Wicekanclerz Niemiec chce nałożyć na koncerny paliwowe podatek od nadzwyczajnych zysków
ars Klingbeil, wicekanclerz Niemiec z SPD, chce, by rząd opodatkował koncerny paliwowe. Ma to być element walki z rosnącymi cenami na stacjach. Nie pomagają bowiem dotychczasowe rozwiązania, jak choćby możliwość tylko jednej podwyżki cen dziennie.
Polityk wysłał list do współkoalicjantów z CDU, kanclerza Friedricha Merza i minister gospodarki Katheriny Reiche, że trzeba dodatkowych kroków, by powstrzymać inflację, zanim się rozpędzi.
Sugeruje więc, by wprowadzić nie tylko podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Chce też limitu cen na stacjach benzynowych oraz wyższej ulgi podatkowej dla tych, którzy dojeżdżają samochodem do pracy.
Nowe przepisy pozwalające na tylko jedną podwyżkę paliw dziennie nic bowiem nie dają. Ceny rosną każdego dnia, a litr benzyny E10 kosztował w czwartek już 2,198 euro (czyli 9 centów więcej niż przed południem). Nic więc dziwnego, że Niemcy jeżdżą do polskich przygranicznych miast tankować. U nas rząd wprowadził bowiem ceny maksymalne, regulowane codziennie przez ministra energii. Do tego władze rozważają możliwość pójścia drogą słowacką i wprowadzenia wyższych cen dla kierowców z zagranicy, by ograniczyć turystykę paliwową.
Gwałtownie rosnące ceny paliw to efekt izraelsko-amerykańskich ataków na Iran, które zaczęły się 28 lutego. Teheran zablokował główny szlak przewozu ropy z Zatoki Perskiej – cieśninę Ormuz.