Spotkanie Trump-Rutte. Prezydent USA krytykował Europę, ale nie Polskę
Prezydent USA Donald Trump powiedział na spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem, że nadal jest zawiedziony „większością” sojuszników, a na szczyt Sojuszu przyjedzie tylko z szacunku do prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Chwalił jednak samego Ruttego, a także Polskę i jej prezydenta.
Trump rozpoczął spotkanie z Ruttem w Gabinecie Owalnym podkreślając, że gdyby ktoś inny był na stanowisku sekretarza generalnego Sojuszu, „nie byłoby tego spotkania”, bo zawiódł się na NATO. – Byłem rozczarowany. Byłem rozczarowany Włochami. Byłem rozczarowany Wielką Brytanią (...) byliśmy rozczarowani Niemcami i Francją. Jesteśmy rozczarowani przede wszystkim Hiszpanią, to jest horror – wymieniał Trump. Jako wyjątek wymienił m.in. Polskę i prezydenta Karola Nawrockiego, którego – jak powtórzył – poparł w wyborach.
– Chcę tylko lojalności. Wiesz, jesteśmy im tak lojalni, że zawsze dla nich walczymy. Mamy tysiące żołnierzy w całej Europie. W Niemczech mamy 50 tys. żołnierzy, a potem mówisz do nich: daj nam małego buziaka. Nie chcemy wiele, a oni mówią, że nie, nie damy rady – ciągnął prezydent. – Ale powiem, że Polska była bardzo dobra. Poparłem go (Nawrockiego), a on wygrał – dodał.
Trump twierdził, że dzięki jego poparciu Nawrocki wygrał, mimo że był rzekomo na dziesiątym miejscu w sondażach. Przywołał też przykład Abelardo de la Esprielli, który w ostatnią niedzielę wygrał wybory prezydenckie w Kolumbii.
– Był numerem 10. Poparłem go. W ogóle nie lubiłem człowieka, który był prezydentem i poparłem go – mówił Trump o Nawrockim, choć nie jest jasne, którego prezydenta miał na myśli. – Był fighterem, wielkim fighterem, dobrym fighterem. (...) Mówią, że to była największa sensacja od 50 lat w ważnych wyborach w Europie – dodał.
Przeczytaj również: Donald Trump grozi Europie. „My też możemy powiedzieć, że nie pomożemy”
Turcja może otrzymać szansę zakupu F-35. Trump: sprawię im wielka radość
Wśród wyjątków wymienił też prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana, którego, jak powiedział, darzy wielkim szacunkiem. Nazwał Erdogana silnym sojusznikiem NATO, powiedział, że robi wszystko, czego od niego oczekiwał, a na szczyt NATO do Ankary wybierze się z szacunku właśnie do niego. – Zadzwonił do mnie, mówił: „Proszę, mamy to w Turcji. Musisz tam być. Stany Zjednoczone muszą tam być. Więc pojadę z szacunku do prezydenta – relacjonował Trump.
Prezydent zapytany o doniesienia medialne o tym, że USA sprzedadzą Turcji silniki do odrzutowców F-35 odparł: „prawdopodobnie zrobię coś, co sprawi im wielką radość”. Wcześniej Waszyngton wykluczał taką możliwość po tym, jak rząd w Ankarze kupił od Rosji system obrony powietrznej S-400.
Szef NATO złożył deklarację, że USA w razie konfliktu pomogą Europie
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte próbował tonować rozczarowanie Trumpa. W rozmowie z dziennikarzami przed Białym Domem powiedział, że rozmowa z prezydentem USA była dobra. Zapytany, czy rozmawiał z Trumpem o ewentualnym wycofaniu amerykańskich wojsk z Europy i czy jest pewien, że Stany Zjednoczone obronią Europę w razie ataku, odparł: „Absolutnie. Tak”, odnosząc się do drugiej części pytania.
Przeczytaj również: Kongres USA nakazał Donaldowi Trumpowi zakończenie wojny. „Prezydent nie zwróci na to żadnej uwagi”
W kwestii potencjalnego przeglądu obecności USA w Europie Rutte powiązał temat z tzw. modelem sił NATO (NATO force model), tj. planami użycia konkretnych sił NATO w ramach pierwszej odpowiedzi na kryzys. USA ogłosiły wcześniej ograniczenie tych sił.
– Stany Zjednoczone muszą zajmować się także konfliktami w innych miejscach świata, a w razie zagrożenia militarnego oczywiście siły USA nie mogą być nadmiernie przeciążone. Chcą, żeby Europejczycy przejmowali więcej tych obowiązków – i Europejczycy to robią – powiedział. Dodał, że tak właśnie powinno być.
– 600 milionów ludzi żyje w Europie na terytorium NATO i broni się przed 140 milionami Rosjan. To trochę dziwne, że wciąż jesteśmy tak nadmiernie zależni od kraju oddalonego o osiem godzin lotu od Amsterdamu i Brukseli, czyli od Stanów Zjednoczonych – powiedział.
Zapytany o perspektywy stałej bazy USA w Polsce, Rutte odmówił komentarza, jednak przekonał, że USA nadal będą miały znaczącą obecność konwencjonalną w Europie.
Źródło: PAP, XYZ