Waldemar Żurek: jest 12 spraw dotyczących zgonów w Szpitalu Południowym
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował w środę, że do prokuratury od 2023 r. wpłynęło 12 zgłoszeń dotyczących zgonów w Warszawskim Szpitalu Południowym. To jego komentarz do wygłoszonych w przestrzeni medialnej zarzutów, że „w Szpitalu Południowym ginęli ludzie".
Minister sprawiedliwości odniósł się w środę podczas konferencji prasowej do informacji, które we wtorek wieczorem przedstawił w wywiadzie w Kanale Zero były pracownik Szpitala Południowego, dr Emil Jędrzejewski.
Lekarz stwierdził m.in., że na SOR tej placówki procedury medyczne były wykonywane wadliwie, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach miały zakończyć się śmiercią pacjentów.
Wersja Szpitala Południowego różni się od wersji dra Jędrzejewskiego
Oprócz tego z wywiadu dowiedzieliśmy się m.in., że o „salonikach VIP", o których wcześniej pisał Kanał Zero, informator portalu „tylko słyszał". Z kolei wiadomość, którą wysłał na temat nieprawidłowości w szpitalu bezpośrednio do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego za pomocą WhatsAppa, nie dotarła do adresata. O śmierciach na oddziale w niej nie wspomniał, skarżył się natomiast na złe traktowanie własnej osoby.
Lekarz ze Szpitala Południowego pokazał w jego trakcie jedną z trzech swoich umów ze szpitalem, gdzie jest zapis o nagrodzie w wysokości 10 proc. od zysków szpitala. Jak stwierdził, gdy został ordynatorem, jego oddział przestał przynosić straty. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego szpital chce od niego zwrotu opnad 0,5 mln złotych.
Jędrzejewski twierdzi, że został zwolniony z powodu ujawniania nieprawidłowości. Szpital z kolei ma wobec jego osoby zarzuty formalno-finansowe. Według wersji szpitala Jędrzejewski m.in. miał dopisywać się do zabiegów, których nie wykonywał, i pobierać za nie wynagrodzenie. Dr Jędrzejewski kategorycznie zaprzecza tym oskarżeniom.
W wywiadzie z Kanałem Zero stwierdził też, że w sprawie śmierci panuje w szpitalu „zmowa milczenia".
Żurek: 12 spraw dotyczących zgonów w Szpitalu Południowym od 2023 r.
Tymczasem Waldemar Żurek podał szczegóły dotyczące 12 zgłoszeń dotyczących zgonów w Szpitalu Południowym, jakie od 2023 r. wpłynęło do prokuratury.
– W trzech sprawach była odmowa wszczęcia postępowania, cztery sprawy zostały umorzone, pięć spraw jest w toku, więc można powiedzieć, że prokuratura w tych sprawach normalnie prowadzi postępowania – przekazał.
Podkreślił, że w sprawach związanych ze szpitalnym oddziałem ratunkowym było pięć spraw, które dotyczyły narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Dodał, że w czterech przypadkach zostały już zakończone trzy sprawy – były to odmowy wszczęcia oraz jedno umorzenie. Jedna sprawa nadal się toczy.
– Będziemy sprawdzać wszystko, także te sprawy, które były umorzone. Ja nadzoruję bezpośrednio te sprawy, ale jest też nadzór prokuratora okręgowego w Warszawie – zaznaczył szef MS.,
Będziemy sprawdzać wszystko, także te sprawy, które były umorzone. Ja nadzoruję bezpośrednio te sprawy, ale jest też nadzór prokuratora okręgowego w Warszawie – zaznaczył szef MS.
Przekazał również, że do dr. Jędrzejewskiego w lipcu 2025 r. zostało wysłane przez szpital pismo dotyczące nieprawidłowości. Miał on w nim wskazać okoliczności, sytuacje i osoby, aby można było przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, które mogło się wtedy zakończyć np. doniesieniem do prokuratury.
– Z tego, co wiem, nie było odpowiedzi na to pismo, ale dzisiaj prokuratura będzie zapewne badać tę sprawę, przesłuchując pana doktora – podkreślił Waldemar Żurek.
Dr Jędrzejewski ma zostać jeszcze w środę przesłuchany w prokuraturze.
W Szpitalu Południowym trwają kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz oraz Narodowy Fundusz Zdrowia
Śledztwo w sprawie Szpitala Południowego wszczęto po doniesieniach medialnych, że Dawid Kacprzyk, koordynator SOR w Szpitalu Południowym, a także były radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł.
Jak opisały sprawę media, Kacprzyk miał pracować 11 godzin dziennie, w tym na trwającym 96 godzin bez przerwy dyżurze. Równocześnie w wykazanym czasie pracy zdarzało mu sie m.in. udzielać wywiadu czy uczestniczyć w posiedzeniach rady dzielnicy. Stawki za godzinę miał rynkowe stawki – zauważył szpital.
Czytaj także: Lekarze zarabiają dużo, bo brakuje specjalistów. Oto jaka jest średnia
Pojawiły się również informacje, że na prowadzonym przez Dawida Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
W poniedziałek wszczęto dwa śledztwa: jedno dotyczące podejrzenia oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że śledczy sprawdzą, czy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Oprócz prokuratury, NFZ i miejskich urzędników, kontrolę w placówce przeprowadzi także Państwowa Inspekcja Pracy.
Czytaj więcej: Premier: wstępne wyniki kontroli NIK potwierdzają nieprawidłowości w szpitalach
Nieprawidłowości w pobieranych wynagrodzenia przez lekarzy może być więcej
Tymczasem podobnych nieprawidłowości może być więcej.
Portal „WP” opisał historię radnego PiS Krzysztofa Żochowskiego – dyrektora szpitala w Garwolinie od 2008 r., który pełni tę funkcję mimo decyzji o dyscyplinarnym zwolnieniu, co jest możliwe dzięki zabezpieczeniu sądowemu w trakcie postępowania.
Dyrektor w jednym roku zarobił ok. 1 mln zł, łącząc pracę w szpitalu z dodatkową działalnością lekarską, w tym pracą w innym szpitalu, czego zabraniała mu umowa, a także funkcją radnego.
Kontrowersja – zdaniem WP – polega na tym, że jego wynagrodzenie może przekraczać ustawowe limity oraz że łączył funkcję dyrektora z dodatkowymi aktywnościami, w tym – jak wynika z dokumentów – pracą w karetce.
Lekarz jest w sporze ze starostwem, w którym większość ma PiS. Dyrektor nie zgadza się z zarzutami i wskazuje m.in., że pracował dużo, ponieważ w służbie zdrowia występują braki kadrowe.
Porozumienie Rezydentów OZZL o zarobkach D. Kacprzyka: to wyjątek w skali kraju
Warunki finansowe uzyskane przez Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego nie odzwierciedlają standardowych warunków pracy lekarzy w trakcie szkolenia specjalizacyjnego – podkreśliło Porozumienie Rezydentów w komunikacie przesłanym PAP.
„Nie jesteśmy w stanie zrozumieć, z jakich przyczyn stworzono dla ww. lekarza stanowisko koordynatora SOR, nieprzewidziane regulaminem organizacyjnym Szpitala Południowego, skoro przepisy jednoznacznie wskazują, że SOR ma mieć lekarza kierującego oddziałem (ordynatora), który musi mieć prawem określone specjalizacje – postrzegamy to jako stworzenie lukratywnego stanowiska, do zajmowania którego nie trzeba mieć prawem określonych kompetencji" – podał PR OZZL w oświadczeniu.
Medycy zaznaczyli, że przepisy rozporządzenia ministra zdrowia z 27 czerwca 2019 r. w sprawie SOR nie przewidują funkcji koordynatora SOR. Jak podkreślili lekarze, warunki finansowe uzyskane przez Dawida Kacprzyka w Szpitalu Południowym w Warszawie nie odzwierciedlają standardowych warunków pracy lekarzy w trakcie szkolenia specjalizacyjnego i byłyby niedostępne dla młodego lekarza bez politycznych koneksji.
Związkowcy przypomnieli, że standardowa pensja zasadnicza rezydenta (których jest w Polsce ok. 25 tys.) finansowana przez Ministerstwo Zdrowia wynosi obecnie 10–12 tys. zł brutto przy wymiarze ok. 160 godzin pracy miesięcznie i minimum 40 godzinach dyżurów miesięcznie. Z kolei lekarze w trybie pozarezydenckim (ok. 5 tys. osób) zarabiają jeszcze mniej – twierdzi PR OZZL.
PR OZZL zarzucił również decydentom ignorowanie głosów środowiska lekarskiego sygnalizującego patologie w systemie ochrony zdrowia. Zdaniem organizacji dowodem tego jest zwolnienie ordynatora oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym, który miał wskazywać na nieprawidłowości, a także brak reakcji resortu zdrowia na wcześniejszy raport PR OZZL dotyczący całodobowych dyżurów w trakcie specjalizacji z psychiatrii.
– Lekarze, którzy nie rozumieją, czym jest nasz zawód, powinni być z niego usunięci – oświadczył z kolei w środę prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski. Jak dodał, trwa analiza wniosku o zawieszenie prawa do wykonywania zawodu Dawidowi Kacprzykowi.
Lekarz specjalista na kontrakcie średnio może liczyć na 25,5 tys. zł miesięcznie
Według danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) z lutego 1,2 proc. kontraktów lekarzy specjalistów opiewało na kwoty powyżej 100 tys. zł miesięcznie, a w przypadku lekarzy pracujących na podstawie umów o pracę tak wysokie stawki dotyczyły zaledwie 0,2 proc. umów.
Mediana miesięcznych wynagrodzeń w przypadku kontraktów to 25 595 zł brutto. Przy czym lekarz może mieć zawartych kilka umów i kontraktów, a obecnie AOTMiT nie może powiązać tych umów z jednym PESEL-em lub prawem wykonywania zawodu. Zmienić ma to rządowy projekt, nad którym obecnie pracuje sejm.
Czytaj także: Lekarze zarabiają dużo, bo brakuje specjalistów. Oto jaka jest średnia
Źródło: PAP, XYZ