Przejęcie za 1,1 mld zł wzmacnia Polpharmę w Rumunii. Polska grupa chce być liderem regionu
Farmaceutyczne imperium Jerzego Staraka rośnie w Europie. Zakup jednego z kluczowych rumuńskich producentów leków wpisuje się w nową strategię lidera polskiego rynku. Największa transakcja w historii Polpharmy ma być początkiem przyspieszonej ekspansji w regionie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co przesądziło o atrakcyjności Biofarmu dla Polpharmy.
- W jaki sposób największa transakcja polskiej grupy wpisuje się w jej nową strategię.
- Jaki Polpharma ma plan ekspansji w regionie oraz integracji przejętej firmy i lokalnych zespołów.
Największa polska grupa farmaceutyczna będzie jeszcze większa – przede wszystkim za granicą. Kontrolowana przez Jerzego Staraka, jednego z najbogatszych Polaków, Polpharma dokonała w 2012 r. historycznej akwizycji. Za 957 mln zł kupiła wówczas 85 proc. akcji Polfy Warszawa. Kilkanaście lat później sfinalizowała jeszcze większą transakcję. Wbrew medialnym doniesieniom, sprostowanym przez spółkę, nie doszło do tego w czerwcu.
Za ok. 1,1 mld zł – czyli równowartość swojego rocznego zysku netto – Polpharma przejęła w lipcu rumuński Biofarm, jednego z kluczowych lokalnych producentów i dostawców leków. Wkrótce prawdopodobnie ściągnie go z giełdy w Bukareszcie. Jego akcjonariusze – głównie dwa fundusze – mogą być zadowoleni. Cena 1,38 leja za akcję jest prawie dwukrotnie wyższa od szczytu notowań sprzed kilku lat.
– Eksport odpowiada za ok. 2-3 proc. przychodów Biofarmu. Transakcja oznacza dla nas kupienie od pierwszego dnia silnej pozycji na rynku o dużym potencjale oraz unikatowego know-how. Zbudowanie tego od zera byłoby nawet kosztowniejsze, bo wymagałoby nauki na własnych błędach, a także wielu lat pracy – komentuje Tamás Uri, dyrektor generalny regionu CEE (Europy Środkowej i Wschodniej) w Polpharmie.
Warto wiedzieć
Polski gigant na miarę Europy
Powstała w 1935 r. Polpharma – sprywatyzowana w 2000 r. – jest wyraźnie największą polską grupą farmaceutyczną. Z uwagi na duże rozdrobnienie sektora daleko jej jednak do dominacji. Jako lider rynku farmaceutycznego w Polsce miała w 2025 r. 5,8 proc. udziału w nim.
Wśród ok. 6,5 tys. pracowników grupy ok. 400 pracuje w dziale B+R (badawczo-rozwojowym), a 60 ma tytuł doktora. Produkuje co ósme opakowanie leku kupowane w polskich aptekach i co trzecie trafiające do szpitalu w kraju. Rocznie to ok. 400 mln opakowań tabletek oraz dziesiątki milionów innych form: tub i ampułek. Eksport obejmuje ponad 80 krajów na różnych kontynentach.
Polska firma jest jednym z niewielu producentów w Europie posiadających własny pion substancji czynnych. W Starogardzie Gdańskim wytwarza ponad 40 zaawansowanych substancji czynnych eksportowanych m.in. do USA i Japonii. To klucz do niezależności od dostaw z Azji (Indii i Chin). Polpharma ma łącznie osiem fabryk (w Polsce i w Azji Centralnej) oraz pięć ośrodków B+R, z czego cztery w Polsce, a jeden w Kazachstanie.
Biofarm idealnie pasuje do Polpharmy
Historia Biofarmu liczy ponad 100 lat, a więc jest o kilkanaście lat dłuższa niż historia Polpharmy. W pierwszym kwartale spółka osiągnęła wyniki porównywalne z rezultatami sprzed roku. Cały ubiegły rok był jednak dla niej wyjątkowo udany.
W latach 2022-2025 przychody Biofarmu wzrosły z 277 do 319 mln lejów, czyli do ponad 260 mln zł według bieżącego kursu. Zysk netto zwiększył się w tym czasie z 71 do 101 mln lejów.
– W Biofarmie dostrzegamy strategię i wartości zbliżone do naszych. Zakładamy nie tylko utrzymanie dotychczasowej dynamiki rozwoju, lecz także jej przyspieszenie – zapowiada Tamás Uri.
Do przeprowadzenia największej transakcji w 91-letniej historii Polpharmy skłoniło grupę kilka czynników: pozycja rynkowa Biofarmu, portfolio leków, siła marki, doświadczenie pracowników oraz infrastruktura produkcyjna. Biofarm należy do dziesięciu największych firm na rumuńskim rynku farmaceutycznym, drugim co do wielkości w Europie Środkowej i Wschodniej po rynku polskim. Oferuje ponad 100 leków w kilkudziesięciu obszarach terapeutycznych.
– 95 proc. jego działalności stanowią leki OTC, czyli dostępne bez recepty, oraz suplementy diety. To doskonale pasuje do naszego biznesu. Leki RX, wydawane na receptę, odpowiadają za ponad 40 proc. naszego portfolio. Marki Biofarmu zajmują ponadto czołowe pozycje na lokalnym rynku i są bardzo rozpoznawalne – mówi Tamás Uri.
Zdaniem eksperta
Przejęcie Biofarmu to nie tylko zakup fabryki
W przypadku drugiej z tych transakcji warto przyjrzeć się skali rynku, o który toczy się ta gra. Wschodnioeuropejski rynek farmaceutyczny, obejmujący 19 krajów, w tym Bałkany i Ukrainę, ale bez Białorusi i Rosji, jest wart ok. 42 mld dolarów. Odpowiada zaledwie za 2,3 proc. globalnego rynku przy niemal 2 proc. światowej populacji. Same Niemcy mają większy rynek farmaceutyczny niż cały nasz region.
Właśnie w tej różnicy kryje się jednak potencjał. W ostatnich dwóch latach rynek farmaceutyczny w CEE urósł o 14 proc., podczas gdy w Europie Zachodniej o 9 proc. Najlepszym przykładem jest Rumunia – drugi po Polsce rynek regionu, rozwijający się w tempie 13-14 proc. rocznie.
Polpharma nie kupuje więc po prostu dwóch fabryk. Kupuje silną pozycję w jednym z najważniejszych krajów regionu, marki znane rumuńskim pacjentom od dziesięcioleci, lokalne moce produkcyjne oraz kanały eksportowe prowadzące na południowy wschód Europy.
Rumuński rynek pozostaje rozdrobniony. Skala budowana przez polskie grupy farmaceutyczne w drodze konsolidacji pozwala inwestować w rozwój, zamiast jedynie bronić dotychczasowej pozycji. Prawdziwym sprawdzianem najbliższych lat będzie jednak coś więcej. Firmy muszą udowodnić, że potrafią nie tylko kupować zagraniczne aktywa, lecz także mądrze je integrować i rozwijać. W regionalnej farmacji wygrywa bowiem ten, kto potrafi być jednocześnie duży i lokalny.
Integracja potrwa kilka lat
Polpharma nie rezygnuje z przejmowanych marek cenionych przez klientów, lecz zamierza wspierać ich dalszy rozwój. Przykładem jest Linomag należący do Ziołoleku, którego grupa kupiła w 2024 r. Podobne podejście ma zastosowanie do portfela Biofarmu.
– Natomiast co do potencjału wykorzystania jego oferty w Polsce i na innych rynkach oraz leków Polpharmy w Rumunii – będziemy analizować te możliwości w kolejnych miesiącach. Podobnie jak stan przejętej infrastruktury i ewentualne jej doinwestowanie. Kluczowe jest utrzymanie ciągłości jej działania i dostarczania leków pacjentom – mówi Tamás Uri.
Efektów synergii oczekiwałby „na wczoraj”. Realnie integracja systemów, regulacji, raportowania itd. trwa rok, niekiedy nawet do dwóch lat. Dłuższym i zdecydowanie większym wyzwaniem jest integracja zespołu z uwagi na różnice kulturowe.
– Wiem z doświadczenia, że to proces rozłożony czasem nawet na kilka lat. Wymiana doświadczeń i wypracowanie złotego środka muszą trwać. Sprzyja nam to, że zawsze dołączają do nas firmy bliskie nam pod kątem podejścia do prowadzenia działalności. Biofarm z pewnością do takich firm należy – wyjaśnia menedżer.
Węgier szefem regionu w polskiej grupie
Polpharma przechodzi w ostatnim czasie istotne zmiany. Od początku roku na czele całej grupy stoi Sebastian Szymanek, dotychczasowy prezes spółki głównej. Natomiast w maju stanowisko szefa regionu CEE objął Tamás Uri.
To Węgier związany z Polską przez ukończone w 1999 r. studia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. W branży farmaceutycznej spędził już większość kariery. Poprzednio spędził blisko 10 lat w Egis Pharmaceuticals jako szef CEE, a następnie jako dyrektor handlowy.
– Każda z moich poprzednich organizacji podkreślała, jak ważne jest szybkie działanie. Mimo to, po dołączeniu do Polpharmy, zaskoczyła mnie dynamika tej firmy. Czas podejmowania decyzji jest znacznie krótszy i wiem, że miało to duże znaczenie podczas przygotowywania przejęcia Biofarmu. Istotna jest struktura właścicielska, czyli obecność prywatnego właściciela gotowego podejmować śmiałe decyzje, co w efekcie przekłada się na większą sprawczość całej firmy – mówi Tamás Uri.
Doświadczenie z turbulentnych rynków
Menedżer zapewnia, że jest dobrze przygotowany do roli szefa regionu CEE w Polpharmie. Wynika to przede wszystkim z dwóch elementów jego doświadczenia zdobytego w 18 krajach.
– Po pierwsze, zawsze działałem na niepewnych i turbulentnych rynkach. Kilka lat temu rząd Węgier z dnia na dzień, w dodatku w nocy, nałożył dodatkowy podatek na krajowych producentów leków, utrudniając im rozwój. Podobnych sytuacji doświadczyłem również w innych państwach. To uczy szybkiego działania i przystosowywania się nawet do najbardziej nieprzewidywalnych zmian – tłumaczy Tamás Uri.
Po drugie, wie, jak ważna jest wymiana najlepszych praktyk między zespołami działającymi w poszczególnych krajach oraz jak skutecznie ją organizować.
– Wykorzystanie dobrego rozwiązania z jednego państwa na rynku innego może szybko przynieść korzyści wielokrotnie wyższe. Bardzo cenię bezpośrednią współpracę, dlatego od pierwszych dni w Polpharmie regularnie odwiedzam kolejne kraje. Chcę uwolnić niewykorzystywany dotąd potencjał. Nie mam na myśli optymalizacji rozumianej jako ograniczanie kosztów, lecz wspólnego wypracowania jeszcze wyższych przychodów na poszczególnych rynkach – mówi Tamás Uri.
Nowa strategia i silniejsza ekspansja w CEE
Utworzenie stanowiska szefa regionu CEE wiąże się z transformacją grupy i wdrażaniem nowej strategii. W latach 2022-2025 Polpharma zwiększyła przychody z 4,3 do 5,3 mld zł, a zysk operacyjny z blisko 1 do 1,4 mld zł. Polski rynek nadal zdecydowanie dominuje w działalności grupy. Choć wciąż oferuje przestrzeń do rozwoju, realizacja większych ambicji wymaga znalezienia nowych źródeł finansowania.
– Mamy ogromne możliwości ekspansji w Europie Środkowej i Wschodniej. Na razie region ten, z wyłączeniem Polski, odpowiada za mniej niż 10 proc. przychodów grupy, a po uwzględnieniu Biofarmu – za nieco ponad 10 proc. Moją ambicją jest co najmniej podwojenie tego udziału w ciągu pięciu lat. Mówimy przy tym o znacznie wyższych przychodach całej grupy niż obecnie, ponieważ zakładamy dalszy wzrost zarówno w Polsce, jak i poza regionem. Nie jest to myślenie życzeniowe, lecz wniosek wynikający z twardych danych – mówi Tamás Uri.
Wylicza, że same Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia łącznie zamieszkuje ok. 45 mln mieszkańców, podczas gdy porównywalna pod względem gospodarczym Polska ma populację ok. 38 mln. W zasięgu grupy znajduje się ponadto kilkanaście innych państw regionu zamieszkanych przez kolejne dziesiątki milionów osób.
– Prezes naszej grupy powtarza, że samo utrzymywanie dotychczasowego tempa oznacza w rzeczywistości zastój, a nawet krok wstecz. W nowej strategii przyjęliśmy, że w ciągu pięciu lat chcemy stać się prawdziwie multiregionalną platformą farmaceutyczną, a docelowo również liderem rynku w Europie Środkowej i Wschodniej. Stąd większy nacisk na ekspansję zagraniczną – mówi szef regionu CEE w Polpharmie.
Wyzwania i szanse w Europie Środkowej i Wschodniej
Grupa zdaje sobie sprawę ze skali wyzwania. Zdaje sobie sprawę z presji na marże, ponieważ rentowność w całej branży jest dziś zauważalnie niższa niż dekadę temu. Równocześnie koszty produkcji systematycznie rosną, a silne regulacje ograniczają możliwości kształtowania cen w poszczególnych państwach. Sytuacja wygląda więc inaczej niż na typowym rynku produktów konsumenckich.
– Prawo i regulacje są ponadto bardzo zróżnicowane w zależności od kraju. Rozwiązania wprowadzane na jednym rynku często dopiero po pewnym czasie pojawiają się na kolejnym. Dzięki doświadczeniu zdobytemu w różnych państwach możemy wcześniej przygotować się na nadchodzące zmiany. Przynosi to korzyści nie tylko biznesowi, lecz także pacjentom, ponieważ pomaga utrzymać ciągły dostęp do szerokiego wyboru leków – tłumaczy Tamás Uri.
Ekspansji w regionie sprzyja natomiast znacznie większe przywiązanie pacjentów do marek niż choćby w Europie Zachodniej.
– Pacjenci są gotowi zapłacić nieco więcej za produkt, któremu ufają i do którego są przyzwyczajeni. To dla nas szansa. Mamy duże doświadczenie oraz silną pozycję w rozwijaniu własnych marek flagowych – mówi Tamás Uri.
Zdaniem eksperta
Ruch Polpharmy wpisuje się w trendy
Aktywność na rynku napędzają przede wszystkim inwestorzy branżowi. Przy podejmowaniu decyzji mogą kierować się długoterminową perspektywą, a tym samym łatwiej akceptować część krótkoterminowych ryzyk. Fundusze private equity, ze względu na krótszy horyzont inwestycyjny, są bardziej wrażliwe na wahania koniunktury w krótkim i średnim terminie. Mimo to również pozostają aktywne. Dysponują znacznymi zasobami gotówki, które w najbliższym czasie powinny przeznaczyć na nowe transakcje.
Inwestycja Polpharmy w rumuński Biofarm potwierdza ten trend. Z perspektywy polskiego rynku jest to bardzo duża transakcja. W ostatnim czasie widzieliśmy jednak kilka transgranicznych przejęć o podobnej wartości, w których kupującymi były polskie firmy. Świadczy to o ich rosnących ambicjach, dojrzałości oraz gotowości, a niekiedy wręcz konieczności, dokonywania międzynarodowych akwizycji. Przejęcie Biofarmu wyraźnie potwierdza ambicję Polpharmy, by stać się liderem regionalnym.
Od dłuższego czasu obserwujemy duże zainteresowanie inwestycjami w Rumunii zarówno wśród inwestorów branżowych, jak i funduszy. Nie jest to jednak jedyny atrakcyjny kierunek. Polskie firmy poszukują odpowiednich celów przejęć nie tylko w Europie Środkowej i Wschodniej, lecz coraz częściej także w krajach Europy Zachodniej.
Tysiące ludzi do zintegrowania
Grupa zatrudnia 6,5 tys. osób, z których większość, czyli 4,5 tys., pracuje w Polsce. W pozostałych krajach regionu Polpharma ma ok. 200 pracowników. Każdy z lokalnych zespołów jest już samodzielny pod względem zasobów i planowania działalności.
– Przywództwo w regionie CEE nie polega dla mnie na narzucaniu wszystkim krajom jednego modelu działania. Chodzi o dobre zrozumienie lokalnej specyfiki i wzmacnianie tego, co się sprawdza, a jednocześnie o wyznaczanie wspólnego kierunku dla całego regionu. Każdy rynek ma własną dynamikę, regulacje, kanały dotarcia do pacjenta oraz silne kompetencje. Naszą rolą jest połączenie tych doświadczeń w sposób, który przyspieszy rozwój całej organizacji – mówi Tamás Uri.
Przejęcie Biofarmu uznaje za ważny krok w realizacji tej strategii. Nie rozpatruje transakcji wyłącznie jako sposobu na zwiększenie skali działalności.
– To połączenie z firmą o silnej pozycji rynkowej, rozpoznawalnych markach, ponadstuletniej historii oraz bardzo dobrej znajomości lokalnego rynku. Chcemy rozwijać jej dotychczasowe osiągnięcia, a nie zastępować ich naszym modelem działania. Zamierzamy wzmocnić Biofarm naszymi zasobami, doświadczeniem i możliwościami – podsumowuje menedżer.
Główne wnioski
- Historyczna transakcja polskiej grupy. W lipcu 2026 r. Polpharma sfinalizowała największe przejęcie w swojej 91-letniej historii. Za ok. 1,1 mld zł kupiła notowany na giełdzie w Bukareszcie Biofarm, jednego z największych producentów i dostawców leków w Rumunii. W 2025 r. spółka wypracowała ok. 319 mln lejów przychodów i 101 mln lejów zysku netto. Leki bez recepty i suplementy diety odpowiadają za 95 proc. jej działalności, co dobrze uzupełnia ofertę Polpharmy, w której ponad 40 proc. portfolio stanowią leki na receptę. Biofarm ma dwie fabryki, zatrudnia ok. 400 osób i dysponuje silnymi markami, rozpoznawalnymi na lokalnym rynku od dziesięcioleci.
- Strategiczna decyzja. Przejęcie Biofarmu wpisuje się w nową strategię Polpharmy. W latach 2022-2025 grupa zwiększyła przychody z 4,3 do 5,3 mld zł, a zysk operacyjny z blisko 1 do 1,4 mld zł. Choć na polskim rynku nadal ma przestrzeń do wzrostu, szuka nowych kierunków rozwoju. Europa Środkowa i Wschodnia, z wyłączeniem Polski, odpowiada obecnie za mniej niż 10 proc. sprzedaży grupy. Nowy szef regionu CEE, Tamás Uri, chce w ciągu pięciu lat co najmniej podwoić ten udział. W tym samym czasie Polpharma zamierza zwiększać skalę działalności także na pozostałych rynkach.
- Szanse i wyzwania. Tamás Uri podkreśla, że same Czechy, Słowacja, Węgry i Rumunia łącznie liczą ok. 45 mln mieszkańców, podczas gdy porównywalna pod względem gospodarczym Polska ma populację ok. 38 mln. W zasięgu grupy znajduje się ponadto kilkanaście innych państw regionu zamieszkanych przez kolejne dziesiątki milionów osób. Wśród wyzwań menedżer wymienia rosnącą presję na marże, zróżnicowanie regulacji oraz potrzebę ściślejszej współpracy zespołów działających w poszczególnych krajach. Szansą jest natomiast wyjątkowo silne przywiązanie pacjentów z regionu do znanych marek. Polpharma może w tym obszarze wykorzystać doświadczenie zdobyte na polskim rynku.






