Kategorie artykułu: Kampus XYZ Społeczeństwo

Rektor UMCS: Jeśli chcemy zatrzymać absolwentów w Lublinie, musimy tworzyć atrakcyjne miejsca pracy (WYWIAD)

– Rola uniwersytetów regionalnych jest inna niż tworzenie patentów. Uczelnie, takie jak nasza, powinny napędzać rozwój regionu. Jest jeden warunek – region musi mieć pomysł na to, w jakim kierunku i na podstawie jakich specjalizacji chce się rozwijać – mówi prof. Radosław Dobrowolski, rektor UMCS w Lublinie.

prof. Radosław Dobrowolski, rektor UMCS
– Problem odpływu młodych ludzi dotyczy wielu miast reionalnych. Warszawa, Kraków czy Poznań drenują absolwentów z całego kraju. Dlatego staramy się budować ekosystem akademicko-miejski, żeby miasto wiedziało, czego oczekują młodzi ludzie – mówi prof. Radosław Dobrowolski, rektor UMCS. Fot. UMCS

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie nowe kierunki studiów UMCS w Lublinie uruchamia w tym roku.
  2. Czy uczelnia potrzebuje studentów z zagranicy.
  3. Jak można zahamować odpływ młodych ludzi z Lubelszczyzny.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Katarzyna Mokrzycka, XYZ: Panie profesorze, Lublin się wyludnia, podobnie jak w zasadzie cała Lubelszczyzna. Region należy do tych, które znajdują się w najtrudniejszej sytuacji demograficznej w kraju. Czy to nie jest już wystarczający powód, by radykalnie zmienić charakter uczelni takich jak UMCS? Mniej kierunków humanistycznych, więcej kierunków przygotowujących do konkretnych zawodów. Zwłaszcza że wkrótce problem stanie się bardzo namacalny ze względu na spadającą liczbę maturzystów, czyli potencjalnych kandydatów na studia. Czy wciąż potrzebujemy tylu politologów, filozofów, a nawet prawników i historyków?

Prof. Radosław Dobrowolski, rektor UMCS: To prawda, że problem demograficzny jest szczególnie widoczny we wschodniej Polsce, ale dotyczy również innych peryferyjnych regionów kraju. Oczywiście wpływa to na politykę rekrutacyjną uczelni. Z tym wyzwaniem mierzymy się jednak od lat, a nie od wczoraj. Trzeba pamiętać, że na szkolnictwo wyższe oddziałują także inne zjawiska. To choćby zmieniające się wybory młodych ludzi, rosnąca popularność studiów pierwszego stopnia i malejąca gotowość do kontynuowania nauki na studiach drugiego stopnia, czyli magisterskich.

Gdyby patrzeć wyłącznie przez pryzmat demografii, sytuacja całego szkolnictwa wyższego wyglądałaby dramatycznie. A tak nie jest. Od początku mojej pierwszej kadencji, czyli od 2020 r., nie obserwujemy istotnego spadku zainteresowania studiami na UMCS. Wręcz przeciwnie – w ubiegłym roku przyjęliśmy o tysiąc osób więcej, niż zakładaliśmy. Rekrutacja na poziomie ok. 8 tys. studentów rocznie stała się standardem.

Studenci z zagranicy są potrzebni miastu i uczelni

Przez Lublin kilkanaście dni temu przetoczyła się awantura o studentów z zagranicy – pojawiły się głosy, że miasto jest przez nich zalewane. Pan stoi na stanowisku, że Lublin potrzebuje tych ludzi?

Tak. Potrzebują ich także uczelnie. Umiędzynarodowienie w nauce odgrywa ważną rolę. Studenci zagraniczni stanowią dziś ponad 12 proc. wszystkich studiujących na naszej uczelni. To około 1,8 tys. osób z niemal 60 krajów. Podpisujemy kolejne umowy partnerskie z uczelniami zagranicznymi, rozwijamy wymianę akademicką i budujemy markę uniwersytetu. Przyciągamy nie tylko studentów, ale także pracowników naukowych z zagranicy. Rozwijamy umiędzynarodowienie zarówno dydaktyki, jak i badań.

Dlatego uważam, że nie należy reagować nerwowo na pojedyncze doniesienia medialne. Politykę uczelni buduje się z perspektywą wielu lat.

Ile osób kończy UMCS każdego roku?

Mamy mniej więcej 6-7 tys. absolwentów rocznie, w tym ok. 50 doktorantów.

I wielu z nich później wyjeżdża z Lublina, najczęściej do Warszawy. Wydaje się, że głównym problemem jest po prostu brak odpowiedniej oferty na rynku pracy. Sprawdziłam, że nowe miejsca pracy w regionie powstają głównie w przemyśle i logistyce, a nie w zawodach, do których przygotowujecie najwięcej studentów. Nie dostrzega pan tu dysonansu?

Nasz uniwersytet nie jest szkołą zawodową. Nie kształcimy pracowników z myślą o konkretnych stanowiskach, choć oczywiście nasza oferta musi w znacznym stopniu uwzględniać potrzeby rynku pracy.

Problem odpływu młodych ludzi dotyczy wielu miast regionalnych. Warszawa, Kraków czy Poznań przyciągają absolwentów z całego kraju. Dlatego staramy się budować dobry ekosystem akademicko-miejski, aby miasto wiedziało, czego potrzebują i oczekują młodzi ludzie. Zarówno Lublin, jak i samorząd województwa uwzględnili akademicki charakter miasta w swoich strategiach rozwoju.

Potrzebna jest atrakcyjna oferta gospodarcza regionu

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie możemy wyłącznie podążać za trendami. Musimy je współtworzyć. Potrzebujemy oferty edukacyjnej i gospodarczej, która będzie atrakcyjna dla młodych ludzi. Co roku analizujemy nasze kierunki studiów, wprowadzamy nowe i modyfikujemy dotychczasową ofertę, aby zwiększać szanse absolwentów na znalezienie ciekawej pracy także w Lublinie i regionie.

Zgadzam się jednak, że potrzebna jest również atrakcyjna oferta gospodarcza. Nie ma co się oszukiwać – jeśli chcemy zatrzymać absolwentów, musimy tworzyć dla nich interesujące miejsca pracy.

Mam wrażenie, że właśnie tego trochę brakuje Lublinowi

To pytanie przede wszystkim do władz miasta i regionu.

Przy około 100 kierunkach studiów i blisko 300 specjalnościach nie da się zapewnić, by każdy absolwent znalazł wymarzoną pracę dokładnie tam, gdzie chciałby ją znaleźć. Stale jednak szukamy rozwiązań odpowiadających zmieniającym się potrzebom.

Co zrobić, żeby absolwenci pozostawali w regionie?

Właśnie kończymy projekt realizowany wspólnie z miastem i samorządem województwa pod roboczym hasłem „Studiuj i pracuj w Lublinie”. Nie chodzi o jednorazowe targi edukacyjne, ale o budowanie trwałych relacji między uczelniami a pracodawcami. Chcemy już na etapie szkół średnich pokazywać młodym ludziom nie tylko ofertę studiów, lecz także realne możliwości zatrudnienia w regionie.

Od lat rozwijamy sieć szkół partnerskich. Są ich już setki, również poza województwem lubelskim. To jeden z elementów szerszej strategii rekrutacyjnej.

Nowe kierunki łączą różne dziedziny

Czy w rekrutacji, która właśnie się rozpoczęła, wprowadziliście większe zmiany w ofercie? Ograniczacie mniej potrzebne kierunki, a w ich miejsce uruchamiacie nowe?

Każdego roku dokonujemy korekt. Jeżeli zainteresowanie danym kierunkiem spada, zmniejszamy liczbę miejsc. Pojawiają się też nowe propozycje. Nie działamy jednak pochopnie i nie przebudowujemy całej oferty z roku na rok. Wiele kierunków cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Od lat bardzo popularne pozostają psychologia, lingwistyka stosowana i prawo.

W tym roku proponujemy również nowe kierunki. Na studiach pierwszego stopnia pojawi się biologia sportu, łącząca wiedzę z zakresu biologii i biotechnologii z naukami medycznymi oraz fizjoterapią. Nowością będzie także sztuczna inteligencja w mediach. Na studiach drugiego stopnia oferujemy m.in. takie kierunki jak biegły rewident, business management oraz sztuczna inteligencja w badaniach społecznych.

Nowe propozycje wpisują się w trend rozwijania kierunków interdyscyplinarnych, które łączą kompetencje różnych wydziałów i dyscyplin naukowych, czasem bardzo od siebie odległych. Modelowym przykładem jest geoinformatyka, funkcjonująca na UMCS od kilku lat i niedawno pozytywnie oceniona w procesie akredytacji.

Zbliżenie z biznesem

Współpracuje pan z lokalnym biznesem przy tworzeniu takich kierunków. Czy przedsiębiorcy sami angażują się w działania mające na celu zatrzymanie absolwentów w regionie?

Staramy się budować wspólny ekosystem miejski, regionalny i akademicki, ponieważ uczelnia nie może funkcjonować w oderwaniu od otoczenia. Lublin staje się modnym miastem, co – jak sądzę – jest efektem właściwie ukierunkowanych inwestycji.

W moim pierwszym programie wyborczym pojawiło się hasło: „UMCS – siła regionu, otwarcie na świat”. Zawiera ono dwie najważniejsze dla mnie idee: silne zakorzenienie lokalne i jednoczesne umiędzynarodowienie. Mamy Radę Uczelni, w której połowę składu stanowią przedstawiciele biznesu. Powołałem także Konwent Gospodarczy, skupiający liderów lubelskiego i regionalnego biznesu. Traktuję go jako ciało doradcze zarówno w sprawach kształcenia, jak i badań naukowych oraz wdrożeń.

Prowadzimy programy startupowe i od kilku lat rozwijamy spółkę celową, której zadaniem jest komercjalizacja projektów badawczych. Po raz pierwszy w historii uczelni powołaliśmy również prorektora odpowiedzialnego za rozwój i współpracę z otoczeniem zewnętrznym.

Produkty z uniwersytetu

Uniwersyteckich spółek celowych jest w kraju wiele, ale niewiele z nich może pochwalić się konkretnymi efektami. Czy wasza ma już na koncie jakieś wdrożenia?

Mamy już pierwsze komercjalizacje. Jedną z nich jest urządzenie do badania jakości wosku pszczelego, stworzone przez pracowników dwóch naszych instytutów.

Początki zawsze są trudne. Nie mówimy jeszcze o masowej sprzedaży, ale sam fakt wdrożenia i obecności produktu na rynku ma duże znaczenie.

Ministerstwo Nauki zapowiada, że w ocenie uczelni, także uniwersytetów nietechnicznych, większe znaczenie będą miały patenty i wdrożenia. Jak pan ocenia ten kierunek?

Dyskusja nad nowymi zasadami ewaluacji wciąż trwa, dlatego trudno odnosić się do ostatecznych rozwiązań. Trzeba jednak pamiętać, że komercjalizacja wygląda inaczej w przypadku politechnik, a inaczej na klasycznych uniwersytetach, w których silną pozycję mają nauki społeczne i humanistyczne.

Dostrzegam jednak potrzebę bliższej współpracy z biznesem. Dlatego również u nas pojawiają się sukcesy komercjalizacyjne. Dotyczą one choćby testów psychologicznych czy gier edukacyjnych, a więc rozwiązań nietechnicznych.

Potrzebne jest rozsądne podejście. Nie możemy zatracić ducha poznania naukowego. Jeżeli uniwersytety będą oceniane głównie przez pryzmat liczby wdrożeń i komercjalizacji, konieczne będzie przyjęcie bardzo precyzyjnych zasad, uwzględniających specyfikę różnych typów uczelni.

Rola uniwersytetów regionalnych

Moim zdaniem rola uniwersytetów regionalnych, czyli zlokalizowanych w miastach wojewódzkich, jest zupełnie inna niż tworzenie patentów. Uczelnie takie jak nasza pełnią także funkcję społeczną i powinny napędzać rozwój regionu. Jest jednak jeden warunek – region musi mieć pomysł, w jakim kierunku i na podstawie jakich specjalizacji chce się rozwijać.

Prowadzimy zaawansowane rozmowy dotyczące przygotowania w najbliższym czasie oferty rynkowej, która da szansę na rozwój nie tylko samej uczelni, ale również miasta i regionu. Na tym etapie nie mogę ujawniać szczegółów. Będzie to jednak dla uczelni nowe wyzwanie technologiczne i organizacyjne.

Miasto jest naszym partnerem w tym projekcie, ale inicjatywa wyszła od uniwersytetu. Chodzi o otwarcie się na nowe technologie i nowe kierunki kształcenia. Mam nadzieję, że więcej będziemy mogli powiedzieć na początku nowego r. akademickiego.

Czy pana zdaniem UMCS spełnia dziś swoją rolę uczelni odpowiedzialnej za rozwój regionu?

Uważam, że tak. UMCS jest jedną z wiodących uczelni we wschodniej Polsce. Kształci specjalistów i angażuje się w inicjatywy wspierające rozwój społeczno-gospodarczy Lubelszczyzny.

Uczelnie się dogadują, bo muszą

Pięć publicznych uczelni z Lublina działa wspólnie jako Związek Uczelni Lubelskich. Czy to pierwszy krok do ich pełnej federalizacji, a w przyszłości połączenia?

W proponowanym obecnie przez ustawodawcę kształcie federalizacja nie wydaje się rozwiązaniem atrakcyjnym dla większości uczelni. Ścisła współpraca jest jednak konieczna. Dlatego rozwijamy Związek. Rozmawiamy o różnych wariantach przyszłości, ale bez konkretnych deklaracji. Na razie współpracujemy na zasadzie sieciowania.

Co to oznacza w praktyce?

Najróżniejsze wspólne działania – od inauguracji roku akademickiego i wydarzeń integracyjnych po projekty badawcze. Finansujemy granty międzyuczelniane realizowane przez zespoły złożone z naukowców reprezentujących kilka uczelni. Wprowadziliśmy wspólną kartę biblioteczną. Rozwijamy także możliwość odbywania staży naukowych na uczelniach partnerskich.

Łącznie około 100 tys. zł rocznie przeznaczamy na projekty wybierane przez społeczności uczelni w ramach Akademickiego Budżetu Partycypacyjnego. Finansujemy zarówno inicjatywy studenckie, jak i projekty naukowe.

Czy rozważa pan otwarcie filii UMCS poza Lublinem?

Nie wykluczam tego, ale każda taka decyzja musi mieć solidne uzasadnienie finansowe. Obecnie nie prowadzimy już placówek dydaktycznych poza Lublinem. Niedawno zlikwidowaliśmy zamiejscowy wydział w Puławach, który funkcjonował dzięki współpracy z Grupą Azoty. Gdy partner wycofał się z finansowania, dalsze utrzymanie jednostki przestało być możliwe.

Koncentrujemy się na wzmacnianiu potencjału uczelni w Lublinie i rozwijaniu oferty tam, gdzie dysponujemy najsilniejszym zapleczem.

Główne wnioski

  1. Demografia i rekrutacja na UMCS. Mimo trudnej sytuacji demograficznej we wschodniej Polsce UMCS utrzymuje stabilne zainteresowanie studiami – co roku przyjmuje ok. 8 tys. studentów. Kluczowe znaczenie ma umiędzynarodowienie. Studenci zagraniczni stanowią już ponad 12 proc. wszystkich studiujących. Uniwersytet nie reaguje nerwowo na zmiany demograficzne, lecz systematycznie dostosowuje ofertę, uruchamiając nowe interdyscyplinarne kierunki, m.in. biologię sportu, sztuczną inteligencję w mediach oraz sztuczną inteligencję w badaniach społecznych.
  2. Zatrzymywanie absolwentów w regionie. Głównym problemem regionu jest brak atrakcyjnych miejsc pracy dla absolwentów. Rektor UMCS podkreśla, że uczelnia nie jest szkołą zawodową, ale chce współtworzyć lokalny ekosystem razem z miastem, samorządem województwa oraz biznesem. Służą temu m.in. projekt „Studiuj i pracuj w Lublinie”, rozwijanie współpracy z pracodawcami w ramach Rady Uczelni i Konwentu Gospodarczego oraz budowanie sieci szkół partnerskich.
  3. Rola uniwersytetu regionalnego. UMCS ma być motorem rozwoju regionu. Zdaniem rektora Radosława Dobrowolskiego ta funkcja jest ważniejsza niż samo tworzenie patentów. Uczelnia stawia na silne zakorzenienie lokalne i jednoczesne otwarcie na świat. Duże znaczenie ma współpraca międzyuczelniana w ramach Związku Uczelni Lubelskich. UMCS rozwija również komercjalizację badań – przykładem jest urządzenie do badania jakości wosku pszczelego – oraz programy startupowe. Rektor zapowiada także nowe inicjatywy technologiczne i edukacyjne realizowane wspólnie z miastem.