UE traci miliardy euro na rzecz chińskiej konkurencji. Są wyliczenia dla Polski
Europejski przemysł stracił w 2025 r. na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej. Tak wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) oraz Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

W skali UE najwięcej straciły kluczowe sektory unijnego przemysłu: motoryzacja i elektromobilność (28,5 mld euro utraconej wartości dodanej), maszyny i urządzenia (22,1 mld euro) oraz produkcja komponentów IT i elementów elektronicznych (19,8 mld euro).
Polska gospodarka utraciła 11,4 mld euro – wynika z raportu „Polska – Europa – Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?”. Jak wskazują autorzy publikacji, ze względu na konkurencję Chin zagrożonych może być nawet 45 tys. polskich miejsc pracy. Najmocniej dotknięte mogą być sektory produkcji baterii, części motoryzacyjnych, AGD oraz stali.
Z przeprowadzonego na potrzeby raportu badania ankietowego wynika, że 71 proc. polskich przedsiębiorców negatywnie ocenia wpływ ekspansji chińskich firm na rodzimą gospodarkę.
„Polscy i europejscy przedsiębiorcy alarmują, że mierzą się nie z tradycyjnie pojmowaną konkurencją, lecz z potężną machiną 'państwowego kapitalizmu'. Chiny generują gigantyczną nadprodukcję, wspieraną potężnymi subsydiami. Tamtejsze firmy otrzymują średnio od 3 do 8 razy więcej wsparcia publicznego niż przedsiębiorstwa w krajach OECD” – wskazano w raporcie.
Nie tylko największe gospodarki są wrażliwe na presję ze strony Chin
Według wyliczeń francuskiego Haut-Commissariat a la Stratégie et au Plan, presja konkurencyjna ze strony Chin obejmuje blisko 24 proc. eksportu państw UE. Wysoką wrażliwość na tę presję widać zarówno w największych gospodarkach UE – Niemczech (32 proc.), Francji (26 proc.) i Włoszech (25 proc.), jak i w mniejszych, lecz silnie uprzemysłowionych państwach, takich jak Słowacja (28 proc.), Szwecja (27 proc.) czy Czechy (25 proc.). Z presją chińskiej konkurencji zmaga się też 15 proc. polskiego eksportu.
Autorzy dodali, że presja ze strony Chin coraz wyraźniej zaznacza się również na unijnym rynku wewnętrznym. Najbardziej narażone pozostają Niemcy oraz gospodarki Europy Środkowej silnie związane z niemieckim zapleczem przemysłowym, szczególnie z sektorem motoryzacyjnym. Eksperci wymienili tu Słowację, Czechy i Słowenię. Nieco mniej zagrożona jest Polska, dzięki bardziej zdywersyfikowanej gospodarce. Najlepiej w Unii wypadają pod tym względem Belgia i Chorwacja.
– W polskiej debacie publicznej kwestia chińskiej ekspansji przemysłowej wciąż rzadko przedstawiana jest jako bezpośredni problem polskich firm. Najczęściej uważamy to za problem Niemiec i tamtejszych gigantów motoryzacyjnych czy maszynowych. To fundamentalny błąd. Unia Europejska mierzy się dziś z nową, potężną falą ekspansji zaawansowanych produktów przemysłowych, które zagrażają branżom strategicznym dla przyszłości naszego wzrostu i suwerenności gospodarczej. Czas najwyższy, by Polska odpowiedziała na to wyzwanie i precyzyjnie zdefiniowała swoje własne interesy w świetle tej presji – komentuje wicedyrektor OSW Jakub Jakóbowski.
Zdaniem wiceprezesa ZPP Jakuba Bińkowskiego potrzebne jest wdrożenie ochrony europejskiego rynku na wzór amerykański, a także wdrożenie propozycji zawartych w unijnym Industrial Accelerator Act.
– Rynkowa konkurencja i wolny handel zbudowały potęgę gospodarczą Polski w ostatnich trzech dekadach, jednak reguły gry uległy bezpowrotnej i brutalnej zmianie. Świat nie będzie czekał na naszą refleksję. Musimy natychmiast przyjąć do wiadomości potrzebę prowadzenia aktywnej polityki przemysłowej i selektywnego protekcjonizmu – wskazał Jakub Bińkowski.
Kryterium ceny w zamówieniach publicznych nie może być na pierwszym miejscu
Eksperci ZPP i OSW przedstawili w raporcie także rekomendacje. Zalecają oni odejście od dyktatu najniższej ceny w zamówieniach publicznych. W zamian proponują wprowadzenie kryteriów całkowitego kosztu posiadania, trwałości oraz bezpieczeństwa dostaw, a także szerokie stosowanie klauzul local content, czyli preferowanie produktów wytworzonych w Polsce i innych krajach UE.
Ich zdaniem należy też zaostrzyć nadzór i egzekwowanie przepisów. Jak zauważyli, potrzebna jest bezwzględna kontrola celna i techniczna produktów oferowanych przez chińskie platformy e-commerce. Niezbędne jest też wsparcie finansowe dla odbudowy europejskich zdolności produkcyjnych – od leków krytycznych, przez półprzewodniki, aż po magnesy i ogniwa.
Z kolei polski biznes wymaga transformacji. Firmy powinny wdrażać nowoczesne rozwiązania technologiczne i odchodzić od modelu podwykonawstwa na rzecz budowy własnych i chronionych patentami marek.
Polecamy: Chiny przebiły USA w wyścigu superkomputerów. Nowy lider pobił rekord El Capitana
Źródło: PAP