Kto odpowiada za wysokie ceny paliw? „Zysk nie siedzi na stacjach”
Rząd obniżył stawki VAT i akcyzy na paliwa. I choć podatki stanowią blisko 40 proc. cen paliw, to kluczowe są też inne czynniki: ceny ropy, kursy walut oraz marże. „Zysk siedzi w rafinerii, a nie na stacji” – mówi ekspert XTB.

W Dzienniku Ustaw pojawiły się już dwa rozporządzenia ministra finansów, które wprowadzają niższe stawki podatku VAT i akcyzy na paliwa. Po podpisaniu przez prezydenta ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków paliwowych Andrzej Domański obiecuje spadek cen na stacjach o 1,2-1,3 zł już w weekend.
Jak wskazują eksperci XTB, przy zwykłych stawkach podatki odpowiadają za około 42 proc. ceny benzyny i około 35 proc. ceny diesla.
Ropa i dolar podbijają ceny paliw
Obniżka podatków nie zmieni jednak cen ropy, na które Polska nie ma wpływu. Europejski benchmark, ropa Brent, kosztuje 100 dolarów za baryłkę. W połączeniu z obecnym kursem dolara oznacza to, że za litr ropy płacimy 2,44 zł.
– Co gorsza, złoty w ostatnim miesiącu osłabił się do dolara o prawie 4 proc. i słabość złotego niestety postępuje. Dla importera ropy oznacza to, że nawet gdyby notowania Brent stały w miejscu, rachunek i tak by rósł – wskazuje Michał Stajniak, szef działu analiz XTB.
„Zysk siedzi w rafinerii, a nie na stacji”
Kolejnym czynnikiem są marże. To one sprawiają, że diesel jest wyraźnie droższy od benzyny.
– Ceny hurtowe to 6,165 zł za litr benzyny i 7,272 zł za litr ON netto, co po doliczeniu VAT daje 7,58 zł i 8,94 zł. Przy cenach detalicznych 8,00 zł i 9,01 zł marża samej stacji to zaledwie 42 grosze na benzynie i 7 groszy na oleju napędowym. Zysk siedzi w rafinerii, nie na stacji – podkreśla Michał Stajniak.
– Diesel jest drogi nie dlatego, że jest wysoko opodatkowany, ale dlatego, że marże rafineryjne na oleju napędowym są rekordowe. Wynika to przede wszystkim z niedoboru diesla na świecie i w przypadku Polski czy Europy również z tego, że diesla używa się po prostu więcej, głównie w transporcie i rolnictwie – dodaje.