Kategorie artykułu: Biznes Newsy

Cła na chińskie paczki już obowiązują. Po dwóch tygodniach widać pierwsze efekty

Wprowadzenie ceł na przesyłki o wartości do 150 euro szybko przełożyło się na ceny na najpopularniejszych chińskich platformach handlowych. Różnice dotyczą nie tylko wysokości kosztów, lecz także momentu, w którym klient dowiaduje się o ostatecznej cenie zakupu.

Chiński magazyn, paczki e-commerce
Od 1 lipca UE nalicza cła na wszystkie paczki spoza Unii, także te o wartości do 150 euro. Nowe rozwiązanie miało wzmocnić konkurencyjność europejskich przedsiębiorców i zmniejszyć skalę zamówień z Chin do Europy. Do UE trafiają rocznie już miliardy paczek z chińskich platform e-commerce. Fot. Sun Zhongzhe/VCG via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Czy po wprowadzeniu ceł wzrosły ceny na najpopularniejszych chińskich platformach e-commerce.
  2. Jakie strategie wobec nowych regulacji przyjęły AliExpress, Shein i Temu.
  3. Jak na zmianach mogą skorzystać europejskie firmy z branży e-commerce.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Cła na chińskie paczki stały się faktem. Od 1 lipca 2026 r. wszystkie towary kupowane na odległość w krajach spoza UE i sprowadzane do Unii w przesyłkach są objęte cłem w wysokości 3 euro, czyli około 13 zł. Od 1 listopada dojdzie do tego opłata manipulacyjna. Wcześniej paczki z towarami o wartości do 150 euro były zwolnione z opłat celnych.

Chociaż unijne regulacje obejmują wszystkie paczki spoza UE, nie jest tajemnicą, że ich głównym celem były towary kupowane na chińskich platformach. W 2024 r. do UE trafiło 4,6 mld przesyłek spoza Unii zawierających towary o wartości poniżej 150 euro. To dwa razy więcej niż w 2023 r. i ponad trzy razy więcej niż w 2022 r.

„Takie paczki są obecnie wwożone do UE bez cła, co prowadzi do nieuczciwej konkurencji dla sprzedawców z UE, zagrożeń dla zdrowia i bezpieczeństwa konsumentów, wysokiego poziomu oszustw oraz obaw o środowisko” – komentowała w grudniu Rada UE, uzasadniając decyzję o wprowadzeniu cła.

Przed wejściem w życie nowych przepisów pojawiały się prognozy, że niewiele one zmienią. Twierdzono, że chińskie firmy coraz częściej przenoszą znaczną część logistyki do Europy. Towar importowany hurtowo z Chin, ale wysyłany do klienta detalicznego z magazynu w Europie, nie podlega nowym przepisom. Eksperci wskazują jednak, że wbrew tym przewidywaniom efekty są już widoczne. Gdzie? Właśnie tam, gdzie miało najbardziej zaboleć, czyli w portfelach klientów.

Chińskie firmy już reagują na nowe regulacje

Często powtarzano, że po wprowadzeniu ceł na chińskie przesyłki konsumenci nie odczują żadnej zmiany. Tymczasem już w pierwszym tygodniu obowiązywania nowych przepisów Temu, Shein i AliExpress zmodyfikowały strategie cenowe. Dodatkowe koszty są przy tym bez większych wątpliwości przenoszone na klientów końcowych – wskazują Ewa Kraińska, prezeska WhenUbuy, oraz Sebastian Błaszkiewicz, doradca strategiczny i ekspert rynku w Univio, a także członek Rady Izby Gospodarki Elektronicznej.

Ich analiza pokazuje, że ceny na trzech najpopularniejszych w Polsce chińskich platformach zmieniły się już w pierwszym tygodniu obowiązywania nowych przepisów. Eksperci WhenUbuy i Univio przeanalizowali ceny 50 najpopularniejszych produktów na AliExpress, Shein i Temu. Porównali ceny zakupu z pierwszego półrocza 2026 r. z cenami odnotowanymi w pierwszym tygodniu lipca.

Trzy platformy, trzy strategie

Każda z firm przeanalizowanych przez Ewę Kraińską i Sebastiana Błaszkiewicza stosuje nieco inną strategię. Na jednym krańcu tego spektrum znajduje się Temu. Średnie ceny produktów na tej platformie zmieniły się nieznacznie, a w zdecydowanej większości przypadków cło jest doliczane dopiero w koszyku.

Oznacza to, że oferta na pierwszy rzut oka pozostaje bardzo konkurencyjna. Pełny koszt zakupu ujawnia się dopiero na końcowym etapie ścieżki zakupowej.

AliExpress przyjął odwrotne podejście. Na tej platformie widać wyraźne podwyżki cen samych produktów. Zdaniem autorów analizy sugeruje to, że znaczna część nowych kosztów została wkalkulowana bezpośrednio w ceny. Dla klienta oznacza to, że podwyżka jest widoczna już na etapie przeglądania oferty. Jednak ryzyko zaskoczenia przy finalizacji zamówienia jest mniejsze.

Warto wiedzieć

Ceny transakcyjne na chińskich platformach odbiegają od standardowych

Autorzy analizy zwracają uwagę na istotne zastrzeżenie metodologiczne. Cena zakupu odnotowana w pierwszym półroczu nie musi odpowiadać regularnej cenie katalogowej. W praktyce mogła zostać obniżona dzięki kuponom, rabatom lub promocjom oferowanym przez platformę lub sprzedawcę. Wyliczona skala wzrostu cen po wprowadzeniu ceł może być więc w części przypadków zawyżona.

Rozwiązanie pośrednie stosuje Shein. Na tej platformie widać zarówno istotne wzrosty cen produktów, jak i doliczanie cła w koszyku. Oznacza to, że część kosztu została ukryta w cenie, a część ujawnia się dopiero podczas finalizacji zamówienia.

– Klienci już dostrzegają zmianę w podejściu platform. Widać to wyraźnie w licznych reakcjach publikowanych w mediach społecznościowych – wskazują Ewa Kraińska i Sebastian Błaszkiewicz.

Dodatkowe koszty ponosi klient

Cła nie pozostały neutralne ani dla rynku, ani dla konsumentów – to główny wniosek autorów analizy. Już po pierwszym tygodniu obowiązywania nowych regulacji widać, że platformy zmieniły sposób kształtowania cen. Dodatkowy koszt przeniesiono na klientów końcowych.

– Rynek e-commerce bardzo szybko dostosowuje się do nowych realiów. Platformy nie zamierzają w dłuższej perspektywie pokrywać dodatkowych kosztów. Zmieniają natomiast sposób komunikowania się z nimi i przenoszenia ich na klientów. Pokazuje to, że sama cena produktu przestaje być wystarczającym punktem odniesienia przy ocenie atrakcyjności oferty – komentuje Ewa Kraińska, prezeska WhenUbuy.

Jak dodaje, konsumenci powinni zwracać uwagę nie tylko na cenę prezentowaną w wynikach wyszukiwania lub na karcie produktu. Liczą się także wszystkie opłaty doliczane w koszyku. Jej zdaniem wprowadzenie ceł może mieć znaczenie również dla sprzedawców i innych podmiotów działających na rynku.

– Jeżeli różnica cenowa między chińskimi platformami a lokalnymi sprzedawcami będzie się zmniejszać, część konsumentów może zacząć przywiązywać większą wagę do innych elementów oferty, takich jak czas dostawy, łatwość zwrotu, jakość obsługi czy bezpieczeństwo zakupów. W efekcie konkurencja w e-commerce będzie się częściej opierała nie tylko na najniższej cenie, lecz także na całym doświadczeniu zakupowym – uważa Ewa Kraińska.

Polscy gracze mogą skorzystać, ale nie mogą siedzieć z założonymi rękami

Sebastian Błaszkiewicz z Univio, członek Rady Izby Gospodarki Elektronicznej, uważa, że nowe cła otwierają przed polską branżą e-commerce nowe możliwości. Zwłaszcza że mogą być dopiero pierwszym krokiem do większej reformy systemu celnego. Europejskie firmy muszą jednak dobrze wykorzystać okazję, jaką daje im zmniejszenie przewagi cenowej globalnych platform.

– Lokalni gracze powinni świadomie inwestować w to, czego nie da się skopiować jednym ruchem. Czyli w szybkie i przewidywalne dostawy, prosty proces zwrotów, wysoką jakość obsługi, przejrzyste informacje o pochodzeniu produktów oraz realne budowanie zaufania do marki. Jeśli polskie sklepy i platformy handlowe wykorzystają ten moment, mogą zamienić szok cenowy wywołany cłami w trwałą zmianę nawyków zakupowych – uważa Sebastian Błaszkiewicz.

Zdaniem eksperta

Liczba przesyłek z Chin może spaść. Pytanie, na jak długo

Opłata w wysokości 3 euro może w krótkim terminie ograniczyć liczbę paczek wysyłanych bezpośrednio z państw trzecich do europejskich konsumentów. Podobny trend można było zaobserwować w Rumunii, która wcześniej wprowadziła własną opłatę w wysokości około 5 euro. Wolumen importu przesyłek o małej wartości zmniejszył się tam początkowo nawet o 60-70 proc. Z czasem jednak, gdy konsumenci i platformy dostosowali się do nowych kosztów, ponownie wzrósł.

Z perspektywy logistyki zmiana, która nastąpiła 1 lipca, nie oznacza końca handlu tanimi produktami spoza UE. Bardziej prawdopodobna jest zmiana w sposobie, w jaki towary trafiają do klientów. Model pojedynczej paczki lotniczej wysyłanej bezpośrednio z Azji będzie tracił część przewagi kosztowej. W jego miejsce będzie się rozwijał import zbiorczy, obejmujący odprawę większych partii towarów, ich magazynowanie w UE oraz dostarczanie klientom na lokalnym rynku.

Kierunek ten może mieć konsekwencje nie tylko dla e-commerce, lecz także dla branży logistycznej. Jeżeli największe azjatyckie platformy i operatorzy będą przenosić większe wolumeny towarów do europejskich magazynów, mogą stopniowo rozwijać własne zaplecze dostaw na ostatnim etapie lub zacieśniać współpracę z wybranymi firmami kurierskimi. Dla lokalnych operatorów oznaczałoby to większą konkurencję nie tylko w obsłudze importu, lecz także na rynku krajowych dostaw.

Punktem wyjścia dla tych zmian pozostaje przenoszenie towarów do magazynów europejskich. Taki model sprzyja przede wszystkim platformom, które już dysponują magazynami w Europie, obsługują duże wolumeny przesyłek i mają pieniądze na szybką przebudowę logistyki. Mniejszym sprzedawcom będzie znacznie trudniej dostosować się w takim samym tempie. Dla polskich i europejskich firm z sektora MŚP otwiera się więc możliwość przejęcia części rynku.

Polska logistyka skorzysta. Co ze sprzedawcami?

Zdaniem Andrzeja Ciesielskiego, prezesa Furgonetka.pl, lokalni sprzedawcy internetowi i duże europejskie platformy handlowe niekoniecznie skorzystają na wprowadzeniu ceł. Chińskie platformy nadal mogą z nimi konkurować ceną. Jednocześnie będą coraz intensywniej rozwijać zaplecze logistyczne w UE, wyprzedzając kolejne zmiany regulacyjne.

– Polska staje się chińskim centrum dystrybucyjnym dla Europy. Platformy nie czekają na nowe przepisy. Temu, Shein i JD.com przenoszą towary do magazynów w Europie, w tym do magazynów w Polsce. Paczka nie jedzie już przez trzy tygodnie z Chin, lecz jest wysyłana z centrum dystrybucyjnego pod Warszawą lub Łodzią. Ponadto opłata w wysokości 3 euro to dopiero pierwszy krok. Bardziej rygorystyczne zasady zaczną obowiązywać w 2028 r., gdy UE całkowicie zniesie próg 150 euro. Do tego czasu platformy zdążą przebudować swój model działania – wskazuje Andrzej Ciesielski.

Jego zdaniem na zmianach mogą stracić pośrednicy, którzy sprowadzają tanie produkty za pośrednictwem chińskich platform handlowych, a następnie sprzedają je na lokalnych platformach. Skorzystać mogą natomiast firmy dostarczające infrastrukturę oraz usługi logistyczne.

– Im więcej towarów trafia do magazynów w Polsce, tym więcej paczek trzeba stąd rozwieźć po Europie. To realne zlecenia dla polskich kurierów, firm zajmujących się kompleksową obsługą zamówień oraz dostawców oprogramowania logistycznego. Paradoksalnie chińska ekspansja napędza polską logistykę – wskazuje prezes Furgonetka.pl.

– Kluczowym elementem zmian zachodzących w polskim e-commerce pod wpływem nowych unijnych regulacji będzie edukacja konsumentów – uważa Sebastian Błaszkiewicz.

Jak wskazuje, klienci poniosą dodatkowe koszty – bezpośrednio w postaci ceł albo pośrednio poprzez finansowanie inwestycji zagranicznych platform w infrastrukturę logistyczną zlokalizowaną w UE.

Dlatego firmy działające na rynku e-commerce powinny informować klientów nie tylko o kosztach celnych, lecz także o jakości produktów, związanych z nimi zagrożeniach, miejscu produkcji oraz konsekwencjach masowego przenoszenia zakupów na platformy spoza UE dla lokalnych przedsiębiorstw.

– Bądźmy otwarci na konkurencję, ale nie na model, w którym europejskie firmy są obciążane kolejnymi regulacjami, podczas gdy podmioty spoza UE przez lata korzystają z „promocyjnych” warunków. Równe zasady, przejrzystość i uczciwe rozliczanie kosztów, w tym należności celnych, to jedyny sposób, aby polski e-commerce miał realną szansę w tej rywalizacji. Dziś i na kolejnych etapach reformy celnej – uważa Sebastian Błaszkiewicz.

Główne wnioski

  1. Zakupy na chińskich platformach handlowych stały się droższe. Efekty wprowadzenia ceł na paczki o wartości do 150 euro były widoczne już w pierwszym tygodniu obowiązywania nowych regulacji.
  2. Trzy najpopularniejsze platformy – AliExpress, Shein i Temu – przyjęły odmienne strategie dotyczące momentu, w którym klient dowiaduje się o podwyższonej cenie z tytułu opłat celnych. Ma to znaczenie dla konwersji, marketingu oraz możliwości porównywania ofert.
  3. Na zmianach mogą skorzystać polskie i europejskie firmy z branży e-commerce. Chodzi nie tylko o sprzedawców, których ceny stały się bardziej porównywalne z ofertą chińskich platform. Większą rolę mogą odegrać również unijni operatorzy logistyczni, firmy magazynowe i dostawcy oprogramowania.