Kategorie artykułu: Biznes Sport

Los Angeles Clippers ukarani. Co trzeba wiedzieć o jednej z największych afer w historii NBA?

Po rocznym dochodzeniu NBA uznała, że Los Angeles Clippers są winni zarzutów nielegalnego przekroczenia limitu płac dla zawodników. Posypały się największe w historii kary pieniężne i sportowe. Obronną ręką wyszedł ze sprawy Kawhi Leonard, dla którego klub dopuścił się oszustwa.

Kawhi Leonard, zawodnik Los Angeles Clippers, podczas meczu NBA
Kawhi Leonard dostał karę 700 tys. dolarów grzywny. Fot. Allen J. Schaben / Los Angeles Times via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie kary NBA nałożyła na Los Angeles Clippers i osoby związane z organizacją po zakończeniu dochodzenia.
  2. Na czym miał polegać mechanizm nielegalnego wynagradzania Kawhi Leonarda poza oficjalnym kontraktem.
  3. Jakie konsekwencje sportowe i organizacyjne sankcje mogą mieć dla przyszłości Los Angeles Clippers.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.

Jako akredytowany dziennikarz NBA i FIBA co tydzień dostarczam wam najświeższe wiadomości zza kulis najlepszej koszykarskiej ligi świata. Polecam pozostałe teksty z serii „Rzut za ocean”.

Około roku temu dziennikarz śledczy Pablo Torre, twórca podcastu „Pablo Torre Finds Out”, podzielił się ze słuchaczami fascynującym odkryciem. Jak wynikało z jego własnych ustaleń, ale też anonimowych doniesień osób powiązanych ze sprawą, Los Angeles Clippers odważyli się na wyjątkowo zuchwałe oszustwo. Podejrzewano klub NBA o nielegalne przekroczenie limitu płac dla zawodników.

Oprócz standardowej pensji w ramach kontraktu o maksymalnej dozwolonej wówczas wartości Clippers mieli płacić swojemu zawodnikowi również na inne sposoby. Kawhi Leonard miał dostawać pieniądze od czterech firm za reklamę, chociaż nigdzie nie pojawiły się spoty z jego podobizną. Upraszczając, płacono mu dodatkowo pod stołem za grę w Clippers.

Sprawa zrobiła się bardzo głośna i groziła wizerunkowym skandalem dla NBA. Jak to zwykle w tego typu sytuacjach bywa, komisarz ligi publicznie przyznał, że sprawa jest poważna i obiecał się nią zająć. Teraz znamy efekty śledztwa.

NBA potwierdza wszystkie zarzuty

Po rocznym dochodzeniu wewnętrznym NBA uznała Los Angeles Clippers za winnych wszystkich zarzutów. Ustalono, że klub uzgodnił fałszywe kontrakty reklamowe ze swoimi partnerami, firmami Aspiration, Boingo Wireless, Daktronics i Lockton Insurance. Twórca tej pierwszej, Joe Sandberg, poszedł niedawno do więzienia na 14 lat za oszustwa finansowe.

Kawhi Leonard dostawał od tych czterech firm pieniądze za reklamy, które nigdy nie powstały. Miało to stanowić bonus do jego wynagrodzenia. W 2019 r. podpisał z klubem trzyletni kontrakt, opiewający na maksymalną kwotę 103,1 mln dolarów. Kilka zespołów oferowało mu podobne warunki, ale wybrał ofertę Clippers. Już wiemy, co go przekonało, aby postawić na ofertę klubu z Kalifornii. I dlaczego został w nim aż do 2026 r.

Symboliczny moment ogłoszenia werdyktu

Moment na werdykt w sprawie jest wyjątkowo symboliczny. Kawhi Leonard został kilka tygodni temu wytransferowany z Los Angeles Clippers do Toronto Raptors, klubu, w którym występował w sezonie 2018/19. Co ciekawe, już wtedy, gdy bronił barw kanadyjskiej drużyny, mówiono o nietypowych żądaniach stawianych przez jego agenta. Podobno oczekiwał, że wiele udogodnień opłaci klub.

Znamienne jest to, jak bolesne są kary. Gdy Adam Silver, komisarz NBA, ogłosił, że przygląda się sprawie i bierze ją na poważnie, niewielu się spodziewało faktycznych konsekwencji. Steve Ballmer, właściciel Los Angeles Clippers, to jeden z najbardziej zaangażowanych w NBA biznesmenów. Zbudował futurystyczną halę, prężnie działa marketingowo i nie skąpi na kontrakty zawodników.

Mimo to będzie musiał ponieść konsekwencje decyzji komisarza NBA. Nie ma żadnej oficjalnej ścieżki odwoławczej, więc sankcje pozostaną takie, jakie są. Z przymrużeniem oka należy więc traktować to, o czym piszą Clippers w oficjalnym komunikacie. Ogłosili, że stanowczo odrzucają ustalenia NBA i zamierzają „zdecydowanie kwestionować ustalenia i kary, wykorzystując wszelkie dostępne nam środki”. Ciekawe.

Pięć draftów bez wyboru w pierwszej rundzie

Kluczowa, najbardziej bolesna kara została przyznana Los Angeles Clippers jako klubowi. Został pozbawiony możliwości wyboru zawodnika w pierwszej rundzie przez pięć draftów z rzędu (w latach 2029-2033).

Prawo do wyboru w drafcie wykorzystuje się nie tylko faktycznie do pozyskania młodego zawodnika, ale także w handlu na rynku transferowym. Klub nie tylko więc nie pozyska perspektywicznego koszykarza z draftu, ale także nie będzie mógł wymienić swojego prawa do wyboru na zawodnika z innej drużyny.

Mocno wpłynie to na przyszłość Los Angeles Clippers. Klub będzie miał związane ręce w zakresie budowy zespołu. Młodzi zawodnicy, szczególnie z draftu, są ważni dla klubów, bo mogą za stosunkowo małe pieniądze pozytywnie wpłynąć na grę drużyny. Dla Kalifornijczyków to szczególnie trudne. Historia kołem się toczy i aż trudno nie dostrzec tu wątku humorystycznego.

Cena transferu, która wraca po latach

W 2019 r. Clippers planowali przyciągnąć do siebie Kawhi Leonarda i wiedzieli, że poza furą pieniędzy będą potrzebowali do tego znanych nazwisk w składzie. Pozyskali więc Paula George'a z Oklahoma City Thunder w zamian za Chrisa Paula, Shaia Gilgeousa-Alexandra (obecnie dwukrotnego MVP ligi) i... pięć praw do wyboru zawodnika w pierwszej rundzie draftu. Dorzucili też dwa prawa do zmiany kolejności wyboru w drafcie.

Ironicznie mówi się więc, że Kawhi Leonard pozbawił Clippers wyboru w aż dziesięciu draftach. Najpierw przez transakcję, która miała go przyciągnąć do klubu, a potem przez kary, gdy już z klubu odchodził.

Na dokładkę Clippers dostali karę grzywny w wysokości 30 mln dolarów. To największa kara finansowa przyznana jakiemukolwiek klubowi w historii NBA. W 2000 r. Minnesota Timberwolves musieli zapłacić 2,5 mln dolarów, również za nieudaną próbę przekroczenia limitu zarobków zawodników.

Kary dla właściciela i klubowych działaczy

Oberwało się nie tylko klubowi, ale także ludziom dla niego pracującym. Steve Ballmer, właściciel Los Angeles Clippers, dostał roczny zakaz działalności związanej z klubem i ligą. Na co dzień jest gubernatorem, czyli w praktyce prezesem klubu, bardzo zaangażowanym w jego losy. Ta kara mocno dotknie samego Ballmera, bo miliarder jest prawdziwym miłośnikiem koszykówki.

Roczny zakaz dostała też Gillian Zucker, prezydent ds. operacji biznesowych w Los Angeles Clippers. Nie będzie mogła wykonywać zawodu i jej pensja zostanie zawieszona. To nie tylko za udział w skandalu, ale także, jak podała NBA, za fałszywe i wprowadzające w błąd zeznania złożone śledczym.

Lawrence Frank, prezydent ds. operacji koszykarskich w Los Angeles Clippers, został zawieszony na sześć miesięcy. Będzie mógł więc wrócić do zarządzania klubem po zamknięciu okienka transferowego, ale przed playoffami.

Na koniec bardziej symboliczna sankcja. Los Angeles Clippers przez następne pięć lat będą objęci programem nadzoru i kontroli zgodności z przepisami NBA. W praktyce może to oznaczać, że liga po prostu będzie baczniej nadzorować decyzje biznesowe klubu.

Leonard ukarany znacznie łagodniej

A teraz najciekawsze, czyli konsekwencje dla zawodnika i jego agenta. Tutaj niestety fajerwerków brak. Zaskakujące może się wydawać, jak zminimalizowana została rola koszykarza. Czy to naprawdę możliwe, że Kawhi Leonard nie był świadomy, skąd i za co dostaje bonusowe pieniądze? Trudno też uwierzyć, że jeśli faktycznie to pomysł jego agenta, to działał w pojedynkę i bez wiedzy swojego klienta.

Tylko jedna fałszywa umowa z firmą Aspiration opiewała na 28 mln dolarów przez cztery lata. Kawhi Leonard dostał większość tych pieniędzy, zanim FBI dorwało się do firmy i jej właściciela. Warto wspomnieć, że w okresie, w którym Kawhi dostawał pod stołem pieniądze od Aspiration i trzech innych firm, jego pensja w samej NBA wynosiła 50 mln dolarów rocznie. A ma też prawdziwe lukratywne umowy sponsorskie, na przykład z firmą New Balance.

Kara, jaką mu teraz przyznano, to 700 tys. dolarów grzywny. NBA nie unieważniła jego obecnego kontraktu, podpisanego z Clippers i przejętego w ramach transferu przez Raptors, chociaż była taka możliwość. To prawdopodobnie dlatego, by uniknąć ataku ze strony NBPA. Związek zawodowy zawodników mógłby odwołać się od decyzji i rozpocząć długi proces prawny.

Pięcioletnia dyskwalifikacja dla agenta

Za głównego winowajcę uznano agenta Dennisa Robertsona. Kawhi Leonard był jego jedynym klientem. Agent jest wujkiem Leonarda, dlatego w świecie NBA mówi się na niego po prostu „wujek Dennis”. Tak więc wujek Dennis dostał pięcioletni zakaz wykonywania zawodu.

Ale spokojnie, Kawhi Leonard znalazł już sobie nowego agenta, Harrisona Gainesa. Jego transfer do Toronto Raptors prawdopodobnie zostanie sfinalizowany, bo zawieszono go do czasu werdyktu dochodzenia. W Kanadzie, będzie się starał o nowy kontrakt, bo obecny kończy mu się za rok.

Na obecnym kontrakcie Kawhi zarabia średnio 600 tys. dolarów brutto za mecz. Może nowy kontrakt Raptors podniesie jego zarobki do 700 tys. dolarów za spotkanie. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, że jeden mecz wystarczy koszykarzowi, by zapłacić nałożoną na niego właśnie grzywnę.

Główne wnioski

  1. NBA uznała, że Los Angeles Clippers stworzyli mechanizm pozwalający na przekazywanie Kawhi Leonardowi dodatkowych pieniędzy poza oficjalnym kontraktem zawodniczym. Liga wykazała, że koszykarz otrzymywał wynagrodzenie od współpracujących z klubem firm za kampanie reklamowe, które nie zostały zrealizowane.
  2. Najpoważniejsze skutki skandalu odczuje sam klub Los Angeles Clippers. Stracił prawa do wyborów w pierwszej rundzie pięciu kolejnych draftów i został obciążony rekordową grzywną w wysokości 30 mln dolarów. Ogranicza to nie tylko możliwość pozyskiwania utalentowanych młodych zawodników, ale także osłabia pozycję klubu na rynku transferowym, gdzie prawa do wyborów w drafcie są jednym z najcenniejszych aktywów. Sankcje uderzają więc w długoterminową strategię budowy zespołu i mogą mieć wpływ na konkurencyjność Clippers przez wiele kolejnych sezonów.
  3. Odpowiedzialność za skandal została rozłożona nierównomiernie. Surowe kary otrzymali właściciel klubu oraz najwyżsi działacze, a głównym winowajcą po stronie zawodniczej został uznany Dennis Robertson, agent Kawhi Leonarda, który stracił prawo do wykonywania zawodu na pięć lat. Znacznie łagodniejsze konsekwencje spotkały natomiast samego zawodnika. Został ukarany grzywną, ale zachował obowiązujący kontrakt i możliwość dalszej gry w NBA.