Kluby Premier League wyprzedają aktywa. Opłakany stan finansów
Koszty największych angielskich klubów piłkarskich rosną znacznie szybciej niż przychody. Giganci futbolu na Wyspach robią, co mogą, by zmniejszać straty. Jedną z metod ratowania wyniku finansowego jest wyprzedaż aktywów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego kluby Premier League zaczęły sprzedawać własne stadiony i inne aktywa powiązanym spółkom.
- Jak rosnące koszty wynagrodzeń i działalności operacyjnej wpływają na finanse angielskich klubów.
- Co zmienią nowe przepisy finansowe SCR i dlaczego mogą napędzić kolejne rekordy transferowe.
Jako dziennikarz sportowy i kibic co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości ze świata brytyjskiej piłki nożnej. Polecam pozostałe teksty z serii Wyspa futbolu.
Gdyby kluby Premier League były spółką giełdową, której dział PR bardzo mocno dba o wizerunek firmy, to prezentacja wyników finansowych za miniony sezon zaczęłaby się od przychodów. Na pierwszym slajdzie prezentowanym akcjonariuszom, analitykom i dziennikarzom pokazano by dumnie liczbę 6,8 mld funtów. Dokładnie tyle wyniosły łączne przychody klubów Premier League w sezonie 2024/2025.
Liczba godna podziwu, największa ze wszystkich lig piłkarskich świata, więc oczywiście jest się czym chwalić. Szczególnie, że urosła o 7 proc., czyli 462 mln funtów w ujęciu rok do roku. Jest jednak jeden ważny szczegół, który zapewne w pokazie slajdów wspomnianej fikcyjnej spółki giełdowej zostałby pominięty lub zamieszczony w miejscu trudnym do odczytania.
Mianowicie, wydatki klubów Premier League w tym samym okresie wynosiły 1,65 mld funtów. To kwota aż o 43 proc. wyższa wobec sezonu wcześniej. Koszty w tylko trzech podstawowych kategoriach: płace, transfery i działalność operacyjna urosły o ponad 900 mln funtów, czyli niemal dwukrotnie tyle, ile wyniósł wzrost przychodów.
Straty klubów Premier League przekroczyły setki milionów funtów
Kto sprytniejszy ten wspomni, że transfery, jedna z trzech podstawowych kategorii kosztów, to w praktyce nie tylko koszty, ale też zyski.
Faktycznie, po uwzględnieniu zysku z handlu zawodnikami łączna strata operacyjna klubów Premier League za poprzedni sezon to 676 mln funtów. W sumie, przed uwzględnieniem podatków, członkowie najlepszej ligi piłkarskiej w Anglii stracili 787 mln funtów. Obie kwoty były wyższe tylko raz w historii, w trakcie pandemii, gdy zamknięto stadiony.
Nie trzeba być księgowym, by stwierdzić, że sytuacja nie jest idealna. Faktycznie jednak mogłoby być znacznie gorzej. Kluby znalazły bowiem sposób na zmniejszanie strat, przynajmniej tych widocznych na papierze. Zaczęły bowiem wyprzedawać swoje aktywa, jednak nie byle komu. Dokonują transakcji... same ze sobą.
Kluby Premier League sprzedają własne stadiony i aktywa powiązanym spółkom
Jak to możliwe? Proceder jest bardzo prosty. Właściciel klubu piłkarskiego zakłada spółkę. Następnie jako przedstawiciel tej spółki odkupuje od swojego klubu dane aktywo. Dzięki temu klub na papierze ma zysk z transakcji, ale w praktyce nadal może wykorzystywać aktywo, bo przecież właściciel jest ten sam. Zakłada tylko inne czapki, z logotypem klubu lub spółki, w zależności od tego, kogo w danej sekundzie reprezentuje. Najgorzej, gdy musi negocjować sam ze sobą, wtedy ręka go boli od zmiany czapek.
Dokładnie w ten sposób Newcastle United sprzedało swój legendarny stadion St James’ Park i ziemię wokół niego. Tak samo Aston Villa sprzedała kobiecą drużynę klubu i magazyn. Podobnie właściciele Evertonu odkupili od siebie drużynę kobiecą i Goodison Park, dawny stadion klubu.
Tylko z tych trzech transakcji zysk na papierze wyniósł w zeszłym sezonie aż 296 mln funtów. Jaką to robi różnicę? A taką, że bez tych pieniędzy łączna strata klubów Premier League przed podatkami w sezonie 2024/25 przekroczyłaby 1 mld funtów. Byłoby to bardzo symboliczne wydarzenie, które na pewno wylądowałoby na nagłówkach i wzbudziło spory szum w świecie piłki.
Wewnętrzne transakcje właścicieli maskują skalę problemów finansowych
W sumie na przestrzeni trzech ostatnich lat wartość tego typu transakcji, wewnątrz grupy właścicielskiej, przekroczyła w Premier League pół miliarda funtów. Są one raczej desperacką próbą zmniejszenia strat niż próbą wygenerowania zysku, bo o ten w najlepszej angielskiej lidze piłkarskiej bardzo trudno. Łączny roczny wynik finansowy klubów Premier League jest ujemny od siedmiu lat. W tym okresie straty przekroczyły w sumie 4 mld funtów.
Teoretycznie sytuacja powinna ulegać poprawie, bo zarobki rosną i będą rosnąć. Zeszłoroczne przychody na poziomie 6,8 mld funtów były rekordowe, a nie uwzględniały przecież pieniędzy z nowej umowy telewizyjnej, które zaczęła obowiązywać od sezonu 2025/26. Napływ z tego źródła, wraz z pieniędzmi z bardzo dobrych występów angielskich klubów w europejskich pucharach, powinien doprowadzić do kolosalnego wzrostu przychodów i kolejnego rekordu na tym froncie.
Rosnące pensje i koszty operacyjne pogłębiają problemy finansowe klubów
Historia zeszłego sezonu oraz wielu wcześniejszych pokazuje jednak, że to nie z przychodami jest problem, ale z drastycznie rosnącymi kosztami. Tylko w zeszłym sezonie płace zawodników i pracowników klubów wzrosły o 9 proc. do 4,4 mld funtów.
Bardzo ważny jest tu wskaźnik sygnalizujący, jaką częścią procentową przychodów stanowią koszty. Dla całej Premier League w zeszłym sezonie wynosił on 65 proc. Teoretycznie to wynik akceptowalny, zgodny ze światowymi trendami. Warto jednak wyróżnić jego główne komponenty.
Dla sześciu największych klubów ten wskaźnik wynosi około 50 proc. Giganci tacy jak Manchester City, Chelsea czy Manchester United mają bowiem takich właścicieli, którzy zarządzają też innymi klubami sportowymi czy organizacjami. Potrafią oni “pożyczać” swoim klubom pracowników faktycznie zatrudnionych przez inne spółki należące do grupy właścicielskiej. W ten sposób pensja nie zalicza się do kosztów klubu, ale innej firmy właściciela.
Za to dla 14 mniejszych klubów, spoza wielkiej szóstki Premier League (Chelsea, Arsenal, Liverpool, Tottenham Hotspur, Manchester City i United), wspomniany wskaźnik wynosi już średnio ponad 70 proc. Mniejsze kluby wydają więc ¾ swoich pieniędzy na pracowników, a inne koszty też są wysokie i rosną w zatrważającym tempie.
Premier League zmienia zasady finansowe i otwiera drogę do nowych rekordów transferowych
W zeszłym sezonie tylko koszty operacyjne klubów Premier League wzrosły o 22 proc. do 1,9 mld dolarów. Obecnie stanowią 28 proc. przychodów, chociaż w przeszłości nigdy nie przekraczały 20 proc.
Skoro w mniejszych klubach na pensje idzie ponad 70 proc. przychodów, a na działalność operacyjną średnio w lidze przeznacza się prawie 30 proc., to gdzie tu szansa na zarobek? Nie tylko tegoroczni maturzyści potrafią rozwiązać to zadanie matematyczne. Szansy brak.
Oczywiście nie zawsze zarobek, czyli pozytywny roczny wynik finansowy, się liczy. Często właściciele klubów traktują kolosalne wydatki jako element strategii. Mają one pozwalać klubom się rozwijać, zdobywać sukcesy sportowe i podnosić swoją wartość rynkową, która potem pozwoli biznesmenowi zarobić przy sprzedaży klubu.
W zeszłym sezonie do klubów Premier League napłynęło łącznie 1,3 mld funtów gotówki, wpłaconej bezpośrednio przez właścicieli. Ewidentnie dla nich nie rentowność, ale rozwój jest najważniejszy. Tylko cztery kluby Premier League miały w zeszłym sezonie zysk. Najwięcej, 15,2 mln funtów przed podatkami, zarobił Liverpool FC.
Tego typu przypadki będą coraz rzadsze. Od przyszłego roku Premier League odchodzi od dotychczasowych zasad finansowych, czyli PSR (Player and Sustainability Rules). Wskazywały one, że klub na przestrzeni trzech lat nie może mieć straty przekraczającej 105 mln funtów.
Teraz obowiązywać będzie SCR (Squad Cost Rule), czyli zasada, że wydatki klubów będą musiał być równe lub mniejsze niż 85 proc. ich przychodów. O kosztach ani słowa.
Przez te zmiany kluby Premier League, szczególnie z dołu tabeli, będą jeszcze mniej zwracać uwagi na marżę i ostateczny zysk. Skupią się na maksymalizacji przychodów, każdym kosztem. Nie będzie się liczyć, ile na danej działalności klub zarobił, ale ile miał z niej wpływów przed uwzględnieniem kosztów. To pozwoli na duże wydatki na zawodników. Nic tylko szykować się na rekordy transferowe.
Główne wnioski
- Premier League pozostaje ligą generującą najwyższe przychody w światowej piłce, jednak rekordowe wpływy nie przekładają się na poprawę wyników finansowych klubów. W sezonie 2024/25 koszty rosły znacznie szybciej niż wpływy, szczególnie w obszarze wynagrodzeń, transferów i działalności operacyjnej. W efekcie większość klubów zanotowała wysokie straty, a łączny wynik przed opodatkowaniem wyniósł niemal 800 mln funtów na minusie. Dane pokazują, że problemem angielskiej piłki nie jest brak pieniędzy, lecz tempo wzrostu wydatków.
- Kluby Premier League coraz częściej wykorzystują transakcje wewnątrz grup właścicielskich do poprawiania wyników finansowych. Sprzedaż stadionów, drużyn kobiecych czy nieruchomości do spółek kontrolowanych przez tych samych właścicieli pozwala wykazywać księgowe zyski bez realnej utraty aktywów. Dzięki takim operacjom udało się ograniczyć skalę strat widocznych w sprawozdaniach finansowych. Tekst wskazuje jednak, że działania te mają charakter doraźny i nie rozwiązują strukturalnych problemów związanych z kosztami funkcjonowania klubów.
- Zmiany w regulacjach finansowych Premier League mogą dodatkowo zwiększyć presję na wzrost wydatków transferowych i wynagrodzeń. Nowy system SCR będzie koncentrował się głównie na relacji wydatków do przychodów, a nie na końcowym wyniku finansowym. Oznacza to, że kluby będą jeszcze mocniej skupiać się na maksymalizacji wpływów, nawet kosztem rentowności. Według przedstawionych danych właściciele już dziś traktują finansowanie klubów przede wszystkim jako inwestycję w rozwój sportowy i wzrost wartości swoich aktywów.






