Polska firma rusza z budową elektrowni w Ukrainie. Portfel projektów wart 2,5 mld euro
ELQ, polski producent stacji transformatorowych, chce uczestniczyć w odbudowie ukraińskiej energetyki i nie zamierza czekać na zakończenie wojny. Już w tym półroczu rozpocznie budowę farm słonecznych z magazynami energii. – Ukraina potrzebuje nowych źródeł energii jak najszybciej – mówi właściciel firmy Marcin Sołtysiak. Dodaje, że wśród partnerów zainteresowanych wspólnymi inwestycjami są firmy m.in. z krajów arabskich i USA.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie plany inwestycyjne ma spółka ELQ.
- Jak na inwestycje w kraju objętym wojną patrzą instytucje finansowe.
- Jaką technologię jądrową chce rozwijać ELQ.
Spółka ELQ przez dekady specjalizowała się w produkcji stacji transformatorowych dla energetyki. Kilka lat temu zbudowała kompetencje w zakresie budowy farm fotowoltaicznych w Polsce, a dziś rozwija projekty słoneczne także w Ukrainie. Marcin Sołtysiak, główny akcjonariusz firmy i jej prezes, ma jeszcze dalej idące plany. Na bazie polskiej spółki chce zbudować silnego gracza również w obszarze magazynów energii, małych reaktorów jądrowych czy produkcji dronów.
Wiele polskich firm chce wziąć udział w odbudowie Ukrainy, ale nie wszystkie decydują się na to już teraz. ELQ postanowiło realizować inwestycje, jeszcze zanim rosyjski agresor opuści teren kraju.
ELQ postanowiło realizować inwestycje, jeszcze zanim rosyjski agresor opuści teren kraju.
– Nie będziemy czekać na zakończenie wojny. Ukraina potrzebuje nowych źródeł energii jak najszybciej, bo duża część jej elektrowni została zniszczona przez rosyjskie rakiety. Każdy z projektów będzie ubezpieczony od ryzyka wojny. Naszym celem jest aktywne uczestnictwo w pierwszej fazie odbudowy infrastruktury energetycznej Ukrainy. Nie chcemy odkładać decyzji inwestycyjnych na okres powojenny, lecz budować obecność już teraz – w sposób uporządkowany i długoterminowy – wyjaśnia Marcin Sołtysiak, prezes ELQ.
Ogromne potrzeby inwestycyjne
Potrzeby Ukrainy są ogromne. Jak podaje Ośrodek Studiów Wschodnich, tej zimy Rosja zaatakowała system energetyczny tego kraju na bezprecedensową skalę. Niszcząc elektrownie, ciepłownie i sieci energetyczne, próbowała wywołać kryzys humanitarny w największych ukraińskich miastach i doprowadzić cały system do granicy wytrzymałości.
Bank Światowy wspólnie z rządem Ukrainy, Komisją Europejską oraz ONZ wyliczył, że Ukraina na odbudowę kraju potrzebować będzie 588 mld dolarów w ciągu 10 lat. Z tego odbudowa energetyki ma kosztować prawie 91 mld dolarów. To ogromna szansa dla polskich firm, a ELQ chce jak najszybciej wsiąść do tego pociągu.
– Wczesne zaangażowanie pozwala nam współtworzyć standardy i strukturę rynku, a nie jedynie dołączać do niego w późniejszym etapie. Nie mówimy o pojedynczych obiektach, ale o całym ekosystemie, który ma pomóc odbudować sektor energetyczny w Ukrainie. Rozwijany portfel obejmuje komplementarne segmenty wytwarzania energii – od instalacji słonecznych i magazynowania energii po biogaz i małe reaktory jądrowe – tłumaczy Marcin Sołtysiak.
Spółka ma już doświadczenie w branży OZE. Od kilku lat buduje w Polsce farmy fotowoltaiczne dla dużych korporacji. Jej przewagą jest własne zaplecze produkcyjne w zakresie stacji transformatorowych. W tym roku ELQ przeniesie produkcję tych urządzeń do nowego zakładu w Częstochowie, dzięki czemu zwiększy moce wytwórcze do 5 tys. stacji rocznie. To tyle, ile wynosi cały roczny popyt na te produkty w Polsce.
Wkrótce spółka ma też rozpocząć w Częstochowie produkcję magazynów energii. Co więcej, pod koniec ubiegłego roku zarząd ELQ podjął decyzję o wejściu w przemysł obronny i podpisał już pierwsze listy intencyjne w tej sprawie – m.in. z ukraińskim producentem dronów. Celem spółki jest uruchomienie w Polsce produkcji dronów bazujących na doświadczeniu zdobytym w realnych działaniach wojennych.
Projekty gotowe do realizacji
Portfel projektów energetycznych ELQ w Ukrainie obejmuje inwestycje w moce wytwórcze OZE sięgające łącznie 2 GW, a planowane nakłady inwestycyjne wynoszą 2,5 mld euro. Spółka deklaruje, że z tej puli 14 projektów jest już gotowych do budowy. Są to przede wszystkim instalacje fotowoltaiczne z magazynami energii. Do części inwestycji w przyszłości spółka chce dobudować centra danych. Obecnie ELQ domyka finansowanie dla swoich projektów. Podstawowy model zakłada zaangażowanie kapitału własnego spółki na poziomie 10 proc., 60 proc. ma pochodzić od instytucji międzynarodowych, natomiast 30 proc. – od prywatnych inwestorów.
– Wśród partnerów, którzy chcą zainwestować z nami w te projekty, mamy firmy z całego świata, w tym m.in. z krajów arabskich i USA. Chcemy ruszyć z budową pierwszych obiektów już w drugim kwartale tego roku – podkreśla Marcin Sołtysiak.
Prywatne inwestycje w Ukrainie już ruszyły
Międzynarodowe instytucje finansowe od miesięcy szukały sposobów na przyciągnięcie zagranicznych inwestorów do Ukrainy i zaoferowanie im optymalnych form finansowania inwestycji w ukraińską energetykę. Dziś Grzegorz Zieliński, dyrektor i szef zespołu ds. energii w Europie w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) przyznaje, że starania przyniosły efekty. Prywatne spółki, nie czekając na koniec działań wojennych, już rozpoczynają inwestycje w nowe źródła energii.
– Jest to widoczny trend zarówno wśród inwestorów lokalnych, jak i tych spoza Ukrainy – podkreśla Grzegorz Zieliński.
W jego ocenie domknięcie finansowania dla inwestycji w Ukrainie jest możliwe pomimo trwającej wojny.
– Jako EBOR zamknęliśmy już finansowanie dla kilku pierwszych projektów OZE – przyznaje Grzegorz Zieliński.
EBOR razem z Unią Europejską i Bankiem Światowym pracuje też nad budową nowego modelu wsparcia odnawialnych źródeł energii w Ukrainie. Ma on odpowiadać na aktualne potrzeby kraju oraz przyciągać inwestorów i banki. Program ma zostać wdrożony do końca 2026 r.
Pod koniec 2025 r. inwestycje w rozwój OZE w Ukrainie zapowiedziała m.in. polska paliwowa grupa Unimot. Wspólnie z lwowską firmą Eco-Optima ma budować tam elektrownie słoneczne i magazyny energii, a także poszukiwać złóż gazu i ropy naftowej.
– Wierzymy w przyszłość Ukrainy. Nie czekamy na koniec wojny, by zacząć inwestować – działamy już teraz – mówił wówczas Adam Sikorski, prezes Unimotu.
Mały reaktor dla Ukrainy
W swoich planach ELQ ma także budowę w Ukrainie pierwszego małego reaktora jądrowego (SMR). Technologie SMR rozwijane są w wielu krajach, a pierwsze komercyjne wdrożenia zapowiadane są w okolicach 2030 r. ELQ postawiło na reaktor czeskiej spółki Witkowitz. Jak przekonuje firma, SMR o mocy elektrycznej 50 MW i mocy cieplnej 175 MW znajduje się już przed etapem certyfikacji w Ukrainie. Obiekt ma stanąć w pobliżu dużego ukraińskiego miasta. Oprócz produkcji energii elektrycznej będzie też dostarczać ciepło okolicznym mieszkańcom.
– Rozmawialiśmy z kilkoma dostawcami reaktorów, ale zdecydowaliśmy się na partnerstwo z czeską grupą Witkowitz. Zakładamy, że w ciągu półtora roku reaktor zostanie zatwierdzony przez ukraiński dozór jądrowy. Po zakończeniu procesu regulacyjnego projekt przejdzie do fazy realizacyjnej, zgodnie z przyjętym harmonogramem inwestycyjnym, zakładającym standardowy dla tego typu infrastruktury cykl budowy. Na początku lat 30. powinniśmy więc już produkować energię z atomu – zapowiada Marcin Sołtysiak.
Dlaczego pierwszy reaktor nie stanie w Polsce?
– W Polsce procesy administracyjne dla inwestycji jądrowych mają swoją specyfikę i dynamikę wynikające z krajowych uwarunkowań regulacyjnych. W innych jurysdykcjach tempo procedur może być odmienne, co wynika z doświadczenia i historii sektora. Ukraina, jako państwo o wieloletniej tradycji energetyki jądrowej, posiada rozwinięte kompetencje instytucjonalne oraz ugruntowane struktury regulacyjne w tym obszarze, co wpływa na organizację i przebieg procesów administracyjnych – odpowiada szef ELQ.
Za mało danych
O czeską technologię SMR zapytaliśmy kilku ekspertów zajmujących się energetyką jądrową. Chcieliśmy dowiedzieć się, czy zapowiedzi ELQ dotyczące uruchomienia takiej instalacji na początku lat 30. są realne. Żaden z nich nie chciał udzielić oficjalnego komentarza. Powód? W dostępnych źródłach jest zbyt mało potwierdzonych informacji na temat tego reaktora.
Jeden z ekspertów zaznaczył, że deklaracje wdrożenia technologii jądrowej w ciągu kilku lat – w oparciu o „prostsze” regulacje w Ukrainie – jego zdaniem mogą przypominać raczej sprzedawanie obietnic bez wystarczającego pokrycia w faktach.
Zapytaliśmy też ukraińskiego regulatora energetyki jądrowej, czy prowadzi dialog z zagranicznymi inwestorami w sprawie rozwoju małych reaktorów jądrowych. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Z przedstawionego niedawno planu regulatora na 2026 r. wynika natomiast, że jednym z priorytetów są działania związane z wdrażaniem w kraju nowych typów elektrowni jądrowych. Wśród nich wymieniono duży reaktor AP1000 produkowany przez amerykański Westinghouse (taki sam ma powstać w Polsce na Pomorzu) oraz małe reaktory jądrowe – nie precyzując jednak, o jaką technologię chodzi.
Warto wiedzieć
Od branży spożywczej po energetykę
Marcin Sołtysiak pierwszą firmę otworzył, gdy miał zaledwie 20 lat. Działał wówczas w branży spożywczej i – jak sam przyznaje – dorobił się wtedy dużych pieniędzy. Cztery lata później chciał przejąć Hutę Zawiercie, ale ostatecznie zakład trafił w ręce amerykańskiej firmy. Marcin Sołtysiak postawił więc na branżę transportową. Jako spedytor miał do dyspozycji ponad 8 tys. ciężarówek i organizował transporty dla największych koncernów działających w Polsce. Po kilku latach sprzedał ten biznes i zajął się importem biomasy dla koncernów energetycznych. Sprowadzał do Polski statkami m.in. łupiny palmy olejowej z Indonezji.
W międzyczasie zdecydował się pomóc znajomemu przedsiębiorcy ratować jego fabrykę. Jak dziś przyznaje, projekt ten wiązał się z wysokim ryzykiem inwestycyjnym i – przez nielojalność partnera – przyniósł znaczące straty finansowe.
W 2012 r. Marcin Sołtysiak dokonał strategicznej inwestycji kapitałowej w producenta stacji transformatorowych z Częstochowy – spółkę ELQ. Przeprowadził restrukturyzację oraz stabilizację operacyjną przedsiębiorstwa, a następnie wprowadził ją na rynek kapitałowy NewConnect. W kolejnych latach zdywersyfikował działalność grupy w kierunku m.in. budowy instalacji OZE.
Dziś ELQ rozwija portfel projektów energetycznych w Ukrainie i analizuje wejście w kolejne biznesy. Marcin Sołtysiak wraz z podmiotami zależnymi kontroluje ok. 93 proc. akcji ELQ. Wartość rynkowa spółki sięga 248 mln zł.
Główne wnioski
- Polska spółka ELQ, specjalizująca się w produkcji stacji transformatorowych, chce zaangażować się w odbudowę ukraińskiego sektora energetycznego. Firma nie zamierza czekać na zakończenie wojny i już w tym półroczu rozpocznie budowę w Ukrainie pierwszych farm fotowoltaicznych z magazynami energii. Gotowych do realizacji jest 14 projektów, a wartość całego portfela potencjalnych inwestycji spółka szacuje na 2,5 mld euro. ELQ właśnie domyka finansowanie dla pierwszych inwestycji. – Wśród partnerów, którzy chcą zainwestować z nami w te projekty, mamy firmy z całego świata, w tym m.in. z krajów arabskich i USA – podkreśla Marcin Sołtysiak, prezes ELQ.
- Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) potwierdza, że w Ukrainie prywatne spółki już rozpoczynają inwestycje w OZE pomimo trwającej wojny. – Jest to widoczny trend, zarówno wśród inwestorów lokalnych, jak i tych spoza Ukrainy – podkreśla Grzegorz Zieliński z EBOR. Dodaje, że jego bank zamknął już finansowanie dla kilku pierwszych takich projektów. Pozyskanie kapitału jest więc możliwe nawet w warunkach wojennych.
- ELQ chce w Ukrainie postawić także pierwszy mały reaktor jądrowy w technologii pozyskanej od czeskiej grupy Witkowitz. Według prezesa spółki w ciągu półtora roku reaktor ma zostać zatwierdzony przez ukraiński dozór jądrowy, a pierwsza energia z małego atomu mogłaby popłynąć na początku lat 30. Pytani przez nas eksperci od energetyki jądrowej nie chcą jednak komentować tych zapowiedzi. Tłumaczą, że w dostępnych źródłach jest zbyt mało potwierdzonych informacji na temat czeskiego reaktora.

