Kategoria artykułu: Biznes

Elektryfikacja gospodarki po polsku. „Jesteśmy daleko w tyle i mamy niskie ambicje”

Komisja Europejska chce przyspieszyć elektryfikację gospodarki, ale Polska ma znacznie niższe ambicje. Eksperci podkreślają, że sukces zależy od niższych cen prądu, rozbudowy sieci i większych inwestycji. Polska, należąca dziś do najmniej zelektryfikowanych gospodarek Unii, będzie musiała znacząco przyspieszyć transformację.

Wśród barier w rozwoju elektryfikacji eksperci wskazują na wysokie ceny prądu oraz niedostatecznie rozwinięte sieci energetyczne. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co zakłada plan elektryfikacji unijnej gospodarki.
  2. Jakie cele w zakresie elektryfikacji stawia sobie Polska.
  3. Jak tempo zmian i przyjęte założenia oceniają eksperci.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Plan elektryfikacji unijnej gospodarki, zaprezentowany niedawno przez Komisję Europejską, ma ograniczyć import paliw kopalnych i zwiększyć odporność Europy na geopolityczne wstrząsy. KE proponuje, aby do 2040 r. energia elektryczna odpowiadała za 46 proc. końcowego zużycia energii w Unii Europejskiej. W 2024 r. wskaźnik ten wynosił 23 proc.

Osiągnięcie tego celu mogłoby zmniejszyć unijne wydatki na import węgla, ropy i gazu o 260 mld euro rocznie.

– Cel nie jest wiążący dla państw członkowskich. Przyspieszenie elektryfikacji leży jednak również w naszym interesie – wskazuje Marcin Dusiło, ekspert Forum Energii.

W praktyce chodzi o szersze wykorzystanie energii elektrycznej w różnych obszarach gospodarki, przede wszystkim w ciepłownictwie, transporcie i przemyśle. Eksperci podkreślają, że jest to właściwy kierunek dekarbonizacji polskiej gospodarki. Wskazują jednak na szereg barier, które mogą spowolnić ten proces.

Problemem są ceny prądu

Według Komisji Europejskiej elektryfikacja unijnej gospodarki może przynieść wymierne korzyści obywatelom i firmom. Z wyliczeń KE wynika, że użytkowanie samochodu elektrycznego może być nawet o 78 proc. tańsze niż samochodu spalinowego. Z kolei zastąpienie ogrzewania gazowego pompą ciepła może obniżyć przeciętny rachunek gospodarstwa domowego za ogrzewanie nawet o 60 proc.

Z wyliczeń KE wynika, że użytkowanie samochodu elektrycznego może być nawet o 78 proc. tańsze niż samochodu spalinowego.

Jedną z najważniejszych barier pozostają jednak wysokie ceny energii elektrycznej. Prąd w UE często kosztuje trzykrotnie więcej niż gaz. Dlatego unijny plan koncentruje się m.in. na zmniejszeniu różnicy między cenami obu nośników energii. Komisja proponuje państwom członkowskim m.in. obniżenie opłat sieciowych w rachunkach za energię elektryczną dla wybranych grup odbiorców oraz zmniejszenie obciążeń podatkowych dla firm energochłonnych.

Polski Instytut Ekonomiczny zwraca uwagę, że udział energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w UE pozostaje na zbliżonym poziomie od początku XXI wieku. Osiągnięcie poziomu 46 proc. do 2040 r. wymagałoby więc radykalnego przyspieszenia. Zdaniem PIE kierunek zmian jest właściwy, jednak realizacja celu pozostaje niepewna.

– Osiągnięcie przewidywanego tempa elektryfikacji, zwłaszcza w świetle niewielkich zmian tego wskaźnika w ostatnim ćwierćwieczu w UE, wymagałoby głębokiej modyfikacji wybranych elementów rynku energii elektrycznej. Spośród głównych działań proponowanych przez KE można wyróżnić zmiany struktury taryf energii elektrycznej, w tym zmniejszenie opłat sieciowych i opodatkowania, zmianę zasad przyłączania źródeł i odbiorców do sieci oraz ograniczenie subsydiów dla paliw kopalnych. Działania te mogą przyspieszyć elektryfikację unijnej gospodarki, ale ich wdrożenie może być trudne ze względu na specyfikę sektorów energetycznych w poszczególnych państwach UE – komentuje Wojciech Żelisko, analityk PIE.

Polska ma mniejsze ambicje

Polska startuje z końca unijnej stawki. Jak wskazuje Forum Energii, krajowa gospodarka należy do najmniej zelektryfikowanych w UE i – zgodnie z obecnymi planami państwa – pozostanie w tej grupie.

– Polska zajmuje czwarte miejsce od końca w UE pod względem elektryfikacji gospodarki. Energia elektryczna odpowiada dziś za 17,4 proc. finalnego zużycia energii w naszym kraju, podczas gdy średnia unijna wynosi 23 proc. Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu w ambitnym scenariuszu przewiduje wzrost tego wskaźnika jedynie do 26,3 proc. w 2040 r. Oznacza to, że Polska pozostanie jedną z najmniej zelektryfikowanych gospodarek UE. Co więcej, za 14 lat nie osiągnie nawet dzisiejszego poziomu Portugalii, wynoszącego 26,4 proc., ani Bułgarii – 27,5 proc. Jesteśmy daleko w tyle i mamy niskie ambicje – podkreśla Marcin Dusiło.

Według Forum Energii już dziś 61 proc. ciepła wykorzystywanego w polskim przemyśle można wytwarzać za pomocą dostępnych technologii elektrycznych. Duży potencjał pozostaje również w transporcie, gdzie energia elektryczna odpowiada zaledwie za 1,4 proc. zużycia energii. Organizacja szacuje, że do 2040 r. Polska mogłaby zwiększyć poziom elektryfikacji do 42,9 proc. Warunkiem jest jednak prowadzenie skoordynowanej polityki państwa.

– Elektryfikacja nie wydarzy się sama. Jako kraj musimy przygotować strategie sektorowe dotyczące transformacji przemysłu, transportu i budownictwa. To trzy obszary, w których elektryfikacja powinna przyspieszyć. Równolegle muszą rosnąć inwestycje w energetyce – zarówno w nowe moce wytwórcze, jak i rozwój sieci. Komisja Europejska wskazała cel, ale nie zostanie on osiągnięty bez obniżenia cen energii. Samo wyznaczanie celów nie prowadzi do postępu – wskazuje Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii.

Zdaniem eksperta

Polska musi rozbudować sieci energetyczne

Elektryfikacja jest jednym z podstawowych kierunków transformacji gospodarki. We wszystkich trzech scenariuszach analizowanych przez Bain – kontynuacji obecnych trendów, globalnej fragmentacji i przyspieszonej dekarbonizacji – rośnie udział energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii. Dla przemysłu to jedna z nielicznych realnych dróg ograniczania emisji, zwłaszcza tam, gdzie technologie elektryczne już dziś stają się konkurencyjne kosztowo wobec rozwiązań opartych na paliwach kopalnych.

Do 2040 r. wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną będzie napędzany przede wszystkim przez budownictwo mieszkaniowe. Z jednej strony wpłynie na to rozwój klimatyzacji na rynkach wschodzących, z drugiej – upowszechnienie pomp ciepła, które zastępują ogrzewanie gazowe. Popyt na prąd będzie rósł również w przemyśle.

Choć elektromobilność rozwija się dynamicznie, jej udział w całkowitym wzroście zapotrzebowania na energię elektryczną pozostanie niewielki. Centra danych i sztuczna inteligencja, mimo dużego zainteresowania, będą natomiast odpowiadać jedynie za niewielką część tego wzrostu. Co istotne, w coraz większej liczbie zastosowań elektryfikacja staje się opłacalna niezależnie od regulacji.

Gotowość Polski zależy przede wszystkim od tempa rozbudowy infrastruktury energetycznej. Bain zidentyfikował szereg barier ograniczających rozwój czystej energii. Są to m.in. opóźnienia w przyłączaniu instalacji do sieci, wymogi dotyczące dyspozycyjności systemu, długi czas realizacji zamówień na transformatory i infrastrukturę przesyłową, ograniczenia w łańcuchach dostaw surowców krytycznych oraz niedobór wykwalifikowanych pracowników.

Elektryfikacja przemysłu prowadzona przy nieprzygotowanej sieci zwiększa ryzyko operacyjne oraz koszty ponoszone przez firmy inwestujące. Bez równoległych nakładów na sieci, magazyny energii i stabilne moce wytwórcze transformacja będzie droższa, a utrzymanie bezpieczeństwa dostaw – trudniejsze.

Równe warunki konkurencji

Fundacja Instrat uważa, że Europa nie potrzebuje kolejnego ogólnounijnego celu elektryfikacji, zwłaszcza że zdaniem części ekspertów został on niewłaściwie wyliczony.

– Potrzebne są natomiast równe warunki konkurencji, w których technologie wykorzystujące energię elektryczną nie są opodatkowane bardziej niż rozwiązania oparte na gazie. Właśnie w tym miejscu plan łączy się z reformą systemu handlu emisjami ETS. Ceny emisji mają sprawić, że technologie wykorzystujące paliwa kopalne staną się droższe, a elektryczne – bardziej atrakcyjne. Wyższe niż w przypadku gazu podatki i opłaty nakładane na energię elektryczną osłabiają jednak ten sygnał. Rekomendacja dotycząca zmian w opodatkowaniu gazu i energii elektrycznej to bardzo cenny element pakietu – wskazuje Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat.

Ekspert podważa również przekonanie, że na transformację mogą sobie pozwolić wyłącznie najbogatsze kraje. Jako przykład podaje Etiopię, która zakazała importu samochodów spalinowych. Państwo nie chciało przeznaczać cennych rezerw walutowych na import paliw, dlatego postawiło na energię elektryczną wytwarzaną w kraju. Ukraina odbudowuje natomiast swoją energetykę, opierając ją na rozproszonych źródłach, ponieważ zdecentralizowany system jest trudniejszy do zniszczenia podczas ataków.

– Elektryfikacja nie jest powolnym i kosztownym projektem dostępnym jedynie dla bogatych państw. Potwierdzają to przykłady ze wszystkich stron świata. Kraje dysponujące ułamkiem budżetów europejskich gospodarek albo mierzące się ze znacznie większymi wyzwaniami elektryfikują transport szybciej niż wiele państw UE. Stosowanych przez nie rozwiązań nie można bezpośrednio przenieść na grunt europejski, ponieważ odpowiadają one na lokalne wyzwania. Pokazuje to jednak, że szybka zmiana jest możliwa, a cena nie jest jedyną zachętą do elektryfikacji. Bezpieczeństwo energetyczne jest dziś kluczową kwestią również w Europie, dlatego UE powinna mówić o nim równie głośno jak o kosztach – przekonuje Michał Hetmański.

Główne wnioski

  1. Komisja Europejska proponuje przyspieszenie elektryfikacji gospodarki unijnej. Do 2040 r. energia elektryczna miałaby odpowiadać za 46 proc. końcowego zużycia energii w Unii Europejskiej. Obecnie wskaźnik ten wynosi 23 proc. Elektryfikacja ma pomóc ograniczyć import paliw kopalnych.
  2. Osiągnięcie tego celu wymaga przyspieszenia inwestycji w technologie elektryczne m.in. w przemyśle, ciepłownictwie i transporcie. Chodzi m.in. o samochody elektryczne i pompy ciepła. Barierą pozostają jednak ceny prądu, które często są nawet trzykrotnie wyższe niż ceny gazu. KE proponuje więc obniżenie części opłat w rachunkach za energię elektryczną oraz wsparcie przemysłu energochłonnego.
  3. Zdaniem ekspertów elektryfikacja jest właściwym kierunkiem również dla Polski. Kraj startuje jednak z niskiego poziomu – polska gospodarka należy do najmniej zelektryfikowanych w UE. Dla powodzenia transformacji kluczowe będą m.in. obniżenie cen prądu, zwłaszcza dla przemysłu, rozbudowa sieci energetycznej oraz prowadzenie skoordynowanej polityki państwa.