Polski medtech zbudował fabrykę ze wsparciem BGK. Stoi za nim uznany lekarz
Quantum Innovations rozwija innowacje dla kardiochirurgii wymyślone na bloku operacyjnym. Własny zakład, który sfinansował m.in. państwowy fundusz Vinci, pozwoli zatrzymać je w Polsce. Startup kontynuuje badania i szuka pierwszych testerów technologii ratujących życie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego doświadczony lekarz został przedsiębiorcą i z jakimi barierami musiał się zmierzyć na tej ścieżce.
- Na czym Quantum Innovations opiera konkurencyjne przewagi i jakie ma plany.
- Dlaczego tak ważna – nietypowa dla spółek z sektora – była budowa własnej fabryki.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Mało w którym obszarze innowacje są tak potrzebne jak w medycynie, gdzie pomagają ratować życie tysiącom osób. Największy biznesowy sukces z polskich medtechów odniósł Scope Fluidics. Sprzedał w 2022 r. za ponad 0,5 mld zł autorski system PCR|ONE do szybkiej diagnostyki genowej wirusów i bakterii.
Natomiast nad nowymi technologiami do wykorzystania w kardiochirurgii pracuje m.in. Quantum Innovations. Fundusz Vinci z grupy Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) oraz MedTech Holding zainwestowali w niego w 2024 r. 40,9 mln zł.
Pozwoliło to startupowi pójść drogą nieoczywistą dla spółek z tego sektora. Właśnie skończył budowę własnego zakładu w Piotrkówku Małym (koło Ożarowa Mazowieckiego). Przeznaczył na niego prawie jedną czwartą rundy.
– Produkcja naszych urządzeń wymaga precyzji w skali mikrometrów. To już prawdziwy high tech. Łatwo utracić jakość, a przez to całe partie towaru trafiałyby do kosza. Własna fabryka to pełna kontrola. Polska myśl technologiczna zostanie w Polsce. Jesteśmy jednym z nielicznych rodzimych medtechów będących w stanie samodzielnie wytwarzać własne innowacyjne produkty na masową skalę – komentuje dr n. med. Grzegorz Suwalski, prezes i współzałożyciel Quantum Innovations, związany z Wojskowym Instytutem Medycznym.
Medyczne innowacje prosto z operacyjnego bloku
Pomysł na własne technologie zrodził się w głowie aktywnego od 2012 r. kardiochirurga nie przy biurku, lecz na bloku operacyjnym. Widział, że w krytycznych momentach zabiegu nie zawsze otrzymuje wszystkie informacje potrzebne do oceny aktualnego stanu serca.
– Dostępne metody monitorowania pozostawiały lukę. Brakowało danych odnoszących się możliwie bezpośrednio do tego, co dzieje się z mięśniem sercowym w danym momencie. Zamiast zaakceptować to jako ograniczenie współczesnej kardiochirurgii, zaczęliśmy szukać sposobu pozyskania niezbędnych informacji – wyjaśnia Grzegorz Suwalski.
Quantum Sense, jeden z dwóch najbardziej zaawansowanych projektów, rozwija z myślą o operacjach na bijącym sercu. Technologia umożliwia rejestrowanie sygnału elektrycznego bezpośrednio z jego powierzchni. Zespół operacyjny otrzymywałby informacje o zmianach zachodzących w mięśniu sercowym także wtedy, gdy jego położenie utrudnia interpretację standardowego EKG.
– Natomiast Quantum Guard jest przeznaczony do operacji prowadzonych z czasowym zatrzymaniem akcji serca. Monitoruje pH i temperaturę mięśnia sercowego, dostarczając dane, które mają wspierać ocenę jego ochrony podczas zabiegu. W uproszczeniu: pierwsza technologia pozwala uważniej monitorować serce bijące, a druga serce czasowo zatrzymane – tłumaczy Grzegorz Suwalski.
Warto wiedzieć
Kolejne innowacje w przygotowaniu
Wiele początkujących medtechów uzależnia sukces od powodzenia jednego projektu. Quantum Innovations od początku rozwija równolegle dwa produkty, a w przygotowaniu ma następne.
– Mając wiedzę medyczną, świetnych specjalistów i własną fabrykę, rozwój kolejnych projektów jest absolutną koniecznością. Świetnym narzędziem do tego są granty, które doskonale nadają się do weryfikacji potencjału technologii i doprowadzenia jej do fazy badań przedklinicznych. Wkład własny możemy zapewnić m.in. dzięki wsparciu naszego inwestora: MedTech Holding – wyjaśnia dr n. med. Grzegorz Suwalski, prezes Quantum Innovations.
Powiązana z Quantum właścicielsko spółka CorFlow szuka inwestora do rozpoczęcia masowej produkcji shuntów wieńcowych (specjalnych, cienkich rurek) dla kardiochirurgii. Potrzebuje kilku milionów złotych na produkcję i certyfikację. Zamówienia już ma.
– Bardzo chcemy, aby także ta technologia została w Polsce i aby polskie szpitale nie musiały jej kupować w przyszłości od zagranicznego sprzedawcy. Natomiast my zabiegamy o grant prawie 4 mln zł dla projektu Quantivia [sensor umożliwiający ciągły pomiar poziomu mleczanów w płynie śródmiąższowym skóry – red.]. Jeśli się uda i z sukcesem zrealizujemy badania przedkliniczne – kliniczne nie będą wymagane – to sensor byłby gotowy do komercjalizacji za ok. 1,5 roku – mówi Grzegorz Suwalski.
Opatentowane technologie ratujące życie
Twórca Quantum Innovations przyznaje, że przychodzi dzień w karierze lekarza-specjalisty, gdy już wydaje się, że okiełznał swoją działkę. Zaczyna więc szukać inspiracji szerzej i tak rodzą się pomysły. Sam miał ich kilkanaście, więc w 2018 r. zaczął rozglądać się za partnerami do ich realizacji.
– I świetnie trafiłem. Przemek Furdal to chemik z doświadczeniem w patentach i zarządzaniu projektami. Natomiast Pawlos Mandzios to ekspert od finansów i analizy rynku medycznego. Po miesiącach prac nad moimi pomysłami wybraliśmy na początek dwa z największym potencjałem – wspomina Grzegorz Suwalski.
Podkreśla, że większość medtechowych projektów nie nadaje się do realizacji z kilku powodów. To m.in. nierzeczywista potrzeba rynku, ogromna konkurencja lub koszt wdrożenia albo niepewna ścieżka zabezpieczenia własności intelektualnej.
– Wdrożenie Quantum Sense i Quantum Guard ma szansę ratować kilkadziesiąt tysięcy ludzi rocznie. Z uwagi na ich innowacyjność bezpośredniej konkurencji nie mamy, a pieniądze na planowane rozpoczęcie komercjalizacji – już tak. Mamy też patenty w 30 krajach, w tym na kluczowych rynkach: europejskim, amerykańskim i japońskim – mówi Grzegorz Suwalski.
Harmonogram badań i potrzeba polskiego kapitału
W latach 2019-2022 zespół zrealizował w spółach celowych dwa projekty o wartości łącznie nieco ponad 2 mln zł. Uzyskał ok. 800 tys. zł dofinansowania w ramach programu Bridge Alfa. Potwierdził zasadność kontynuacji rozwoju obu technologii, w czym wspierają go fundusze MedTech Holding oraz Vinci.
Spółka planuje skończyć w pierwszym kwartale 2027 r. trwające już badania przedkliniczne Quantum Sense i Quantum Guard. W połowie przyszłego roku chciałaby rozpocząć badania kliniczne (z udziałem ludzi), które mogą zająć ok. 10 miesięcy. W optymistycznym scenariuszu ruszy ze sprzedażą w Europie na początku 2028 r.
– Otrzymana w lipcu ostatnia transza inwestycji – 19 mln zł – wystarczy nam na przeprowadzenie badań przedklinicznych i klinicznych oraz certyfikację obu urządzeń. Później będziemy potrzebowali co najmniej kilku milionów dolarów na szeroko zakrojone badanie porównujące efektywność operacji z wykorzystaniem naszych urządzeń i bez nich – mówi Grzegorz Suwalski.
Potrwałoby to ok. 1,5 roku. Wykazanie odpowiednio dużych korzyści przybliżyłoby firmę do wprowadzenia jej technologii jako zalecanego standardu. To diametralnie przyspieszyłoby rozwój.
– Możliwe, że będziemy w stanie sfinansować te badania z prowadzonej działalności. Jeśli się nie uda, będziemy szukać inwestora. Chcielibyśmy znaleźć go w Polsce, by móc zatrzymać w kraju pełnię praw do technologii. Jeśli warunki rynkowe będą sprzyjać, rozważymy też wejście na GPW – mówi przedsiębiorca.
Zdaniem eksperta
Lepiej niż było
Dla polskich medtechów oznacza to również rosnące znaczenie partneringu z globalnymi graczami branżowymi. Często jest on nie tylko źródłem kapitału, ale przede wszystkim drogą do szybkiej komercjalizacji technologii na świecie.
W medtechu warto budować kilka niezależnych szans na duży sukces. Nawet bardzo dobry projekt pozostaje obarczony ryzykiem technologicznym, regulacyjnym i rynkowym. W Scope Fluidics robimy to, wykorzystując know-how i powtarzalny proces budowania przedsięwzięć, A także konsekwentnie koncentrując kapitał na tych projektach, które przechodzą kolejne, coraz bardziej wymagające etapy weryfikacji. Wykorzystanie synergii w kilku projektach pozwala optymalizować wykorzystanie kapitału i jednocześnie zwiększyć szanse na sukces.
Budowa sieci testowych ośrodków
Startup zatrudniający na razie 14 pracowników jest gotów wytwarzać rocznie ok. 150 tys. jednorazowych sond Quantum Sense oraz ok. 20 tys. bardziej skomplikowanych w produkcji sensorów Quantum Guard. To powinno mu wystarczyć w pierwszych latach sprzedaży. Najpierw z linii zjedzie pierwsza seria produktów do badań. To czas na budowanie popytu.
– W przypadku każdej innowacji 90 proc. potencjalnych klientów nie chce jej kupić, a w medycynie zabiegowej jest jeszcze trudniej. Przyznanie, że czegoś się potrzebuje, jest w pewnym sensie przyznaniem, że do tej pory robiło się coś źle – to mechanizm psychologiczny. Tzw. early adopters [pierwszych testerów innowacji – red.] jest zaledwie 5 proc. I do nich w pierwszym kroku się kierujemy – mówi Grzegorz Suwalski.
W październiku zacznie budować na świecie sieć ośrodków, które chciałyby wypróbować technologię jeszcze przed wprowadzeniem na rynek. Chce w ten sposób zebrać dodatkowe dane.
Przewaga medtechu ze swoją fabryką
Przedsiębiorca przekonuje, że pierwszym odruchem w sektorze medtech jest szukanie producenta kontraktowego, a to poważny błąd. Najczęściej nie znajdzie się go w Polsce ani nawet w Europie, więc zyskiem i know-how trzeba dzielić się z firmami z USA albo nawet z Chin. Idąc przetartym szlakiem, sam szukał producenta w Europie i w USA przez pół roku. Bezskutecznie.
– Nikt nie miał technologii wytwarzania elektroniki drukowanej na cienkich podłożach, biozgodnej i w czystości umożliwiającej wszczepienie do ludzkiego organizmu. Stanęliśmy przez tzw. doliną śmierci – opracowaliśmy technologie, których nie mieliśmy gdzie produkować na masową skalę. To zmusiło nas do stworzenia własnego rozwiązania. Na szczęście znaleźliśmy w Polsce inwestora gotowego sfinansować budowę fabryki, a wszyscy dostawcy wywiązali się wzorowo. Jesteśmy bardzo dumni z zatrzymania produkcji w kraju – mówi Grzegorz Suwalski.
Tłumaczy, że problem ze znalezieniem producenta wynikał z innowacyjności rozwiązań. Nie ulepszył cudzej technologii, tylko opracował sensory dostarczające niedostępne do tej pory informacje biologiczne.
– Globalny rynek medtech jest w dużym stopniu zabetonowany. Stanięcie w szranki z globalnymi koncernami, mając tylko nieco lepszy odpowiednik dostępnego sprzętu, skończy się porażką. Sukces wymaga prawdziwej innowacji. A im głębiej wnikniemy w fizykę i chemię, przybliżając się do świata kwantów, tym więcej potencjalnych zastosowań może z tego wyniknąć – twierdzi szef Quantum Innovations.
Własny zakład szybko pozwoli zarabiać
Finansowanie technologii medycznych, wymagających badań i skrupulatnych przygotowań do certyfikacji, jest trudne do zaplanowania. Dlatego nieprzewidziane rundy inwestycyjne i emisje akcji firm z sektora są standardem. Natomiast Quantum Innovations zrealizował zamierzenia wręcz z niewielką oszczędnością.
– Sprzyja temu budżet oparty na rzeczywistych ofertach, a nie kwotach z palca, oraz potężna dyscyplina finansowa. Wiedzieliśmy, że nie dostaniemy więcej pieniędzy, dopóki nie osiągniemy przedstawionych celów. Na tle medtechów na Zachodzie nasze dokonanie jest wręcz czymś niespotykanym. W ramach rundy wartości 11 mln dolarów będziemy w stanie nie tylko doprowadzić do wprowadzenia dwóch technologii medycznych do komercjalizacji. Za ok. 9 mln zł zbudowaliśmy własną fabrykę z dwiema liniami produkcyjnymi – mówi Grzegorz Suwalski.
Startup ma w niej 300 m kw. tzw. cleanroomu w czystości dla wyrobów wszczepialnych i tyle samo powierzchni magazynowej. Od początku traktował ją jako silne aktywo wspomagające finansową niezależność. Mniej więcej 40 proc. mocy przeznaczy na produkcję kontraktową.
– Wyspecjalizowaliśmy się w elektronice drukowanej na cienkich powłokach aktywnych w czystości dla urządzeń wszczepialnych. Możemy wytwarzać różnego rodzaju komponenty do wyrobów medycznych. W październiku uruchomimy serwis do składania zamówień i zaprezentujemy się na targach. Niemniej już mamy pierwsze zlecenia i jeszcze więcej zapytań. Ta działalność może przynieść nam w 2027 r. przychody rzędu kilku milionów złotych – zapowiada Grzegorz Suwalski.
Medycy nie lgną do tworzenia innowacji
Lekarz-przedsiębiorca przyznaje, że ma misyjne podejście do pracy i dotyczy to obu ról. Łączenie ich udaje mu się, bo obie go fascynują. Uwielbia kontakt z pacjentem i współpracę w zespole. Ponadto przy stole operacyjnym ma bezpośrednią styczność z nowymi technologiami.
– I widzę, że odpowiada za nie głównie czterech globalnych dostawców – setki milionów złotych dziennie „wypływają” za granicę. Innowacje w ochronie zdrowia powstają pod dyktando przemysłu, a nie lekarzy. Badania naukowe lekarzy-praktyków prawie w 100 proc. zostają w szufladzie – mówi Grzegorz Suwalski.
Zachęca lekarzy dostrzegających w pracy tak jak on niezaspokojone potrzeby kliniczne, by nie zostawiali tego dla siebie. Zamierza współpracować z osobami, które znają rzeczywiste problemy sali operacyjnej i chcą uczestniczyć w tworzeniu nowych rozwiązań. Od wymiany wiedzy i doświadczeń, przez badania, aż po ich wdrażanie w praktyce klinicznej.
– Koncerny mają własną politykę w zakresie tworzenia technologii i pieniądze na jej prowadzenie. Dla mnie częścią lekarskiej misji jest współtworzenie nowych technologii, a nie odtwórcze prace naukowe. W ten sposób mogą przyczynić się do uratowania wielu pacjentów na całym świecie – podkreśla współzałożyciel Quantum Innovations.
Jak łączyć szpital z biznesem i domem
Biznes i medycyna to dwa zupełnie różne światy. Każdy zabieg jest prowadzony ściśle według ujednoliconych procedur. Dzięki temu nawet najtrudniejsze operacje przebiegają płynnie. Tymczasem przedsiębiorca mierzy się z chaosem na każdym kroku. Musi też mierzyć się z mnóstwem „złodziei czasu” – drobnych spraw rozpraszających uwagę.
– W pewnym sensie pracuję na trzy etaty: szpital, firma, a na koniec jeszcze dom. Jako przedsiębiorca przekonałem się, czym jest wytrwałość. Bez niej nie odniesie się sukcesu. Myślami – czasem nie tylko – jestem w pracy przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. W łączeniu dwóch ról bardzo pomaga mi komplementarny zespół w Quantum Innovations – mówi Grzegorz Suwalski.
Dominacja mentalności pracownika systemu zdrowia
Jako lekarz-przedsiębiorca nie odczuwa sceptycyzmu w środowisku medycznym, raczej ciszę. Czasem na branżowych kongresach słyszy pytania, które sygnalizują zdziwienie tym, że lekarz wymyśla i w dodatku wdraża innowacje.
– Wśród polskich medyków dominuje mentalność pracownika systemu ochrony zdrowia, bo nikt nigdy nie pokazał im innych możliwości. Na studiach medycznych nie uczymy się przedsiębiorczości ani pracy nad własnymi rozwiązaniami – przekonuje Grzegorz Suwalski.
Nieliczne próby tworzenia technologii przez lekarzy w Polsce są w jego ocenie dowodem, że korporacje wygrały z klasycznym podejściem do nauki.
– Dzisiejsza potęga technologiczna USA wzięła się ze swobody i kapitału zapewnionych w latach 50. i 60. w Dolinie Krzemowej. W Polsce mamy pomysły, ale brakuje kapitału. Systemy grantowe kompletnie nie odzwierciedlają specyfiki sektora medtech. Można dostać pieniądze, by zacząć, ale brakuje finansowej ciągłości kolejnych etapów prac – podsumowuje prezes Quantum Innovations.
Miniwywiad
Warto zaangażować lekarzy w tworzenie innowacji
XYZ: Czy widzi pan wyraźną różnicę między Polską a Stanami Zjednoczonymi w podejściu lekarzy do tworzenia własnych technologii?
Dr n.med. Kris Siemionow, współzałożyciel Biofundu: Tak. Wynika ona chyba jednak bardziej z kultury i systemu niż z samych predyspozycji medyków.
W Polsce lekarze rzadko angażują się w prowadzenie biznesów medycznych. Często zasiadają w radach naukowych, doradzają merytorycznie, bywają współtwórcami patentów. Rzadko jednak biorą na siebie zarządzanie spółką, którą stworzyli. Nie dziwi mnie to.
Dlaczego?
Zawód lekarza jest tak wymagający, że jeśli ktoś ma do niego powołanie i naprawdę jest w tym dobry, zwykle w stu procentach koncentruje się na leczeniu pacjentów. A nie na budowaniu firmy wokół swojego pomysłu.
W USA ten mechanizm działa inaczej. System oparty na silnym finansowaniu venture capital, dojrzałej ochronie patentowej oraz bliskich relacjach uczelni medycznych z inwestorami znacznie mocniej zachęca lekarzy do samodzielnego przekuwania swoich pomysłów w realne produkty. Zamiast oddawać je innym.
Łączenie ról lekarza i przedsiębiorcy jest bardzo trudne?
Z własnego doświadczenia wiem, że tak. Przez ponad dekadę łączyłem pracę chirurga kręgosłupa – najpierw w Cleveland Clinic, później jako szef oddziału chirurgii kręgosłupa na University of Illinois w Chicago – z tworzeniem nowych technologii medycznych.
Przełomem było wylicencjonowanie w 2008 r. opracowanej przeze mnie metody robotyki wykorzystywanej w neurochirurgii kręgosłupa firmie Mazor Robotics. To pokazało mi, że doświadczenie kliniczne da się przełożyć na realne, komercyjne rozwiązanie.
Ale w pewnym momencie trzeba wybrać kierunek. Doba ma 24 godziny, a zarówno pacjenci, jak i inwestorzy oczekują pełnego zaangażowania. W 2020 r. w pełni poświęciłem się rozwijaniu innowacji i inwestowaniu w medyczne technologie. M.in. w ramach funduszu Biofund, który założyłem z Paulem Lewickim w 2016 r.
Żałuje pan?
Nie. Zarządzając portfelem ponad 20 projektów medtech i biotech, realnie wpływam na jakość opieki nad pacjentami na dużo większą skalę, niż mógłbym to robić przy jednym stole operacyjnym. Po prostu pomagam pacjentom w nieco inny sposób.
Dlaczego więc warto, by więcej lekarzy angażowało się w tworzenie medycznych technologii?
Jestem głęboko przekonany, że najlepsze innowacje medyczne powstają z inicjatywy osób ze środowiska lekarskiego i naukowego. Tylko one znają realne problemy kliniczne od środka, zanim te trafią na tablicę w sali konferencyjnej inżynierów czy inwestorów.
Gdyby więcej lekarzy pracujących na co dzień z pacjentami angażowało się – choćby częściowo – w tworzenie innowacji, zyskalibyśmy technologie lepiej dopasowane do rzeczywistych potrzeb klinicznych. Szybciej trafiające do praktyki i realnie skracające dystans między odkryciem naukowym a łóżkiem pacjenta. Mam nadzieję, że w Polsce ten trend będzie się umacniał.
Główne wnioski
- Innowacje w trakcie badań. Startup Quantum Innovations rozwija technologie do wykorzystania w kardiochirurgii. Dwa najbardziej zaawansowane to Quantum Sense oraz Quantum Guard. To innowacyjne sensory pozwalające uzyskiwać niedostępne do tej pory podczas operacji informacje z bijącego oraz czasowo zatrzymanego serca. Trwające badania przedkliniczne mają skończyć się w pierwszym kwartale 2027 r. Po nich przyjdzie pora na badania kliniczne. W optymistycznym scenariuszu firma ruszy ze sprzedażą urządzeń w Europie na początku 2028 r.
- Własna fabryka jako przewaga. Prowadzenie badań finansują fundusz Vinci z grupy Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) oraz MedTech Holding. Zainwestowali w Quantum Innovations w 2024 r. 40,9 mln zł. Ok. 9 mln zł przeznaczył na budowę własnej fabryki – to nietypowe podejście wśród medtechowych startupów. Zapewnia mu ochronę autorskiej technologii i niezależność. Pozwala też prowadzić kontraktową produkcję zapewniającą milionowe przychody od pierwszego roku.
- Lekarz-przedsiębiorca z misją. Pomysłodawcą i prezesem Quantum Innovations jest dr n. med. Grzegorz Suwalski. Po latach pracy jako kardiochirurg postanowił przekuć wiedzę i doświadczenie w autorskie, przydatne w operacjach technologie. Podkreśla, że z powodu systemowych barier niewielu lekarzy decyduje się w Polsce na podobny krok. – Dla mnie częścią lekarskiej misji jest współtworzenie nowych technologii, a nie odtwórcze prace naukowe. W ten sposób mogą przyczynić się do uratowania wielu pacjentów na całym świecie – mówi Grzegorz Suwalski.





