Nowe podatki to nie wszystko. Rosja sięga po środki z funduszu emerytalnego, aby sfinansować wojnę

Zastanawianie się, czy gospodarka Rosji padnie w związku z rosnącymi kosztami wojny jest błędne, właściwszym pytaniem jest to, po jakie pieniądze Kreml może jeszcze sięgnąć, tak aby utrzymać stabilność społeczną – napisał amerykański magazyn „Foreign Policy”. To komentarz do pomysłu rosyjskiego Ministerstwa Finansów o przeniesieniu prawie 40 mld dolarów z prywatnych funduszy emerytalnych do skarbu państwa.

Jak przypomniało medium, w czerwcu resortu finansów poparł projekt ustawy ws. przeniesienia pieniędzy z funduszy emertytalnych. „Dowodzi to, że wszystkie łatwo dostępne źródła finansowania wojny szybko się wyczerpują” – zauważa magazyn. W przeszłości Kreml sięgnął po  prywatny kapitał przedsiębiorców, który władze przejmowały za pomocą konfiskat.

Z danych serwisu Cedar, prowadzonego przez rosyjskich emigracyjnych ekonomistów, wynika, że w okresie od początku 2022 r. do końca 2025 r. prokuratura złożyła wnioski o zajęcie aktywów o wartości ok. 60 mld dolarów. Dane serwisu Cedar obejmują okres do 2025 r., jednak wciąż konfiskaty odbywają się w szybkim tempie.

Ponadto w 2025 r. stawka podatku od przedsiębiorstw została podniesiona z 20 do 25 proc., co według szacunków władz przyniesie rocznie 22 mld dolarów dodatkowych dochodów, ale to niewiele więcej niż wynosi miesięczny poziom obecnych wydatków na wojsko.

Rosja wydrenowała sektor prywatny, później sięgnęła po państwowe spółki i samorządy

Następnym krokiem było przeniesienie części rosnących kosztów wojny na bilanse przedsiębiorstw państwowych i regionów, a to, że dane są niekompletne i rozproszone po wielu podmiotach, utrudnia oszacowanie, ile ona faktycznie pochłania.

Ale jak napisał „Foreign Policy”, i tu władze dochodzą do granic. Przykładem jest Gazprom, który w przeszłości finansował ok. 10 proc. budżetu państwa, jednak wymuszane zasilanie budżetu wojennego w kolejnych latach odbiło się na kapitalizacji rynkowej firmy, która skurczyła się do 25 mld dolarów, co stanowi jedną piętnastą tego, co było w szczytowym momencie w 2008 r.

Polecamy: Trump – zapytam Putina, czy Rosja przekazuje Iranowi zdjęcia satelitarne

Podobnie ograniczone są możliwości przerzucania kosztów na budżety części składowych federacji. Transfery z budżetu federalnego do regionów zamrożone zostały na poziomie z 2021 r., co w realnych kwotach oznacza ich spadek o jedną trzecią. Zarazem wojna nałożyła na władze regionalne nowe obowiązki po stronie wydatków – wypłaty dla rodzin poległych żołnierzy czy zachęty finansowe dla nowych rekrutów.

Koszty wojny zaczynają ponosić obywatele. Rosja podniosła stawkę VAT, a na tym nie koniec

„Jako wyraźny znak narastającej presji finansowej Kreml sięga obecnie po trzecie i najbardziej wrażliwe politycznie źródło dochodów: gospodarstwa domowe. (...) W przeciwieństwie do wywłaszczeń wymierzonych w miliarderów, środki te dotykają praktycznie wszystkich Rosjan” – wskazał „Foreign Policy”.

W styczniu stawka VAT wzrosła z 20 do 22 proc., co rząd wyjaśnił potrzebami w zakresie obrony i bezpieczeństwa. Ministerstwo finansów szacuje dodatkowe dochody na około 13 mld dolarów rocznie. Ponadto rząd zaplanował 27,9-procentowy wzrost opłat za gaz, prąd i ogrzewanie w latach 2026–2028 – co stanowi wyraźny kontrast w stosunku do oficjalnej prognozy inflacji na ten rok, wynoszącej ok. 6-7 proc.

Jak wyjaśnił „Foreign Policy”, potencjalne sięgnięcie po środki z funduszy emerytalnych stanowi ostatni element tej strategii. Projekt ustawy umożliwiłby przeniesienie ok. 40 mld dolarów z prywatnych kont emerytalnych do istniejącego, zarządzanego przez państwo funduszu emerytalnego, który inwestuje mniej więcej połowę swojego portfela w obligacje rządowe. „Dla Moskwy wykorzystanie środków z funduszy emerytalnych do sfinansowania deficytu budżetowego spowodowanego wojną stanowi eleganckie rozwiązanie trudnego problemu” – ocenia magazyn.

„Żaden z tych środków nie oznacza, że rosyjska gospodarka stoi u progu załamania. Kreml wciąż dysponuje sposobami na pozyskanie dodatkowych środków – można podnieść podatki, ograniczyć wydatki i skonfiskować aktywa. Wyzwaniem dla rosyjskich decydentów jest to, że każdy dodatkowy rubel, który uda im się pozyskać, wiąże się z coraz większym kosztem politycznym. Ta presja stanowi główny kanał oddziaływania zachodnich sankcji. Moskwie na razie nie zabraknie gotówki, ale z pewnością wyczerpują się jej politycznie akceptowalne sposoby na jej pozyskanie” – podsumował „Foreign Policy”.

Źródło: PAP, XYZ