Kategorie artykułu: Biznes Sport Świat

Arsenal prawie mistrzem Anglii. Cztery liczby, które tłumaczą sukces

Kibice Arsenalu FC coraz wyraźniej czują smak sukcesu. W Premier League i Lidze Mistrzów UEFA londyński klub jest w grze o wszystko. Ewentualny triumf to nie tylko prestiż, ale też ogromne pieniądze.

Emirates Stadium jest również domem kobiecej drużyny Arsenalu, która z samych biletów przyniosła w zeszłym roku klubowi 5,9 mln funtów. Fot. Mikołaj Śmiłowski

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak zmieniła się struktura przychodów Arsenalu w ostatnich latach.
  2. Dlaczego właściciel klubu ograniczył swoje finansowe wsparcie.
  3. W jaki sposób rozwój przychodów komercyjnych wpłynął na stabilność finansową Arsenalu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Jako dziennikarz sportowy i kibic co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości ze świata brytyjskiej piłki nożnej. Polecam pozostałe teksty z serii Wyspa futbolu.

Wysiadłem z wagonu metra linii „Victoria” razem z hordą ubranych na biało-czerwono kibiców. Zamiast ruszyć z tłumem bezpośrednio w kierunku Emirates Stadium, zboczyłem nieco z trasy, by złożyć hołd pewnemu wyjątkowemu miejscu.

Około kilometra od obecnego domu Arsenalu znajdują się pozostałości jego legendarnej areny – Highbury Stadium. Gdy Kanonierzy wyprowadzili się stamtąd niemal dwie dekady temu, obiekt przekształcono w osiedle mieszkaniowe, jedno z bardziej osobliwych, jakie widziałem. W miejscu trybun stoją dziś bloki, z zachowaną od zewnątrz stadionową fasadą, a murawę zastąpiły trawnik i drzewa. Między nimi biegają kudłate pieski szczęśliwców, którzy – podobnie jak kiedyś Thierry Henry i Ian Wright – mogą dziś nazywać Highbury domem.

Kiedyś Highbury Stadium mógł pomieścić 38 tys. kibiców. Dziś w jego pozostałościach jest 650 mieszkań. Fot. Mikołaj Śmiłowski

Arsenal zwiększył przychody, ograniczył zależność od telewizji i poprawił wyniki finansowe przed walką o tytuł

Wspominam o tym nieprzypadkowo. Przez lata nad finansami Arsenalu ciążyły skutki przenosin na nowoczesny i ogromny Emirates Stadium. Koszty budowy obiektu na 60 tys. miejsc, w dużej mierze finansowane długiem, przez długi czas obciążały klub. Każda analiza – finansowa i sportowa – wymagała zastrzeżenia, że wyniki mogłyby wyglądać inaczej, gdyby nie ta inwestycja.

Dziś to już zamknięty rozdział. W ostatnich latach zmieniło się niemal wszystko – skład, trener, zarząd, sponsorzy, a nawet właściciel. Jedno pozostało niezmienne: niedosyt mistrzostwa Anglii. Po sezonie 2003–04, zakończonym tytułem bez porażki, mało kto zakładał, że przerwa potrwa ponad dwie dekady.

Do przełomu jest jednak coraz bliżej. W momencie pisania tego tekstu Arsenal prowadzi w tabeli Premier League z wyraźną przewagą nad Manchesterem City. Warto więc przyjrzeć się najnowszym danym finansowym klubu za poprzedni sezon. Pokazują one Arsenal w innym świetle – zarówno dla kibiców, jak i sceptyków.

Emirates Stadium w słońcu oraz kibice śpiewający na cześć Arsenalu
Niebieskie niebo i futbol, nie ma lepszego połączenia. Fot. Mikołaj Śmiłowski

1. Właściciel wpłaca mniej, bo może

W 2018 r. właścicielem Arsenalu został konglomerat Kroenke Sports & Entertainment, kierowany przez Stana Kroenke. W jego portfelu znajdują się m.in. Los Angeles Rams, Denver Nuggets oraz Colorado Avalanche. Inwestycja w Arsenal zaczęła się już w 2007 r. od zakupu mniejszościowego pakietu akcji, powiększonego w 2011 r., by w 2018 r. doprowadzić do pełnego przejęcia kontroli.

Od tego momentu właściciel zasilił klub kwotą około 335 mln funtów. W ostatnim sezonie skala wsparcia wyraźnie jednak spadła – do 13,5 mln funtów wobec łącznie 108 mln w dwóch wcześniejszych latach. Nie wynika to z wycofywania się, lecz z rosnącej samodzielności finansowej klubu.

W sezonie 2024/25 przychody Arsenalu osiągnęły rekordowe 691 mln funtów – o 12 proc. więcej niż rok wcześniej i niemal dwukrotnie więcej niż trzy lata temu. Pod względem wpływów klub ustępuje już tylko Manchesterowi City i Liverpoolowi, tracąc do nich odpowiednio 3 i 11 mln funtów. Jeszcze niedawno dystans wynosił około 200 mln. Wniosek jest prosty: Arsenal przestał potrzebować właściciela w takiej skali jak wcześniej. Mniejsze dopłaty to efekt rosnącej siły operacyjnej, a nie sygnał problemów.

Pytanie, na co Stan Kroenke przeznaczy dziś swoje środki, pozostaje otwarte. W ostatnich latach wyraźnie zwiększył zaangażowanie w nieruchomości – w 2025 r. stał się największym prywatnym właścicielem ziemskim w USA.

Telewizja wciąż rządzi – ale przewaga maleje

Największym źródłem przychodów klubów Premier League pozostają prawa telewizyjne. Arsenal w minionym sezonie zarobił na nich 272,8 mln funtów – najwięcej w swojej historii. Pomogła nowa umowa na transmisje ligi oraz awans do półfinału Ligi Mistrzów UEFA, który zwiększył liczbę meczów i wpływów. Rosły także przychody meczowe. Z biletów Arsenal uzyskał 153,9 mln funtów – w Anglii więcej zarobił tylko Manchester United.

Widać jednak, jak silna jest zależność od transmisji. W sezonie 2021/22, gdy Arsenal nie grał w europejskich pucharach, wpływy telewizyjne spadły aż o 146 mln funtów. Mimo to nadal stanowiły największą część przychodów klubu – i tak jest nieprzerwanie od 2013 r.

To źródło pozostaje niestabilne, dlatego klub stara się je równoważyć. Arsenal systematycznie zwiększa przychody komercyjne i w ostatnim sezonie różnica między nimi a wpływami z telewizji wyniosła już tylko 9,6 mln funtów. Kierunek jest więc jasny: mniejsza zależność od transmisji, większa dywersyfikacja przychodów.

3. Ruszyła komercyjna maszyna

Obszar współpracy sponsorskiej pozostaje domeną Kroenke Sports & Entertainment. Od momentu przejęcia Arsenal przychody komercyjne klubu wzrosły o blisko 150 proc. Dziś Arsenal należy do światowej czołówki pod tym względem, a w Anglii szybszy wzrost notuje jedynie Tottenham Hotspur.

W sezonie 2024/25 przychody komercyjne wyniosły 263,2 mln funtów. To więcej niż całkowite wpływy aż kilkunastu klubów Premier League. O skali tej przewagi decyduje nie tylko sport, ale przede wszystkim siła marki.

Sama marka jednak nie wystarcza. Sezon 2021/22 pokazał, że bez wyników jej potencjał finansowy pozostaje ograniczony. Wówczas Adidas płacił Arsenalowi 55 mln funtów rocznie za produkcję strojów. Gdy wyniki sportowe się poprawiły, wartość kontraktu wzrosła – w kolejnym okresie do 127 mln funtów. Sukces sportowy bezpośrednio przekłada się więc na wartość umów.

Klub buduje szerokie portfolio sponsorów. Emirates płaci około 60 mln funtów rocznie za ekspozycję na froncie koszulek. Umowa promująca Rwandę na rękawku opiewała na 10 mln, a Sobha Realty wspiera kompleks treningowy kwotą 15 mln rocznie.

Lista partnerów stale się wydłuża – tylko w ostatnim czasie dołączyły marki takie jak Coca-Cola, Guinness, Paramount+ czy Bitpanda.

Wniosek: komercja staje się drugim, niemal równorzędnym filarem finansów Arsenalu – i to ona w największym stopniu ogranicza zależność klubu od wpływów telewizyjnych.

4. Jest lepiej niż powinno

Analizując finanse Arsenalu, trzeba patrzeć nie tylko na przychody, ale też na koszty – przede wszystkim wynagrodzenia. W minionym sezonie klub przeznaczył na płace 346,8 mln funtów, o 6 proc. więcej niż rok wcześniej.To umiarkowany wzrost, zwłaszcza na tle sezonu 2023/24, gdy po transferach takich jak Declana Rice’a, Kaia Havertza czy Jurriena Timbera oraz nowych kontraktach dla Bukayo Saki i Williama Saliby wydatki płacowe wzrosły aż o 40 proc. rok do roku.

Kolejny wzrost jest bardzo prawdopodobny. Nowe umowy i ewentualne sukcesy sportowe – które zwykle uruchamiają systemy premiowe – będą dalej podnosić koszty.

Na dziś Arsenal zajmuje czwarte miejsce w Anglii i ósme w Europie pod względem wydatków na wynagrodzenia. To kluczowy punkt odniesienia: wyniki sportowe są lepsze, niż sugerowałaby skala budżetu płacowego. Drugie miejsce w Premier League i półfinał Ligi Mistrzów UEFA można więc uznać za rezultat ponad stan – przynajmniej z finansowej perspektywy.

Co więcej, to nie jednorazowy przypadek. Od trzech sezonów Arsenal regularnie zajmuje w lidze wyższe miejsce niż wynikałoby to z poziomu wydatków na płace. Wszystko wskazuje na to, że ten trend może się utrzymać także w obecnym sezonie.

Główne wnioski

  1. Arsenal wyraźnie poprawił swoją sytuację finansową, osiągając rekordowe przychody na poziomie 691 mln funtów w sezonie 2024/25. W ostatnich latach widać dynamiczny wzrost wpływów – szczególnie na tle okresu strat sprzed trzech sezonów. Stabilizacja finansowa pozwoliła ograniczyć bezpośrednie wsparcie właściciela, co potwierdza rosnącą samowystarczalność klubu i bardziej efektywne zarządzanie przychodami.
  2. Zmienia się także struktura wpływów. Arsenal stopniowo zmniejsza zależność od praw telewizyjnych. Nadal pozostają one największym źródłem przychodów, ale wpływy komercyjne niemal się z nimi zrównały. To efekt świadomej dywersyfikacji, która ogranicza ryzyko związane z wynikami sportowymi i udziałem w rozgrywkach międzynarodowych.
  3. Silny wzrost segmentu komercyjnego wynika z dwóch czynników: wyników sportowych i rozwoju marki. Wyższe wartości umów sponsorskich oraz coraz szersze portfolio partnerów potwierdzają rosnącą atrakcyjność klubu. Jednocześnie poziom wynagrodzeń pozostaje niższy niż u części konkurentów, co przekłada się na wyniki sportowe lepsze, niż sugerowałby potencjał finansowy.