UE rozważa wprowadzenie limitu importu chińskich hybryd. Ma on zmniejszyć deficyt w handlu z Pekinem
Unia Europejska przygotowuje się do wprowadzenia limitu na import chińskich samochodów hybrydowych. Jeśli to zadziała, podobne rozwiązania mogą pojawić się w innych sektorach, w których UE ma duże nierówności w handlu z Chinami.

Sprzedaż chińskich hybryd, jak pisze Bloomberg, mocno wzrosła w Europie. Stanowią one 25 proc. sprzedaży wszystkich tego typu samochodów. Tymczasem wzrost importu chińskich elektryków, na które Bruksela nałożyła taryfy celne, zwolnił. Jednocześnie limit będzie na takim poziomie, by Chiny nie wprowadziły ceł odwetowych.
Rekord sprzedaży chińskich samochodów padł w sierpniu
W sierpniu chińskie koncerny zanotowały bowiem rekordowe wyniki. Łącznie ich sprzedaż to niemal 12 proc. sprzedaży nowych samochodów w Europie. Wśród hybryd jeden na cztery sprzedawane auta to pojazd chiński, a wśród hybryd plug-in – aż jeden samochód na trzy.
Czy Bruksela rozszerzy karne cła na chińskie hybrydy z wtyczką?
Na chińskie hybrydy nie obowiązują bowiem tak wysokie cła jak na pojazdy elektryczne. Pekin zresztą domaga się, by zastąpić taryfy tzw. zobowiązaniami cenowymi. To mechanizm, który pozwala kontrolować eksport przez odpowiednie ceny minimalne.
Informacja o ewentualnym limicie importu sprawiła, że w górę poszły akcje europejskich producentów motoryzacyjnych. Kurs Volkswagena wzrósł o 4,6 proc., a Renault o 6,1 proc.
Limit importu obowiązywałby czasowo
Limit wszedłby w życie na pewien okres. Gdy chińskie koncerny przekroczą liczbę sprowadzonych aut, na kolejne samochody zostaną wprowadzone taryfy celne. Plany te mogą jednak się zmienić po wizycie komisarza ds. handlu Maroša Šefčoviča w Pekinie w tym tygodniu. Ma on się spotkać z chińskim ministrem handlu Wangiem Wentao. I wszystko zależy od wyników tych rozmów.
Jak świat reaguje na inwazję chińskich aut i jaki błąd popełnia Unia Europejska
Deficyt handlowy z Chinami przekracza bowiem 1 mld euro dziennie. Komisja zaś próbuje zaostrzyć politykę celną, by chronić sektory gospodarki, które nie mogą sprostać chińskiemu eksportowi. W połowie października mają też spotkać się przywódcy państw UE, by zająć się tą sytuacją i rozważyć sposoby, by jej zaradzić i odgryźć się Chinom. Do końca roku Komisja Europejska ma też przedstawić własne pomysły na zaradzenie tej sytuacji oraz na zdywersyfikowanie łańcuchów dostaw.
Pekin nie chce sam ograniczyć eksportu
Negocjacje między Pekinem a Brukselą zaczęły się w tym roku, jednak KE uznała, że w październiku muszą pojawić się zauważalne rezultaty tych rozmów. Nie chodzi bowiem tylko o bilans handlowy, ale także o prawa własności intelektualnej czy reformę WTO. Bruksela chce też, by Chiny obniżyły bariery wejścia na swój rynek, a także złagodziły wymagania dla nabiału, wieprzowiny czy brandy.
Chiny podnoszą cła na część nabiału z UE. To odwet za cła na elektryczne samochody
Pekin jest otwarty na rozmowy o inwestycjach i większym imporcie z UE. Nie chce jednak słyszeć o ograniczeniu własnego eksportu. Wcześniej Chiny sprzeciwiały się wprowadzeniu własnych restrykcji na liczbę eksportowanych hybryd. Zdaniem Pekinu naruszałoby to zasady WTO i wolnego rynku.
Wcześniej Francja i Niemcy wezwały Brukselę, by wprowadziła nowe narzędzie. W razie wojny celnej ograniczyłoby ono dostęp do wspólnego rynku. Berlin i Paryż domagają się też sprawdzenia przez UE, jak wygląda sytuacja w innych sektorach rynku, jak choćby w przemyśle chemicznym.