Sobkowiak-Czarnecka: ponad 90 proc. SAFE chcemy skierować do polskiego przemysłu obronnego
Polska zakontraktowała już około 30 mld EUR w krajowym przemyśle obronnym w ramach instrumentu SAFE, a ponad połowa wszystkich wydatków na uzbrojenie trafia obecnie do polskich producentów – mówiła w Bukareszcie wiceministra obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Zapowiedziała też rozwijanie koprodukcji z amerykańskimi koncernami oraz dalszą ekspansję polskiej zbrojeniówki na rynki zagraniczne.
– W tej chwili wydajemy prawie 5 proc. PKB na zdolności obronne – powiedziała sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podczas Impact SEE w Bukareszcie. Jak podkreśliła, Polska od 2014 r. przekonywała europejskich partnerów, że rosyjska aneksja Krymu nie będzie końcem agresywnej polityki Kremla i że państwa europejskie powinny zwiększać nakłady na bezpieczeństwo.
Polska największym beneficjentem SAFE
Jednym z głównych tematów jej wystąpienia był unijny instrument SAFE. Polska otrzymała możliwość wykorzystania 43,7 mld euro z wartego 150 mld euro programu, co czyni ją jego największym beneficjentem. W maju Komisja Europejska wypłaciła Polsce pierwszą transzę w wysokości 6,6 mld euro, czyli 15 proc. przyznanej kwoty. Sobkowiak-Czarnecka przypomniała, że stworzenie tego mechanizmu było jednym z efektów polskiej prezydencji w Radzie UE.
Czytaj również: Czego możemy się nauczyć od Ukrainy? Lekcje z Morza Czarnego dla Bałtyku
Według wiceministry Polska zdecydowała, że ponad 90 proc. środków pozyskiwanych poprzez SAFE ma pracować na rzecz krajowego przemysłu obronnego. – Do tej pory zakontraktowaliśmy około 30 mld euro w naszym krajowym przemyśle – mówiła Sobkowiak-Czarnecka. Jej zdaniem duża skala wydatków obronnych powinna przekładać się nie tylko na wyposażenie armii, ale również na rozwój własnego zaplecza produkcyjnego.
– Jeżeli wydajemy tak dużo pieniędzy na zdolności obronne, powinniśmy mieć najsilniejszy przemysł obronny w UE – argumentowała. Jak zaznaczyła, o potencjale odstraszania decydują nie tylko liczebność wojska i jego wyposażenie, lecz także zdolność przemysłu do dostarczania uzbrojenia i amunicji w warunkach kryzysu. Wojny w Ukrainie i Iranie pokazały jej zdaniem, że jednym z pierwszych problemów podczas konfliktu stają się zakłócenia łańcuchów dostaw.
Ponad połowa zakupów trafia do polskich firm
Sobkowiak-Czarnecka wskazała, że wraz ze wzrostem wydatków zmienia się również struktura polskich zamówień obronnych. – Kiedy nasz rząd zaczynał, tylko 20 proc. pieniędzy wydawaliśmy w krajowym przemyśle. W tej chwili jest to ponad 50 proc. i chcemy wydawać coraz więcej – powiedziała. Kolejnym etapem ma być zwiększenie eksportu polskiego uzbrojenia.
W tym kontekście wymieniła Rumunię, gdzie w dniu jej wystąpienia miało odbyć się spotkanie w ministerstwie obrony dotyczące zakupu polskich dronów. – Ideą naszego rządu, a także moją misją, jest zachęcanie innych państw członkowskich, żeby w ramach wspólnych zamówień kupowały właśnie w Polsce – powiedziała. Jako inne przykłady ekspansji wymieniła eksport dronów do Kanady i budowę okrętów dla Szwecji.
Czytaj również: Polska firma rozwija roboty dla wojska. Testuje je z żołnierzami NATO
Wiceszefowa MON oceniła jednocześnie, że w obecnej sytuacji bezpieczeństwo musi mieć pierwszeństwo przed długoterminowym projektem pełnej integracji europejskiego rynku obronnego. Przypomniała, że dyskusja o ograniczeniu liczby różnych platform używanych przez europejskie armie i rozwijaniu wspólnych projektów trwa od co najmniej dekady. – W tym momencie stawiam bezpieczeństwo ponad ekonomią. Chcę mieć najnowszy sprzęt i przekazać go armii – zaznaczyła.
SAFE ma wymusić większą koprodukcję
Według Sobkowiak-Czarneckiej nowe unijne zasady mogą jednocześnie skłonić producentów spoza Europy do przenoszenia części produkcji na kontynent. W SAFE obowiązują kryteria dotyczące europejskiego pochodzenia komponentów, a instrument ma wspierać rozwój europejskiej bazy przemysłowej. Wiceminister przekonywała, że dla amerykańskich koncernów odpowiedzią na te regulacje staje się koprodukcja w Europie.
– Staliśmy się hubem dla amerykańskich firm – powiedziała. Jako przykład podała porozumienie z Andurilem i zapowiedziała kolejne projekty przemysłowe. Jej zdaniem uruchamianie produkcji w Polsce i innych państwach europejskich może być korzystne także dla USA, ponieważ zwiększa globalne zdolności produkcyjne i pozwala szybciej odpowiadać na zapotrzebowanie armii.
Sobkowiak-Czarnecka wskazała przy tym na pociski PAC-3 MSE dla systemów Patriot. Zwróciła uwagę, że ograniczona liczba miejsc produkcji powoduje długie terminy dostaw dla europejskich użytkowników. – Jeśli rozpoczną produkcję w UE, da im to również szansę na zaspokojenie popytu – powiedziała. W lipcu podczas wizyty w USA wiceministra również prowadziła rozmowy dotyczące koprodukcji uzbrojenia oraz systemu Patriot.
Jednocześnie ostrzegła, że europejskie państwa nie mogą akceptować wieloletniego oczekiwania na kluczowe systemy uzbrojenia. – Nie będziemy czekać w kolejce pięć czy siedem lat i dzwonić do Putina: „przepraszamy, musi pan poczekać, bo my czekamy w kolejce w USA” – mówiła. Jej zdaniem jeśli amerykański przemysł i administracja nie będą bardziej otwarte na koprodukcję, Polska będzie rozszerzać współpracę z dostawcami z innych państw.
„Jesteśmy już w wojnie hybrydowej”
W drugiej części rozmowy wiceminister wskazała na rosnące znaczenie zagrożeń hybrydowych. – Nie jesteśmy jeszcze w stanie wojny kinetycznej i być może nie będziemy w stanie tradycyjnej wojnie, w której czołgi wjeżdżają do naszych krajów, ale już jesteśmy w stanie wojnie hybrydowej – powiedziała wiceministra. Za jedno z najbardziej niedocenianych zagrożeń uznała działania w cyberprzestrzeni i kampanie dezinformacyjne.
Czytaj również: Polska chce własnej łączności satelitarnej. PGZ i ICEYE łączą siły
Sobkowiak-Czarnecka powiązała m.in. zmianę postawy części społeczeństwa wobec Ukrainy z rosyjskimi operacjami informacyjnymi w internecie. Stwierdziła również, że spodziewa się prób ingerencji Kremla przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Polsce. – Wciąż nie zobaczyliśmy pełnego spektrum ataku, jaki mogą przeprowadzić w cyberprzestrzeni – oceniła.
Jej zdaniem Rosja będzie również testować granicę między działaniami hybrydowymi a otwartym konfliktem zbrojnym. – Putin będzie próbował przesuwać tę granicę tak daleko, jak tylko może, żeby zobaczyć naszą reakcję – powiedziała. Odpowiedzią powinno być, według niej, demonstrowanie jedności NATO i zdolności państw sojuszu do wspólnego reagowania. Wiceministra zwróciła także uwagę na rozwój rosyjskich bezzałogowców z napędem odrzutowym, które uznała za przykład technologicznego dostosowywania się Rosji do warunków wojny. – To na pewno nie jest koniec. Nie możemy lekceważyć Rosjan i powinniśmy trzymać się razem – podsumowała.
Autor: Michał Szcześniewski