Obstawianie wyników NHL na giełdzie? Wall Street nigdy nie była tak blisko bukmacherki
Na Wall Street wkrótce mogą pojawić się ETF-y powiązane z klubami NHL. Ich wartość ma mieć związek z indeksami agregującymi statystyki każdej drużyny hokejowej. Inwestorzy będą więc spekulować pod wyniki sportowe. Po raz pierwszy na giełdzie, a nie u bukmachera.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak mają działać ETF-y powiązane z wynikami poszczególnych drużyn NHL.
- Dlaczego nowe fundusze budzą skojarzenia bardziej z bukmacherką niż tradycyjnym inwestowaniem.
- Jakie są dziś możliwości inwestowania w sport poprzez akcje klubów i fundusze ETF.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Trudno nas w tych czasach czymkolwiek zdziwić. Dzięki dostępowi do internetu widzieliśmy już prawie wszystko. Dlatego wielkim wydarzeniem jest, gdy komuś to się uda. W dodatku do tego stopnia, że przecieramy oczy ze zdumienia.
ETF-y na kluby NHL. Nietypowy pomysł trafia do SEC
I to chyba taki moment. Firma inwestycyjna Volatility Shares zgłosiła do SEC, czyli amerykańskiego odpowiednika KNF pomysł stworzenia 32 ETF-ów. Każdy powiązany będzie z jednym klubem ligi hokejowej NHL. We wniosku firmy wymienione zostały wszystkie zespoły, od Anaheim Ducks do Winnipeg Jets. Wartość ETF-ów ma zależeć od wyników sportowych klubów.
Każdy z ETF-ów będzie posiadał kontrakty futures powiązane z indeksem dedykowanym danemu klubowi. Za indeksy będzie odpowiadać niezależna firma FutureSports, specjalizująca się w analizie danych sportowych. Wartość indeksów będzie opierała się na aktualnych danych pochodzących bezpośrednio od NHL, która ma sprawować pieczę nad projektem.
Jak będą działały indeksy śledzące wyniki drużyn NHL?
Na początku sezonu NHL każdy indeks będzie na poziomie 7500 pkt. Następnie jego wartość ma poruszać się w górę lub w dół, w zależności od tego, jaki poziom gry będzie prezentował zespół. Jeżeli gra będzie dobra, indeks będzie szedł w górę, a jeżeli gra będzie słaba, to indeks zaliczy spadek. Za tym będzie podążać wartość ETF-ów.
Z dokumentów FutureSports wynika, jak liczona będzie wartość każdego z indeksów. Pod uwagę będzie branych 55 statystyk – od najprostszych jak liczba zwycięstw i porażek, po bardziej skomplikowane, typu liczba celnych strzałów, przechwyconych podań czy wygranych pojedynków.
Nie wiadomo, jaką wagę firma przyporządkowała każdej ze statystyk, więc trudno stwierdzić, które wydarzenie na tafli będzie miało wyższą wartość. Cel jest taki, by zespół, który przegrywa, ale dzielnie walczy, został wynagrodzony za swoje starania. A klub, który szczęśliwie wygrywa mimo przewagi przeciwników, nie odstawał od reszty tak bardzo, jak w oficjalnej tabeli wyników.
Warto wiedzieć
Fundusze notowane na giełdzie
Czym są ETF-y? To fundusze notowane na giełdzie (z ang. Exchange Traded Funds), których udziały kupuje się tak samo jak tradycyjne akcje czy obligacje.
Jak działają? Każdy ETF inwestuje w z góry określone aktywa i zazwyczaj odzwierciedla zachowanie konkretnego benchmarku, np. wybranego indeksu giełdowego.
Jak są zarządzane? W przeciwieństwie do klasycznych funduszy, ETF-y są najczęściej zarządzane pasywnie – ich celem jest powtórzenie wyniku indeksu, a nie jego pobicie.
Wszystko co trzeba wiedzieć o ETF-ach pisaliśmy tutaj.
Inwestowanie czy hazard? Granica coraz cieńsza
Jak można wywnioskować z opisu, hokejowe ETF-y nie będą miały żadnej wartości fundamentalnej. Próżno szukać tu jakichś aktywów, należności czy gotówki. Wszystko będzie umowne. Inwestorzy będą po prostu obstawiać, czy dany zespół NHL będzie miał dobre wyniki sportowe. Granica między hazardem a inwestycjami zaciera się od lat, ale nigdy nie była tak cienka.
Namnożyło się rynków predykcyjnych, które umożliwiają obstawianie przyszłych ruchów kursów giełdowych. Giełda wkroczyła więc w sferę hazardu, bo trudno inaczej postrzegać takie instrumenty, jak ETF-y powiązane tylko z jedną spółką, które służą do obstawiania zachowania jej notowań w danym dniu.
Sportowego wydania giełdowego hazardu jeszcze nie mieliśmy. Dostaniemy, jeśli SEC wyda zgodę, co jeszcze nie jest przesądzone. CME, giełda, na której nowe ETF-y powiązane z NHL mają się pojawić, robi co może, by wywalczyć akceptację.
Tłumaczy, że nowe fundusze mają służyć sponsorom, stacjom telewizyjnym i operatorom hal sportowych jako zabezpieczenie ryzyka związanego ze współpracą z danym klubem NHL.
Kto może kupować ETF-y oparte na wynikach sportowych?
Czas pokaże, kto faktycznie będzie inwestował w te ETF-y. Trudno uwierzyć, że ich twórca nie spodziewa się zainteresowania ze strony kibiców hokeja. Tylko dlaczego mieliby oni obstawiać dobre wyniki swojego ulubionego klubu na giełdzie, a nie u bukmachera lub na rynku predykcyjnym?
Atrakcyjna może okazać się długoterminowość inwestycji w ETF. Na początku sezonu pełni optymizmu kibice będą mogli pokazać swoją wiarę w drużynę poprzez inwestycję w fundusz zależny od jej wyników sportowych. Zamiast obstawienia, kto wygra w danym meczu lub strzeli gola.
Kto wie, być może ETF-y powiązane z jednym meczem też dostaniemy. W ostatnich miesiącach pojawiło się więcej wniosków do SEC o utworzenie ETF-ów powiązanych z jednorazowymi wydarzeniami jak listopadowe wybory połówkowe w Stanach.
Taki fundusz ma działać w ten sposób, że podążałby za indeksem wskazującym na aktualne prawdopodobieństwo zwycięstwa danej partii w wyborach i na tej podstawie zmieniał wartość. SEC żadnego tego typu pomysłu jeszcze nie zaakceptowała, ale też wielu nie odrzuciła, tylko poprosiła o więcej szczegółów.
Jak inwestować w sport? Alternatywa dla nowych ETF-ów
Fani sportu, zamiast czekać na decyzję SEC, mogą zainteresować się prawdziwymi inwestycjami w sport. Opierają się one na zakupie akcji posiadających wartość fundamentalną bazującą na faktycznych wynikach finansowych danego klubu sportowego. Dają też możliwość udziału w walnych zgromadzeniach czy prawo do dywidendy.
Sporo jest klubów piłkarskich notowanych na giełdzie. Największy i najbardziej znany to Manchester United, którego akcje dostępne są nawet w tradycyjnych polskich domach maklerskich. Bardzo popularne na giełdzie są też Juventus Turyn i Borussia Dortmund. Pisaliśmy jakiś czas temu o tym, jakie kluby piłkarskie są obecne na rynku akcji i co wpływa na ich ceny.
Jest też trochę ciekawych klubów z innych sportów. Atlanta Braves z bejsbolowej ligi MLB to nietypowa organizacja, która równie dużo, co na sporcie, zarabia na nieruchomościach. Model biznesowy Braves jest wzorem dla klubów sportowych na całym świecie, a akcje drużyny ma nawet Warren Buffett. Jeżeli chodzi o bejsbol, można też pośrednio zainwestować w Toronto Blue Jays, bo ich właściciel, firma Rogers, jest notowany na kanadyjskiej giełdzie.
Kto nie wie, co wybrać, ten może przyjrzeć się funduszowi Gabelli Opportunities in Live & Sports. To ETF, który daje inwestorom indywidualnym dostęp do akcji klubów, lig i firm związanych z branżą sportową. W skrócie inwestuje we wszystko, co jest tego warte w świecie sportu. Inwestorzy mają ekspozycję na cały giełdowy sport.
Główne wnioski
- Projekt od Volatility Shares zakłada stworzenie 32 funduszy ETF powiązanych z klubami NHL, których wycena będzie zależeć od specjalnych indeksów opartych na statystykach sportowych. Każda drużyna ma otrzymać własny indeks uwzględniający dziesiątki parametrów związanych z grą. Oznacza to próbę przeniesienia wyników sportowych bezpośrednio na rynek finansowy i stworzenia nowej klasy instrumentów inwestycyjnych.
- Proponowane ETF-y różnią się od tradycyjnych funduszy tym, że nie mają opierać się na aktywach generujących wartość fundamentalną. Inwestorzy nie kupowaliby ich ze względu na przychody, majątek czy zyski spółek, tylko z uwagi na przewidywania dotyczące formy sportowej konkretnej drużyny.
- Osoby zainteresowane biznesową stroną sportu już dziś mają dostęp do bardziej klasycznych form inwestowania. Mogą kupować akcje notowanych na giełdzie klubów sportowych lub funduszy inwestujących w branżę sportową. Takie rozwiązania opierają się na wynikach finansowych i działalności gospodarczej podmiotów sportowych, a nie wyłącznie na rezultatach sportowych.





