Kategoria artykułu: Biznes
Współpraca z partnerem

Zbrojeniówka przestaje parzyć. Banki przestawiają strategiczną wajchę na sektor obronny

Do niedawna sektor finansowy omijał inwestycje w przemysł obronny szerokim łukiem, zasłaniając się kwestiami ESG. Zmiana realiów geopolitycznych sprawiła jednak, że wspieranie bezpieczeństwa stało się dziś… nowym wymiarem społecznej odpowiedzialności biznesu. I oczywiście okazją do wzrostu.

Adam Pers, wiceprezes mBanku ds. bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej
– Banki stanęły na wysokości zadania i nie słychać żadnych negatywnych sygnałów ze strony przedsiębiorców w zakresie finansowania kontraktów zbrojeniowych – mówi Adam Pers, wiceprezes mBanku ds. bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej. Fot. J. Kuźmiński, XYZ.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego instytucje finansowe zmieniły swoje podejście do zbrojeń i uznały obronność za fundament polityki ESG.
  2. Z jakimi wyzwaniami mierzą się banki obsługujące nowe, duże kontrakty zbrojeniowe.
  3. Z jakiego powodu branża apeluje o zmniejszenie wag ryzyka dla projektów zbrojeniowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Przez lata system finansowy raczej stronił od finansowania branży zbrojeniowej. W ramach polityki zrównoważonego rozwoju (ESG) wiele instytucji bankowych wpisywało produkcję sprzętu wojskowego na listę branż wykluczonych, w których uzyskanie finansowania było albo niemożliwe albo obwarowane wieloma warunkami. Wybuch pełnoskalowej wojny za wschodnią granicą sprawił, że również rynki kapitałowe zredefiniowały swoje podejście do etyki w zbrojeniach.

– Wcześniej, bardzo dużo mówiło się, że finansowanie zbrojeniówki jest nieetyczne. Dzisiaj ten rodzaj finansowania rozumiemy jako społeczną odpowiedzialność, czyli finansujemy przedsiębiorców produkujących na potrzeby naszej armii i ekosystemu mającego nas bronić. Sektor finansowy zrozumiał, że bez silnego, sprawnego państwa i zabezpieczonych granic, inne cele zrównoważonego rozwoju stają się niemożliwe do obrony – mówi Adam Pers, wiceprezes mBanku ds. bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej.


Podwójne zastosowanie, czyli polska zwinność

Sektor obronny z outsidera stał się jednym z głównych filarów strategii instytucji finansowych. Zmiana wektora nie polega jednak na owczym pędzie i pompowaniu pieniędzy w każdy projekt powiązany ze zbrojeniami, lecz na wzmacnianiu rodzimego ekosystemu bezpieczeństwa. Zwłaszcza w obszarach podwójnego zastosowania.

– Często używa się zwrotu dual use w kontekście produktów, ale ja patrzę na to szerzej – także przez pryzmat samych przedsiębiorców. Chodzi o wspieranie polskich firm, które dotąd produkowały np. odzież lub komponenty do przemysłu motoryzacyjnego, a dziś zdobywają również kontrakty obronne, uzupełniając tym samym swój portfel cywilnych zamówień – mówi Adam Pers.

Z perspektywy banków najciekawsze są nie tylko kontrakty z dużymi podmiotami na rynku zbrojeniowym, ale także finansowanie kontraktów małych, lecz zwinnych prywatnych firm, które do tej pory nie miały styku z obronnością. Mowa o firmach z branży tekstylnej, IT czy elektronicznej, które dysponują już sprawdzonym parkiem maszynowym i wieloletnimi przychodami.

Nowa rzeczywistość

Otwartość banków na zbrojeniówkę zderza się bowiem ze specyfiką publicznych kontraktów. Uruchomienie ogromnych środków z budżetu państwa oraz mechanizmu SAFE sprawiło, że rodzime firmy nagle zaczęły wygrywać przetargi o skali, jakiej do tej pory absolutnie nigdy nie doświadczyły.

– Czas i gigantyczne kwoty stanowią dziś potężne wyzwanie, bo nagle firma mająca kilkaset milionów obrotów otrzymuje wieloletni, miliardowy kontrakt i natychmiast potrzebuje gwarancji bankowej na – dajmy na to – 500 mln zł. Jako sektor musimy do takiej gwarancji podejść standardowo, zbadać zdolność kredytową i przejść cały proces, a przedsiębiorca potrzebuje decyzji niezwykle szybko. Warto zauważyć, że banki stanęły na wysokości zadania i nie słychać żadnych negatywnych sygnałów ze strony przedsiębiorców w tym zakresie – zaznacza wiceprezes mBanku.

Nie oznacza to jednak poluzowania procedur. Analitycy kredytowi oceniają poszczególne projekty zgodnie z wymogami dotyczącymi ryzyka. Istotny jest też czas, bo wojsko jako zamawiający nie może czekać przez długie miesiące na realizację zamówień. Adam Pers widzi jednak pole do zmiany podejścia regulacyjnego w tym obszarze.

Z uwagi na tempo budowania portfeli kredytowych dobrym podejściem byłoby zmniejszenie wag ryzyka np. o 20 proc. oraz wdrożenie kolejnych celowych instrumentów wsparcia w przypadku tzw. „local content”.

– Z uwagi na tempo budowania portfeli kredytowych dobrym podejściem byłoby zmniejszenie wag ryzyka np. o 20 proc. oraz wdrożenie kolejnych celowych instrumentów wsparcia w przypadku tzw. „local content”. Pomogłyby to mniejszym firmom w zdobyciu finansowania, a to z kolei stymulowałoby łańcuchy dostaw i budowało nasz lokalny kapitał – zauważa Adam Pers.

Główne wnioski

  1. Sektor finansowy zredefiniował swoje podejście do branży zbrojeniowej, traktując obecnie finansowanie bezpieczeństwa państwa jako nowy wymiar społecznej odpowiedzialności biznesu. Zmiana realiów geopolitycznych i wybuch pełnoskalowej wojny uświadomiły rynkom kapitałowym, że bez sprawnego państwa i zabezpieczonych granic realizacja jakichkolwiek innych celów zrównoważonego rozwoju staje się niemożliwa do obrony.
  2. Nowy kierunek w strategiach instytucji finansowych opiera się w dużej mierze na wspieraniu rodzimych przedsiębiorstw w obszarze podwójnego zastosowania (dual use). Uruchomienie ogromnych środków z budżetu państwa sprawia, że podmioty te nagle wygrywają wielomiliardowe przetargi, co z kolei wymusza na bankach błyskawiczne procesowanie niestandardowo wysokich gwarancji finansowych, sięgających nierzadko setek milionów złotych.
  3. Szybkie tempo budowania portfeli kredytowych dla zbrojeniówki skłania przedstawicieli sektora bankowego do postulowania o korzystne zmiany regulacyjne. Choć instytucje finansowe sprawnie odpowiadają na potrzeby rynkowe i współpracują z działającym pod presją czasu wojskiem, ich analitycy wciąż muszą ściśle trzymać się procedur badających ryzyko. Z tego powodu wiceprezes mBanku proponuje zmniejszenie wag ryzyka dla takich projektów o 20 procent, co w połączeniu z nowymi instrumentami wsparcia dla lokalnych dostawców (local content) ułatwiłoby zdobywanie kapitału mniejszym firmom i silniej stymulowało krajową gospodarkę.

Artykuł powstał na zlecenie mBanku.