Panek z karą i zarzutami od UOKiK. Urząd składa zawiadomienie do prokuratury

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie spółki Panek. „Sygnały od konsumentów wskazują, że praktyki spółki mogą nosić znamiona oszustwa" – podano w komunikacie urzędu. UOKiK postawił spółce także zarzuty stosowania klauzul niedozwolonych w ramach postępowania prowadzonego przez urząd.

Jak wskazuje urząd, klauzule, które miała stosować spółka, mogły obciążać konsumentów nadmierną odpowiedzialnością finansową za wynajmowane pojazdy. UOKiK nałożył też na przedsiębiorcę ponad 3,7 mln zł kary za nieudzielenie informacji w trakcie postępowania wyjaśniającego.

Klienci skarżyli się do UOKiK na nieprawidłowości przy wypożyczaniu aut

Spółka Panek oferuje konsumentom wynajem samochodów na terenie całego kraju. Do marca 2025 r. świadczyła też usługę tzw. carsharingu – korzystania z aut na minuty. O rezygnacji z tej usługi mówił założyciel i prezes spółki Maciej Panek w wywiadzie dla XYZ.

Klienci skarżyli się do UOKiK na nieprawidłowości związane z procedurą zwrotu wypożyczonych pojazdów do firmy, w szczególności z naliczaniem opłat za uszkodzenia. Po analizie wzorców umownych prezes urzędu postawił spółce zarzuty. „Niektóre postanowienia zawarte w regulaminach usług mogą być niedozwolone, a w konsekwencji – niewiążące konsumentów" – uważa regulator.

Jak podaje urząd, Panek zawarł w swoim regulaminie klauzule, w których nakładał na najemców obowiązek wykazania, że ewentualne problemy z samochodem nie powstały z ich winy. Przedsiębiorca „przyznał sobie także jednostronnie prawo arbitralnego decydowania o tym, czy uzna ich wyjaśnienia za wystarczające" – czytamy w komunikacie UOKiK.

Polecamy: Maciej Panek: Carsharing w Polsce mnie zawiódł. Społeczeństwo może nie być na to gotowe (WYWIAD)

„Takie klauzule mogą być zakazane, jeśli prowadzą do przerzucenia odpowiedzialności za prowadzoną działalność na konsumentów. W praktyce konsument może nie mieć możliwości wykazania, że awaria, kolizja czy uszkodzenie pojazdu nie powstały z jego winy" – uważa urząd.

Ze skarg otrzymanych przez UOKiK wynika, że osoby zwracające samochód często nie były świadome istnienia uszkodzeń. „W jednej z nich kierowca wskazał, że oddając samochód, nie zauważył odprysku na szybie, nie miał więc jak odnieść się do okoliczności jego powstania. Tymczasem spółka Panek naliczyła za to uszkodzenie karę w wysokości kilku tysięcy złotych" – opisuje urząd.

Zdaniem UOKiK, klauzula umożliwiająca taką praktykę może łamać prawa konsumentów. Osoba, która wypożycza auto może odpowiadać jedynie za szkody powstałe z jej winy, wynikające z naruszenia zasad użytkowania samochodu lub regulaminu. Nie może odpowiadać za sytuacje, na które nie ma wpływu, bądź które wynikają z normalnej eksploatacji pojazdu – wskazano w komunikacie regulatora.

Prezes UOKiK: Panek przerzuca ryzyko swojej działalności na klientów

– Spółka Panek przerzuca ryzyko prowadzonej działalności na swoich klientów. Robi to poprzez domyślne przypisanie im winy za każde uszkodzenie pojazdu. Rozszerza zakres odpowiedzialności konsumentów na wszystkie koszty związane z awarią, uszkodzeniem, kradzieżą czy jakimkolwiek problemem z pojazdem. Przedsiębiorca z góry zakłada, że najemcy samochodów odpowiadają za każdą sytuację i to oni muszą udowodnić, że jest inaczej. Klauzule umowne, które dopuszczają takie działania, mogą być niedozwolone – komentuje prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Urząd wskazuje także, że duże znaczenie dla oceny działania spółki ma fakt, że zwrot pojazdu może odbyć się bez obecności pracownika wypożyczalni. W takiej sytuacji „ocena stanu samochodu przeprowadzana jest jednostronnie i bez szansy na odniesienie się najemcy do ewentualnych zastrzeżeń – a to budzi wątpliwości urzędu" – podano.

Ponadto zgodnie z regulaminem firmy wysokość kary zależy wyłącznie od klasy pożyczanego samochodu, a nie rodzaju czy rozmiaru uszkodzenia. A zatem, może być nieproporcjonalnie wysoka – uważa urząd.

Wątpliwości UOKiK dotyczą także postanowień nakładających na konsumentów dodatkowe obciążenia finansowe, które obowiązywały w regulaminie carsharingu. „Na ich podstawie przedsiębiorca mógł obarczyć klientów kosztami wszystkich szkód oraz dodatkowymi opłatami, których wysokości nie określił precyzyjnie. Przez to najemcy samochodów nie wiedzieli, jakie były finalne koszty usługi" – wskazuje UOKiK. Urząd kwestionuje ponadto naliczanie przez spółkę „wygórowanej" – jak napisano w komunikacie – kwoty za każdy brakujący litr paliwa po zwrocie pojazdu.

Za każdą kwestionowaną klauzulę spółce grozi kara do 10 proc. obrotu.

UOKiK: Panek utrudniał postępowanie

Urząd podał także, że na etapie postępowania wyjaśniającego spółka Panek kilkukrotnie nie udzieliła żądanych przez prezesa informacji. To miało utrudnić działania urzędu i w konsekwencji opóźniło postawienie zarzutów spółce. W związku z tym na przedsiębiorcę została nałożona kara w wysokości ponad 3,74 mln zł.

Niezależnie od postawienia zarzutów dotyczących niedozwolonych postanowień umownych i nałożenia kary za nieudzielenie informacji, urząd skierował w sprawie spółki Panek zawiadomienie do prokuratury.

„Nastąpiło to w związku ze skargami na niezwracanie przez spółkę płatności za niezrealizowane usługi oraz na pobieranie środków z kart płatniczych konsumentów na pokrycie bezpodstawnie nałożonych kar. Konsumenci wskazywali, że byli obarczani kosztami za uszkodzenia, których nie spowodowali, a które mogły istnieć zanim wypożyczyli pojazd" – podał urząd. Zdaniem UOKiK takie praktyki mogą nosić znamiona oszustwa, a do ich analizy uprawnione są organy ścigania.

Polecamy: Sklepy stacjonarne Black Red White, Żabka Nano oraz Peek & Cloppenburg z zarzutami od UOKiK