Producent transformatorów szykuje się na boom inwestycyjny w energetyce
Hitachi Energy rozbudowuje polskie moce produkcyjne urządzeń dla energetyki. Transformatory z łódzkiej fabryki trafiają m.in. do centrów danych w USA, a wkrótce zasilą też wiatraki na Bałtyku. – Mamy w planach kolejne inwestycje w Polsce – zapowiada Hubert Krukowski, wiceprezes Hitachi Energy Poland.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie plany inwestycyjne ma Hitachi Energy w Polsce.
- Jak wygląda rynek transformatorów.
- Jak spółka ocenia ideę wzmacniania tzw. local contentu.
Spółki energetyczne w Polsce planują ogromne inwestycje w nowe moce wytwórcze i rozbudowę sieci. Tylko do 2030 r. wydadzą na ten cel 332-392 mld zł – wynika z Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu. To powoduje, że rośnie zapotrzebowanie na urządzenia energetyczne, a ich producenci rozbudowują swoje moce. Na taki ruch zdecydował się także Hitachi Energy, który jest energetyczną odnogą japońskiego giganta Hitachi Group. Już teraz jego łódzki ośrodek jest największym w grupie zakładem produkcji transformatorów w Europie i drugim na świecie. Po rozbudowie o linie wytwarzające materiały izolacyjne, które są głównym komponentem transformatorów, moce fabryki w Łodzi wzrosną o około 50 proc. Inwestycja kosztować ma 60 mln zł i zakończy się w 2027 r.
– Na pewno jest ryzyko przesycenia rynku inwestycjami, biorąc pod uwagę plany polskich operatorów i boom na inwestycje energetyczne w zachodniej Europie. Po pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie widzimy wzrost zapotrzebowania na aparaturę elektroenergetyczną na całym świecie. Dlatego globalnie Hitachi Energy inwestuje bardzo dużo, zwłaszcza w moce produkcyjne transformatorów – wyjaśnia Hubert Krukowski, wiceprezes Hitachi Energy Poland.
Zapewnia, że Polska pozostaje ważnym punktem na mapie Hitachi Energy. W samej Łodzi koncern zatrudnia ponad 4 tys. osób. Do tego dochodzi jeszcze fabryka przekładników wysokiego napięcia w Przasnyszu. Natomiast w Krakowie funkcjonuje największe w grupie centrum technologiczne i badawcze oraz jedno z pięciu globalnych centrów usług wspólnych.
Z Łodzi do amerykańskich centrów danych
Rynek transformatorów dzieli się na mniejsze, dystrybucyjne, które pracują głównie na średnich i niskich napięciach, oraz duże jednostki – tzw. transformatory mocy. W Łodzi Hitachi Energy produkuje około 30 tys. sztuk mniejszych urządzeń rocznie na potrzeby rynku polskiego i europejskiego. Natomiast dużych jednostek powstaje tam kilkadziesiąt rocznie. Trafiają one m.in. do USA.
– Na amerykańskim rynku spółka obsługuje teraz głównie centra danych. Klienci z tego segmentu zaufali naszym inżynierom. Po pierwszych realizacjach mamy mnóstwo zapytań z USA, bo ten rynek rozwija się tam niesamowicie szybko. Tu kluczowa jest optymalizacja terminów dostaw, bo każdy dzień dla tych inwestorów ma znaczenie – wyjaśnia Hubert Krukowski.
W tym roku w wyjątkowo krótkim czasie spółka dostarczyła dwa duże transformatory dla amerykańskiego klienta. Każde z urządzeń ważyło ponad 80 ton, a ich transport przez Atlantyk wymagał użycia jednego z największych na świecie samolotów cargo – Antonowa An-124.

Rosnący rynek centrów danych
Spółka liczy na to, że podobnych zleceń przybywać będzie także w Europie.
– W krajach zachodniej Europy prace nad centrami danych nabierają tempa. Tych inwestycji jest coraz więcej. W Polsce też pojawiają się inwestorzy, choć barierą są ceny energii. Mamy natomiast na swojej liście referencyjnej przyłączenie do sieci dwóch centrów danych stawianych w Polsce przez globalne firmy – podkreśla wiceprezes Hitachi Energy Poland.
Prognozy dotyczące rozwoju centrów danych w Polsce są obiecujące. Jak wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez Polski Związek Centrów Danych (PLDCA) we współpracy z PwC Polska, rynek ten mocno się zmienił. Działające w Polsce obiekty to już rozproszone serwerownie. To potężne fabryki danych, zlokalizowane przede wszystkim wokół głównych aglomeracji biznesowych, na czele z Warszawą. Według Europejskiego Stowarzyszenia Centrów Danych (EUDCA) całkowita moc centrów danych w Polsce może przekroczyć 550 MW do 2031 r., co oznaczałoby ponaddwukrotny wzrost względem roku 2025. Ale są też ambitniejsze prognozy, wskazujące na potencjał sięgający nawet ok. 1,2 GW już do 2030 r.
– Przestajemy być jedynie rynkiem zbytu dla technologii importowanych z Zachodu czy peryferyjnym odbiorcą usług zlokalizowanych w tradycyjnych hubach cyfrowych Europy, takich jak Frankfurt, Londyn czy Amsterdam. Dzięki skokowemu przyrostowi mocy i nowoczesnej infrastrukturze Polska staje się regionalnym hubem przyciągającym globalny kapitał i gwarantującym cyfrową suwerenność całego regionu – zauważa Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający PLDCA.

Potencjał na Bałtyku
Centra danych to tylko jeden z odbiorców produkowanych w Polsce transformatorów. Trafiają one też licznie do spółek energetycznych, które budują nowe elektrownie i rozbudowują infrastrukturę sieciową. Hitachi Energy realizuje ponadto usługi wykonawcze, takie jak budowa stacji energetycznych. Jest m.in. generalnym wykonawcą prac elektroenergetycznych przy morskich farmach wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3. Obie elektrownie na Bałtyku buduje polska Polenergia z norweskim Equinorem.
W przypadku obu farm wiatrowych Hitachi Energy odpowiada m.in. za projektowanie systemu elektrycznego – na lądzie i na morzu, wykonanie dwóch stacji lądowych, dostawę urządzeń dla morskich stacji transformatorowych oraz przyłączenie farmy do sieci. Prace już trwają. W ubiegłym tygodniu inwestor poinformował o zakończeniu przewiertów w miejscu, gdzie kable eksportowe będą przechodzić z części morskiej na ląd. Po raz pierwszy energia z farm Bałtyk 2 i 3 ma popłynąć do krajowej sieci w 2027 r. Ich pełne komercyjne uruchomienie planowane jest na 2028 r.
W polskiej części Bałtyku inwestorzy realizują kilka wiatrowych projektów, a prąd z pierwszej farmy – na razie w ramach testów – już popłynął do sieci. Ministerstwo Energii zakłada, że w przypadku morskich farm wiatrowych około 40 proc. inwestycji wykonają lokalne firmy. Oznacza to, że przy inwestycjach szacowanych na prawie 274 mld zł w latach 2026-2040 około 110 mld zł pozostanie w portfelach polskich dostawców.
– Morska energetyka wiatrowa to dziś znacznie więcej niż produkcja energii. To budowa nowego sektora polskiej gospodarki – nowoczesnego przemysłu, rozwoju gospodarki morskiej, tysięcy miejsc pracy i kompetencji, które pozostaną w kraju na dekady. Rozmawiamy już nie tylko o megawatach, ale o bezpieczeństwie państwa, odporności gospodarki, konkurencyjności polskiego przemysłu oraz setkach miliardów złotych inwestycji, które mogą zasilić krajowe przedsiębiorstwa – przekonuje Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Kolejne inwestycje w Polsce
Hitachi Energy liczy na dalszy rozwój morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Jego rozwiązania można jednak zastosować w każdej technologii wytwarzania energii.
– Niezależnie od tego, w którym kierunku pójdzie polska transformacja energetyczna, jesteśmy gotowi, aby ją umacniać. Nasze produkty mogą wspierać inwestycje jądrowe, wiatrowe, słoneczne, a także rozwój sieci. Jesteśmy w dobrej sytuacji, ponieważ nasze technologie znajdą zastosowanie w praktycznie każdym segmencie sektora energetyki – podkreśla Hubert Krukowski.
Zapowiada też dalszy rozwój na polskim rynku.
– Planujemy kolejne inwestycje w Polsce, które wkrótce ogłosimy. Stale analizujemy możliwości rozwoju naszych kompetencji inżynieryjnych i mocy produkcyjnych. Polska pozostaje dla Hitachi Energy jednym z kluczowych rynków i hubów w Europie – zapewnia wiceszef Hitachi Energy Poland.
Wsparcie idzie z góry
Spółka pozytywnie ocenia pomysł zwiększania udziału polskich firm w inwestycjach. Polski rząd przedstawił niedawno definicję tzw. local content, która pomaga określić poziom „krajowości” poszczególnych podmiotów.
– Dobrze, że pojawiła się taka definicja. To pokazuje, że rząd przykłada dużą wagę do wzmocnienia obecności polskich firm w kluczowych dla kraju inwestycjach. Oczywiście dopiero w praktyce zobaczymy, jak ta idea będzie realizowana w poszczególnych przetargach. To nie jest prawo, a jedynie wskazówki dla inwestorów – wskazuje Hubert Krukowski.
Dodaje, że ostatnie globalne wydarzenia pokazały, jak ważne jest posiadanie własnej produkcji i inżynierów.
– My tę misję realizujemy w Polsce już od lat. Działamy w oparciu na ponadstuletniej tradycji produkcji transformatorów w Łodzi. Jesteśmy też zaangażowani we współpracę z uczelniami, cały czas wspieramy możliwość nauki w praktyce oraz aktywnie szukamy specjalistów. Zapotrzebowanie na inżynierów, elektryków, energetyków jest ogromne. Naszą rolą jest pokazywanie młodym ludziom, że branża energetyczna jest ciekawym miejscem pracy i można tu realizować duże projekty, realnie zmieniające polski system elektroenergetyczny – zaznacza Hubert Krukowski.
Główne wnioski
- Hitachi Energy, należący do japońskiego giganta Hitachi, rozbudowuje fabrykę transformatorów w Łodzi. Dzięki inwestycji za 60 mln zł zdolności produkcyjne zakładu wzrosną o około 50 proc. – Po pandemii i wybuchu wojny w Ukrainie widzimy wzrost zapotrzebowania na aparaturę elektroenergetyczną na całym świecie. Dlatego globalnie Hitachi Energy inwestuje bardzo dużo, zwłaszcza w moce produkcyjne transformatorów – wyjaśnia Hubert Krukowski, wiceprezes Hitachi Energy Poland.
- Transformatory z łódzkiej fabryki zasilają polskie elektrownie, ale też amerykańskie centra danych. – Klienci z tego segmentu zaufali naszym inżynierom i po pierwszych realizacjach mamy mnóstwo zapytań z USA, bo ten rynek rozwija się tam niesamowicie szybko. Tu kluczowa jest optymalizacja terminów dostaw – wyjaśnia Hubert Krukowski. Spółka bierze też udział w budowie dwóch farm wiatrowych w polskiej części Bałtyku. Jest generalnym wykonawcą prac elektroenergetycznych przy farmach Bałtyk 2 i 3, realizowanych przez Polenergię i Equinor.
- Spółka zapewnia, że Polska pozostaje dla niej jednym z kluczowych rynków i hubów w Europie. Dlatego rozgląda się tu za nowymi projektami. – Planujemy kolejne inwestycje w Polsce, które wkrótce ogłosimy. Stale analizujemy możliwości rozwoju naszych kompetencji inżynieryjnych i mocy produkcyjnych – zapowiada Hubert Krukowski.
