Sejm dokonał wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego

Sejm zdecydował o wyborze Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Kandydaturę Macieja Berka, który do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, zgłosiła grupa posłów klubu Koalicji Obywatelskiej.

W czwartek sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała jego kandydaturę na sędziego TK, a negatywnie – kandydaturę Artura Kotowskiego, zaproponowaną przez PiS.

Za kandydaturą Macieja Berka głosowało 226 posłów, kandydaturą Artura Kotowskiego - 184 posłów. Wymagana bezwzględna większość wynosiła 219 posłów.

Czytaj także: Sejmowa komisja pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Macieja Berka na sędziego TK

Gorąca polityczna dyskusja nad wyborem Macieja Berka do TK

W dyskusji trwającej przed wyborem m.in. posłowie Lewicy wskazywali na ustawy z 2024 r., które miały na celu zreformowanie TK, ale nie weszły w życie po skierowaniu ich przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę do TK. Zakładały one m.in. czteroletnią karencję dla członków rządu ubiegających się o funkcję sędziego. Z kolei Anna Maria Żukowska mówiła niedawno: „mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo”.

Premier Donald Tusk w połowie sierpnia, informując, że wyraził warunkową zgodę na rezygnację Berka z rządu i na jego kandydowanie do TK, podkreślał, że to „najwybitniejszy polski prawnik praktyk”, który ze „swojej apolityczności i niepartyjności” uczynił znak rozpoznawczy.

Donald Tusk dodał, że nie zna osoby lepiej niż Berek przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić „tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym”. Szef rządu przyznał, że Berek ma tę „wadę”, że był ministrem w rządzie. Dodał też, że sam nie zmienił poglądu, że w TK nie powinno być „najmniejszych śladów polityki”, ale – jak powiedział – nie mógł już dłużej patrzeć na sytuację wokół Trybunału.

– Więc ja biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy (…) czują się jakby rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być (w TK). Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany, ale to, co najważniejsze dzisiaj, to praca ludzi maksymalnie kompetentnych, odważnych – mówił Donald Tusk.

Większość polityków koalicji rządzącej wypowiada się jednak w superlatywach o kwalifikacjach Berka do pełnienia funkcji sędziego TK. Szef klubu Centrum Mirosław Suchoń ocenił, że Berek jest „gruntownie wykształconym prawnikiem, którego ścieżka zawodowa (...) powoduje, że znakomicie rozumie, jak funkcjonuje państwo”, a szef klubu PSL Krzysztof Paszyk powiedział, że rozmowa z Berkiem potwierdziła jego „fachowość, kompetencje i przygotowanie do roli sędziego TK”.

Rekomendację, aby głosować na kandydaturę Berka, otrzymali posłowie klubów PSL, Centrum oraz – jak wynika z nieoficjalnych doniesień PAP – Lewicy. W większości z tych klubów nie obowiązywała dyscyplina w głosowaniu.

Z grona polityków koalicji rządzącej przeciwko kandydaturze Berka wypowiedziała się m.in. szefowa Polski 2050, która oświadczyła, że gdyby była posłanką, to nie zagłosowałaby za jego kandydaturą. Również szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz zapowiadał, że zagłosuje przeciw, a jego klub podzieli się w piątkowym głosowaniu. Także szefowa klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska powiedziała, że nie zagłosuje za tą kandydaturą.

Sejm wybiera sędziów TK indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, bezwzględną większością głosów. Według regulaminu Sejmu wnioski ws. wyboru sędziego TK przedstawia co najmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu. Konieczność wyboru nowego sędziego Trybunału jest związana z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego.

Polecamy: Polska na 32. miejscu w światowym rankingu praworządności

W poprzednich latach Berek pełnił wiele funkcji w urzędach obsługujących konstytucyjne organy władzy publiczne

Maciej Berek od grudnia 2023 r. – wraz z powołaniem obecnego gabinetu – pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 r. stanął zaś na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu ds. deregulacji. Od tego czasu patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 r., przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.

W poprzednich latach Berek pełnił wiele funkcji w urzędach obsługujących konstytucyjne organy władzy publicznej. W latach 2007-2015 był prezesem Rządowego Centrum Legislacji, a w latach 2008-2015 sekretarzem Rady Ministrów. Był też dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wicedyrektorem Departamentu Budżetu i Finansów oraz wicedyrektorem Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego Najwyższej Izby Kontroli. Pełnił też funkcję dyrektora Centrum Informacyjnego Senatu. Przez dwie kadencje (w latach 2009-2017) był członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych.

Berek jest radcą prawnym, doktorem nauk prawnych, adiunktem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jest też ekspertem Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych.

Czytaj także:

Źródło: PAP