Mateusz Morawiecki zakłada klub parlamentarny. Nie udał się sprytny plan PiS

Mateusz Morawiecki zakłada razem z posłami ze stowarzyszenia Rozwój Plus własny klub parlamentarny.

– Wspólnie, 40 posłów i senator, postanowiliśmy założyć klub parlamentarny, to będzie forum do działania stowarzyszenia „Rozwój Plus" – zapowiedział były premier Mateusz Morawiecki.

– Nie chcemy wdawać się w te przepychanki partyjne, gierki partyjne, dlatego wspólnie w 40 posłów i senator postanowiliśmy założyć klub parlamentarny i będzie to nasze forum do działania, forum polityczne, ponieważ w ramach stowarzyszenia „Rozwój Plus" prowadzimy bardzo dużo działań, inicjatyw o charakterze eksperckim, rozwojowym, think-tankowym, a tutaj będziemy mieli polityczną płaszczyznę do działania – dodał.

– Chcemy zwrócić ostrze naszego ataku na ten bardzo zły rząd Donalda Tusk, chcemy zwrócić uwagę Polaków i będziemy to robić jako klub parlamentarny, jakiego typu błędy, nieprawidłowości, przekręty robi ten rząd, jakie szanse na rozwój traci. Jesteśmy do tego bardzo dobrze przygotowani - stwierdził były premier.

Dodał, że nie obchodzą go "jakieś procedury partyjne" w PiS. – Nie interesuje nas to, niech sobie robią, co chcą, my patrzymy dalej - powiedział. Jak bowiem uznał, Polaków nie obchodzi czy on i jego ludzie są w PiS. – Polaków obchodzi walka o silną Polskę, portfele Polaków, miejsca pracy, mieszkania, rozwój, tożsamość, kultura, wiara chrześcijańska, obrona krzyża, tego który wisi tutaj w Sejmie. To są nasze zasady, to jest nasze credo – podsumował Morawiecki.

Tymczasem, jak donosiły prawicowe media, wczorajsza decyzja PiS, by nie wyrzucać Morawieckiego i jego współpracowników z partii, a zostawić sprawę rzecznikowi dyscyplinarnemu PiS, miało na celu opóźnienie stworzenia klubu. Tak, by nie powstał on na ostatnim przedwakacyjnym posiedzeniu Sejmu, a dopiero we wrześniu. Były premier jednak te plany pokrzyżował.

Komitet Polityczny skierował sprawę do rzecznika dyscyplinarnego

Rzecznik PiS Rafał Bochenek wyjaśnił, że Komitet Polityczny zatwierdził listę tych, którzy nie złożyli „lojalki", że nie należą do stowarzyszeń – łącznie 44 osoby, nie tylko ze stowarzyszenia Morawieckiego. Zgodnie ze statutem sprawa trafiła do rzecznika dyscypliny Karola Karskiego. Ma on rozmawiać z każdym z polityków związanych z Morawieckim osobno.

Partia nie potwierdziła wczoraj formalnego wyrzucenia ludzi Morawieckiego z PiS, co zapowiadał wcześniej Jarosław Kaczyński. Jak jednak mówili dziś politycy byłego premiera, skreślono ich z wszystkich partyjnych kanałów komunikacji.

Jednocześnie za to Jacek Kurski, który w ostrych słowach oskarżył Mateusza Morawieckiego o działanie na rzecz Niemiec i prób zniszczenia PiS, dostał od komitetu politycznego całkowity zakaz wypowiedzi publicznych bez zgody partii.

O co chodzi w walkach wewnętrznych w PiS

Główną przyczyną walk wewnętrznych w PiS jest starcie między zwolennikami Morawieckiego, czyli „harcerzami", a „maślarzami", czyli ludźmi Czarnka, Sasina, Bocheńskiego i Jakiego. „Maślarzy" wspierają też politycy, którzy są z Jarosławem Kaczyńskim od lat.

W kwietniu spór przycichł, bo Kaczyński obiecał porozumieć się z Morawieckim i oprzeć PiS na „dwóch płucach", czyli dotrzeć i do radykalnych, i do centrowych wyborców. Spór jednak eskalował w ubiegłym tygodniu. Władze partii zobowiązały w uchwale swoich działaczy – pod groźbą wykluczenia z partii – do wystąpienia ze stowarzyszeń „prowadzących działalność polityczną" w ramach ugrupowania, czyli m.in. „Rozwój Plus" i „Po pierwsze Polska" Jacka Sasina. Termin na podjęcie decyzji upłynął o północy w czwartek 23 lipca. O ile jednak Jacek Sasin rozwiązał swoje stowarzyszenie, to Mateusz Morawiecki nie miał zamiaru tego zrobić. Nie zrezygnował też z planowanego „grilla" w Warszawie, podczas którego mają toczyć się dyskusje o przyszłości Polski.

W czwartek spotkanie „ostatniej szansy" między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim nie przyniosło żadnego rozwiązania. Obie strony zostały przy swoich stanowiskach.