Private credit pod presją AI. Rynek wart 3 bln dolarów może być pierwszym testem nowych napięć
Poszukiwanie słabości gospodarki, które mogą doprowadzić do kolejnego kryzysu, jest jednym z dyżurnych zadań ekonomistów. Słynne powiedzenie głosi, że ekonomiści przewidzieli dziewięć z ostatnich pięciu recesji, co dobrze pokazuje skłonność do formułowania czarnych scenariuszy. Z drugiej strony, takie prognozy można traktować jako ostrzeżenia dla decydentów i inwestorów. Pod warunkiem, że diagnoza ryzyka jest właściwie postawiona.
Ostatnio coraz częściej wraca temat rynku private credit, czyli prywatnego kredytu lub prywatnego długu. To finansowanie udzielane przez podmioty inne niż banki spółkom, które nie kwalifikują się do tradycyjnego kredytu bankowego. Chodzi m.in. o firmy z krótką historią działalności, niewielkimi aktywami albo działające w branżach, których banki nie chcą finansować.
Prywatny dług wypełnia więc lukę po bankach, finansując podmioty obarczone wyższym ryzykiem. Z tego samego powodu takie pożyczki są zwykle droższe. Inwestorzy lokujący pieniądze w funduszach private credit mogą liczyć na wyższe stopy zwrotu niż w przypadku lokat bankowych czy obligacji wysokiej jakości, ale biorą też na siebie większe ryzyko.
Rozwój rynku prywatnego długu
Rynek private credit szczególnie szybko rozwijał się w USA po globalnym kryzysie finansowym z lat 2008–2009. Jak pisał Howard Marks, założyciel i współprezes Oaktree Capital, wynikało to z kilku nakładających się trendów.
Pierwszym były ostrzejsze regulacje bankowe i mniejsza skłonność banków do finansowania bardziej ryzykownych przedsięwzięć. Drugim – spadek stóp procentowych niemal do zera po kryzysie, który skłonił inwestorów do szukania wyższych stóp zwrotu. Do tego doszedł szybki rozwój funduszy private equity, potrzebujących finansowania do kolejnych przejęć.
W ten sposób powstał rynek wyceniany dziś globalnie na ok. 3 bln dolarów, według Morgan Stanleya. Około połowy tej wartości przypada na USA.
Cios ze strony sztucznej inteligencji
Pierwszym testem dla rynku prywatnego długu był wzrost stóp procentowych w latach 2022–2023. Wyższy koszt finansowania ograniczył popyt na kredyt, ale rynek stosunkowo szybko się dostosował i w kolejnych latach nadal rósł.
Drugi test przyszedł na początku 2026 r. i był związany z rozwojem narzędzi sztucznej inteligencji. Coraz lepsze modele AI zaczęły podważać część modeli biznesowych spółek software’owych, zwłaszcza firm działających w formule SaaS, czyli software-as-a-service.
Na wykresie widać, że inwestorzy podchodzili do tego segmentu z dystansem już od początku 2025 r. Indeks S&P Software & Services radził sobie gorzej niż szeroki S&P 500. Silniejsze załamanie notowań nastąpiło jednak po tym, jak Anthropic pod koniec stycznia 2026 r. udostępnił 11 nowych wtyczek do modelu Claude Cowork. Obejmowały one obszary od zarządzania danymi, przez marketing i finanse, po analizy prawne.
Dlaczego to ważne dla rynku prywatnego długu? Bo fundusze private credit finansowały m.in. spółki IT, które nie miały dużych aktywów, ale mogły pochwalić się przewidywalnymi, powtarzalnymi przychodami z subskrypcji. To właśnie te przyszłe przychody często stanowiły podstawę oceny zdolności do spłaty długu.
Jeśli AI zaczyna zagrażać takim przychodom, rośnie ryzyko problemów ze spłatą pożyczek. A wraz z nim nerwowość inwestorów, którzy powierzyli pieniądze funduszom prywatnego długu.
Im większa będzie skala destrukcji wywołanej przez sztuczną inteligencję w IT i branżach pokrewnych, tym większa presja na fundusze private credit. Na razie jednak za wcześnie, by mówić o zarzewiu nowego kryzysu. Bardziej przypomina to pierwszy poważny test rynku, który przez lata rósł w warunkach taniego pieniądza i wiary w stabilność powtarzalnych przychodów.