Trudny wieczór w energetyce. Upał, awarie i nadzwyczajna reakcja operatora
Wysokie temperatury dają się we znaki polskiej energetyce. Zwiększone zapotrzebowanie na energię, niska wietrzność i awarie niektórych elektrowni sprawiły, że we wtorek w godzinach wieczornych rezerwy mocy będą krytycznie niskie. Operator wdraża więc nadzwyczajne środki.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego we wtorek wieczorem zabraknie mocy w systemie.
- Jakie działania naprawcze wdrożył operator.
- Co to oznacza dla odbiorców energii.
Przechodząca przez Polskę fala upałów testuje odporność krajowej infrastruktury energetycznej. We wtorek, 30 czerwca, doszło do kumulacji zdarzeń, które wpłynęły na istotne zmniejszenie dostępnej rezerwy mocy w systemie. Najtrudniej będzie wieczorem, dlatego operator musiał zastosować niecodzienne środki, aby zminimalizować ryzyko blackoutu.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) we wtorek w godz. 19–22 przywołały do pracy wszystkie elektrownie pobierające wynagrodzenie w ramach tzw. rynku mocy, czyli mechanizmu wynagradzającego wytwórców za gotowość do zwiększenia mocy na zlecenie operatora. Z tej opcji, uruchomionej w 2021 r., operator skorzystał wcześniej tylko dwa razy. Po raz pierwszy 23 września 2022 r., aostatni taki przypadek odnotowaliśmy 6 listopada 2024 r.
Co się dzieje w systemie?
Ekstremalnie wysokie temperatury stanowią problem dla systemu. Zapotrzebowanie na prąd w takie dni skokowo rośnie, a jednocześnie zwiększa się ryzyko awarii kluczowych urządzeń. We wtorek wieczorem sytuacja będzie szczególnie trudna.
– Konieczność ogłoszenia okresów przywołania na rynku mocy wynika m.in. z wysokiego zapotrzebowania na energię związanego z upałami, niskiej prognozowanej generacji wiatrowej oraz niedostępności mocy w jednostkach konwencjonalnych – tłumaczy biuro prasowe PSE.
Na trudną sytuację w systemie złożyło się więc kilka czynników. Przede wszystkim z powodu upałów zapotrzebowanie na energię elektryczną jest wyższe. Wiąże się to ze wzmożoną pracą klimatyzacji i innych urządzeń chłodzących. W szczycie wieczornego zapotrzebowania na prąd nie działa już fotowoltaika, która w ciągu dnia istotnie wspiera system. Jak wskazuje operator, wieczorem spodziewana jest jednocześnie niska produkcja energii z wiatru. Oznacza to, że tuż po zakończeniu pracy elektrowni słonecznych swoje moce powinny gwałtownie zwiększyć elektrownie konwencjonalne, a więc gazowe i węglowe. I tu pojawia się problem, bo część bloków wypadła z systemu.
Seria awarii bloków energetycznych
We wtorek nie działa m.in. kilka bloków węglowych w Elektrowni Kozienice z grupy Enea, co jest związane z sytuacją hydrologiczną. Bloki te pobierają wodę do chłodzenia z Wisły. Niski stan wody w rzece i jej zbyt wysoka temperatura uniemożliwiają działanie elektrowni w pełnej mocy. Enea zapewnia jednak, że wszystkie decyzje podejmuje w konsultacji z operatorem systemu.
– Elektrownia Kozienice jest przygotowana do pracy w warunkach letnich, a ewentualne ograniczenia wynikające z temperatury lub poziomu wody są standardowym elementem zarządzania pracą instalacji – podkreśla Berenika Ratajczak, rzeczniczka Enei.
Problemy z chłodzeniem ma też elektrociepłownia Stalowa Wola o mocy 450 MW, która pobiera wodę z Sanu. Z tego powodu we wtorek pracuje w ograniczonym zakresie. Nieszczelność kotła w jednym z bloków o mocy 230 MW zgłosiła natomiast Elektrownia Ostrołęka z grupy Energa.
Z powodu awarii od maja nie działa blok gazowy o mocy niemal 500 MW w warszawskiej elektrociepłowni Żerań. Właściciel obiektu, Orlen Termika, szacuje, że awaria potrwa do końca września.
– Blok został odstawiony awaryjnie w wyniku usterki jednego z podzespołów. Natomiast obecnie postój jest związany z zaplanowanym na sezon letni remontem. Usuwanie wykrytej usterki, jak i działania remontowe, są realizowane równolegle – wyjaśnia biuro prasowe Orlenu Termika.
Ostatecznym ciosem dla systemu mogła być awaria nowego bloku węglowego w Elektrowni Turów o mocy prawie 500 MW. Doszło do niej ubiegłej nocy. Właściciel, czyli PGE, najpierw poinformował o całkowitym wyłączeniu instalacji na cały dzień we wtorek. Później zmienił alert i przesunął remont z wtorku na następny dzień. Jak ustaliliśmy w PGE, w bloku doszło do usterki, która nie jest związana z warunkami pogodowymi.
Rynek mocy na trudne sytuacje
PSE mają wiele narzędzi do stabilizowania systemu energetycznego w takich trudnych sytuacjach. Jedną z opcji, po którą operator sięga jednak bardzo rzadko, jest rynek mocy. Uczestniczą w nim praktycznie wszystkie bloki węglowe i gazowe w Polsce. Dzięki temu mechanizmowi otrzymują co miesiąc wynagrodzenie za gotowość do pracy w sytuacjach kryzysowych. Koszty rynku mocy są pokrywane z opłaty mocowej, którą wszyscy odbiorcy uiszczają w rachunkach za prąd. W 2026 r. na ten cel popłynie niemal 10 mld zł. Tymczasem w 2025 r. rynek mocy kosztował nas 6,4 mld zł. W sumie w latach 2021-2025 elektrowniom z tytułu kontraktów mocowych wypłacono ponad 28,7 mld zł.
Ograniczeniem w korzystaniu z tego mechanizmu, z punktu widzenia operatora, jest dość długi czas reakcji elektrowni. Operator musi ogłosić stan przywołania na rynku mocy najpóźniej 8 godzin przed planowanym czasem dostawy energii. To oznacza, że rynek mocy nie pomoże w nagłych kryzysach. Może natomiast wspierać system w sytuacji, gdy operator z dużym wyprzedzeniem wie, że w określonych godzinach rezerwy mocy będą zbyt małe dla bezpiecznej pracy systemu. W godzinach wyznaczonych przez PSE wytwórcy muszą wprowadzić do sieci zadeklarowaną wcześniej moc.
– Praca systemu elektroenergetycznego jest planowana w taki sposób, by operator zawsze dysponował odpowiednią rezerwą mocy. Jest ona niezbędna, by możliwe było zaspokojenie zapotrzebowania, gdy np. dojdzie do awarii jednostek wytwórczych, generacja ze źródeł odnawialnych będzie mniejsza od planowanej lub zapotrzebowanie będzie większe od prognozowanego. Jeżeli odpowiednia rezerwa nie zostanie zachowana, konieczne będzie wykorzystanie różnych narzędzi, którymi dysponuje operator. Są to m.in. zmiany grafiku remontów, polecenie zwiększenia generacji, praca elektrowni w przeciążeniu czy wykorzystanie elektrowni szczytowo-pompowych – wylicza biuro prasowe PSE.
Co to oznacza dla odbiorcy?
Operator zastrzega też, że okres przywołania na rynku mocy to nie to samo co stopnie zasilania. Ta druga opcja wiąże się z przymusowym ograniczeniem poboru energii przez niektórych odbiorców. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w sierpniu 2015 r. PSE traktują stopnie zasilania jako „środek ostatniej szansy”. Znajdują się więc na samym końcu listy narzędzi, do których operator może sięgnąć w sytuacji kryzysowej. We wtorek odbiorcy nie będą mieć żadnych ograniczeń w dostępie do energii.
– Okres przywołania na rynku mocy nie ma wpływu na odbiorców indywidualnych i nie pociąga za sobą żadnych utrudnień dla odbiorców energii elektrycznej – zapewnia biuro prasowe PSE.
Wyjątkiem są odbiorcy, którzy dobrowolnie uczestniczą w rynku mocy jako jednostki redukcji zapotrzebowania. Działają więc w podobny sposób jak elektrownie, tylko… w odwrotny. W sytuacjach kryzysowych, na żądanie operatora, ograniczają pobór energii. Za udział w rynku mocy otrzymują wynagrodzenie.
Choć odbiorcy nie mają ograniczeń w korzystaniu z prądu, operator apeluje o wsparcie systemu w godzinach szczytu.
– Każdy odbiorca, dzięki racjonalnemu korzystaniu z energii elektrycznej, może wesprzeć pracę systemu, a pośrednio przyczynić się także do ograniczenia szkodliwych emisji. Zaspokojenie zapotrzebowania w szczycie nierzadko wymaga bowiem uruchomienia najstarszych i najbardziej emisyjnych jednostek wytwórczych. Energochłonne czynności, takie jak ogrzewanie domu urządzeniami elektrycznymi, warto więc wykonywać poza szczytami zapotrzebowania, czyli w okresie letnim w godz. 10–17 oraz po godz. 21 – apeluje PSE.
Główne wnioski
- W obliczu trudnej sytuacji w energetyce Polskie Sieci Elektroenergetyczne po raz trzeci w historii sięgają po awaryjne rozwiązanie. We wtorek w godz. 19-22 operator wezwał wszystkie elektrownie działające w ramach rynku mocy do dostarczenia dodatkowej energii do systemu. To reakcja na krytycznie niskie rezerwy mocy prognozowane na wtorkowy wieczór.
- Jak tłumaczą PSE, konieczność przywołania elektrowni na rynku mocy wynika z kilku czynników. Z powodu upałów zwiększa się zapotrzebowanie na prąd w całym kraju. Jednocześnie wieczorami nie działa już fotowoltaika, a tego dnia elektrownie wiatrowe pracują na niskich obrotach. Do tego doszły awarie niektórych bloków gazowych i węglowych. Z systemu wypadło m.in. kilka bloków węglowych w Elektrowni Kozienice z powodu problemów z chłodzeniem elektrowni wodą z Wisły oraz blok gazowy na warszawskim Żeraniu. Początkowo deklarację niezdolności do pracy zgłosił też najnowszy blok węglowy w Elektrowni Turów. Ostatecznie jednak właściciel przesunął naprawę usterki na następny dzień.
- Przywołanie elektrowni w ramach rynku mocy nie ma wpływu na odbiorców energii. We wtorek wieczorem będą więc mogli korzystać z energii bez ograniczeń. Operator apeluje jednak o wsparcie systemu, np. poprzez włączanie energochłonnych urządzeń poza wieczornymi godzinami szczytu. PSE zalecają, aby w okresie letnim korzystać z takich urządzeń w godzinach. 10–17 oraz po godz. 21.
