Prezes ZAiKS: to nie są nasze pieniądze, a twórców. O sporze z TVP, emocjach artystów i przyszłości praw autorskich (WYWIAD)
Z jednej strony twarda księgowość, zasady i spory, a z drugiej rozmowy z bardzo wrażliwymi osobami, jakimi są artyści. – W zależności od tego, czy rozliczamy symfonię Pendereckiego, czy utwory z kategorii disco polo, reguły dotyczące rozliczeń wynagrodzeń autorskich są dokładnie takie same – mówi Miłosz Bembinow, prezes ZAiKS.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie role pełni na co dzień prezes ZAiKS.
- Co jest największym wyzwaniem w pracy z twórcami.
- Jakie są najczęstsze spory ZAiKS z innymi podmiotami, np. TVP, CDA czy Radiem 357.
XYZ: Chciałbym zacząć od informacji z ostatnich tygodni, czyli sporu ZAiKS z TVP. Czy udało się już wyjaśnić całą sytuację?
Miłosz Bembinow, prezes ZAiKS: Mogę potwierdzić, że na konto ZAiKS wpłynęło kilkadziesiąt milionów złotych zaległych wynagrodzeń autorskich z TVP, a do opłacenia pozostają odsetki i bieżąca faktura. W tej sytuacji mamy podstawy do wycofania powództwa.
Jak natomiast wyglądała sytuacja jeszcze do niedawna?
Od prawie roku – odkąd pierwsze faktury za 2025 r. nie były prawidłowo regulowane przez spółkę TVP, będącą w likwidacji – ZAiKS podejmował różne działania, aby wyjaśnić sytuację. Rozumiemy, że TVP ma problemy finansowe – widzimy, co się dzieje. Jednak mimo wstrzymanych dotacji z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji TVP osiąga znaczące przychody z reklam.
Od kwietnia i maja 2025 r. informowaliśmy na bieżąco ministerstwo, że dług będzie rósł, ponieważ w skali roku rozliczenia między TVP a ZAiKS z tytułu majątkowych praw autorskich sięgają kilkudziesięciu milionów złotych. Dodam, że 2025 r. powinien zamknąć się kwotą przekraczającą 50 mln zł. Resort odsyłał nas do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która oczywiście również była przez nas informowana w tej sprawie, podobnie jak Ministerstwo Finansów.
Faktury nie były kwestionowane przez Telewizję Polską. W związku z tym odprowadziliśmy od nich VAT – to także kilka milionów złotych, które zapłaciliśmy, nie mając w rzeczywistości tych pieniędzy z rozliczeń.
Ustaliliśmy, że jeśli do końca grudnia rozmowy, mediacje, zachęty oraz deklaracje pomocy Telewizji Polskiej w pozyskaniu środków nie przyniosą efektów, będziemy zmuszeni podjąć kroki prawne. Wyczerpaliśmy wszystkie dostępne narzędzia, dlatego zdecydowaliśmy się skierować sprawę do sądu.
Dodam, że Telewizja Polska do końca grudnia rozliczyła blisko połowę należności za 2025 r. My z kolei – aby dotrzymać ustawowych terminów rozliczeń z twórcami, czyli wypłacić wynagrodzenia autorskie dla kompozytorów, autorów scenariuszy i innych osób uprawnionych z tytułu autorskich praw majątkowych – musimy posiadać odpowiednie środki finansowe.
Czy drżała panu ręka podczas składania pozwu? W końcu taki pozew bywa w sporach traktowany jako opcja atomowa – a w tym przypadku jest to pośrednio spór z państwem.
To nigdy nie jest przyjemne, ale ręka mi nie drżała. Traktuję takie działanie jako nasz obowiązek. Bardzo poważnie podchodzę do swoich obowiązków przewodniczącego zarządu ZAiKS. Sądzę, że każdy zarząd działający racjonalnie i odpowiedzialnie podjąłby podobną decyzję, ponieważ nie są to nasze pieniądze, lecz pieniądze twórców.
Działając w imieniu twórców, musimy zachować należytą staranność i podejmować wszystkie kroki, aby wynagrodzenia autorskie były rozliczane terminowo.
Telewizja Polska będąca w likwidacji nie kwestionowała tego, że wynagrodzenia należą się autorom ani nie podważała kwot wskazanych na fakturach. Cały czas traktowaliśmy nasze działania jako formę pomocy TVP w uzyskaniu interwencyjnych środków na spłatę zobowiązań. Zdajemy sobie sprawę z tego, że Telewizja Polska jest dłużnikiem wielu podmiotów o różnym charakterze, niemniej musieliśmy zadbać o to, co należy się twórcom.
Warto wiedzieć
Kompozytor, który został prezesem
Miłosz Bembinow – kompozytor, dyrygent, pedagog, laureat konkursów kompozytorskich, odznaczony medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Jego dorobek twórczy obejmuje utwory kameralne, orkiestrowe i chóralne, a także muzykę rozrywkową, filmową i teatralną. Kompozycje Miłosza Bembinowa doczekały się setek wykonań w większości krajów europejskich, w krajach Ameryki Północnej i Południowej oraz w Azji. Albumy z jego muzyką nagrodzono m.in. „Fryderykiem”, „Złotym Orfeuszem”, a także osiągnęły status złotych i platynowych płyt. Od czerwca 2022 r. Miłosz Bembinow pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.
Milionowe wpływy do ZAiKS
W czerwcu kończy się pana kadencja. Co postrzega pan jako swój największy sukces?
Na pewno ogromne wzrosty finansowe, które są naszym celem strategicznym – czyli stały wzrost rozliczonych wynagrodzeń autorskich. Rok 2025 zamknęliśmy rozliczeniami na poziomie prawie 700 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 200 mln zł w ciągu trzech lat. To niewątpliwie sukces tego zarządu i efekt szeregu reform, które uruchomiliśmy na początku kadencji, w lipcu 2022 r.
Zmiany objęły m.in. pracę biura i podejście do kontrahentów. Dzięki transformacji kultury organizacyjnej – a ten proces wciąż trwa – udało się znacząco poprawić nasze wyniki finansowe. Przeprowadziliśmy digitalizację wielu procesów, przenieśliśmy system zawierania umów do internetu, co wcześniej było rozwinięte w zbyt małym stopniu.
Zdecydowanie mocniej postawiliśmy też na edukację. Z jednej strony biznesu – czyli budowania świadomości tego, czym są prawa autorskie i jaka wartość dodana może wynikać dla firm z legalnego korzystania z chronionej twórczości, mówiąc prościej: z puszczania klientom dobrej muzyki. Pokazujemy przedsiębiorcom, że odpowiednio dobrana muzyka, choćby w lokalu gastronomicznym, może pozytywnie wpływać na rozwój biznesu. W Polsce wciąż brakuje tej świadomości, a my – opierając się na badaniach – potrafimy to wytłumaczyć.
Jednocześnie bardzo mocno postawiliśmy na edukację twórców. Zaczęliśmy naturalnie od młodzieży artystycznej – szkół średnich i studentów – żeby tłumaczyć, że istnieje ktoś taki jak twórca. Wszyscy wiemy, że jest autor książki czy kompozytor muzyki, ale często nie uświadamiamy sobie, że za ten szczególny rodzaj pracy należy się wynagrodzenie. Muszę jednak przyznać, że w tym obszarze wciąż jest bardzo dużo do zrobienia – i to nie tylko przez sam ZAiKS, ale również przez wiele innych instytucji, z którymi współpracujemy.
A czego nie udało się zrealizować?
Jest sporo zmian, które zainicjowaliśmy i które nadal trwają. Często gdy zaczyna się porządkować pewne obszary, odkrywa się kolejne „warstwy kurzu”. Pełniąc wcześniej funkcję wiceprezesa, nie miałem jeszcze gotowego planu, jak dobrze wdrożyć niektóre reformy. Natomiast dziś w gronie zarządu nie wyobrażamy sobie, żeby nie modernizować wszystkich obszarów działania organizacji. Dlatego jesteśmy w trakcie kolejnych zmian i porządków.
To jest wywiad pożegnalny – bo zmęczył się pan już tą kadencją i ma nowy pomysł na siebie – czy raczej wywiad kampanijny i zamierza pan w czerwcu powalczyć o następną kadencję?
Nie, nie żegnam się. Nie traktuję też tej rozmowy jako kampanii, bo byłoby to nadużyciem z mojej strony. Rozmawiamy o tym, dlaczego ZAiKS dynamicznie się rozwija i jak duży wpływ na ten rozwój miał zarząd, któremu przewodzę.
Uważam jednak, że odpowiedzialna postawa wymaga ode mnie tego, aby kandydować na drugą kadencję – bo jest taka możliwość – i kontynuować wiele reform, które przynoszą twórcom wymierne efekty.
Artysta i instytucja
Czy działalność w strukturach ZAiKS – najpierw jako wiceprezes, a dziś jako prezes – zmieniła pana spojrzenie na muzykę i rynek muzyczny?
Nie wydaje mi się. Uważam, że pełniąc odpowiedzialnie tego rodzaju funkcję, moje poglądy jako twórcy – kompozytora i dyrygenta – mogą pozostać czysto artystyczne. Większość życia poruszam się w obszarze muzyki klasycznej, choć nie wyłącznie.
Jednocześnie sądzę, że właśnie ze względu na specyfikę dyscypliny artystycznej, którą reprezentuję, zostałem wcześniej poproszony o objęcie funkcji wiceprezesa, a później sam zdecydowałem się kandydować na stanowisko prezesa. W ZAiKS prezes jest wybierany bezpośrednio przez Zebranie Delegatów, natomiast prezydium zarządu konstytuuje się już spośród członków zarządu.
Była to więc świadoma decyzja, wynikająca z faktu, że mam dość dużą wiedzę o rynku muzycznym – a szerzej o rynku kultury.
Czy ta funkcja mnie zmieniła? Na pewno wiele mnie nauczyła. Korzystałem z różnych statystyk i analiz i często sam zlecałem ich przygotowanie. Po to, żeby lepiej rozumieć trendy, kierunki rozwoju czy przepływy wartości ekonomicznej. Przecież mówimy także o biznesie na rynku kultury, a żeby móc to prognozować, trzeba opierać się na twardych danych.
Jeśli chodzi o sam świat artystyczny i relacje z koleżankami i kolegami z branży – znając środowisko od wielu lat, dzięki pracy w ZAiKS poznałem jeszcze więcej osób z kręgów kultury, głównie muzycznych, choć nie tylko. Myślę, że to znacząco poszerzyło mój horyzont.
Zanim zaangażowałem się w działalność ZAiKS, moja świadomość rynku była już duża. Zobaczenie tego wszystkiego od środka utwierdziło mnie jednak w zrozumieniu wielu mechanizmów i zależności, które rządzą branżą – zwłaszcza muzyczną, którą znam najlepiej.

Zrozumieć artystę
Wyobrażam sobie, że kompozytor muzyki klasycznej czy jazzman, który słyszy, że ktoś zajmujący się np. disco polo dostaje znacznie wyższe przelewy, może się zdenerwować. Może twierdzić, że jego twórczość ma większą wartość artystyczną – z czym trudno się nie zgodzić. Czy zarządzanie emocjami artystów jest trudne?
Myślę, że dlatego założyciele ZAiKS, którzy sami byli autorami – m.in. Julian Tuwim czy Antoni Słonimski – rozumieli, że zarząd to nie biuro działające wyłącznie operacyjnie i technicznie. Zarząd stowarzyszenia od 108 lat tworzą twórcy, którzy wiedzą, że nie da się wszystkich „sformatować” na jednego, równego sobie obywatela. Różnimy się, mamy własne emocje i ekspresję – czasem bardzo odmienną. Staramy się, przynajmniej w jakimś stopniu, nawzajem siebie rozumieć jako środowisko.
Bywa to trudne, bo autorki i autorzy to ludzie wrażliwi, często bardzo emocjonalni. Nie zawsze też świadomość poszczególnych twórców jest równie rozwinięta w zakresie prawa autorskiego czy zasad funkcjonowania rynku. Narracja, o której pan wspomniał, rzeczywiście pojawia się często wśród indywidualnych twórców. Nie oszukujmy się – dla autora jego własne dzieła zawsze będą największymi dziełami. Każdy dba o nie jak o swoje dzieci. To są wyzwania, z którymi jako prezes ZAiKS muszę się mierzyć.
Co pan robi w takich przypadkach?
Bardzo ważne są cierpliwość, rozmowa i uważne pochylenie się nad problemem. Jednocześnie reguły gry są bezwzględne. Niezależnie od tego, czy rozliczamy symfonię Pendereckiego, czy utwory z kategorii disco polo, zasady rozliczeń wynagrodzeń autorskich są dokładnie takie same.
Od wielu lat obowiązują nas również przepisy wynikające wprost z dyrektyw europejskich. A te jasno wskazują, że organizacja taka jak ZAiKS musi wszystkich uprawnionych traktować równo.
Coraz młodsi twórcy
Pozostańmy przy temacie artystów – co piąty twórca dołączający do ZAiKS ma mniej niż 30 lat. Jak pan ocenia to zjawisko?
Robimy bardzo dużo, żeby budować świadomość wśród młodych pokoleń wchodzących na rynek. Paradoksalnie najmłodsze pokolenia twórców to dziś jeden z najsilniejszych segmentów w ZAiKS.
Mogłoby się wydawać, że wejście do świata muzyki jest dziś łatwiejsze. Jest internet, są serwisy streamingowe, można praktycznie samodzielnie w domu wyprodukować profesjonalną płytę, piosenki czy single. Nie trzeba już szukać ludzi, którzy pomogą artyście dostać się do wytwórni, a potem do telewizji czy radia.
To jednak tylko pozorne ułatwienia. Przebicie się przez ogromny szum informacyjny jest dziś niezwykle trudne. A kiedy twórczość zaczyna być zauważana i pojawiają się odbiorcy, wtedy pojawia się kolejny problem. Autor działający samodzielnie nie będzie w stanie tak skutecznie zadbać o swoje prawa jak organizacja. Bo jej siłą jest reprezentowanie tysięcy twórców.
Czyli młodzi twórcy widzą w ZAiKS pewnego rodzaju mentora? Ubezpieczyciela, który pomaga im wejść na rynek i chronić ich interesy?
Kiedy jako ZAiKS – w imieniu tysięcy twórców – negocjujemy z serwisem muzycznym czy platformą streamingową, mamy zupełnie inną legitymację niż indywidualny twórca dopiero zaczynający karierę.
Myślę, że młodzi twórcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że działając w pojedynkę, nie mają większych szans. ZAiKS ma też służyć temu, aby twórca mógł poświęcać czas pracy artystycznej, a nie zajmować się księgowością.
Artyści często kojarzą nam się z indywidualizmem. Czy trudno jest zrzeszyć takie osoby, aby mówiły jednym głosem i poddawały się tym samym zasadom?
Jak już wspominałem, kluczowa jest edukacja. Nic nie działa tak dobrze jak budowanie świadomości. Dzięki temu można zrozumieć, że w naszym życiu – również artystycznym – istnieją różne porządki.
Na scenie czy w procesie tworzenia artysta wyraża swoją ekspresję, indywidualność i unikatowość. Natomiast wartość materialna i wynagrodzenie za wykonaną pracę są mocno osadzone na ziemi, a nie w kosmosie twórczej wyobraźni. Taka instytucja jak ZAiKS zapewnia właśnie ten materialny fundament.
Tantiemy i streaming
Jeden z muzyków powiedział mi kiedyś, że fonografia w Polsce dziś upada przez platformy streamingowe. ZAiKS rozmawia z tego typu platformami – czy udało się wypracować wspólny front?
Modele i miejsca, z których korzystamy, sięgając po kulturę, stale ewoluują. Kiedyś był to winyl, taśma, kaseta, płyta CD, potem pendrive. Dziś nośnikiem numer jeden są serwisy streamingowe. Traktuję to jako naturalną ewolucję – efekt rozwoju cywilizacyjnego, społecznego i konsumenckiego. Choć sprzedaż płyt spada, uważam, że fonografia w Polsce ma się całkiem nieźle.
Platformy takie jak YouTube czy Spotify deklarują, że płacą artystom pieniądze w zależności od liczby wyświetleń. Czy ZAiKS pilotuje te procesy?
Jak najbardziej. Reprezentujemy cały repertuar twórców polskich, ale także zagranicznych na terytorium Polski. Każda forma eksploatacji, która podlega ochronie autorskich praw majątkowych, przechodzi przez ZAiKS. Wszystko jest bardzo skrupulatnie rozliczane.
Mówi się, że muzycy najlepiej zarabiają dziś na koncertach. A jaki procent ich dochodów stanowią tantiemy z ZAiKS?
ZAiKS reprezentuje autora i kompozytora. Niekoniecznie ta sama osoba jest jednocześnie artystą wykonawcą. Przykładowo, dochody kompozytora muzyki filmowej będą w największym stopniu powiązane z eksploatacją dzieła filmowego – czy to w kinie, streamingu czy telewizji. Z kolei w przypadku twórców, którzy przez całe życie pisali piosenki dla zespołów estradowych, nawet nie będąc ich członkami, ich dochody będą silnie skorelowane z liczbą koncertów granych przez dany zespół. Oczywiście indywidualny twórca może widzieć przewagę wynagrodzeń z określonych źródeł, czyli z konkretnych pól eksploatacji.
Rozstrzygnięte spory z CDA i Radiem 357
Czy takie spory jak wspomniany konflikt z TVP – czy wcześniej z CDA i Radiem 357 – budują wśród twórców przekonanie, że ZAiKS rzeczywiście dba o interesy autorów?
Dla nas walka o wynagrodzenia autorskie jest wręcz obowiązkiem. Myślę, że twórcy rozumieją, że ZAiKS – reprezentując setki czy tysiące autorów i kompozytorów – ma w takim sporze statystycznie większe szanse na zwycięstwo niż pojedynczy twórca działający samodzielnie, nie wspominając już o kosztach procesu.
System zbiorowego zarządzania daje twórcom gwarancję, że istnieje organizacja dbająca o ich interes finansowy. Jednocześnie podmiotom wykorzystującym twórczość zapewnia się bezpieczeństwo prawne w zakresie legalnego korzystania z możliwie najszerszego repertuaru.
Trwa spór z TVP, ale sukcesem zakończyły się mediacje z CDA i Radiem 357. Jakie rozwiązania udało się tam wypracować?
Z Radiem 357 ostatecznie doszło do ugody. Jest to obecnie płatnik, który prawidłowo reguluje swoje należności. Jeśli chodzi o CDA, część sporu została już uregulowana, a druga część nadal toczy się przed sądem. Nie mam jednak wątpliwości, jakie powinno być ostateczne rozstrzygnięcie.
Warto dodać, że ZAiKS prowadzi nawet do 2 tys. sporów rocznie – o różnej skali.
Jakie są najczęstsze spory?
Często dotyczą niewielkich kwot albo drobnych nakazów zapłaty związanych z eksploatacją na małą skalę. Konsekwencja w działaniu jest dla nas bardzo ważna, bo dzięki niej rynek pozostaje szczelny.
Chodzi o to, by tak samo rozliczać małego organizatora koncertu, który zapomniał zapłacić wynagrodzenie autorskie, jak i organizatora wielkich koncertów stadionowych, gdyby – zupełnie przypadkiem – zapomniał nabyć licencję na legalne wykorzystanie repertuaru wykonywanego na scenie.
Jesteśmy w tym bardzo konsekwentni. Oczywiście, spór z TVP robi wrażenie, bo dotyczy zupełnie innej skali finansowej, ale jeśli spojrzymy na łączną liczbę postępowań o zapłatę wynagrodzeń autorskich, to jest to po prostu jedno z wielu.
Taka jest rola organizacji zbiorowego zarządzania: egzekwowanie pieniędzy należnych autorom za ich pracę.
ZAiKS i twórcy w świecie AI
W jednym z wywiadów powiedział pan, że wyzwaniem dla ZAiKS i twórców jest sztuczna inteligencja. Jak to dokładnie rozumieć?
W przypadku sztucznej inteligencji pojawia się cały szereg pytań, na które my jako twórcy wciąż nie znamy wszystkich odpowiedzi. Muszą je wypracować zarówno prawnicy, jak i regulacje ponadnarodowe. Ten proces trwa obecnie na poziomie Unii Europejskiej. Dziś trudno jeszcze powiedzieć, dokąd nas to zaprowadzi.
Warto pamiętać, że sztuczna inteligencja nie tworzy utworu, lecz wytwór. Czyli coś, co nie jest oryginalne samo w sobie, lecz stanowi pochodną dzieł stworzonych przez człowieka. Mogą to być dzieła plastyczne, fotografie, teksty książek, wierszy czy artykułów. AI kompiluje fragmenty z ogromnej liczby treści – takich, których żaden człowiek nie byłby w stanie przyswoić w ciągu całego życia.
Uważam, że twórcom powinna przysługiwać przynajmniej jakaś część wynagrodzenia lub forma rekompensaty. Tym bardziej, że nikt nie pyta autora o zgodę na eksploatację jego pracy i takiej zgody nie uzyskano. Dlatego potrzebne są regulacje w skali międzynarodowej. Zabezpieczając interes twórców, zadbaliśmy o opt-out [mechanizm, który pozwala twórcy lub właścicielowi praw wyraźnie zastrzec, że nie zgadza się na wykorzystywanie jego utworów – przyp. red.] dla wszystkich uprawnionych reprezentowanych przez ZAiKS. Firmom zainteresowanym wykorzystywaniem chronionego repertuaru do trenowania modeli AI zaproponowaliśmy podpisywanie odpowiednich umów licencyjnych.
Czy zdarzyły się już zgłoszenia do ZAiKS ze strony twórców, że ktoś wykorzystał ich prace przy użyciu sztucznej inteligencji w sposób, który uznali za nadużycie?
Nie wprost w takiej formie, ponieważ sami monitorujemy różnego rodzaju zdarzenia. Warto jednak podkreślić, że ZAiKS jako jedna z pierwszych organizacji na świecie umożliwia rejestrację utworu stworzonego przez żywego twórcę – człowieka – z udziałem generatywnej sztucznej inteligencji.
Wprowadziliśmy taką możliwość, ponieważ obserwujemy zmiany zachodzące na świecie i mamy świadomość, że twórcy będą korzystać z generatywnej AI. Uznaliśmy więc, że trzeba te procesy uporządkować.
Plany na najbliższe miesiące
Czyli rozumiem, że to jeden z celów na kolejne miesiące pracy tej i ewentualnie następnej kadencji. Jakie są inne priorytety?
Ze względu na skalę repertuaru, który jest eksploatowany, będziemy dalej rozwijać systemy pracujące 24/7 przez cały rok. Chcemy rozliczać twórców jak najszybciej, najskuteczniej i możliwie najbardziej efektywnie – przy jednoczesnej optymalizacji kosztów.
Wraz ze wzrostem skali finansowej rośnie także liczba utworów, które trzeba rozliczyć. Naturalnie rosną więc również koszty operacyjne. Trzeba do tego podchodzić bardzo inteligentnie od strony zarządzania, aby proces był możliwie liniowy i efektywny.
Cały system musi rozwijać się równolegle z technologią. Dlatego stworzyliśmy akcelerator innowacyjności, w którym testujemy różne rozwiązania technologiczne w obszarze kultury i muzyki. Jednocześnie nie zapominamy o naszej historii i dziedzictwie kultury, które ta organizacja niesie od ponad 100 lat.
Z jednej strony ważne są dla nas tradycja i historia, z drugiej – bardzo uważnie patrzymy w przyszłość.
Główne wnioski
- ZAiKS funkcjonuje dziś w praktyce jak duża organizacja finansowa zarządzająca ryzykiem, a nie wyłącznie stowarzyszenie twórców. Skala operacji – blisko 700 mln zł rocznych rozliczeń, kilkadziesiąt milionów złotych w sporze z TVP oraz nawet 2 tys. postępowań rocznie – pokazuje, że kluczowe stają się kompetencje w zakresie zarządzania płynnością i egzekwowania należności.
- Wzrost przychodów ZAiKS jest efektem modernizacji operacyjnej i cyfryzacji, a nie tylko dobrej koniunktury rynkowej. Ponad 200 mln zł wzrostu w ciągu trzech lat sugeruje skuteczniejsze uszczelnienie systemu, poprawę procesów windykacyjnych, digitalizację umów oraz lepsze wykorzystanie analityki danych. Organizacja przeszła transformację kultury operacyjnej – od modelu reaktywnego do bardziej proaktywnego.
- Największe napięcia rynkowe przesuwają się dziś z tradycyjnych mediów w stronę technologii i sztucznej inteligencji. Streaming przestał być głównym zagrożeniem i stał się dominującym kanałem dystrybucji. Nowym strategicznym wyzwaniem jest AI oraz kwestia monetyzacji wykorzystania fragmentów utworów przez modele generatywne. Jeśli nie powstaną ponadnarodowe mechanizmy licencyjne, może to doprowadzić do erozji wartości praw autorskich.



