Kategorie artykułu: Kampus XYZ Społeczeństwo

Rektor UPP: Zatrzymanie młodej kadry to inwestycja ważniejsza niż laboratorium (WYWIAD)

– Standard uniwersytetu, który znamy od setek lat, przestaje wystarczać. Ale kierunki naszych studiów to jedne z najbardziej perspektywicznych wyborów. Absolwentów rynek wyłapuje błyskawicznie – przekonuje prof. Krzysztof Szoszkiewicz, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Krzysztof Szoszkiewicz, rektor UPP
Studenci, którzy wybierają rolnictwo, ogrodnictwo czy technologię drewna, już w połowie studiów wiedzą, że czeka na nich bardzo dobra praca. Często od razu na stanowiskach eksperckich, a nawet kierowniczych. Regionalna gospodarka bardzo o tych ludzi zabiega – mówi rektor UPP prof. Krzysztof Szoszkiewicz. Fot. UPP

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie kierunki studiów na uniwersytecie przyrodniczym gwarantują dobrą pracę i płacę.
  2. Co konkretnie wnoszą do gospodarki i rozwoju nauki projekty realizowane na uczelniach przyrodniczych i rolniczych.
  3. Dlaczego rektor UPP pozytywnie ocenia plany Ministerstwa Nauki, by zwiększyć znaczenie sprzedaży uczelnianych patentów do biznesu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Katarzyna Mokrzycka, XYZ: Kto chce być dzisiaj rolnikiem? Albo leśnikiem? Czy uczenie rolnictwa, lasu czy natury to dziś atrakcyjna oferta dla młodych ludzi, którzy siedzą w telefonach i żyją bardziej w świecie technologii niż w świecie realnym?

Prof. Krzysztof Szoszkiewicz, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu: Wbrew pozorom zainteresowanie naszą ofertą rośnie. Od kilku lat obserwujemy wzrost liczby kandydatów. Uważam, że kierunki naszych studiów to jedne z najbardziej perspektywicznych wyborów.

Największą popularnością cieszą się biotechnologia, dietetyka, architektura krajobrazu, weterynaria, finanse i rachunkowość oraz gospodarka przestrzenna. W przypadku bardziej klasycznych kierunków zainteresowanie rzeczywiście jest nieco mniejsze. Ale dostrzegamy ich potencjał i będziemy starali się zainteresować nimi maturzystów.

BIO

Prof. Krzysztof Szoszkiewicz

Rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu w latach 2024-2028 (II kadencja).
Naukowiec, hydrobiolog, profesor nauk rolniczych. Specjalizuje się m.in. w ochronie środowiska, bioindykacji ekosystemów wodnych, ocenie roślinności ekosystemów wodnych. Opublikował ponad 270 prac. Jest członkiem Komitetu Gospodarki Wodnej PAN. W 2004 r. został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi. Przewodniczący Konferencji Rektorów Uczelni Rolniczych i Przyrodniczych w kadencji 2024-2028.

XYZ

Przyrodnicy i prywatna konkurencja

Czy to zwiększone zainteresowanie nie jest po prostu efektem chwilowego wyżu liczby maturzystów?

Demografia ma znaczenie, ale ważniejsza jest presja ze strony uczelni prywatnych. Oferują one popularne kierunki o niskim progu wejścia, przyciągające setki tysięcy studentów. Naszą odpowiedzią są więc kierunki, których uczelnie prywatne nie uruchamiają ze względu na konieczność posiadania kosztownej infrastruktury, specjalistycznego sprzętu i doświadczonej kadry. Obok już wymienionych są także np. leśnictwo, technologia drewna czy ekoenergetyka.

To studia wymagające, ale otwierające realne perspektywy zawodowe – prestiżowe i atrakcyjne. Młodzi ludzie to dostrzegają: liczba kandydatów rośnie od kilku lat.

Kadry dla gospodarki

Polska nie jest już krajem rolniczym takim jak trzy czy cztery dekady temu, ale jesteśmy jednym z największych producentów i przetwórców żywności w Europie. Powiedział pan, że zainteresowanie budują modne nowości, takie jak biotechnologia czy dietetyka. A czy regularnie odbudowują się także kadry w tych gałęziach gospodarki, które od dekad definiują uniwersytety przyrodnicze?

Staramy się, by tak było. Właśnie dlatego tradycyjne kierunki pozostają dla nas niezwykle ważne. Użytki rolne zajmują większość powierzchni Polski, a ponad jedna trzecia kraju to lasy. To, co dzieje się w tej przestrzeni, decyduje o jakości środowiska, funkcjonowaniu ekosystemów, bezpieczeństwie żywnościowym oraz jakości życia. Aby właściwie nią zarządzać, potrzebni są dobrze przygotowani specjaliści.

Do tego dochodzą filary gospodarki – produkcja żywności, przemysł drzewny i meblarstwo. To szczególnie istotne sektory, które dostarczają jedne z najważniejszych polskich towarów eksportowych.

Aaaaa absolwenta zatrudnię od zaraz

Ale czy młodzi ludzie chcą studiować takie kierunki? Bo znaczenie tych branż jest bezdyskusyjne, ale na pierwszy rzut oka „robienie w drewnie” nie wydaje się szczytem marzeń współczesnego pokolenia.

A jednak ci, którzy wybierają rolnictwo, ogrodnictwo czy technologię drewna, już w połowie studiów wiedzą, że czeka na nich bardzo dobra praca. Często od razu na stanowiskach eksperckich, a nawet kierowniczych. To branże, które w naszym regionie – ale przecież nie tylko – rozwijają się niezwykle dynamicznie i potrzebują specjalistów.

Ci, którzy wybierają rolnictwo, ogrodnictwo czy technologię drewna, już w połowie studiów wiedzą, że czeka na nich bardzo dobra praca. Często od razu na stanowiskach eksperckich, a nawet kierowniczych.

Regionalna gospodarka bardzo o tych ludzi zabiega. Niemal codziennie spotykam się z pytaniami o naszych absolwentów. Dotyczy to specjalistów z zakresu ochrony środowiska, agrobiznesu czy gospodarki wodnej, a także produkcji roślinnej i zwierzęcej. Zapotrzebowanie zgłaszają zarówno instytucje publiczne, przedsiębiorstwa komunalne, jak i prywatne firmy z całej zachodniej Polski. To, co dzieje się w Wielkopolsce, jest papierkiem lakmusowym procesów zachodzących w całym kraju.

Nieoczywisty wkład uczelni przyrodniczych

Status uniwersytetu oznacza, że nie jest to szkoła zawodowa. Z kolei nauki przyrodnicze czy rolnicze nie kojarzą się z typowo uniwersyteckimi dziedzinami przeżywającymi rozkwit naukowo-badawczy. Czy jako rektor skupia się pan na uczelni na dydaktyce, czy część badawcza jest równie ważna?

Być może problem polega na tym, że efekty naszej pracy naukowo-badawczej są mniej widoczne niż np. w przypadku medycyny czy inżynierii. Kiedy jedziemy drogą albo nowoczesnym pociągiem, myślimy o osiągnięciach wypracowanych na politechnikach. Kiedy idziemy do lekarza albo przebywamy w szpitalu, myślimy o osiągnięciach uczelni medycznych.

Natomiast często traktujemy jako coś naturalnego to, że mamy zdrowe gleby, wysokiej jakości żywność, czystą wodę czy dobrze funkcjonujące ekosystemy. A bardzo często są to właśnie efekty pracy naszych absolwentów i badań prowadzonych na uniwersytetach przyrodniczych.

W zeszłym roku pana uczelnia opatentowała 40 wynalazków – rok wcześniej było ich tylko dziewięć. Większość patentów w Polsce nie znajduje jednak zainteresowania rynku. Jak duża jest szansa, że te rozwiązania trafią do biznesu, zamiast pozostać jedynie dowodem aktywności naukowo-badawczej?

Bardzo wiele osiągnięć naszych naukowców jest wykorzystywanych w praktyce. Często po prostu nie kojarzymy ich z uniwersytetem. Mogę podać przykład z własnego obszaru badawczego. Współtworzyłem metody biologicznej oceny jakości ekosystemów wodnych, które dziś stanowią standard monitoringu wód w Polsce. Korzystają z nich służby odpowiedzialne za ochronę środowiska, ale również firmy przygotowujące oceny środowiskowe nawet największych inwestycji infrastrukturalnych i energetycznych w kraju. Sięgam po ten przykład, bo znam go szczególnie dobrze, ale to zaledwie jeden z wielu. Na naszej uczelni powstały dziesiątki innowacji, które zmieniają otaczającą nas rzeczywistość.

Często traktujemy jako coś naturalnego to, że mamy zdrowe gleby, wysokiej jakości żywność, czystą wodę czy dobrze funkcjonujące ekosystemy. A bardzo często są to właśnie efekty pracy naszych absolwentów i badań prowadzonych na uniwersytetach przyrodniczych.

Uniwersytet w projekcie elektrowni jądrowej

To rozwiązania wykorzystywane głównie w sektorze publicznym. Czy przygotowujecie również projekty komercyjne, tworzone od początku wspólnie z biznesem? Firma przychodzi i mówi: „Mamy problem. Pomóżcie go rozwiązać"?

Bardzo często. Liczba takich projektów rośnie z roku na rok. Współpracujemy z największymi polskimi firmami – od sektora energetycznego po przemysł rolno-spożywczy i drzewny. Wśród naszych partnerów są krajowi giganci, tacy jak Orlen czy Enea, ale też dziesiątki innych przedsiębiorstw. Realizujemy dla nich zlecenia, ekspertyzy i wspólne projekty badawcze.

Opracowujemy m.in. ekspertyzy z zakresu energetyki odnawialnej, inwestycji infrastrukturalnych oraz rekultywacji terenów pogórniczych. Dobrym przykładem są prace związane z przygotowaniami do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, w ramach których angażujemy się w przedsięwzięcia dotyczące aspektów środowiskowych.

Środki pozyskane ze współpracy z biznesem pozwalają nam dalej się rozwijać.

Współpracujemy z największymi polskimi firmami – od sektora energetycznego po przemysł rolno-spożywczy i drzewny. Realizujemy dla nich zlecenia, ekspertyzy i wspólne projekty badawcze.

Nauka czy praktyka?

UPP startuje w programie Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza. Do programu zakwalifikowało się jedynie około jednej czwartej publicznych uczelni w Polsce. Kluczowymi kryteriami udziału były ocena działalności naukowej i najwyższe kategorie jakości badań. Na co liczy pan dzięki ewentualnym dodatkowym pieniądzom, które mogą popłynąć z programu IDUB?

To przede wszystkim ogromny prestiż. Ale także szansa na wejście na jeszcze wyższy poziom badań, zwiększenie umiędzynarodowienia kadry naszej uczelni, skuteczniejsze aplikowanie o największe projekty, wsparcie współpracy z wiodącymi ośrodkami naukowymi i większą rozpoznawalność na świecie.

Nie obawia się pan, że jeśli priorytetem stanie się działalność stricte naukowa, gdzieś zniknie ten pierwiastek użyteczności badań, który dziś rozbudowujecie?

Nie mam takich obaw. Wręcz przeciwnie. Lepsza infrastruktura i wyższy poziom badań tylko wzmocnią nasz potencjał w zakresie badań aplikacyjnych i współpracy z biznesem.

„Zachęty do komercjalizacji to bardzo dobre podejście”

Resort Nauki przygotowuje zmiany w systemie punktacji publikacji, ale także w przyznawaniu punktów za patenty i komercjalizację badań. Co pan zrobiłby inaczej niż proponuje resort nauki, biorąc pod uwagę specyfikę pana uczelni?

Wysoki poziom badań i praktyczne zastosowanie wyników powinny iść w parze. Zachęty do komercjalizacji są dla uczelni przyrodniczej naturalnym kierunkiem. To bardzo dobre podejście i trzeba tylko zadbać o to, aby system odpowiednio je premiował.

Ale powiem szczerze, że przeżyłem już wiele reform i zmian systemowych i nie przeceniałbym ich skutków. Długoterminowo i tak zawsze najważniejsze są rzetelność naukowa, międzynarodowo uznawane publikacje, współpraca z najlepszymi ośrodkami oraz zagraniczne staże naukowców. Zmieniające się co kilka lat kryteria oceny ośrodków naukowych mogą chwilowo przesuwać akcenty, ale benchmark pozostaje ten sam.

Inwestycja w ludzi to priorytet

Czy jest jakaś nisza, w której polska nauka mogłaby stać się światowym liderem? Patrząc na obszar, który dotyczy pana pracy, panie rektorze – gospodarkę leśną czy rolną – widzi pan obszary, w których polscy badacze mogliby wnieść nową wartość do nauki światowej?

Ja naprawdę nie mam kompleksów. Nasi naukowcy już dziś prowadzą badania na najwyższym światowym poziomie w każdej dyscyplinie, którą uprawiamy. Publikują w najlepszych czasopismach, otwierają światowe konferencje, wygłaszają wykłady plenarne. Dotyczy to szerokiego spektrum naszych dyscyplin naukowych: biotechnologii, ochrony środowiska, weterynarii, produkcji roślinnej i zwierzęcej, leśnictwa oraz technologii drewna.

A gdyby było więcej pieniędzy na badania?

Niektóre dyscypliny wymagają szczególnie dużych nakładów. To m.in. biotechnologia i medycyna weterynaryjna. Jednak w praktyce we wszystkich dyscyplinach można wprowadzać ulepszenia i innowacyjne rozwiązania. Dzięki odpowiedniemu dofinansowaniu badania mogą osiągnąć znacznie wyższy poziom.

Największym zagrożeniem niedofinansowanej nauki jest to, że ludzie rezygnują z kariery akademickiej lub wyjeżdżają za granicę. Zatrzymanie młodej kadry to dziś ważniejsza inwestycja niż jakikolwiek budynek czy laboratorium.

AI zmienia wszystko, studia także

Na koniec wrócę do studentów, bo trwa rekrutacja. W Polsce pojawiają się tzw. mikroświadczenia, które pozwalają modułowo budować ścieżki edukacyjne. Czy zmiany w sposobie prowadzenia studiów będą dotyczyć także uczelni przyrodniczych? Czy da się inaczej, bardziej elastycznie uczyć weterynarii, biotechnologii czy technologii drewna?

Jestem przekonany, że system funkcjonowania uniwersytetów będzie się zmieniał. Dziś zdobycie pełnego wykształcenia wyłącznie na podstawie mikroświadczeń nie jest jeszcze możliwe, ale coraz więcej kursów i szkoleń funkcjonuje już w zbliżonym modelu, także na uczelniach takich jak nasza.

Również na naszym uniwersytecie ten sposób kształcenia będzie się szeroko rozwijał. To nie jest chwilowa moda, lecz kierunek, który będzie zyskiwał na znaczeniu, ponieważ oczekują tego studenci i ich przyszli pracodawcy.

Jeśli student może zdobyć wiedzę bez wychodzenia z domu i praktycznie wszystko załatwi za niego czat AI, to czy tradycyjny model: wykład, egzamin, ocena ma jeszcze sens?

Ma sens, choć jesteśmy w trakcie głębokich zmian w procesie dydaktycznym. Rozpowszechnienie narzędzi sztucznej inteligencji sprawiło, że klasyczne prace przygotowywane w domu straciły wartość jako forma weryfikacji wiedzy.

System funkcjonowania uniwersytetów będzie się zmieniał. Coraz więcej kursów i szkoleń funkcjonuje już w zbliżonym modelu, także na uczelniach takich, jak nasza. To nie jest chwilowa moda, lecz kierunek, który będzie zyskiwał na znaczeniu, ponieważ oczekują tego studenci i ich przyszli pracodawcy.

Zmiana sposobu studiowania będzie jednym z najważniejszych wyzwań szkolnictwa wyższego w najbliższych latach. Tradycyjny uniwersytet będzie łączył to, co niezwykle wartościowe w klasycznym modelu – bezpośrednie spotkanie z mistrzem i krytyczną dyskusję – z coraz bardziej elastycznymi, modułowymi formami zdobywania wiedzy i e-learningiem. W przypadku uczelni przyrodniczych nadal niezastąpione pozostają zajęcia laboratoryjne i terenowe. Ale standard uniwersytetu, który znamy od setek lat, przestaje wystarczać. I jestem przekonany, że proces zmian będzie tylko przyspieszał.

Główne wnioski

  1. Rośnie zainteresowanie studiami przyrodniczymi. Mimo cyfrowego świata, który wciąga młodych ludzi, UPP notuje wzrost liczby kandydatów. Najpopularniejsze kierunki to biotechnologia, dietetyka, weterynaria, architektura krajobrazu i gospodarka przestrzenna. Tradycyjne kierunki – rolnictwo, leśnictwo i technologia drewna – pozostają kluczowe ze względu na strategiczną rolę sektora rolno-spożywczego, leśnego i ochrony środowiska w polskiej gospodarce. Rektor UPP, prof. Krzysztof Szoszkiewicz, zapewnia, że absolwenci szybko znajdują dobrze płatną pracę, a regionalny biznes aktywnie ich poszukuje.
  2. Badania mają coraz większe znaczenie praktyczne. Uczelnia mocno stawia na zastosowanie nauki w gospodarce. W zeszłym roku opatentowała 40 wynalazków, podczas gdy rok wcześniej było ich dziewięć. Duża część badań znajduje realne zastosowanie w monitorowaniu środowiska, energetyce odnawialnej, rekultywacji terenów pogórniczych oraz przygotowaniach do budowy elektrowni jądrowej. UPP intensywnie rozwija współpracę z biznesem, m.in. z Orlenem i Eneą. Rektor podkreśla, że komercjalizacja to dobry kierunek, pod warunkiem, że system oceny uczelni będzie ją odpowiednio premiował.
  3. Przyszłość kształcenia będzie bardziej elastyczna. Standard klasycznego uniwersytetu przestaje wystarczać. Nadchodzą zmiany: modułowe formy zdobywania wiedzy, mikropoświadczenia i e-learning. Tradycyjne zajęcia laboratoryjne i terenowe pozostają jednak niezastąpione. Największym zagrożeniem jest niedofinansowanie nauki i odpływ młodych naukowców. Zatrzymanie młodej kadry jest ważniejsze niż jakiekolwiek laboratorium – podkreśla rektor UPP. Uczelnia startuje w programie IDUB, co ma wzmocnić badania i umiędzynarodowienie uczelni.