Kategoria artykułu: Biznes

Zawirowania na rynku paliw. Prezes Unimotu: teraz walka toczy się o każdą baryłkę

Po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie Polacy ruszyli na zakupy na stacje benzynowe w obawie przed dalszym wzrostem cen paliw. Udało się jednak uniknąć paniki, dzięki czemu nie doszło do zakłóceń w logistyce na polskim rynku. Eksperci zwiastują dalsze podwyżki cen. Tymczasem sprzedawcy koncentrują się na tym, by zabezpieczyć dostawy paliw na nasz rynek. – Cena jest kwestią wtórną, teraz walka toczy się o każdą baryłkę – podkreśla Adam Sikorski, prezes Unimotu.

Baza paliw PERN w Dębogórzu
Baza paliw w Dębogórzu. PERN pod koniec 2025 r. rozbudował moce magazynowe w tej lokalizacji. Fot.: PERN

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak wzrosły ceny ropy od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie.
  2. Jak sytuację na rynku oceniają polskie spółki paliwowe.
  3. Jak sytuacja przekłada się na ceny paliw na stacjach.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W siódmym dniu wojny na Bliskim Wschodzie, 6 marca 2026 r., polskie spółki paliwowe podtrzymują, że na razie w naszym kraju nie ma ryzyka niedoborów surowców energetycznych i paliw.

– Sytuacja jest stabilna, a dostawy paliw są zabezpieczone – informuje nas biuro prasowe Orlenu.

Wojna wyraźnie podniosła jednak ceny ropy naftowej. To niemal od razu przełożyło się na skok cen paliw na polskich stacjach. Na zakupy tłumnie ruszyli więc kierowcy w obawie przed dalszymi podwyżkami. W sieci Avia, rozwijanej przez paliwową spółkę Unimot, sprzedaż paliw w pierwszym tygodniu marca wzrosła o 64 proc. w porównaniu do pierwszego tygodnia lutego.

– Widać wyraźny wzrost zainteresowania paliwami w naszych terminalach i na stacjach. Mamy jednak świadomość, że jeśli ktoś w tym tygodniu zatankował samochód, to w kolejnym tygodniu już nie będzie miał takiej potrzeby. Spodziewamy się więc, że sprzedaż w kolejnych tygodniach będzie niższa. Klienci zareagowali na sytuację na rynku. Na szczęście jednak nie doszło do paniki i nie było kolejek do dystrybutorów – zaznacza Adam Sikorski, prezes Unimotu.

Wyraźne podwyżki cen

W ostatnich tygodniach obserwowaliśmy wyraźny wzrost notowań paliw gotowych na rynku ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia). Porównując średnie notowania z ubiegłego i obecnego tygodnia, indeksy benzyny 95-oktanowej wzrosły o około 9 proc. Z kolei indeks oleju napędowego podskoczył o 28,6 proc., a oleju napędowego grzewczego o 25,9 proc.

– Tego typu zmiany stanowią istotny czynnik wpływający na poziom cen hurtowych także na rynku krajowym. Ceny hurtowe paliw w Polsce są wypadkową wielu elementów. Przede wszystkim zależą od notowań paliw gotowych na rynkach międzynarodowych oraz notowań ropy naftowej. Orlen funkcjonuje w otoczeniu konkurencyjnym i nie kształtuje cen w oderwaniu od rynku. Oznacza to, że wzrosty notowań na rynkach takich jak ARA mają bezpośrednie przełożenie na warunki handlowe w regionie – tłumaczy biuro prasowe Orlenu.

Jak mocno zmieniły się ceny na polskich stacjach? Według e-petrol.pl w połowie tego tygodnia 95-oktanowa benzyna zdrożała średnio o 25 gr. do 5,99 zł/l. Natomiast cena oleju napędowego (diesel) wzrosła o 41 gr. do 6,40 zł/l. W piątek 6 marca średnie ceny były już wyższe. Za litr benzyny kierowcy płacili ponad 6 zł, a cena diesla przekraczała poziom 7 zł.

„Prognozy na nadchodzący tydzień wskazują na to, że na stacjach cały czas będziemy mieć do czynienia z paragonami grozy. Szacowane przez e-petrol.pl przedziały cenowe dla poszczególnych gatunków paliw to: 6,15-6,30 zł/l dla 95-oktanowej benzyny, dla oleju napędowego 7,12-7,29 zł/l oraz 2,97-3,10 zł/l dla autogazu” – wyliczają analitycy e-petrol.pl.

Walka o każdą baryłkę

Orlen dodaje, że poziom cen paliw kształtują nie tylko polskie rafinerie.

– Ceny paliw w Polsce są teraz jednymi z najniższych w Unii Europejskiej. Jednak Orlen nie funkcjonuje na rynku paliw samodzielnie – w 2025 r. 38 proc. zużywanego w naszym kraju oleju napędowego i 25 proc. benzyn pochodziło z importu, z rafinerii poza Polską. Dlatego poziom cen na krajowych stacjach kształtowany jest zarówno przez lokalnych producentów, jak również importerów sprowadzających paliwo zza granicy. Takie właśnie funkcjonowanie mechanizmów rynkowych pozwala na skuteczne zaopatrzenie kraju – przekonuje Orlen.

Unimot podkreśla, że spowodowana wojną blokada ruchu statków w Cieśninie Ormuz, położonej między Iranem a Omanem, a także wstrzymanie pracy niektórych rafinerii na Bliskim Wschodzie, przełoży się na globalny rynek.

– Wiemy, że 90 proc. eksportu ropy z Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Kataru przechodzi przez Cieśninę Ormuz i trafia głównie do Azji. Nie oznacza to jednak, że Europa może spać spokojnie. Kraje azjatyckie chcą uzupełnić dostawy ropy i paliw z tych samych miejsc, co my. Dzisiaj więc wszyscy konkurujemy o te same baryłki. Rynek układa się na nowo. Od tygodnia pracujemy 24 godziny przez 7 dni w tygodniu, aby zabezpieczyć towar. Cena jest kwestią wtórną, teraz walka toczy się o każdą baryłkę. Na szczęście dobrze sobie z tym radzimy – ocenia szef Unimotu Adam Sikorski.

Rząd reaguje

Na sytuację zareagował polski rząd. W czwartek minister infrastruktury, na wniosek ministra energii, wprowadził tymczasowe odstępstwa od stosowania niektórych przepisów wobec kierowców cystern.

„To odpowiedź na postulaty branży, która wzmocni logistykę i usprawni ciągłość dostaw. Podejmujemy wszelkie działania, by dostawy paliw nie były zakłócone” – napisał minister energii Miłosz Motyka na platformie X.

Decyzja umożliwia wprowadzenie zmian dotyczących czasu prowadzenia pojazdów, przerw i okresów odpoczynków kierowców przewożących paliwa. Uprawniony kierowca może:

  • wydłużyć dzienny czas prowadzenia pojazdu do maksymalnie 11 godzin;
  • wydłużyć tygodniowy czas prowadzenia pojazdu do maksymalnie 60 godzin;
  • odebrać co najmniej 45 minut przerwy po pięciu i pół godzinach jazdy;
  • wykorzystać regularny tygodniowy okres odpoczynku w pojeździe, o ile posiada on odpowiednie miejsca do spania dla każdego kierowcy, a pojazd znajduje się na postoju.

Resort zaznacza jednak, że stosowanie tymczasowych odstępstw nie może wpływać na warunki pracy kierowców i zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego.

Główne wnioski

  1. Mimo trwającego konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie polskie koncerny paliwowe nie widzą na razie ryzyka deficytu ropy naftowej i paliw w naszym kraju. Wybuch wojny wywołał jednak gwałtowny wzrost cen ropy na światowych giełdach, co od razu przełożyło się na podwyżki cen paliw na polskich stacjach. Szacowane przez e-petrol.pl prognozy na przyszły tydzień zakładają stawki rzędu 6,15-6,30 zł/l dla 95-oktanowej benzyny i 7,12-7,29 zł/l dla oleju napędowego.
  2. Importer paliw i właściciel sieci stacji Avia – Unimot – zaznacza, że sytuacja na Bliskim Wschodzie może mieć wpływ na dostępność paliw w Europie. I to pomimo tego, że zdecydowana większość eksportu ropy z tamtego kierunku trafia do krajów azjatyckich. – Kraje azjatyckie chcą uzupełnić dostawy ropy i paliw z tych samych miejsc, co my. Dzisiaj więc wszyscy konkurujemy o te same baryłki. Cena jest kwestią wtórną, teraz walka toczy się o każdą baryłkę – podkreśla Adam Sikorski, prezes Unimotu.
  3.  Polski rząd wprowadził specjalne ułatwienia dla przewoźników, luzując przepisy dotyczące czasu pracy kierowców cystern. Działania te mają na celu usprawnienie transportu paliw i zagwarantowanie ciągłości sprzedaży w obliczu rynkowej niepewności. – Podejmujemy wszelkie działania, by dostawy paliw nie były zakłócone – zapewnia minister energii Miłosz Motyka.