Media: migranci znowu wykorzystywani jako broń przeciw Europie

Chaos w Ceucie był prowokacją Maroka i niepokojącym przykładem wykorzystywania migrantów jako broni – pisze we wtorek „Times”. Brytyjska gazeta podkreśla, że to nie pierwszy taki przypadek, a wśród wcześniejszych wymienia wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej. Z kolei francuski katolicki dziennik „La Croix” ocenia, że Maroko, znane na świecie ze swych służb wywiadowczych, nie mogło przeoczyć przygotowań do masowego napływu imigrantów do Ceuty.

W czwartek i piątek około 60 tys. imigrantów wdarło się od strony Maroka, głównie drogą morską, do Ceuty. Zdecydowana większość z nich wróciła już do Maroka.

Władze Hiszpanii szacują, że podczas masowej przeprawy do Ceuty zginęło co najmniej 88 osób, głównie wskutek utonięcia.

Czytaj także: 88 ofiar śmiertelnych kryzysu migracyjnego w hiszpańskiej Ceucie

„The Times": Maroko stosowało już podobną taktykę wcześniej

Nagłe sforsowanie granicy, spotęgowane przez media społecznościowe, ewidentnie było polityczną prowokacją Maroka” – podkreśla „The Times" w komentarzu redakcyjnym, nazywając masowy napływ ludzi próbą podważenia prawomocności hiszpańskiej kontroli nad eksklawą.

W ocenie gazety było to także wykorzystanie „nagłych fal masowej migracji” jako broni. „Times” podkreśla, że Maroko stosowało już podobną taktykę wcześniej: w 2021 i 1975 r. W tym ostatnim przypadku skutkowało to, zdaniem gazety, zrzeczeniem się przez Madryt kontroli nad Saharą Zachodnią.

Według dziennika powodem wydarzeń w Ceucie była prawdopodobnie niedawna wizyta premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza w Algierii, która odrzuca marokańską kontrolę tego terytorium. W ocenie „Timesa” Rabat reaguje nerwowo na każdy sygnał zbliżenia między Algierem a Madrytem.

„Times” pisze, że podobne wydarzenia mogą być przez niektórych polityków postrzegane jako polityczna szansa, wskazując na wzmocnienie się pozycji prezydenta Turcji po kryzysie humanitarnym z 2015 r., kiedy Unia Europejska – pod wpływem sugestii kanclerz Angeli Merkel – zapłaciła Ankarze za powstrzymanie napływu ludzi.

Gazeta przytacza też w tym kontekście wydarzenia z granicy polsko-białoruskiej.

„Władze przewoziły tysiące potencjalnych migrantów przez zalesione tereny przygraniczne na słabo chronione granice Polski, Litwy i Łotwy. Celem było wywołanie kryzysu humanitarnego i ostatecznie zmuszenie Brukseli do zniesienia sankcji gospodarczych” – czytamy w komentarzu redakcyjnym.

„Times” podkreśla, że kontrolowanie granic to coś więcej niż partyjny slogan.

„Chodzi o uniemożliwienie wrogim podmiotom wykorzystywania luk, wywoływania kryzysów i posługiwania się presją nagłego masowego wtargnięcia, by z pominięciem tradycyjnej dyplomacji wymuszać ustępstwa” – pisze gazeta.

„Trudno było oprzeć się wrażeniu, że niedoszli migranci zostali wykorzystani przez Maroko, swą rzekomą ojczyznę, do cynicznej demonstracji” – dodaje dziennik.

Polecamy: Papież Leon XIV odwiedził migrantów, dziękował niosącym pomoc na morzu

„La Croix”: przygotowania do napływu nie mogły ujść uwadze służb w Maroku

Z kolei francuski katolicki dziennik „La Croix” ocenia że Maroko, znane na świecie ze swych służb wywiadowczych, nie mogło przeoczyć przygotowań do masowego napływu imigrantów do Ceuty. Dziennik powołuje się na opinię eksperta ds. krajów Maghrebu Pierre’a Vermerena.

„La Croix” zwraca uwagę na rozbieżności w bilansie ofiar śmiertelnych wydarzeń w Ceucie. Według Marokańskiego Stowarzyszenia Praw Człowieka (AMDH) jest prawie 130 ofiar, nie licząc kilkudziesięciu zaginionych. Hiszpania poinformowała o 72 ofiarach śmiertelnych, a Maroko – o 11.

„Każdy ma własną wersję” – zauważa „La Croix”.

Gazeta dodaje, że „taka sama niejasność otacza fakty, które doprowadziły do tej tragedii”.

„Oczywiście, dezinformacyjne wiadomości, rozpowszechniane przez siatki przemytników ludzi, zwodziły perspektywą otwartej granicy” – przyznaje „La Croix”.

Natomiast zdaniem Pierre’a Vermerena masowy napływ ludzi nie mógł wydarzyć się bez wiedzy władz.

Służby marokańskie są hiperaktywne w monitorowaniu portali społecznościowych, szczególnie po ruchu kontestacji w Rif w 2016 r. (protesty społeczne stłumione przez władze – przyp. red.). Od tej pory zatrudniły tysiące informatyków i kupiły izraelskie oprogramowanie Pegasus" – zauważa ekspert.

Podkreśla on także, że na trasie z dwóch najbliższych dużych miast – Tangeru i Tetuanu – stale odbywają się kontrole. Pierre Vermeren jest zdania, że „w najlepszym wypadku” doszło do braku ingerencji „i nigdy nie dowiemy się, czy był rozkaz z góry”. Ekspert uważa też, że „w szale i determinacji tylu młodych ludzi inicjatywa wymknęła się jej twórcom”.

„La Croix”, komentując reakcję policji w momencie masowego napływu ludzi na granicę, cytuje opinię szefa Niezależnej Komisji ds. Praw Człowieka w Afryce Północnej (CIDH Africa) Naji Moulaya Lahsena. Powiedział on, że według posiadanych przez niego informacji z pierwszej ręki „policja nie chciała uciekać się do użycia siły, które pociągnęłoby za sobą wiele ofiar, co wywołałoby ogromny skandal w Maroku”.

Dziennik zastanawia się, czy wydarzenia mogły być „ostrzeżeniem”, które Rabat miałby wysłać Hiszpanii i Unii Europejskiej. Według Pierre’a Vermerena takie ostrzeżenie mogłoby brzmieć:

„Uwaga, możemy otworzyć granice, jeśli nie pójdziecie za nami (w kwestii) Sahary Zachodniej albo jeśli wasze oznaki przyjaźni z Algierią są zbyt wylewne”. Naji Moulay Lahsen wskazuje w tym kontekście na odmienne traktowanie Turcji i Maroka przez Unię Europejską w kwestii zarządzania migracjami. Zwraca uwagę, że Turcja otrzymała na ten cel od UE 520 mln euro – pięć razy więcej niż Maroko.

„Niektórzy obserwatorzy widzą w tragicznym epizodzie w Ceucie przejaw napięć podczas przygotowań do Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu 2026 r. Celem Rabatu jest potwierdzenie suwerenności Maroka nad Saharą Zachodnią, byłą kolonią hiszpańską aż do 1975 r.” – dodaje „La Croix”.

Czytaj także: Ceuta jak Lampedusa. Czy na południowej granicy Europy właśnie rodzi się nowy kryzys migracyjny?

Maroko twierdzi, że informowało stronę hiszpańską o „możliwości masowego wdarcia się migrantów do Ceuty". Takie oświadczenie wydał w poniedziałek wieczorem marokański resort spraw zagranicznych.

Źródło: PAP, XYZ