.], nie wierzę w hierarchię. Sprawdza się na polu bitwy, ale nie w kierowaniu zespołem.Zamiast „powiem wam, co robić”, wybieram „przedyskutujmy sprawę, niech wygra najlepszy pomysł i zrealizujmy go wspólnie”. „Chodźmy razem”, a nie „chodźcie za mną”. To ogromna różnica.
Do filmowych obrazów z dzieciństwa jeszcze wrócimy. Na razie zostajemy w jej rodzinnym Poraju, kilkutysięcznej miejscowości pod Częstochową. Nastoletnia Justyna Ciępka wie dwie rzeczy. Po pierwsze, że skoro chce pracować w biznesie, to musi ukończyć Szkołę Główną Handlową w Warszawie. Po drugie, że największe szanse na dostanie się na tę uczelnię da jej ukończenie konkretnego liceum w regionie – II LO im. Romualda Traugutta w Częstochowie. Dyplom magistra marketingu zdobyła w 1999 r.
– Zawsze byłam wzorową uczennicą, przewodniczącą klasy. Ja po prostu lubię się uczyć. Z chęcią wróciłabym na dwa lata do studenckiej ławki.
Zadowala się jednak regularnymi szkoleniami. Niedawno miała okazję uczestniczyć w wykładach profesorów z Harvard Business School. Niektórzy mogliby je „odhaczyć” i zapomnieć. Ona nagrała wykłady, by móc ich posłuchać raz jeszcze.
– Żeby rozwijać karierę, trzeba wciąż się uczyć. Rolą studiów jest pomoc w odkryciu przyjemności z nauki. W żadnym razie nie mogą być końcem edukacji.
Wychowałam się bez telefonów komórkowych i internetu, co nie oznacza, że gorzej rozumiem technologię
Nauka odgrywa w życiu menedżerki szczególną rolę. Rodzina sugerowała jej studia prawnicze, które kompletnie jej nie interesowały.
– Podobnie nie umiałam wkuwać formulacji leków i anatomii człowieka. W szkole nie cierpiałam szydełkowania, bo słabo sobie radzę z manualną pracą. Efekt był więc przez to mizerny i… frustrujący.
Na studiach ekonomicznych odnalazła się jak ryba w wodzie. Najbardziej przydatny przedmiot? Rachunkowość. Dobre zrozumienie bilansu przydaje jej się do dzisiaj. Natomiast swoją umiejętnością szybkiego liczenia w pamięci długo wzbudzała zdumienie wśród brytyjskich współpracowników.
– U mnie w szkole kalkulatorów nie było – wspomina Justyna Ciępka.
Studia nauczyły ją jednego: łączenia kropek. To przydaje się jej szczególnie w obecnej roli, w której kieruje globalną transformacją firmy – systemową i cyfrową. Kluczową rolę odgrywa w tym sztuczna inteligencja, a wiedza o niej dezaktualizuje się czasem z dnia na dzień.
– Wychowałam się w czasach bez telefonów komórkowych i internetu, co nie oznacza, że gorzej rozumiem technologię od twórców startupów, z którymi współpracujemy. Wiem, że najważniejsza jest dobrze zaplanowana architektura systemu, umożliwiająca tworzenie powiązań między wciąż pojawiającymi się kropkami, czyli nową wiedzą.
Pokazuje dwie mozaiki wiszące na ścianie w sali konferencyjnej warszawskiego biura Haleonu. Każda z nich składa się z kilkunastu kwadratowych płytek. Obie mają nieregularny kształt i otwartą strukturę.
– Łatwo można dokładać do nich kolejne elementy, dziś jeszcze niedostępne. Dziś robię coś podobnego w skali globalnej. Prowadzę transformację firmy, której architektura musi być gotowa na rzeczy jeszcze niewymyślone – mówi Justyna Ciępka.
Mars mnie ukształtował
Do Marsa trafiła zaraz po studiach i została tam na niemal 14 lat, m.in. jako dyrektorka w globalnym dziale marketingu i innowacji. „Ukształtował mnie, to była dla mnie biznesowa szkoła życia”.
W LEGO została w 2015 r. od razu dyrektorką generalną w Polsce, a później także w Ukrainie i krajach bałtyckich. „Moja córka Pola dorastała wraz z tą marką. Składała coraz to bardziej skomplikowane zestawy, chodziła ze mną na różne wydarzenia. Alex, jej młodszy brat i fan klocków Lego, żałuje, że go to ominęło, bo zajęłam się – z jego perspektywy – pastą do zębów i witaminami w żelkach”.
W Haleonie – firmie wydzielonej z koncernu farmaceutycznego GlaxoSmithKline – wskoczyła w 2022 r. na jeszcze głębszą wodę, obejmując zarządzanie działalnością firmy w ponad 30 krajach Europy Środkowo-Wschodniej, generującą łącznie 1 mld dolarów przychodów. „Nie byłam świadoma, jak bardzo obciąży mnie przejęcie tej funkcji w trakcie opieki nad dwuletnim dzieckiem. Zrobiłabym to jednak ponownie, bo takie szanse nie pojawiają się co roku”.

W służalczości łatwo się zatracić
– Pracownicy widzą w pani szefową, dzieci – matkę, partner – partnerkę. I wszyscy oczekują pełnej uwagi. Jak łączyć te role?
Odpowiedź poprzedza śmiech. Jakby moja rozmówczyni przewidziała, że poruszymy ten temat.
– To moje ulubione pytanie, na które odpowiem z uprzejmości do pana i z myślą o czytelniczkach. Ale proszę najpierw powiedzieć, czy ktoś już pana o coś podobnego spytał?
– Nie.
– Bo mężczyznom takich pytań się nie zadaje, a kobietom zawsze. A zatem trzeba mieć świadomość, że to będzie trudne. Jednak jeśli dokładnie taka kariera zapewni satysfakcję, to nie można samemu podcinać sobie skrzydeł. Trzeba za to wyzbyć się poczucia winy, że mój awans będzie kosztem dla bliskich. I skupić się w każdej sferze na najważniejszych sprawach.
Podkreśla, że jest w domu matką, ale nie służącą.
– Jestem bardzo oddaną matką, ale w służalczości łatwo się zatracić. Trzeba jasno stawiać granice. W przeciwnym razie tylko szkodzi się dzieciom, partnerowi czy pracownikom.
Nie toleruję tajemnic i zamiatania spraw pod dywan
Wracamy do kwestii wpływu filmów z dzieciństwa na jej wyobrażenie o biznesie. Pamięta sceny przedstawiające skostniałą hierarchię oraz liderów wzbudzających strach. Od początku wiedziała, że nie chce być taka jak oni.
– Mocny lider to nie ten, kto krzyczy i rozkazuje, tylko ten, kto umie wzbudzić poczucie jedności i zmotywować. Niezmiennie powtarzam w pracy: nie jestem twoim szefem, tylko partnerem. Po partnersku rozmawiamy oraz podejmujemy decyzje i razem ponosimy ich konsekwencje. Wygramy albo czegoś się nauczymy i spróbujemy ponownie. Powiedzieć „tak” jest bardzo łatwo, dlatego oceniam ludzi po tym, ile razy usłyszę od nich „nie” wraz z uzasadnieniem.
Lepszy moment na rozmowę nie mógł się trafić. Niedawno przypadkiem trafiła na artykuł dotyczący tzw. cichego przywództwa. Uświadomiła sobie, że to dokładnie jej styl: empatia, chłodna kalkulacja, wspólne rozwiązywanie problemów.
– Nie toleruję tajemnic i zamiatania spraw pod dywan. Wszystkie problemy trzeba omawiać od razu, bo to potencjalnie bomby z opóźnionym zapłonem. Tylko żeby uniknąć ryzyka nagłego koncertu czarnych łabędzi, wszyscy muszą czuć się bezpieczni. A do tego potrzeba empatii. Chęci zrozumienia drugiego człowieka.
– Emocje czy dane – co wpływa na podejmowane przez panią decyzje?
– Nie mam problemu ze zmianą zdania, gdy pojawiają się nowe fakty. I nie obawiam się mówić „nie wiem”. Jeśli nie jestem niezbędna, to zdaję się na zespół, bo najlepszym można być tylko w określonej dziedzinie. Ja nie boję się zatrudniać lepszych od siebie, wręcz chcę się takimi otaczać. Nazwa stanowiska także nie ma dla mnie takiego znaczenia, jak ludzie, z którymi mogę pracować.
Walczę ze schematami
Jednak Polakom wciąż nie jest łatwo przebić się do globalnych struktur korporacji, jeśli nie następuje to w drodze wewnętrznego awansu.
– Dla mnie pochodzenie absolutnie nikogo nie definiuje, więc walczę ze schematami. Gdy otrzymałam od brytyjskiej agencji listę kandydatów do mojego zespołu, natychmiast dostrzegłam utarte szablony m.in. w zakresie wybranych lokalizacji – Londyn, Paryż, Frankfurt. Zapytałam wprost: „Dlaczego nie szukacie szerzej, na przykład w Warszawie?”. I znaleźli. Czeka mnie rozmowa kwalifikacyjna.
Na koniec wracamy do Richa, który nauczył ją też, że trzeba unikać „korpomowy”. Omawianie skomplikowanych spraw skomplikowanym językiem tylko potęguje bariery i wywołuje niepotrzebny dystans. Każdy w zespole musi dokładnie zrozumieć, w czym rzecz. I faktycznie, choć w globalnych korporacjach spędziła już ponad dwie dekady, zaledwie kilkukrotnie użyła angielskich sformułowań.
Niemniej to, jakim liderem Justyna Ciępka chce być, jeszcze lepiej oddają inne cechy Richa, widoczne w drobnych gestach.
– Gdy zaprosił mnie z rodziną do swojego domu na Florydzie, specjalnie kupił polskie flagi i przysmaki. I do dzisiaj, mimo że już jest na emeryturze, wysyła mi wiadomości z gratulacjami oraz powtarza, że zawsze we mnie wierzył.
Główne wnioski
- Justyna Ciępka przez całą karierę zawodową była związana z globalnymi korporacjami. Zaczęła w Marsie, gdzie zajmowała się m.in. marketingiem. Później została szefową LEGO Group w kilku krajach regionu, w tym w Polsce. Następnie przejęła zarządzanie działalnością Haleonu w ponad 30 krajach. Dziś pracuje w jego centrali w Londynie, gdzie odpowiada za globalną transformację biznesową.
- Już jako nastolatka Justyna Ciępka marzyła o pracy w biznesie i pod tym kątem zaplanowała ścieżkę edukacji. Szkolna prymuska do dziś docenia rolę nauki w życiu człowieka. Nieustannie korzysta z dostępnych szkoleń, a nowe technologie poznaje bezpośrednio od ich twórców. – Wiem, że najważniejsza jest dobrze zaplanowana architektura systemu, umożliwiająca tworzenie powiązań między wciąż pojawiającymi się kropkami, czyli nową wiedzą – podkreśla menedżerka.
- Tzw. ciche przywództwo to styl, który najlepiej opisuje jej podejście do zarządzania. Justyna Ciępka stroni od skostniałej hierarchii. Niezmiennie powtarza współpracownikom, że jest dla nich partnerem, a nie szefem. Wspólnie z nimi podejmuje decyzje, wyciąga wnioski i ponosi ich konsekwencje. Ludzi ocenia po tym, ile razy się z nią nie zgodzą i potrafią to uzasadnić. Stawia na empatię, nie toleruje tajemnic i zamiatania spraw pod dywan. Jest gotowa otaczać się lepszymi od siebie, by się od nich uczyć.

