Wytwórcy zielonej energii mają propozycję dla przemysłu
Branża OZE proponuje nowy model współpracy między wytwórcami zielonej energii a przemysłem. Ma on ułatwić budowę kolejnych instalacji wiatrowych lub słonecznych, a jednocześnie obniżyć ceny prądu dla energochłonnych fabryk. Koncepcja wymaga jednak wsparcia państwa.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie rozwiązania dla przemysłu proponuje branża OZE.
- Dlaczego przemysł energochłonny nie chciał do tej pory współpracować z zielonymi wytwórcami.
- Jakiego wsparcia od państwa oczekują autorzy koncepcji.
Nowy mechanizm zawierania umów na zakup energii elektrycznej przez przemysł przygotowała fundacja RE-Source Poland Hub, działająca z inicjatywy Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Dziś właściciele farm wiatrowych czy słonecznych mogą korzystać z organizowanych przez państwo aukcji na zakup energii (wygrywają producenci, którzy zaoferują najniższą cenę energii, a państwo gwarantuje, że tę energię od nich odkupi). Mogą też zawierać bezpośrednie wieloletnie umowy na sprzedaż energii firmom (tzw. PPA), ale to rozwiązanie nie przyjęło się w branży energochłonnej. Przemysł narzeka na wysokie ceny energii oferowane w takich kontraktach i konieczność podpisywania umów nawet na 15 lat. RE-Source Poland Hub połączył te dwa modele i zaproponował nową koncepcję.
Połączyć różne interesy
– Bez wątpienia dzisiaj motorem napędzającym gospodarkę są ceny energii. Od kilku lat mamy jedne z najwyższych cen energii w Europie, co odczuwają przede wszystkim odbiorcy przemysłowi. Z drugiej strony mamy inwestorów, którzy chcą budować instalacje wykorzystujące odnawialne źródła energii, ale mają problemy z przyłączeniem ich do sieci. Postanowiliśmy połączyć interesy wytwórców i odbiorców i stworzyliśmy mechanizm, w którym obie strony wzajemnie sobie pomagają – tłumaczy Szymon Kowalski, wiceprezes RE-Source Poland Hub.
W proponowanym modelu całą procedurę inicjuje przemysł energochłonny. A więc konkretny zakład produkcyjny (istniejący lub planowany) zgłasza zapotrzebowanie na konkretną ilość zielonej energii na danym obszarze. Wyznacza też maksymalną cenę, po której jest skłonny kupić energię. Taki wniosek trafia do Urzędu Regulacji Energetyki, który z kolei publikuje informację o chęci zorganizowania aukcji na zakup energii dla firmy przemysłowej.
Kolejny krok należy do inwestorów OZE – jeśli mają na danym terenie projekty budowy zielonych instalacji, które spełniają kryteria danej aukcji, mogą się do niej zgłosić. Do walki o kontrakt mogą przystąpić tylko planowane instalacje (np. farmy wiatrowe lub słoneczne), a nie już te działające. Aby uruchomić aukcję, wystarczy, aby zgłosił się jeden zainteresowany podmiot. Inwestor, który wygra aukcję, ma pierwszeństwo przyłączenia do sieci swojej instalacji.
Potrzebne wsparcie
W kolejnym etapie firma przemysłowa podpisuje umowę na zakup energii od wytwórcy, który wygrał aukcję. Kontrakt ma być pięcioletni z możliwością jego przedłużenia. I tu wkracza państwo, które będzie gwarantem tego kontraktu przez 15 lat. Oznacza to, że jeśli odbiorca przemysłowy stanie się niewypłacalny albo nie będzie chciał po pięciu latach odnawiać kontraktu, państwo przejmie za niego obowiązek zakupu energii od wytwórcy. Podobnie jak dziś gwarantuje zakup energii po określonej cenie wytwórcom, którzy wygrali aukcje OZE.
– Zakładamy, że państwo będzie wkraczać do akcji tylko w wyjątkowych sytuacjach. Natomiast w większości przypadków będzie tylko cichym gwarantem tego mechanizmu – podkreśla Piotr Czopek, ekspert RE-Source Poland Hub.
Założenie jest takie, że zyskują obie strony. Bowiem inwestorzy z branży OZE, aby uzyskać dostęp do sieci energetycznej, będą skłonni zaoferować przemysłowi atrakcyjne ceny energii.
– Mechanizm ten jest też korzystny dla operatorów sieci. Do tej pory rozwijaliśmy źródła energii w oderwaniu od faktycznego zapotrzebowania w danej lokalizacji. Teraz to przemysł będzie zgłaszał, w których miejscach potrzebuje nowych mocy. Model polegający na tym, że budujemy jak najwięcej OZE i jak najszybciej, jest trudny do utrzymania. Za tym jednak muszą pójść zachęty inwestycyjne, a więc szybsza ścieżka przyłączenia tego typu projektów do sieci energetycznej. Bo przemysł nie będzie czekał latami na zakontraktowaną energię – dodaje Piotr Czopek.
Propozycja warta dyskusji
Przemysłowi energochłonnemu do tej pory było nie po drodze z wytwórcami zielonej energii. Dla dużych firm przemysłowych ceny energii są czynnikiem decydującym o ich konkurencyjności na światowych rynkach. Tymczasem oferty wieloletnich umów na zakup zielonej energii rozjeżdżały się z oczekiwaniami przemysłu.
– Ta propozycja to naruszenie fundamentów obecnego systemu energetycznego. Nowy mechanizm zakłada budowę źródeł energii specjalnie dla określonej grupy odbiorców. Jeśli faktycznie te inwestycje powstaną i będziemy kupować energię taniej, to będziemy szczęśliwi. Przemysł cały czas szuka alternatywy dla drogiej energii, którą mamy w polskim systemie. Od dawna mówimy, że te inwestycje energetyczne, które realizowane są obecnie w Polsce, nie gwarantują nam taniego prądu. Dlatego dzisiaj albo przemysł będzie budował własne źródła energii, albo podpisywał kontrakty z wytwórcami na proponowanych nowych zasadach. Nie jestem pewien, czy uda się wcielić w życie ten mechanizm. Temat jest trudny, ale warty przedyskutowania – ocenia Henryk Kaliś, prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii.
Realizacja tej propozycji wymagałaby przede wszystkim zmian w prawie. RE-Source Poland Hub w najbliższych tygodniach będzie rozmawiał na ten temat z przedstawicielami rządu i regulatora.
Zatkana sieć energetyczna
Budowanie elektrowni blisko odbiorców przemysłowych pomogłoby stabilizować sieć energetyczną. Dziś w wielu miejscach jest ona przeciążona. A wciąż zgłaszają się chętni, by budować nowe instalacje OZE w miejscach, gdzie jest nadpodaż zielonych mocy.
– Chcemy, aby odnawialne źródła energii dalej się rozwijały, ale nie w miejscach, gdzie sieć jest już przesycona. Dlatego jako operator sieci dystrybucyjnej będziemy wskazywać obszary, gdzie jest jeszcze miejsce na nowe inwestycje. Kształtując nowy model rynku, musimy też pamiętać o tym, aby nie obciążać zbytnio odbiorców energii. Bo ostatecznie wszystkie koszty związane z rozwojem sieci i działaniem systemu energetycznego ponoszą odbiorcy w swoich rachunkach. Moim zdaniem to jest dobry moment, aby rozpocząć dyskusję na temat partycypacji wytwórców w kosztach utrzymania sieci. Zwłaszcza na obszarach, gdzie tych zielonych instalacji jest już bardzo dużo – wskazuje Karolina Lipińska, wiceprezeska Energi Operator.
Główne wnioski
- Fundacja RE-Source Poland Hub zaprezentowała koncepcję, która ma równoważyć interesy wytwórców zielonej energii i przemysłu energochłonnego. Pomysł polega na uruchomieniu aukcji na sprzedaż energii dla konkretnych zakładów przemysłowych. Wygrany inwestor z branży OZE miałby pierwszeństwo w podłączeniu swojej instalacji do sieci energetycznej na danym terenie. Firmy przemysłowe zaś miałby dostęp do energii tańszej niż na rynku przez co najmniej pięć lat.
- Realizacja tego pomysłu wymaga zmian w prawie i państwowych gwarancji przez 15 lat. Państwowa pomoc polegałaby na przejęciu obowiązku zakupu zielonej energii od wytwórcy w momencie, gdy firma przemysłowa np. upadnie lub po pięciu latach nie zdecyduje się na przedłużenie kontraktu.
- Przedstawiciele przemysłu popierają propozycję, choć podchodzą do niej z dystansem. – Przemysł cały czas szuka alternatywy dla drogiej energii, którą mamy w polskim systemie. Nie jestem pewien, czy uda się wcielić w życie ten mechanizm. Temat jest trudny, ale warty przedyskutowania – ocenia Henryk Kaliś, prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii.

