Kategorie artykułu: Biznes Newsy

CVI chce wpompować miliardy w gospodarkę. Sprzyja mu wyjątkowy wzrost zamożności Polaków

Zebranie ponad 1 mld zł to aż podwojenie wyniku z pierwszego funduszu dłużnego, ale tylko ułamek ambicji lidera private debt w regionie. Mała skala i wojna za granicą zniechęcają zachodnich inwestorów. Pomaga to, że w Polsce niemal najszybciej na świecie ma przybywać najzamożniejszych osób, w tym miliarderów.

Rafał Lis, partner zarządzający CVI, oraz Marcin Leja, prezes i partner w CVI
Zarządzający funduszami dłużnymi CVI, którym kierują Rafał Lis i Marcin Leja, chce zainwestować w tym roku prawie 2 mld zł – przede wszystkim w Polsce. W kolejnych latach kwota ma być znacznie większa. Fot. materiały prasowe/CVI

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jaka jest skala działalności CVI i jakie efekty zapewnia inwestorom zarządzanych przez siebie funduszy.
  2. Co stanowi dla niego główne bariery dla zebrania znacznie większego kapitału i przyciągnięcia inwestorów z Europy Zachodniej.
  3. Jakie ma plany i ambicje wobec kolejnego funduszu oraz co może mu utorować drogę do ich realizacji.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W przypadku dużych i śmiałych inwestycji jak np. zagraniczne przejęcia trzeba często sięgnąć po dług. Nie w każdym przypadku firma można jednak liczyć na kredyt w banku. Czasem trzeba poszukać alternatywy.

Tak było w przypadku głośnej akwizycji transgranicznej w przemyśle, którą XYZ opisał w 2025 r. jako pierwszy. Polska Grupa Trend, właściciel m.in. radomskiej huty szkła (Trend Glass), kupiła wywodzącą się z Niemiec Gala Group – międzynarodowego producenta świec. 45 mln euro (ok. 190 mln zł po bieżącym kursie) dłużnego finansowania, w większości na tę transakcję, zapewnili Polski Fundusz Rozwoju (PFR) oraz fundusze zarządzane przez CVI DM.

Ten ostatni to regionalny lider rynku private debt (PD, prywatny dług). W kwietniu zakończył zbieranie drugiego funduszu tego typu, który umożliwi mu jeszcze więcej jeszcze większych inwestycji – przede wszystkim w Polsce.

– W 2025 r. zrealizowaliśmy 53 transakcje o wartości przekraczającej 300 mln euro. Mimo że sytuacja rynkowa pod względem zbierania i wydawania kapitału nie była zła, nasz pierwotny cel okazał się zbyt ambitny. Zakładaliśmy, że zainwestujemy co najmniej ok. 450 mln euro. Wierzymy jednak, że w tym roku jest to już na wyciągnięcie ręki. Szczególnie że drugi fundusz instytucjonalny umożliwia nam przeznaczanie większej kwoty na pojedynczy projekt [3-30 mln euro, a z koinwestorami nawet ponad 100 mln euro – red.] – mówi Rafał Lis, partner zarządzający CVI.

12 proc. netto rocznie zwrotu z inwestycji

CVI zrealizował od 2012 r. ponad 800 transakcji dłużnych wartości 13,8 mld zł. Zarządza kwotą 4,5 mld zł zgromadzoną w ośmiu wehikułach. W większości typu evergreen, czyli zbierających kapitał od rosnącej bazy inwestorów indywidualnych przez cały okres funkcjonowania. Nieustannie reinwestują zysk i muszą zapewniać płynność, co wymaga utrzymywania buforu finansowego.

Natomiast w 2022 r. zarządzający zebrał swój pierwszy, tzw. commitmentowy fundusz PD. Taki, w którym inwestorzy – głównie instytucjonalni – deklarują kwoty ściągane systematycznie wraz z kolejnymi inwestycjami, a zwrot następuje dopiero po z góry określonym czasie. CVI zgromadził wówczas 132 mln euro. Zrealizował 45 transakcji wartości 155 mln euro dzięki możliwości reinwestycji części gotówki.

– Zbliżamy się już do zwrócenia inwestorom całego kapitału, po czym każda kolejna transakcja będzie oznaczała już czysty zysk. A pozostało nam ich do rozliczenia mniej niż 20 o łącznej wartości 63 mln euro. Wszystko wskazuje, że zapewnimy inwestorom deklarowany zwrot z inwestycji prawie 12 proc. netto rocznie, liczony w euro – mówi Marcin Leja, prezes i partner w CVI.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Wcześniejsza spłata lub refinansowanie z banku

Pełne rozliczenie nastąpi prawdopodobnie szybciej niż zakładany pierwotnie przełom 2028/2029 r. Cześć zaciągniętego finansowania przedsiębiorstwa spłaciły przed terminem. Dzieje się tak bardzo często.

– Zakładamy zazwyczaj okres 3-5 lat. Jednak jeśli planowane inwestycje przyniosą oczekiwane efekty, to już po 2-3 latach firma jest w stanie spłacić cały dług z zysku z bieżącej działalności albo zastąpić go tańszym finansowaniem z banku. Nie mamy z tym żadnego problemu. Bierzemy na siebie wyższe ryzyko, oczekując za to premii. A gdy już ono spadnie, bank często oferuje kredyt – wyjaśnia Marcin Leja.

Dwa razy większy fundusz nie zaspokaja ambicji

Do drugiego funduszu „commitmentowego” inwestorzy dołączali przez mniej więcej dwa lata. W lutym 2026 r. 20 mln euro wyłożył Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), dzięki czemu kapitalizacja wehikułu przekroczyła 253 mln euro. Po nim zaangażowało się jeszcze trzech inwestorów. Największy spośród nich jest Altum, czyli łotewski odpowiednik PFR.

– Nieco wydłużyliśmy fundraising za zgodą inwestorów, aby poczekać na tych, którzy poświęcili już czas na ocenę nas i byli zaawansowani w procesie decyzyjnym. Musimy jednak zostawić sobie dość czasu na inwestycje. Zamknęliśmy fundusz kwotą 262 mln euro, czyli podwoiliśmy pierwszy wehikuł – to już powód do satysfakcji. Niemniej ambicje mieliśmy o większe. To, ile jest w stanie zebrać największy w regionie podmiot zarządzający funduszami private debt, sporo mówi o etapie rozwoju rynku – mówi Rafał Lis.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Pierwszą transakcję nowy fundusz zrealizował już w drugim kwartale 2024 r. (nie musiał czekać na tzw. ostateczne zamknięcie). Na koncie ma ich 29 odpowiadających za 58 proc. kapitalizacji.

– Zakładamy, że całą kwotę zainwestujemy do końca roku, a do jesieni 2027 r. będziemy mogli reinwestować zwracany kapitał. Finalnie udzielimy więc pewnie finansowania na poziomie 280-300 mln euro. Otrzymywane odsetki wypłacamy inwestorom na bieżąco, a całkowitego rozliczenia spodziewamy się w latach 2030-2031. Zakładamy utrzymanie w drugim funduszu zwrotu dla inwestorów równie atrakcyjnego jak w pierwszym – mówi Marcin Leja.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Kapitał głównie lokalny

Niemal wszyscy inwestorzy w drugim funduszu pochodzą z Europy Środkowej i Wschodniej. Wyjątki to międzynarodowe instytucje rozwojowe – Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR), Europejski Fundusz Inwestycyjny (EFI) oraz Międzynarodowa Korporacja Finansowa (IFC) – jeden austriacki bank oraz kilka tzw. family office, czyli wehikułów majętnych inwestorów indywidualnych.

– Jeśli Austrię traktujemy jednak jako część naszego regionu, to nie udało się przekonać nikogo stricte z Europy Zachodniej – a rozmawialiśmy z ponad setką finansowych instytucji. Nie pomogło nawet to, że przy porównywalnym – lub nawet nieco niższym – ryzyku zapewniamy o kilka punktów procentowych wyższą stopę zwrotu niż fundusze skoncentrowane na znacznie bardziej dojrzałym i konkurencyjnym rynku zachodnioeuropejskim – podkreśla Rafał Lis.

Za mały fundusz, za blisko wojny

Największą barierą okazała się niewystarczająca wielkość funduszu. Globalni, w tym zachodnioeuropejscy, inwestorzy inwestują w sektor private debt nawet po kilkaset milionów euro.

– Szkoda im podejmować dodatkowe ryzyko i tracić zasoby na analizę zupełnie nowego dla siebie rynku, by inwestować po 10-50 mln euro. A niektórzy mają wręcz ograniczenia wobec angażowania tak „małych” kwot – tłumaczy Rafał Lis.

– Geografia, a konkretnie geopolityka, też miała znaczenie. Pozostawanie krajem przyfrontowym nie pomaga. Dla jednych inwestorów to pretekst, by nie angażować się w nowy rynek, ale dla innych – głównie z USA – to absolutnie czynnik przesądzający o wstrzymaniu się z inwestowaniem – dodaje Marcin Leja.

Za nieco ponad połowę kapitalizacji drugiego funduszu odpowiadają zagraniczni inwestorzy, mimo że głównym rynkiem jest Polska. Prawdopodobnie ponownie mniej więcej trzy czwarte zebranych pieniędzy CVI zainwestuje w kraju. Reszta rozłoży się na część państw regionu, przede wszystkim kraje bałtyckie, Czechy, Słowację i Rumunię.

Zdaniem eksperta

Szybki wzrost, ale skala wciąż mała

Finansowanie private debt odgrywa coraz większą rolę na polskim rynku długu, uzupełniając ofertę banków. Fundusze tego typu są źródłem kapitału w szczególności dla firm bez istotnych aktywów trwałych. Ponadto wspierają dynamicznie rosnące średniej wielkości przedsiębiorstwa, których historyczne wyniki nie zawsze spełniają wymogi banków.

Ocena rynku PD w Polsce powinna zacząć się od dynamiki jego wzrostu. Z naszego raportu wynika, że od 2020 r. do końca pierwszej połowy 2024 r. liczba transakcji w Europie Centralnej rosła o średnio ponad 25 proc. rocznie. Jednak wartość tego rodzaju aktywów w zarządzaniu funduszy w regionie na koniec czerwca 2024 r. dopiero przekroczyła 1,4 mld euro. To dowodzi, że mimo dynamicznego wzrostu nasz rynek wciąż wyraźnie odstaje od Europy Zachodniej.

Istotną barierą dalszego rozwoju pozostaje zbyt mała skala rynku i wolumen transakcji. Utrudnia to przyciąganie zagranicznych inwestorów instytucjonalnych. Impulsem do przyspieszenia mogłaby być większa mobilizacja lokalnego kapitału – zarówno prywatnego, jak i instytucjonalnego. Jego większe zaangażowanie mogłoby przełożyć się na poprawę dostępności finansowania oraz zwiększyć stabilność i płynność rynku PD w regionie, w tym w Polsce.

Wyjątkowy w skali świata wzrost zamożności Polaków

Przedstawiciele CVI uważają, że w drugim fundraisingu wyczerpali w dużym stopniu możliwość pozyskania lokalnych pieniędzy do funduszu PD. Widzą jednak otwarte trzy furtki do źródeł znacznie większego kapitału na kolejny wehikuł.

– Pierwsza z nich to inwestujący w różnej formie – przez fundacje rodzinne, czy tzw. family offices – zamożni przedsiębiorcy. W drugim funduszu mamy ich jeszcze więcej niż w pierwszym, łącznie ponad dwudziestu. Kilku z nich zainwestowało po kilkadziesiąt milionów złotych – to już naprawdę znaczące kwoty – mówi Rafał Lis.

Jako sprzyjający temu czynnik wskazuje wzrost zamożności Polaków i poszukiwanie przez nich nowych form inwestycji zapewniających ponadprzeciętny wzrost przy akceptowalnym ryzyku. Z „The Wealth Report 2026” autorstwa firmy Knight Frank wynika, że Polska jest na świecie trzecia pod względem potencjału wzrostu liczby osób z majątkiem co najmniej 30 mln dolarów. Natomiast więcej miliarderów procentowo ma się pojawić do 2031 r. wyłącznie w Arabii Saudyjskiej.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Ogromny potencjał emerytalnych oszczędności

Drugie ze wspomnianych źródeł to emerytalne oszczędności Polaków.

– Udało nam się nawiązać współpracę z PKO TFI, czyli największym zarządzającym funduszami w ramach PPK. Wierzymy, że to pierwszy krok do pozyskania z czasem kolejnych tego typu inwestorów – mówi Rafał Lis.

CVI obserwuje też z uwagą rozwój inicjatywy Innovate Poland, prowadzonej przez PFR. Liczy na współpracę z jej uczestnikami.

– Poza bezpośrednią inwestycją przez ich wehikuł „fund of funds” [tzw. fundusz funduszy – red.] wraz z koinwestorami, liczymy również na prace legislacyjne zmierzające do umożliwienia OFE inwestycji w alternatywne fundusze, w tym private debt. Otworzyłoby nam to drogę do sięgnięcia po kapitał o rząd wielkości większy niż obecnie. Dzięki temu moglibyśmy osiągnąć kapitalizację atrakcyjną także dla inwestorów z Europy Zachodniej – przekonuje Marcin Leja.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Gotowi na zarządzanie miliardami euro

Największa do tej pory transakcja z udziałem CVI to 100 mln euro dla czeskiej spółki Omnetic w 2024 r. To on ją przygotował, ale mógł zapewnić na tamtym etapie z zarządzanych funduszy tylko 10 mln euro. Pozostałe 90 mln euro zaoferowała Kartesia – fundusz private debt z Europy Zachodniej – w ramach dwóch wehikułów po 2,5 mld euro każdy.

– Właśnie dlatego tak ważna jest dla nas jeszcze większa kapitalizacja. By globalni gracze nie odbierali nam dużych, atrakcyjnych transakcji. Zawsze mamy ściśle określone wielkości inwestycji, w zależności jak duże projekty już zrealizujemy – mówi Rafał Lis.

– W regionie jest miejsce na przynajmniej dziesięć podmiotów o skali takiej jak my. Obserwujemy próby zorganizowania podobnych inicjatyw do naszej zarówno w Polsce, jak i szerzej w regionie, i szczerze im kibicujemy. Większa liczba funduszy PD tylko potwierdzi atrakcyjność naszego rynku. Być może przestanie być wówczas postrzegany jako niszowy – dodaje Marcin Leja.

Zapewniają, że ich zespół jest gotowy realizować nie 50 transakcji jak w 2025 r. ani nawet nie 70, jak planujemy w bieżącym, tylko ok. 100, jak chcemy w kolejnych latach. Pod zarządzaniem mogą mieć nie ponad 1 mld euro, jak obecnie, tylko 2-4 mld euro.

– Wśród ponad 40 osób 21 odpowiada za inwestycje, a w kolejnych miesiącach ta liczba wzrośnie prawdopodobnie do 24.  Rozbudowujemy zespół nie tylko w Polsce. Poza biurem w Pradze i przedstawicielem na kraje bałtyckie dopinamy podobną współpracę w Rumunii – informuje Rafał Lis.

Śladowa współpraca z private equity i bankami

Globalnie rynek private debt opiera się w 80-90 proc. na finansowaniu lewarowanych wykupów w wykonaniu funduszy Private Equity (PE). W Polsce CVI finansuje co najwyżej ich spółki portfelowe, i to w bardzo ograniczonym stopniu.

– Dużych, aktywnych funduszy PE w naszym kraju jest zaledwie kilka, a banków znacznie więcej – zaciekle konkurują o finansowanie ich transakcji. W 95 proc. współpracujemy bezpośrednio z przedsiębiorcami, bez udziału funduszy PE. Finansujemy długiem przede wszystkim wzrost regionalnych małych i średnich przedsiębiorstw. Dla wielu z nich to idealne rozwiązanie w sytuacjach, gdy ani finansowanie bankowe, ani private equity nie jest optymalne – mówi Rafał Lis.

Inną globalną cechą funduszy PD jest współpraca nie tylko z rynkiem PE, ale też bankami. W Polsce jak dotąd CVI nie miało na to przestrzeni. Zamierza jednak do końca roku nawiązać współpracę z co najmniej jednym dużym bankiem. To mogłoby otworzyć drzwi do kolejnych, a przede wszystkim skokowo zwiększyć dostęp do przedsiębiorstw.

– Wszystkie strony mogą na tym korzystać. Nawet jeśli banki mają obecnie spory apetyt na ryzyko, to muszą się poruszać w ściśle określonych ramach regulacyjnych. Niektórych projektów swoich klientów po prostu nie mogą sfinansować. My możemy to zrobić, a po spełnieniu określonych warunków bank może zapewnić refinansowanie. Dzięki temu nie straci klienta, tylko może zatrzymać go u siebie przez lata – tłumaczy Rafał Lis.

Warto wiedzieć

PZU i Pekao obecni w private debt

W kwietniu CVI wszedł z ofertą private debt dla klientów Banku Pekao. Uznaje to za potencjalnie punkt zwrotny. Trudno mu jeszcze mówić o znaczącej skali, ale liczy się sam powrót do oferty w segmencie tzw. prywatnej bankowości (w Banku Pekao klienci z aktywami powyżej 1 mln zł).

– W ostatnich latach mogliśmy docierać z funduszami do klientów indywidualnych wyłącznie przez niebankowe domy maklerskie. W tym segmencie jesteśmy już praktycznie wszędzie. Momentami odpowiadamy za zdecydowaną większość napływów netto do funduszy zamkniętych, uwzględniając ich wszystkie typy. Wierzymy, że po Banku Pekao kolejni przedstawiciele sektora pójdą tą samą ścieżką, zapewniając klientom dostęp do atrakcyjnego rynku private debt – mówi Rafał Lis, partner zarządzający CVI.

Bank Pekao uzasadnia swoje zaangażowanie tym, że klienci bankowości prywatnej – w tym fundacje rodzinne – coraz częściej szukają nowoczesnych, zdywersyfikowanych źródeł dochodu, wykraczających poza tradycyjne możliwości.

Bank nie ogranicza jednak do tego swojej aktywności na rynku PD. Wraz z powiązaną kapitałowo grupą PZU zainwestowali w 2025 r. po 100 mln zł w PZU FIZ private debt. Nowy fundusz finansuje przedsiębiorstwa długiem w formie pożyczek oraz obligacji korporacyjnych. Wśród preferowanych branż wymienia przemysł, handel, energetykę, opiekę medyczną, usługi biznesowe oraz sektor TMT (technologie, media i telekomunikacja).

XYZ

Trzeci fundusz private debt na horyzoncie

Prawdopodobnie już w wakacje CVI przekroczy 75 proc. zainwestowanego kapitału drugiego funduszu. Otworzy mu to drogę do zbierania trzeciego. Tzw. pierwsze zamknięcie planuje zrobić na początku 2027 r. i zacząć z niego inwestować.

– Chcemy, żeby na pewno był znacznie większy od drugiego wehikułu, ale jeszcze za wcześnie na ustalenie górnego limitu. Zobaczymy, czy już w nim uda się osiągnąć skalę interesującą dla inwestorów z Europy Zachodniej, czy dopiero w kolejnym funduszu – mówi Rafał Lis.

Pod względem obsługiwanych przez CVI sektorów wiele się nie zmienia. Niezmiennie prawie połowę dostępnego kapitału trafia na rynek nieruchomości – przede wszystkim projekty mieszkaniowe, ale nie tylko.

– Pozostajemy też aktywni w finansowych grupach niebankowych, przemyśle czy usługach. Jeśli ryzyko jest akceptowalne, model biznesowy interesujący, a zespół kompetentny, to wręcz staramy się finansować takie projekty niezależnie od branży – tłumaczy Rafał Lis.

Zmienia się natomiast zainteresowanie funduszu finansowaniem szeroko rozumianej transformacji energetycznej.

– W ostatnich latach banki zaciekle rywalizowały o dostęp do rynku farm słonecznych czy wiatrowych. Mniej więcej od roku rentowność tego typu projektów spada, przez co banki zaczęły podchodzić do nich ostrożniej. Jednak cały czas są dostępne do sfinansowania atrakcyjne inwestycje w tym sektorze. Naszą rolą jest ich wyłuskanie i racjonalna ocena, w oderwaniu od emocji panujących na rynku – wyjaśnia Marcin Leja.

Warto wiedzieć

Finansiści ze sportowym zacięciem

Dziki Warszawa odnieśli w tym roku historyczne zwycięstwo w European North Basketball, a po historycznym awansie do fazy play-off będą walczyć o mistrzowski tytuł w Orlen Basket Lidze. CVI DM jest zaangażowany w sponsoring tego koszykarskiego klubu od 2024 r. To dla niego dotychczas inwestycja rzędu kilkuset tysięcy złotych.

– Traktujemy ten projekt długoterminowo, jest elementem naszej strategii ESG. Wspieramy sportową rozrywkę na najwyższym poziomie, która bardziej niż z innymi drużynami rywalizuje o uwagę widza np. z platformami streamingowymi czy mediami społecznościowymi – mówi Marcin Leja, prezes i partner w CVI.

XYZ

Główne wnioski

  1. Sukces zbierania kolejnego funduszu. CVI DM zrealizował od 2012 r. ponad 800 transakcji dłużnych wartości 13,8 mld zł. Zarządza kwotą 4,5 mld zł zgromadzoną w ośmiu wehikułach. W większości typu evergreen, czyli zbierających kapitał od rosnącej bazy inwestorów indywidualnych przez cały okres funkcjonowania. W 2022 r. CVI zebrał swój pierwszy, tzw. commitmentowy fundusz private debt, w którym inwestorzy deklarują kwoty ściągane systematycznie wraz z kolejnymi inwestycjami. Wartość wehikułu wyniosła 132 mln euro, ale zarządzający zrealizował 45 transakcji na 155 mln euro dzięki możliwości reinwestycji części gotówki. Natomiast w kwietniu 2026 r. CVI zakończył na kwocie 262 mln euro zbieranie drugiego funduszu. Do jesieni 2027 r. planuje zainwestować w jego ramach 280-300 mln euro.
  2. Kapitał przede wszystkim lokalny. Gdyby wykluczyć międzynarodowe instytucje rozwojowe i potraktować Austrię jako część naszego regionu, CVI nie zdołał przekonać żadnego inwestora stricte z Europy Zachodniej. W rozmowach z ponad setką finansowych instytucji nie pomogło nawet zapewnianie o kilka punktów procentowych wyższej stopy zwrotu od zachodnioeuropejskich funduszy przy porównywalnym ryzyku. Największą barierą okazała się wielkość funduszu. Globalni, w tym zachodnioeuropejscy, inwestorzy inwestują w sektor private debt nawet po kilkaset milionów euro. Inwestycje rzędu 10-50 mln euro są dla nich nieatrakcyjne lub wręcz niemożliwe. Znaczenie miała też wojna trwająca w Ukrainie.
  3. Polscy inwestorzy indywidualni wśród motorów wzrostu. Prawdopodobnie jeszcze w 2026 r. CVI rozpocznie zbieranie trzeciego, większego funduszu private debt. Liczy na skorzystanie z inicjatywy Innovate Poland prowadzonej przez PFR, a także nawiązanie współpracy z kolejnymi po PKO BP TFI zarządzającymi funduszami w ramach PPK. Ponadto rosnącą na znaczeniu grupą inwestorów CVI są zamożni przedsiębiorcy – niektórzy już wyłożyli po kilkadziesiąt milionów złotych. Polska jest w gronie kilku krajów na świecie, w których liczba najzamożniejszych osób – w tym miliarderów – ma rosnąć najszybciej.